Plugawy wykład

20

Nie przypomniam sobie, abym słyszała coś tak odrażającego i wulgarnego jak “wykład” pt. “Historia cywilizacji śmierci w XXI wieku” ukochanego przez polską prawicę historyka Marka Jana Chodakiewicza, który amerykański profesor wygłosił na zaproszenie IPN 29 lipca w Centrum Edukacyjnym IPN im. Janusza Kurtyki o nazwie Przystanek Historia.

Chwilami nie sposób nie zastanawiać się, czy mówca jest do końca stabilny umysłowo, bo przecież używanie tak plugawego języka publicznie nie zdarza się normalnie w środkowisku akademickim. Ale warto spojrzeć z jaką uczelnią jest związany prof. Chodakiewicz w USA. To konserwatywna chrześcjańska uczelnia o nazwie Patrick Henry College, gdzie piastuje on stanowisko tzw. “adjunct professor“, co tłumaczone jest na polski niesłusznie jako adiunkt (odpowiednikiem polskiego adiunkta, czyli stałego etatowego pracownika uczelni z doktoratem, jest angielski “assistant professor”). W amerykańskim systemie adjunct professor to wykładowca, który nie ma stałego, bezpiecznego stanowiska na uczelni (nie jest na tzw. tenure track, a zatem nie ma szans na uzyskanie stałej profesury). To jakby druga kategoria na uczelniach wyższych, ze znacznie niższymi zarobkami i uprawnieniami.

Profesor Chodakiewicz nie należy do dość nielicznej na tej małej uczelni (kształcącej zaledwie 304 studentów) grupy “full-time faculty“, lecz do mniej prestiżowej grupy “adjunct faculty“.

A jaką uczelnią jest Patrick Henry College? Jest ona akredytowana przez Transnational Association of Christian Colleges and Schools (TRACS), kreacjonistyczny organ akredytacyjny, i oferuje studia licencjackie.

Uczelnia uczy, że Biblia jest nieomylnym słowem Boga, a kreacjonizm jest nauczany jako dosłowny fakt.

Uczelnia wymaga od studentów, wykładowców i pracowników podpisania „Deklaracji wiary”, w której m.in. można przeczytać, że: „Szatan istnieje jako osobista, wroga istota, która działa jako kusiciel i oskarżyciel, dla którego przygotowano Piekło, miejsce wiecznej kary, w którym wszyscy, którzy umrą poza Chrystusem, będą uwięzieni w świadomych mękach na wieczność.”

Uczelnia wymaga również od wszystkich administratorów i wykładowców, aby podpisali się pod tzw. „Oświadczeniem biblijnego światopoglądu”, które można streścić jako:

  • Wszechświat? Goddidit! (To dzieło Boga)
  • Ewolucja jest zła.
  • Homoseksualizm jest grzechem.
  • Jezus zbawił nas od kar grzechu.

O tym wykładzie pisze oko.press: Chomik w odbytnicy i „bzykanie w kakao”. Wykład IPN o „cywilizacji śmierci” za publiczne pieniądze”

 

 

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

20 Comments

  1. Panie Antoni,
    Nie wiem, w którym miejscu Pani Bonikowska zaprezentowała “mowę nienawiści”. Może wskaże pan konkretnie? Mową nienawiści jest to co prezentuje ten pan zwany “profesorem” prubując w sposób bardzo obrzydliwy, wymyślonymi historyjkami, zdyskredytować ludzi o innych preferencjach i wzbudzić do nich odrazę i nienawiść np. za okrutne znęcanie się nad chomikami. Ten pan obraża mnie jako mężczyznę, sugerując, że facet jest niezdolny do uczuć (szkoda czasu) i chodzi mu tylko o “tarcie”. Czy on ukończył jakieś studia z zakresu seksuologii, czy bazuje na swoim przykładzie. Gdyby naprawdę był profesorem, nie opowiadałby takich idiotyzmów. Jeśli on mśli, że geje chcą być ze sobą tylko dla seksu, to ja mu bardzo współczuję. Jest bardzo ograniczony emocjonalnie, albo znów korzysta z własnych doświadczeń. Jeśli pan rzeczywiście nie widzi obrzydliwości i plugawości tego “wykładu” to panu też współczuję.

  2. Antoni Winiarski on

    Pani Małgosiu, jeśli komuś brak argumentów, to zaczyna drugą osobę obrażać, obrzucać inwektywami i dobierać się do jej życiorysu.
    Może się Pani nie zgadzać z tezami pana Chodakiewicza, ale komentując jego wykład w ten sposób, daje Pani typowy przykład mowy nienawiści i braku tolerancji, charakterystyczny dla środowisk lewicowych.
    W Pani notatce nie mogłem doszukać się uzasadnienia, na czym ma polegać plugawość wykładu.

