Scenariusz dla nieistniejącego…

0

Z cyklu: Z 8-go Piętra

Chyba napiszę dziś słówko o urzędnikach zajmujących się kulturą. Kiedy się przygotuje wielkim wysiłkiem, uważnie i starannie tekst w obronie, w imieniu nazwijmy to, słabszych, zależnych czyli pracowników jakiejś instytucji kultury, to największym obrońcą dyrektorów, szefów teatrów, muzeów stają się prawnicy opłacani z pieniędzy podatników. Nie zawsze działają w interesie podatnika, a w interesie bezpośredniego płatnika, taka robota. Drugą flanką obrony są urzędnicy. Ci ostatni, ponieważ takim tekstem czy informacją zakłóca się im spokój za biurkiem, zza którego rzadko wychodzą i po prostu nie rozumieją specyfiki pewnych instytucji. Chcą mieć spokój, liczby do pokazania, ładną fasadę teatru czy innej instytucji, a co dzieje się za nią, co w środku, z ludźmi, to już mniej istotne. Co jeszcze ciekawsze, mają się owi urzędnicy za jedyne odpowiednie i stosowne źródło wiedzy oraz opinii. Tu cytat z opolskiego wicemarszałka w odniesieniu do tekstu, który nie zawiera, nazwijmy to, jedynie pochwał i zachwytów co do opolskiego teatru im. J. Kochanowskiego: „Czytałem wspomnianą publikację i odnoszę się do niej negatywnie. Uważam, że w znacznej mierze jest ona oparta na wypowiedziach kilku pracowników teatru, a nie na opinii organu prowadzącego”. Bo urzędnicy są zadowoleni – teatr nie ma długów, nie sprawia kłopotów, a nawet przynosi laury i ponoć ma wyższą frekwencję, taka poetyka ma obowiązywać dziennikarzy i mają nie dociekać. Ponadto trwają remonty, więc niech się dalej toczą, co tam jacyś aktorzy czy pracownicy obsługi sceny, mają się godzić na każde warunki i cieszyć, że mają pracę. Źle się dzieje w Muzeum Narodowym w Warszawie, mobbing, nękanie pracowników, zastraszanie. Podobnie było (jest?) w chórze i balecie wiedeńskiej Staatsoper, tak było w Teatrze Polskim we Wrocławiu, tak jest w Filharmonii Dolnośląskiej w Jeleniej Górze… Przykłady można mnożyć. Dosyć zgodnie ludzie boją się mówić, zwykle jedna, dwie „czarne owce” „kalają swoje gniazdo” mówiąc światu, że ktoś się źle wobec nich zachowuje, wykorzystuje przewagę stanowiska, potem są ciągane do sądu, przeważnie osamotnione, bo reszta ludzi, w których imieniu stawali, odwraca się w obawie przed utratą pracy. Muszę z wielkim smutkiem przyznać, że coraz częściej słyszę podobne historie. I dla wielu dość oczywisty wniosek, że wiadomo, PiS przyszedł i zniszczył jest tu nie na miejscu: to powszechna, ponadpartyjna dolegliwość urzędnicza, obecna także w PO.

