Orzechówka i inne sprawy świata

3

Z cyklu: Z 8. piętra

Właśnie mąż, kulinarno-, działkowo-, ogrodniczo-nalewkowy czarodziej, dokonał przelewu płynu z nabierającej właściwości nalewki z zielonych orzechów włoskich w celu oddzielenia go od orzechów. Te zasypał cukrem, a moim zadaniem było przepisanie etykietki z historią nalewki i co kiedy ma dalej nastąpić. Dość powiedzieć, że następna operacja w październiku, a moment używalności i uzyskania cech odpowiednich dla ratowania żołądka czy po prostu dla smaku, jeśli ktoś lubi, osiągnie w lutym 2020 roku. To wyrób dla cierpliwych, zresztą jeśli stoi dobrze schowany to i tak nie kusi, by skosztować, a chyba byłby dosyć wstrętny w smaku „po drodze”. Nie wiem, nie próbowałam, nawet mi to nie wpadło do głowy. Jednak taka nalewka oto pokazuje upływ czasu. Od wiosny do niemal wiosny następnej.

Nawet nalewka wymaga cierpliwości i czasu, co dopiero poważniejsze, trwalsze, istotniejsze przemiany jednego tworzywa w inne. Myślę tu o pracy u podstaw, tej kształtującej postawy obywatelskie, kształtującej szacunek dla dyskusji, dla innych, dla prawa, budującej rozważny stosunek do ludzi i wydarzeń. Cierpliwość jest kluczowa, nie pośpiech; umiejętność czekania, jak na owoce czy plony, których wzrastania, pomimo środków chemicznych, drastycznie się nie przyspieszy. Tylko żeby coś mogło wyrosnąć albo powstać, trzeba zacząć działania, tak jak na początku nastąpiło zebranie tych zielonych orzechów włoskich i zakup wódki, by je zalać. I już sobie to pracuje ileś miesięcy. 

Takimi wspaniałymi gospodarskimi rzekłabym działaniami, taką pracą u podstaw są Kafejki Prawne, jak ta już dwuletnia w Opolu. Co miesiąc poza wakacjami i świętami pozwala obywatelom, zwykłym zjadaczom chleba spoza branży, spotykać się z sędziami, adwokatami, prawnikami różnych specjalności, by od środka, ze źródła poznać etos, tak, etos prawniczy, zasady, dylematy, dręczące środowisko pytania. By zadać pytania, dlaczego coś tak działa, a nie inaczej, po co jest państwo prawa i czego możemy od niego oczekiwać. Fantastyczne spotkania, odkrycia, odsłony prawników, ludzi, osobowości z krwi, kości, ze słowa i czynu, ze śmiechem i powagą. Kafejki Prawne dają zbliżenie do „kasty” sędziów, która okazuje się być nam bliższa, niż sądzimy, opierając się na niewiedzy, braku doświadczenia, mediach. Życzę opolskiej Kafejce Prawnej, która gościła znane nazwiska prawników z „jasnej strony mocy”, jak o nich mówią, sędziego I. Tuleję czy mecenasa i szefa Iustitii, K. Markiewicza, i te mniej znane, ale nie mniej ważne dla polskiej prawnej praktyki, kolejnych lat działalności pod życzliwym dachem jednej z restauracji w Opolu. „Matką” Kafejki jest sędzia Monika Ciemięga, a „ojcem” mecenas Jacek Różycki. To pomysł podpatrzony w Katowicach, a wszystko zadziało się po protestach pod sądami, które nota bene, w Opolu mają miejsce co czwartek… To długa droga, ale zasiane ziarno wiedzy, własnego doświadczenia, krytycznego myślenia na pewno wzejdzie krytycznym, myślącym, pytającym obywatelem. Długi proces, ale tylko tak można odbudować jakieś sensowne społeczeństwo, bo łatwo i szybko można przekupić, zbałamucić i osiągnąć użytkowe, doraźne cele. To praktyka, a jakże, skuteczna, ale niszcząca, taka na już, na jedną, dwie kadencje. I w takiej Polsce żyjemy. 

Poczułam się bardzo zasmucona jako Polka, pamiętająca 1989 rok i ustrojowe przemiany, kiedy na ważnej międzynarodowej konferencji, Europejskim Forum Alpbach, odbywającym się od 1945 roku w Alpbach, świętuje się upadek muru berlińskiego jako jeden z tematów, nie wspominając o ruchu Solidarności, który ten wyłom w murze komunistycznego systemu najpierw uczynił. A przecież Polacy do 2015 roku pracowali na szacunek i dostrzeganie naszych dokonań, byliśmy wzorcem sukcesu gospodarczego, mentalnego, przykładem państwa demokratycznego narodzonego z dawnego obozu komunistycznego. To była długa praca. Wystarczyły cztery lata i nic z tego w pamięci tzw. Zachodu nie zostaje, bo Polska się zmieniła, cofnęła, straciła wspólny język z Europą. Ma wspólny język z Donaldem Trumpem, oczywiście na jego warunkach. Europa ma wspólny język z Donaldem Tuskiem jako Polakiem i wysokim urzędnikiem EU, bardzo serdecznie Tuska tam najwięksi Europy witali. Jeden Tusk to za mało.