    • nie za bardzo rozumiem w jaki inny sposob nalezy podchodzic do tego wykladu ?
      pan Chodakiewicz nie jest naukowcem nawet nauk humanistycznych, bo jego anegdoty, nie sprawdzone opisy bez podawania zrodla albo z ukrytym , niejasnym zrodlem (jak w przypadku tej anegdoty z chomikiem, ktora jest znana urban legend i na pewno nie wziela sie od girlfriend) to zaprzeczenie weryfikacji i obiektywnosci, jakie sa cechami nauki
      owszem, faktem jest ze wielu przedstawicieli nauk humanistycznych, niestety szczegolnie w Polsce, grzeszy w ten sposob
      no, ale jest jeszcze drugi powod, dla ktorego mozna dyskutowac – nawet jak wyklad jest nienaukowy, jesli jest cos w nim, co wymaga klaryfikacji, albo cos, na czym mozna “wzrok zatrzymac”
      cos, o czym warto dyskutowac
      w moim przekonaniu swiatopoglad pana Chodakiewicza w temacie, na ktorym sie porusza jest wlasnie doskonale kompatybilny z jezykiem, jakiego uzywa a jezyk ten jest daleki od precyzji
      nie wiem, czy sobie Chodakiewicz zdaje sprawe, ze rownie tendencyjny wyklad mozna stworzyc na dowolny temat
      jendo, co mozna mu ewentualnie przyznac: posiada do pewnego stopnia eurydycje, co wyszlo na samym koncu, nie czyni go jednak to autmatycznie interesujacego rozmowce
      ale skoro panu sie ten wyklad jak mniemam spodobal – widac trafil na podtana glebe
      nie jestem lewicowy, ale ten wyswiechtany i nic nie znaczacy argument o srodowiskach lewicowych spowodowal, ze jestem juz obecnie bardzo daleki od prawicowego populizmu i nie chce miec z tym swiatem nic wspolnego, od roku 2005 jestesmy bombardowani caly czas chlamem, oszustwem i nie ze srony “lewicowych srodowisk” – widzimy non stop te ustawiczne pranie mozgow oraz lansowanie niewiedzy, ciemnoty, zabobonu oraz zwyczajnego klamstwa

    • widze, ze moj komentarz sie nie ukazal (ukazał się poniżej – przyp. redakcji), to sobie pozwole strescic pierwsze 11 minut tego dziwacznego wykladu i prosze mi wytlumaczyc, o czym tu jeszcze wogole dyskutowac poza tym, ze wszystko, co pan Chodakiewicz opowiada jest zmyslone, przeinaczone i nietrafne
      1. Sommer (we wstepie) -Ideologia wytrysnela w gore w bardzo przemocowy sposob – 1969 rok [prawdopodobnie chodzi o Stonewall riots, bardzo subiektywna ocena]
      2. chomik w odbytnicy – [urban legend]
      3. prosze sobie nie myslec ze jest to romantyzm – jest to sperma, kal i krew jesli chodzi o mezczyzn – [znow obsesja, podejscie bardzo ideologiczne i subiektywne]
      4. w San Francisco maja 350 facetow na rok srednio, sa tacy co maja po 1000 – you are kidding Mr. Chodakiewicz
      5. zamieszki gdy zamknieto laznie miejska – ????
      6. sklep spozywczy Safeway przy Market Street faceci stali spod sciana i chodzi o to, aby ich obslugiwac tasmowo dla nich wszystko jedno -czy o slup czy inaczej – no comments
      7. feministki twierdza ze kobiety moga byc tak puszczalskie jak mezczyzni

      mam nadzieje, ze chociaz ujalem to w punktach, to adekwatnie strescilem poczatek “tresci” tego wykladu
      mysle, ze nie ma tu nic “naukowego”, bo naukowy sposob rozmowy kojarzy mi sie z bestronnoscia (jak sa opisy to sie wylawia esencje), z metoda badawcza, z precyzja jezyka, ktora pozwala odniesc cos, o czym sie mowi nie do jakicegos bujania w chmurach ale do konkretnej sytuacji czy zjawiska chocby po to, aby uznac na ile opis jest adekwatny

  3. jDziękuję Pani Redaktor za opublikowanie moich przemyśleń i przepraszam za niecierpliwość. Zgoda, „Gazeta” Staff też ma prawo do weekendowego odpoczynku.

