Rapsodia różana (cz. 2)

0
 

Pod koniec listopada 2011 roku odkryliśmy z żoną nie tylko większy niż inne, które widzieliśmy, ale i piękniejszy, bogatszy w kolory i zapachy park różany w trzecim co do wielkości mieście Kalifornii San Jose. Kilkadziesiąt lat temu było to małe zaspane miasto, jedno z wielu przy drodze misyjnej franciszkanów, miasto zamieszkałe w większości przez imigrantów meksykańskich. Tu powstała pierwsza w Kalifornii parafia katolicka (do czasu przejęcia Kalifornii w połowie XIX wieku prze USA istniały tu tylko kościoły misyjne), to był powód, że Jan Paweł II odwiedził to miejsce w czasie swego pobytu w Stanach. Tu, do nie tak dawna, domy i obiekty miejskie bardziej niż w jakimkolwiek mieście Stanów były skromne w stylu budowli meksykańskich i misyjnych. Dziś to nieoficjalna stolica Doliny Krzemowej, dużo większa przestrzennie i pod względem liczby mieszkańców od metropolii środkowej i północnej Kalifornii San Francisco.

Ogród różany

Obecnie to miasto bardzo bogate, rozbudowane z rozmachem, nic dziwnego, że stać je na utrzymanie wielkiego i pięknego ogrodu różanego. Dla mnie to najpiękniejszy park, zwany też ogrodem różanym, jaki w życiu widziałem. Byłem w nim kilka razy, ale nie tylko ja doceniam jego piękno, bo w roku 2010 został on uznany w ogólnoamerykańskim konkursie za najpiękniejszy ogród różany w całych Stanach Zjednoczonych. Poza tym był dodatkowo kilkakrotnie  wyróżniany.

Bogactwo płatków na kwieciu

Do roku 1927 był tu ogród śliwkowy. Jego właściciel część ogrodu sprzedał: 5 hektarów zakupiło miasto z przeznaczeniem na ogród różany, inne 10 hektarów podzielił na działki budowlane, które odsprzedał za 5 dolarów każda. Były to czasy, w których jeszcze nie było przemysłu związanego z komputerami – teraz taka działka kosztuje tu około 200 do 300 tysięcy dolarów. Teren przeznaczony na ogród różany zakupiony przez miasto zmniejszył się do 2,2 ha, ale to ciągle ogromny ogród.

Widziałem w ogrodzie wszystkie znane mi gatunki róż z wyjątkiem dzikich, a więc są tu nie tylko bywalcy prawie każdego ogrodu różanego: herbaciane, florybundy, grandiflory, róże pnące, ale  wiele innych gatunków jak róże malutkie polianty, ale też dla kontrastu wysokopienne zwane parkowymi (by zobaczyć ich kwiecie trzeba podnieść głowę do góry), drzewka różane na jednym pniu z dziesiątkami kwiatów na szczycie, róże okrywkowe i inne. Faktycznie zgromadzono tu 189 gatunków różanych, ale 75% to róże herbaciane. Są to róże najczęściej jednokwiatowe na każdej łodydze. Są najbardziej znane jako róże bukietów podarkowych. Mają najwięcej odmian wśród wszystkich innych gatunków róż, najbogatsze w najróżnorodniejsze kolory i odcienia, a także często zapachowe.

Róże wyższe od ludzi

Faktycznie wszystkich gatunków różanych na całym świecie jest niewiele ponad dwieście – w tym ogrodzie prawie wszystkie można  zobaczyć. Dodatkowo są w ogrodzie setki podgatunków lub odmian różanych. Amerykańskie Stowarzyszenie Różane (American Rose Society) ma w swych katalogach 15 000 odmian zgłoszonych przez przez ogrodników, faktycznie tych odmian jest więcej bo nie obejmują hybryd z innych niż Ameryka Północna kontynentów, a i na tym kontynecie nie wszystkie odmiany są nazwane i zgłoszone do wspomnianego stowarzyszenia. Bardzo wiele tych odmian jest reprezentowane w San Jose Rose Garden i by te różnorodne gatunki i ich odmiany obejrzeć, nie wystarczy na to jednego dnia. To ogromna gama kolorystyczna i zapachowa. Większość tych róż nie widziałem dotychczas, nie podejrzewałem nawet, że może być tak ich dużo i taka niesamowita liczba kombinacji w układzie płatków w kwieciach.

