Street art to dla mnie rodzaj aktywności artystycznej

0

Rozmowa z Jerzym Jankowskim – rzeźbiarzem, grafikiem i wychowawcą z Podkarpacia

Jerzy Jankowski

Leszek Wątróbski: Jurku, poznaliśmy się w czasie wspólnego wyjazdu do Serbii, gdzie zorganizowałeś spektakl uliczny w Belgradzie…

Jerzy Jankowski: Street art to dla mnie rodzaj aktywności artystycznej, którą prezentuję w różnych miastach Polski i poza nią. Polega ona na przyklejaniu wlepek o różnych motywach – takich np. jak ptaki, zwierzęta czy inne. Street art to sztuka uliczna, najczęściej tworzona przez młodych artystów niezależnych, kontestujących dominujące zjawiska w kulturze współczesnej, zwłaszcza konsumpcjonizm, konflikty zbrojne, łamanie praw człowieka, dyskryminację rasową, propagandę.

Belgrad 2019. Od lewej Bojan Stoimenov, Jerzy jankowski, Marek Pantuła i Ryszard Wielgos

Chcę w ten sposób zwrócić uwagę przechodniów czy odbiorców tego rodzaju sztuki. Kolory moich wlepek są bardzo kontrastowe i mocno krzyczące. I najlepiej się prezentują na wszelkich szarzyznach. Wtedy mocno biją po oczach. Są to zazwyczaj działania czysto estetyczne, nie mające jakichś konkretnych przesłań, aczkolwiek gołębie w Belgradzie, które tam widziałeś, miały głęboką myśl. Krzyczały i prosiły o pokój – dla tego miasta i dla tego państwa. Dlatego mogą budzić u przechodniów zadumę czy refleksję, jeśli ktoś odkryje oczywiście i odczyta kodyfikację moich działań. 

Moja twórczość nie jest raczej ambicjonalnie napuszona czy zbytnio wyszukana. Ona ma raczej zakrzyczeć całą przestrzeń, ale w sposób kameralny. Dobrą też do tego okazją są np. spotkania z przyjaciółmi. 

Leszek Wątróbski: Street art zajmujesz się prawie 20 lat…

Jerzy Jankowski: ...dokładnie od 2006 roku i tylko w wolnych chwilach. To nie jest wprawdzie moje główne zajęcie. Lepiej czuję się jako rzeźbiarz i grafik. Street art pozwoliła mi znaleźć się w przestrzeni publicznej. Chciałem się nią jakby „bawić” na oczach innych. To wszystko bowiem musi trwać. To musi być długi proces – od zrobienia  wlepek, poprzez ich malowanie i następnie przyklejanie w obecności kilku osób, często bardzo przypadkowych. To jest forma intrygi artystycznej. Taki jest główny motyw moich działań.

Jerzy Jankowski

Leszek Wątróbski: Gdzie prezentowałeś swoje uliczne prace?

Jerzy Jankowski: W 10 krajach europejskich. Dziesiątym i ostatnim krajem, w którym je pokazywałem, była Serbia – jubileuszowa ekspozycja na jednej z belgradzkich ulic. Wszystkie te prezentacje są dla mnie bardzo ważne. Spotykam się bowiem zawsze z nowymi ludźmi, miejscami oraz nową kulturą. Podobne prezentacje miałem na Litwie, w Mołdawii, na Ukrainie, w Niemczech (dwukrotnie), Słowacji, Czechach,  Austrii, Naddniestrzu. Z każdej takiej prezentacji robię sobie szkice dokumentujące moją działalność artystyczną. Dla mnie osobiście jest to duża radość i „zabawa”. Przyklejenie czasem takiej zlepki, która jest ingerencją w przestrzeń publiczną, na co nie zawsze mam odpowiednie pozwolenie od włodarza miasta, nie narusza jednak żadnej substancji zabytkowej czy porządkowej. Jest to jednak pewnego rodzaju intryga. 

Jerzy Jankowski w akcie twórczym wlepek i kompilacji w czasie street art w Ogrodzie Sztuki Domu Polskiego “Wołodyjowski” w Raszkowie

Wracając w tym kontekście do Belgradu, to ideą tej intrygi były życzenia pokoju miastu i Serbii. Przyklejając tam kolorowe gołąbki, będące symbolem pokoju, nic złego nie zrobiłem. Wręcz przeciwnie. Miastu bombardowanemu i niszczonemu 20 lat temu życzyłem prawdziwego pokoju. Sztuka moja ma jednak niestety charakter nietrwały i bardzo ulotny, o wyraźnej kolorystyce, z  dopełniającymi kolorami.

Leszek Wątróbski: Jesteś już na emeryturze…

Jerzy Jankowski: Urodziłem się w roku 1957. Zajmuję się rzeźbą, rysunkiem, grafiką oraz street art. W latach 1999-2017 byłem dyrektorem szkoły podstawowej na Podkarpaciu im. Jana Pawła II w Dopkowicach. Od 32 lat przy tejże szkole organizuję i prowadzę kółko plastyczne, którego członkowie – dzieci i młodzież rokrocznie zdobywają nagrody i wyróżnienia w licznych konkursach plastycznych – regionalnych, ogólnopolskich i międzynarodowych. Jestem autorem i organizatorem 7 edycji wojewódzkich biennale małej formy graficznej i ekslibrisu. Prowadziłem zajęcia z grafiki warsztatowej dla dorosłych i dzieci w wielu ośrodkach kultury i szkołach w kraju i za granicą. Jestem też autorem tablic pamiątkowych poświęconych wybitnym Polakom. Największym moim wyróżnieniem jest odznaka „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, którą dostałem w roku 2011.

Wlepki z Belgradu

Leszek Wątróbski: Rozwińmy jeszcze wątek ekslibrisów…

Jerzy Jankowski:  niełatwe w oglądaniu i niełatwe w odbiorze. Ostra, jakby nerwowa, niespokojna kreska, pozornie niekontrolowane, spontaniczne operowanie rylcem i pełna ekspresji konstrukcja fabuły ukazuje moje wnętrze i moje przeżycia. W nastroje ekslibrisów wprowadzają nas dwa światy towarzyszące człowiekowi od zarania jego dziejów, które dominują na moich ekslibrisach: świat przyrody i świat zwierząt. Ten pierwszy pojawia się na znakach w postaci spokojnych, niemal dostojnych pejzaży, pojedynczych drzew czy kęp nieokreślonej roślinności: ten drugi – to odpoczywające zwierzęta domowe, najczęściej pies czy kot, ptaki z ich nieograniczoną wolnością, a także zwierzęta fantazyjne, ubarwiające rzeczywistość, wyczekujące na coś lub groźne, ale nie straszne, szczerzące zęby. Pojawiają się też inne, przyjazne człowiekowi i pożyteczne zwierzęta, jak koń czy ryba. Te ostatnie w ścisłym związku z motywem wody, równie jak dwa przywołane już światy, niezbędnej człowiekowi dla życia i dla równowagi psychicznej. 

Ponieważ każdy ekslibris wykonywałem dla konkretnego właściciela, emocje te musiały być wywołane czymś, co z danym właścicielem silnie mnie wiązało, pobudzało wrażliwość i wyobraźnie w kompozycjach…

rozmawiał Leszek Wątróbski

zdjęcia Leszek Wątróbski

Poleć:

O Autorze:

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.