Magda Linette po raz pierwszy w drugiej rundzie Wimbledonu

0

Maga Linette awansowała do drugiej rundy Wimbledonu dzięki wygranej nad Rosjanką Anną Kalinską. Polka znakomicie zaprezentowała się zwłaszcza w pierwszej partii, a później wygrała próbę nerwów w tie-breaku i zwyciężyła 6:0, 7:6 (11-9).

Było to pierwsze starcie Linette z zajmującą 144. miejsce w rankingu Kalinską. Rosjanka awansowała do turnieju przez eliminacje. Poznanianka po raz pierwszy w karierze awansowała do drugiej rundy Wimbledonu, wcześniej ewidentnie jej nie szło – w latach 2012-2014 nie zdołała przejść eliminacji, a później zatrzymywała się na pierwszej rundzie.

Pierwsza partia to prawdziwy popis Polki. Błyskawicznie przełamała na 2:0, a później na 4:0 i stało się jasne, że ten set padnie jej łupem. Linette bardzo dobrze serwowała, zanotowała dwa asy, miała 11 uderzeń wygrywających i popełniła zaledwie jeden niewymuszony błąd, co dało jej wygraną 6:0. Panie spędziły na korcie zaledwie 20 minut.

W drugim secie nie było już tak lekko, łatwo i przyjemnie. Kalinska w końcu złapała odpowiedni rytm i nie dość, że wygrała gema przy swoim serwisie, to zdołała przełamać na 2:1. Przy stanie 3:1 dla tenisistki z Moskwy zrobiło się nerwowo. Jednak Linette zdołała dojść do siebie, wykorzystała trzeciego break pointa i uzyskała przełamanie powrotne na 4:4. Od tego momentu panie szły łeb w łeb i o wszystkim przesądził tie break.

Polka zaczęła bardzo efektownym forhendem, a po chwili miała mini break. Rosjanka zdołała skutecznie odpowiedzieć na akcje poznanianki i przy stanie 6-5 miała pierwszą piłkę setową. Jednak koniec końców to Linette cieszyła się ze zwycięstwa – wykorzystała trzecią piłkę meczową (a piątą w całym spotkaniu) i ostatecznie zwyciężyła 11-9.

– Cieszę się, że udało mi się zamknąć ten mecz w dwóch setach. W drugiej partii nie prezentowałam się tak dobrze jak w pierwszej. Grałam trochę za wolno i tak zostało właściwie do samego końca. W tie-breaku starałam się grać bardzo agresywnie, przez co miałam błędy, ale ogółem opłaciło się – przyznała Polka.

27-letnia tenisistka dopiero w piątym podejściu przebrnęła pierwszą rundę londyńskiej imprezy. W latach 2015-2018 odpadła w pierwszej, a wcześniej w kwalifikacjach. – Wimbledon zawsze mi się podobał, nawet jeśli przez kilka lat mi się tutaj nie udało wygrać ani jednego meczu.

Rok temu zaliczyła na kortach All England Clubu bolesną porażkę. Uległa Julii Putincewej z Kazachstanu 3:6, 6:3, 8:10. – Dziś wróciło do mnie wspomnienie z tego meczu. W tie-breaku miałam drugi serwis… Wówczas w ważnym momencie trzeciego seta zaliczyłam podwójny błąd. Ale od tego momentu bardzo poprawiłam serwis, więc pomyślałam, że o ile nie powieje mocno wiatr i mi tej piłki nie zwieje, to dziś raczej sytuacja się nie powtórzy – oceniła.

Teraz poznaniankę czeka pojedynek z Amerykanką pochodzenia rosyjskiego Anisimovą. Niespełna 18-letnia zawodniczka na początku roku była 96. rakietą świata, ale udane występy w Australian Open i French Open oraz wygrana w turnieju WTA w Bogocie sprawiły, że w efektownym stylu awansowała do Top 30. W Melbourne dotarła do 1/8 finału, a w Paryżu odpadła dopiero w półfinale.

– Trenowałyśmy razem parę razy, więc wiem mniej więcej, czego się spodziewać. Gra bardzo agresywnie. Myślę, że trawa będzie pomagać moim uderzeniom, żeby były szybsze i żeby Amerykanka nie miała aż tyle czasu. Uważam, że uda mi się utrzymać dobrą grę, którą prezentuję w ostatnim czasie – podsumowała.

Jak dodała, Anisimova gra nie tyle bardzo mocno, co przede wszystkim posyła bardzo długie i płaskie piłki. – Z tego jest bardzo ciężko coś zrobić. Ja mogę grać długie piłki, ona też i tak czekamy aż któraś zagra krócej i wtedy można “złapać” rywalkę – przyznała.

Mimo to nie czuje presji przed kolejnym meczem. – Nie grałam jak dotąd zbyt wiele na trawie, więc nie mam wobec siebie żadnych oczekiwań. Nie czuję też w związku z tym żadnej presji czy czegoś w tym stylu. Mam zamiar cieszyć się każdą chwilą, bo to mój pierwszy Wimbledon – przypomniała Amerykanka. Anisimova bardzo ceni Linette. – Magda jest świetną tenisistką. Trenowałyśmy nieco razem. To powinien być interesujący mecz, bo nigdy nie grałyśmy ze sobą oficjalnego spotkania – podkreśliła nastolatka ze Stanów Zjednoczonych.

Oprócz Linette w turnieju został jeszcze Hubert Hurkacz. W poniedziałek Polak pokonał rozstawionego z 32. numerem Dusana Lajovicia 6:4, 4:6, 6:4, 6:4. W środę zmierzy się on z Leonardo Mayerem z Argentyny. Oprócz Hurkacza w poniedziałek grali jeszcze Iga Świątek i Kamil Majcharzak. Niestety nie udało się im przejść rywali – przegrali odpowiednio z Fernando Verdasco (4:6, 4:6, 4:6) i Viktoriją Golubić (2:6, 6:7 (3-7). 

Na podstawie doniesień agencyjnych opracował Zbigniew Bełz

 

Poleć:

O Autorze:

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.