2,5 tysięczne Alpbach w Tyrolu, zwane „wioską myślicieli” nie słucha już polskich doświadczeń, polskiego głosu. Przez dwa tygodnie filozofowie, politycy, biznesmeni, ludzie sztuki spotykają się w tej mieścince i próbują „ratować świat”, diagnozować jego stan, wymieniać się wiedzą i doświadczeniami. Prześledziłam listy mówców na panelach w kilkudniowych blokach tematycznych w Alpbach, i oto ku mojej radości znalazłam jedno polskie! I to w bloku wydarzeń „Polityka i Prawo”, no jakżeby inaczej, dziś Polska jest antybohaterem jeśli idzie o przestrzeganie prawa, począwszy od byłej premier po Marszałka Sejmu, a te złe praktyki schodzą na dół. Profesor Mirosław Wyrzykowski, piękna postać, profesor prawa, wykładowca wielu uniwersytetów, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, były dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, ale szefował też jednemu z departamentów Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, Instytutu Spraw Publicznych, działacz wielu innych instytucji, członek PAN, były doradca przy MSZ, przewodniczący Polskiej Sekcji Międzynarodowego Towarzystwa Nauk Prawnych i tak dalej, i tak dalej. Pod jego kierunkiem nie tak dawno tytuł doktorski uzyskali Adam Bodnar, nasz RPO, ale i partner Roberta Biedronia, Krzysztof Śmiszek. 

I oto pan profesor opowiadał Europie o stanie prawa w Polsce… Nie były to budujące informacje. Ale wiarygodne. 

Tak oto znika nasz kraj z europejskiej pamięci jako ten, który ruszył stęchłe mury komunistycznego obozu swoją odwagą i Solidarnością, pociągnął za sobą mur berliński. Usuwani jesteśmy z listy gości różnych ważnych wydarzeń europejskich, bo kogo zaprosić, Kaczyńskiego, wielkiego demokratę? Morawieckiego, bajarza na każdy temat? Czy może pokrzykującego matacza, Dudę? 

Zbliża się 80. rocznica wybuchu II wojny światowej. Z trudem, przy kiepskiej dyplomacji budowana jest lista gości. Mało mnie te dmuchane obchody interesują. Ten straszny moment sprzed 80 lat wolę przeżyć z muzyką, która łączy w bólu, smutku, daje refleksję. Czekam na koncert obywatela świata, Maestro Adama Makowicza. 1 września w Krakowie, w Centrum Kultury Żydowskiej. Bardzo symbolicznie.

Beata Dżon Ozimek

Poleć:

O Autorze:

Beata Dżon Ozimek

Publicystka, tłumaczka, autorka scenariuszy (TVP - Etniczne Klimaty 2008-2010), dokumentacji filmowych, asystent reżysera, rzecznik prasowy projektów offowych (np. film „Jan z drzewa”, "Marzenie"),organizatorka, moderatorka spotkań z artystami i myślicielami, jurorka międzynarodowych festiwali filmów niezależnych m.in. w Polsce, Kosowie, Austrii, Niemczech, Turcji. Korespondentka z Wiednia/Austrii dla Przeglądu, Angory; autorka Focusa Historii, GW, innych. Tłumaczka m.in. „Dziewczynki w zielonym sweterku” dla PWN, 2011, historii-kanwy filmu A. Holland, nominowanego do Oscara (2012) „W ciemności”.

3 Comments

  1. Lilla Hryniewiecka on

    Smutne … Charakterystyczny jest ten brak cierpliwości, niechęć do pracy organicznej. Chcę mieć wszystko, zaraz i teraz. Stąd niezrozumienie podstawowych praw polityki. Nie można zrobić wszystkiego, zaraz i każdego zadowolić. Ani prezydent ani premier nie są dyktatorami, jest sejm. Teraz jest dyktator. Jaskrawy przykład; nie można zerwać konkordatu z poniedziałku na wtorek, czy wprowadzić związków partnerskich homoseksualistów w kraju tak katolickim jak Polska, a to właśnie zarzuca lewica PO i zrównuję tę partie z PiSem. Za rządów PO nie było takiej atmosfery jak dzisiaj, informacje o pedofilii w kościele były bardzo skąpe. Zachciało się rewolucji, świeżości i prezentów od państwa. No to mamy, ani świeżo, ani młodo i upadek demokracji.

  2. Jerzy Kwieciński on

    Sami sobie zgotowaliśmy ten los. Byliśmy szanowanym partnerem demokratycznego, postępowego świata, a dzisiaj? Wstyd, jak można było tak zantagonizować Europę? A było tak pięknie… Tuska nie zaprosili na 1 września, co jest skandalem. Los im odpłacił odwołaniem przyjazdu drugiego Donalda, tego idola polskiej wladzy.
    Bardzo mi się podoba idea Kafejek Prawnych i takiej edukacji. To obecnie bardzo potrzebne kiedy wokoło kłamstwa i fake newsy. Może się odmieni, Pani Redaktor. Oby!

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.