Polki nie poradziły sobie z Brazylijkami i odpadły z Final Six

0

Polskie siatkarki straciły szansę na awans do półfinału Final Six. W drugim meczu w grupie podopieczne Jacka Nawrockiego dwa razy prowadziły, ale przegrały po tie-breaku z Brazylią 2:3 (25:22, 21:25, 25:22, 19:25, 10:15).

Dla Polek już samo zakwalifikowanie się do Final Six było sporym sukcesem. Poprzednio grały w turnieju finałowym w odległym 2010 roku. Ale nie chciały jechać do Nankinu tylko po lekcję siatkówki. –  Jeśli miałabym upatrywać jakieś szanse, to chyba w meczu z Brazylijkami, z którymi coraz częściej udaje nam się wygrywać – mówiła w myśl zasady apetyt rośnie w miarę jedzenia nasza rozgrywająca Joanna Wołosz.

Sytuacja Biało-Czerwonych mocno skomplikowała się już po pierwszym meczu, w którym Polki przegrały z Amerykankami 1:3 (25:21, 16:25, 15:25, 24:26). W dalszym ciągu była jednak szansa na awans z trzyzespołowej grupy. Żeby to się udało, bezwarunkowo trzeba było pokonać w czwartek Brazylijki.

Ale ponownie polskie siatkarki stały się zakładniczkami prowadzenia. Huśtawka nastrojów Zawodniczki Nawrockiego rewelacyjnie weszły w pierwszego seta i prowadziły już 10:4. Przewagę szybko roztrwoniły, ale zacięta końcówka znów należała do nich. Błyszczała Malwina Smarzek, która w kluczowym momencie zanotowała dwa kolejne bloki. Set skończył się zwycięstwem Polek 25:22.

Brazylijki zostały wyraźnie podrażnione. Przez niemal cały drugi set trwało przeciąganie liny. To jedne miały dwa punkty przewagi, to drugie. Decydujące akcje tym razem ułożyły się po myśli mistrzyń olimpijskich z 2012 roku (21:25).

Było 1:1 i wszystko zaczęło się od początku. Canarinhos po doprowadzeniu do remisu wyraźnie się rozochociły i szybko wyszły na 4:8. Tyle że Polki ani myślały spuszczać głów, straty odrobiły momentalnie.

Kolejny przestój Biało-Czerwonym przytrafił się po drugiej przerwie technicznej. Kiedy na świetlnej tablicy pojawił się wynik 17:21, wydawało się, że set padnie łupem Brazylijek. Wtedy Polki wrzuciły wyższy bieg. Doskonale funkcjonował system blok-obrona, a w ataku szalała Smarzek wspierana przez Natalię Mędrzyk i doskonałą tego dnia Agnieszkę Kąkolewską (25:22).

Polki znów prowadziły i znów okazało się to dla nich przekleństwem. Ani w czwartym, ani w piątym secie nie udało się już nawiązać równorzędnej walki. Brazylijki i Amerykanki mogą być już pewne gry w półfinale. Polki, mimo bardzo ambitnej postawy, wracają do domu.

POLSKA – BRAZYLIA 2:3 (25:22; 21:25, 25:22, 19:25, 10:15

Malwina Smarzek-Godek jest jedyną siatkarką, która w obecnej edycji Ligi Narodów przekroczyła granicę 400 punktów. W czwartkowym meczu turnieju Final Six z Brazylią w chińskim Nankinie zdobyła ich 32. Polki przegrały jednak 2:3 i odpadły z turnieju.

W 17 meczach Ligi Narodów (licząc z fazą interkontynentalną) czołowa polska siatkarka zdobyła łącznie 420 punktów. Dzięki temu, jak informuje na swojej stronie Międzynarodowa Federacja Siatkarska (FIVB), Polka pobiła swój własny rekord z poprzedniej edycji LN. Wówczas zdobyła 361 punktów w 15 meczach. 

Spośród zawodniczek, których reprezentacje wciąż występują w Lidze Narodów, drugie miejsce zajmuje Brazylijka Gabi, ale z dorobkiem 250 punktów praktycznie nie ma szans dogonić Polki. Smarzek-Godek aż siedmiokrotnie w obecnej edycji kończyła mecze z dorobkiem co najmniej 30 punktów. Rekord ustanowiła 28 maja w starciu z Bułgarkami (3:1) w holenderskim Apeldoorn, gdy zdobyła 42 “oczka”.

Na podstawie doniesień agencyjnych opracował Zbigniew Bełz

 

Poleć:

O Autorze:

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.