O traceniu energii

0

Z cyklu: Lepsze życie. Felieton z psychologią w tle

Zwykle staram się pisać o tym, co warto robić, a nie o tym, czego nie warto. To efekt mojej koncentracji na tym, co dobre i lepsze. Proponując coś, wyjaśniam zatem – w zgodzie z moją wiedzą – dlaczego dana propozycja jest lepsza, od tego, co robi się aktualnie i w jaki sposób przyczyni się do szczęścia zarówno naszego jak i innych. Ten właściwy wybór myśli i zachowań to tak naprawę sztuka życia. Do tego sprowadza się życiowa mądrość, taka co to nie dadzą jej uniwersytety ni dyplomy ale zapewnić może refleksja nad własnymi doświadczeniami uzupełniona o doświadczenie i wiedzę ludzi, którzy zgłębili to w większym stopniu. Uważam się za osobę mającą właśnie takie doświadczenie i wiedzę. Ponad 30 lat sama żyję w taki sposób i wspieram w tym innych, stworzyłam model wspierający rozwój osobisty i wielokrotnie mogłam obserwować, że znakomicie się sprawdza. Dlatego wiem, że nie wszystkim i nie zawsze wystarczą wskazówki co warto robić, niektórzy muszą wiedzieć czego robić nie trzeba. 

Może jest tak dlatego, że tak zazwyczaj działa świat, że w życiu częściej jesteśmy informowani o tym czego nie wolno, nie należy czy nie wypada niż o tym, co jest dobre, wspaniałe albo dozwolone? Zatem i ja napiszę dziś o tym, czego robić nie należy.
Porównuję człowieka do elektrowni, jako że sam potrafi sobie wytwarzać energię z dostępnych źródeł. Pisałam już na łamach Gazety o niektórych sposobach, w jakich możemy te energię generować. Dbanie o energię to jednak także zapobieganie niepotrzebnemu jej traceniu. 

A jednym z głównych czynników powodujących bezproduktywną utratę energii jest narzekanie.

Narzekać można różnie: Można mówić o przeciwnościach losu, które nie pozwalają nam osiągać tego, czego pragniemy; można niekorzystnie – złośliwie, sarkastycznie albo z pretensją – interpretować aktualną sytuację czy okoliczności, w jakich się znajdujemy; można pesymistycznie wieszczyć na temat wyników jakiegoś działania czy przyszłości w ogóle; albo po prostu –  stawiać się w roli ofiary. Jednakże efekt narzekania zawsze będzie ten sam – spadek poziomu naszej energii. Dzieje się to niejako z dwóch powodów, z których pierwszy  nazwałabym poznawczym, drugi –  emocjonalnym. W pierwszym wypadku za sprawą stwierdzeń, pretensji i ocen, które wypowiadamy, niejako przekonujemy siebie, że nie mamy wpływu na daną sytuację, że nie możemy nic zrobić, jesteśmy – nomen omen bezsilni.  Dodatkowo samo słowo “bezsilni”, które sugeruje zmianę poziomu energetycznego – utratę sił witanych – dociera także do podświadomości i… Tak się dzieje, tracimy siły. Ale też po co nam one, skoro nie zamierzamy ich wykorzystywać na działanie?  Wszak udało nam się siebie przekonać, że działanie nie ma sensu. Ustawiliśmy się w pozycji ofiary. Teraz organizm posłusznie się dostosowuje. To efekt poznawczego wpływu narzekania.

A jaki jest wpływ emocjonalny? Takie negatywne mówienie czy nawet myślenie wyzwala w nas niemal automatycznie wibracje charakterystyczne dla emocji znajdujących się na niższym poziomie. Nasz nastrój podąża w kierunku niezadowolenia, rozczarowania, przeciążenia i bezsilności. To oczywiście wpływa na generowanie kolejnych myśli z tych poziomów, a zatem i przyciąganie kolejnych podobnych zdarzeń. Te z kolei pociągają za sobą kolejne pesymistyczne stwierdzenia, zdaniem danej osoby  – usprawiedliwione. To wszystko doprowadza również do bierności. A jeśli ktoś decyduje się w takim stanie na działanie, na próbę zrobienia czegoś pomimo swoich przekonań i narzekania, to kosztuje go to znacznie więcej pracy i energii. Ponadto przyciąga w swoim działaniu najrozmaitsze przeszkody i działanie to często kończy się fiaskiem. To oczywiście daje powody do kolejnych narzekań. I tak dalej, i tak dalej następuje bezproduktywna i bezsensowna utrata energii.

Od kilku lat obserwuję wspaniałego młodego człowieka Łukasza Krasonia, który ma postępujący zanik mięśni i od wielu lat spędza aktywną część dnia na fotelu inwalidzkim. Na kołach wózka widnieje napis koniec narzekania. Łukasz dawno zrezygnował z narzekania. Dzięki temu nie traci niepotrzebnie energii i całość tego, co posiada, co może wyprodukować, wkłada w tworzenie pożądanych doświadczeń. Ostatnio widzieliśmy się w Toronto, które to miasto było na trasie jego wycieczki po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Podróżował ze swoją partnerką, przyjacielem i półrocznym synkiem. Zwiedzali, ale też w kilku miastach, między innymi w Toronto, Łukasz spotykał się z Polonią i różnymi sposobami mówił o tym, że nie warto narzekać. Przykładami z własnego życia pokazywał co może zrobić człowiek, jeśli produkowaną energię będzie wykorzystywać we właściwy sposób.

Iwona Majewska-Opiełka

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.