Magda Linette po dobrej grze awansowała do III rundy

0

Magda Linette w drugiej rundzie Wimbledonu pokonała młodszą i wyżej klasyfikowaną Amerykankę Amandę Anisimovą. W nagrodę zmierzy się teraz z Czeszką Petrą Kvitovą, dwukrotną triumfatorką londyńskiej imprezy.

W lutym Polka obchodziła 27. urodziny. Rakietą w światowym rankingu jest 75., w Wielkim Szlemie najdalej docierała do rundy trzeciej, we French Open 2017 i Australian Open 2018. Z Wimbledonem w czterech ostatnich edycjach żegnała się po pierwszym meczu.

W trwającej imprezie, pokonując we wtorek rosyjską kwalifikantkę Annę Kalinską 6:0, 7:6 (11-9), już osiągnęła największy sukces. – Myślę, że z każdym mam szansę, dopóki nie jest to Serena Williams i wszystko zależy ode mnie – oświadczyła jeszcze przed rozpoczęciem turnieju.

Anisimova 31 sierpnia skończy 18 lat. Ona debiutuje na wimbledońskiej trawie jako seniorka, czym jest bardzo podekscytowana. – Staram się cieszyć każdą chwilą, którą mogę tu spędzić. Mogłabym siedzieć na terenie tego kompleksu cały dzień, uwielbiam każdą spędzoną tu sekundę – opowiadała Amerykanka.

W tym sezonie zadziwia, nawet zachwyca. Zaczynała go na pozycji 96. w rankingu WTA, jest na 26. Na kortach Rolanda Garrosa dotarła niedawno do półfinału. W czwartkowe popołudnie na korcie numer 12 starała się bardzo, Linette walczyć musiała w każdej wymianie o każdą piłkę. I w tych najważniejszych momentach to Polka była górą. Pewnie serwowała, odważnie wybierała się do siatki. W gemie trzecim przełamała serwis rywalki. Wystarczyło, by wygrać pierwszego seta do czterech.

Anisimova straciła podanie i w secie drugim przegrywała 2:3, potem 2:4 i 3:5. Nie odpuszczała nawet na chwilę. Linette nie mogła stracić koncentracji, przy wyniku 5:4 serwowała, sytuacja wydawała się być komfortową. Nic z tego, amerykańska nastolatka ryzykowała na całego i wyrównała. Linette pozbierała się błyskawicznie, a prowadząc 6:5, szansie na awans nie pozwoliła już uciec.

W sobotę czeka ją zadanie z półki najwyższej – spotkanie z rozstawioną z szóstką Kvitovą, która w czwartek 7:5, 6:2 odprawiła Francuzkę Kristinę Mladenovic. – Czeszka jest niesamowitą inspiracją, ale zrobię wszystko, by ją pokonać – powiedziała polska tenisistka.

– Nie wiem, jak ostatnio Petra radziła sobie na trawie, ale w Londynie wygrała dwa razy. W tym roku też miała już super wyniki. To będzie bardzo trudny mecz, więc wolałabym, by był na mączce albo na korcie twardym.

W Montrealu łatwo ze mną wygrała, ale wiele od tamtego momentu się zmieniło, bardzo się poprawiłam – zaznaczyła Linette. Po awansie do drugiej rundy Polka wspominała na konferencji prasowej, że jest w stanie rywalizować na równi z większością przeciwniczek. Jako wyjątek wymieniła dysponujące ogromną siłą uderzenia Amerykankę Serenę Williams i… Kvitovą.

– Jeśli one wyjdą i zaczną “strzelać”, to już nic nie można zrobić. Tym bardziej, że ja nie dysponuję taką siłą, ale myślę, że jak najbardziej mam szanse powalczyć z Petrą. Jest leworęczna, co dodatkowo utrudnia sprawę. Ale grałam już z takimi zawodniczkami i myślę, że będę w stanie się przestawić. Będę starała się biegać, grać w kąty jak najbardziej potrafię i mam nadzieję, że uda mi się przejmować inicjatywę – podkreśliła poznanianka.

– Jest niesamowitą inspiracją, nie użala się nad sobą i gra fantastycznie. Mam do niej duży respekt, ale gdy wyjdziemy na kort, będę robić wszystko, by wygrać. Mam nadzieję, że zagram tak samo dobrze jak dziś albo lepiej i że znów będzie ciekawy mecz – oceniła Linette. 

W piątek w trzeciej rundzie Wimbledonu Hubert Hurkacz zmierzy się z liderem światowego rankingu ATP, Serbem Novakiem Djokoviciem. – Hubert i tak już zrobił swoje. Djoković to dzisiaj numer jeden i jest zdecydowanym faworytem pojedynku. Każdy inny wynik niż wygrana Serba będzie sensacją. Ale to jest sport, a w sporcie niespodzianki się zdarzają. Hubert musi zagrać odważnie i z wiarą w siebie. Nie ma nic do stracenia – ocenił pierwszy trener wrocławianina Piotr Jamroz. 

Alicja Rosolska w środę awansowała do drugiej rundy debla. Razem z Astrą Sharmą wygrały na otwarcie z Rosjanką Witalią Diaczenko i Julią Putincewą z Kazachstanu 7:6 (7-1), 6:3.  W trwającym 78 minut meczu Rosolska i Sharma zdobyły 32 z 45 punktów przy swoim pierwszym podaniu. Polka i Australijka obroniły pięć z siedmiu break pointów, a same wykorzystały trzy z ośmiu szans na przełamanie.

W II rundzie rywalkami Rosolskiej i Sharmy będą rozstawione z numerem ósmym Anna-Lena Grönefeld i Demi Schuurs. Niemka i Holenderka były w opałach, ale zwyciężyły 6:7(1), 6:1, 9:7 Australijki Monique Adamczak i Ellen Perez.

Na podstawie doniesień agencyjnych opracował Zbigniew Bełz

Poleć:

O Autorze:

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.