Dziś, 2 lipca nowi europarlamentarzyści otwierali nową kadencję Parlamentu Europejskiego oczywiście Hymnem Unii Europejskiej, czyli „Odą do radości”. Ta, która tak „zasłużyła się” polskiej rzeczywistości, czyli Anna Zalewska, tchórzliwa ministra edukacji, pełna buty, choć już pracuje za pieniądze podatników europejskich, nie raczyła unieść siedzenia, by okazać szacunek wspólnocie i na siedząco, demonstracyjnie hymn przeczekała. I były minister od San Escobar, Witold Waszczykowski bezczelnie podobnie się zachował. Bardzo żałuję, a nie jestem w tym odosobniona, że nie ma za to dotkliwej kary, może jakiś ostracyzm przynajmniej ich dotknie. Najgorsze w tym, że reprezentują nie siebie, ale Polaków. Bardzo, bardzo mi wstyd za nich, bardzo mi przykro, że takie polityczne produkty będą żerować na organizmie EU i ów od środka jak nadżerki, potem wrzody osłabiać. Innych Europejczyków bardzo za ten polski antyeuropejski desant przepraszam. Ciekawe, jak ich biura będą sobie radziły z flagami EU, bo powinny być one obecne i traktowane z szacunkiem, przeciwnie do uznania jej za „szmatę” przez posłankę Pawłowicz, o której istnieniu rada bym zapomnieć. Na pewno ucieszy wielu widzów ekranowe wcielenie Iwony Bielskiej, świetnej krakowskiej aktorki, w tę właśnie postać w filmie Patryka Vegi „Polityka”.

Wczoraj odszedł 90-letni multitalent, Wielki Bogusław Schaeffer. Muzyk, dramatopisarz, teoretyk muzyki, przez ostatnie kilkadziesiąt lat mieszkał w Salzburgu; ostatnie jego kompozycje pochodzą z 2006 roku. Teatromani od razu przypominają sobie “Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego” od ponad 40 lat grany przez Jana Peszka czy “Kwartet dla czterech aktorów” także dla krakowskich aktorów, Jana Frycza, braci Andrzeja i Mikołaja Grabowskich oraz wspomnianego Jana Peszka.

Ależ jakież było moje zdziwienie, kiedy opolska znajoma (czymże, jaką wiedzą jeszcze mnie Krystyna zaskoczy?) natychmiast po ukazaniu się informacji, że artysta zmarł, napisała mi, że był absolwentem I LO im. M. Kopernika w Opolu w 1949 roku. Jako 20-latek, urodzony we Lwowie, ukończył liceum, które potem kończyła wspomniana Krystyna, kolejne dekady później także moja córka Katarzyna; nie wiedziałam o takiej drodze życiowej pana Schaeffera. W 1995 roku odbyły się uroczystości 50-lecia szkoły i III Zjazd Absolwentów, na które pan Schaeffer przesłał kilka zdań wspomnień. Młodzież przygotowała fragmenty jego tekstu z dramatu „Odwet”. A uroczystość odbyła się na deskach Teatru im. Jana Kochanowskiego.

This slideshow requires JavaScript.

I odszedł, niespełna miesiąc po swoich 90. urodzinach. Nie wiem, gdzie mieszkał w Opolu, spróbuję to sprawdzić. Krystyna z „Placu Lenina”, spod „5” ma wnuka, Adama, szalenie utalentowanego młodego gitarzystę klasycznego. Właśnie jedzie na występy do Salzburga, do Mozarteum. Już nie zdąży przekazać ukłonów i pozdrowień panu Schaefferowi z Opola, od o  pokolenie młodszej absolwentki tego samego liceum…

Bogusław Schaeffer, Wielki Kultury, był już legendą za życia. Teraz obowiązuje go być może  „scenariusz dla nieistniejącego…”

Beata Dżon Ozimek

Poleć:

O Autorze:

Beata Dżon Ozimek

Publicystka, tłumaczka, autorka scenariuszy (TVP - Etniczne Klimaty 2008-2010), dokumentacji filmowych, asystent reżysera, rzecznik prasowy projektów offowych (np. film „Jan z drzewa”, "Marzenie"),organizatorka, moderatorka spotkań z artystami i myślicielami, jurorka międzynarodowych festiwali filmów niezależnych m.in. w Polsce, Kosowie, Austrii, Niemczech, Turcji. Korespondentka z Wiednia/Austrii dla Przeglądu, Angory; autorka Focusa Historii, GW, innych. Tłumaczka m.in. „Dziewczynki w zielonym sweterku” dla PWN, 2011, historii-kanwy filmu A. Holland, nominowanego do Oscara (2012) „W ciemności”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.