Dziecięce malowidło Różanego Parku

Park ten został nominowany przez potężne Towarzystwo Różane Stanów Zjednoczonych jako park eksperymentalny, jedyny w Kalifornii, ale nawiększy ze wszystkich parków tego rodzaju i mający więcej sukcesów dotyczących hybrydyzacji oraz innych odkryć w dziedzinie wiedzy o różach. Tu, podobnie jak w dwudziestu kilku podobnych parkach różanych w Stanach, przez manipulacje genetyczne udaje się tworzyć największą ilość nowych odmian wyglądającyych i pachnących inaczej niż róże, których użyto do tworzenia nowej odmiany w tym procesie hybrydyzacji. W niektóre lata  w tym parku pojawia się kilkadziesiąt ich odmian, a jednego roku aż 80. Koniec listopada to niekiedy tu, w Ontario początek zimy, róże są już najczęściej okopane, przykryte, opatulone, by doczekały do wiosny.

Ten ogród, lub, jeśli kto woli, park różany założono w roku 1927, ale dopiero w 1937 roku otwarty został bezpłatnie dla zwiedzających, bo róże musiały podrosnąć, by okazać w pełni swe powaby. Początkowe sadzonki to darowizna Santa Clara County Rose Society. Dopowiem, że nazwa Santa Clara w przeszłości dotyczyła jednej z ponad 20 misji franciszkańskich, a obecnie to małe eleganckie  miasteczko w pobliżu San Jose, a także nazwa hrabstwa, w którym oba miasta się znajdują i oficjana nazwa Doliny Krzeowej. Zachowano na pamiątkę na terenie uniwersytetu w Santa Clara tylko kawałek muru obronnego misji z wykutą dziurą by turyści mieli wyobrażenie jak był gruby i trudny do zniszczenia w ataku na misję przez Indian.

Róża nazwana dziwnie Black Velvet

Na początku naszej ery rada miasta San Jose, a szczególnie jego prezydent, zdecydowali użyć tereny ogrodu do innych celów – stworzyć z niego parcele miejskie  pod budowę: Kilkanaście dużych parceli w pobliżu centrum miasta to ogromne pieniądze, to miliony dolarów. Odcięto zarządowi parku finansowanie go. Nawet pościnano wiele krzewów różanych. Reakcja na to była bardzo ostra nie tylko obywateli miasta, Kalifornii, ale wielu z innych stanów. Natychmiast zorganizowało się Stowarzyszenie Przyjaciół Ogrodu Różanego w San Jose i przejęło opiekę nad ogrodem. Już w rok po założeniu zgromadzili fundusze na zakup 800 krzewów różanych, i w bardzo krótkim czasie zebrano fundusze na resztę krzewów, wszystkie obecnie do podziwiania w ogrodzie.  

Biel różana w San Jose 30 listopada 2011 r.

Nie tylko róże, ale i sam park jest pięknym miejscem. Poza krzewami na jego środku jest duży basen wodny, a w nim potężna fontanna bezustannie pluskająca wodą, a naokoło duży plac. Jeśli kogoś interesują stroje ślubne z wielu krajów świata, nie musi biegać po kościołach, świątyniach, cerkwiach, bóżnicach, meczetach, bo w jedym miejscu można zobaczyć przedstawicieli wielu religii świata. 

Wyjątkowo rzadka róża niebieska

Nowy zarząd miasta nie tylko znalazł środki pomagające w funcjonowaniu i rozwijaniu ogrodu, pozwala nie tylko na robienie zdjęć, ale nawet na organizowanie przy fontannie uroczystości ślubnych. kto ma chęci i czas na przychodzenie do ogrodu, szczególnie w wekendy, ten nieświadomie uczestniczy w poglądowych lekcjach religioznastwa. Sam park wygląda nieco jak świątynia, kwiaty wszędzie, nawet upiększające ogrodzenie parku, a potężne sekwoje, nazywane popularnie czerwonymi drzewami, zamykają tę świątynię od góry.

***

W ponure długie wieczory zimowe dla poprawienia samopoczucia wystukiwuję na klawiaturze mego komputera w dziale pictures zdjęcia naszych i kalifornijskich róż, a mam tych zdjęć kilkaset. Zdjęcia to nie rzeczywistość, nie tylko nie potrafią przekazać zapachów, ale i wizualnie są dalekie od oryginałów, no ale można uruchomić wyobraźnię i przynajmniej trochę zbliżyć się do nich w realu. W obu odcinkach dzielę się około dwudziestoma z Czytelnikami.

Milknę, niech przedstawią się same Państwu – są bliższe do róż żywych niż najpiękniejsze słowa, które zresztą nie są moją mocną stroną.      

Nowopoślubieni w Parku w okresie zimowym

                                                                      Władysław Pomarański      

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.