    Dziękuję Panu CHRISOWI DRABICKIEMU za uznanie dla mojej wypowiedzi. Moje „prace” (artykuły, prezentacje) są w formie rozproszonej, często przed sieciowej i w chwili obecnej trudnodostępne. Jeżeli na jakiś temat poruszony w „Gazecie” będę miał jakieś opracowanie, a Pani Redaktor będzie nadal tak miła, że powiesi moje ponad 5000 znaków ze spacjami, to chętnie się wypowiem w przyszłości.

    Bardzo dziękuję Pani Doktor Małgorzacie Bonikowskiej za porady językowe np. za wytknięcie mi „osiągów” (zamiast osiągnięć). „Mea Culpa, a slip of the pen…” oraz za podanie zasad tworzenia dopełniacza od nazwisk obcych. OK, mamy pisać „Johna Moneya”, ale jak jest z odmianą imion i nazwisk obcych w Polsce (i w Polonii)? Czy wystarczy odmienić imię czy trzeba imię i nazwisko np. „Maksymiliana Kolbe” czy „Maksymiliana Kolbego”, „Jerzego Blikle” czy „Jerzego Bliklego”. Jeśli byłoby tylko nazwisko to jasne, że będzie „Kolbego” czy „Bliklego”. Będę wdzięczny za wskazówki. Od kiedy moja śp. Babcia zamknęła oczy (absolwentka Sorbony i korektorka w PiW-ie przez 20 lat) nikt takich finezji językowych nie potrafi mi wytłumaczyć. Notabene, babcia posługiwała się Słownikiem Szobera, a Doroszewskiego uważała za „zbyt liberalnego”. Polski język jest mało elastyczny, nie przypomina angielskiego zupełnie i „let’s keep it that way”.

    Co do użycia słowa „pederasta” to nie proponowałem nim zastąpić słowa „homoseksualista”, które nie budzi sprzeciwu ani nie ma niepożądanych konotacji. Chodziło mi wyłącznie o to, że molestowanie dzieci do lat dziesięciu to „pedofilia”, a stosunki dorosłych mężczyzn z chłopcami od 11 roku życia to „pederastia”. Stąd mówienie o „pedofilii” w Kościele nie zgadza się ze statystykami przewinień. Wydaje mi się, że tłumaczenie angielskiego słowa „gay” na „wesołek”, które zastosował Prof. Chodakiewicz w swojej prelekcji nie jest posunięciem szczęśliwym. Należy mówić o homoseksualistach.

    Co do „Faktów Autentycznych” też zgoda, to oczywiście jest to “masło maślane”, no, ale istnieją przecież także ‘Fakty TVN’…

    Dodam, że proces uczenia się jest czymś naturalnym, nie trzeba się ani unosić, ani dezawuować Czytelnika tylko wyjaśniać błędy wpisów, za co Czytelnik jest wdzięczny.
    To chyba pięknie, że „Gazeta” niesie „Oświaty kaganiec” korzystając z nauk jakie odebrała Pani Redaktor u Żmichowskiej i na UW.

    Co do podpisu w komentarzach, bardzo niewielu innych Czytelników przedstawia się z imienia i nazwiska. Są podpisy skrótowe, można się oczywiście domyślać… Myślę, że to nie przeszkadza jeżeli wpis jest na odpowiednim poziomie, nikogo nie obraża, ocenia zjawiska i nie potępia ludzi.

    Z najlepszymi pozdrowieniami,

    D.W.K.

    • Malgorzata P. Bonikowska

      Szanowny Panie,
      No właśnie, nie unosząc się i nie dezawuując, po prostu przedstawiłam kilka porad językowych i cieszę się, że uznał je Pan za przydatne. Jasne, że uczymy się całe życie.
      Co do odmiany imion i nazwisk – zasada jest w języku polskim taka, że odmieniami jak tylko się da, i imiona i nazwiska, wszystko. Niektóre są łatwiejsze, inne trudniejsze, np Kolbe czy Blikle, ale i tu się da, więc Bliklego, Kolbego.
      Sprawę odmiany nazw wyjaśniałam w kilku artykułach w cyklu “Odczarować angielski (i polski)” – warto to przeczytać.
      1. Nie “W Mississauga”, a “w Mississaudze”!
      https://gazetagazeta.com/2017/08/nie-w-mississauga-a-w-mississaudze/
      2. Jeszcze o naszej Mississaudze
      https://gazetagazeta.com/2017/08/jeszcze-o-naszej-mississaudze/
      3. Nazwy – odmieniane i nieodmieniane
      https://gazetagazeta.com/2017/08/nazwy-odmieniane-i-nieodmieniane/

      Następna sprawa – “tłumaczenie angielskiego słowa „gay” na „wesołek””. W dawniejszych czasach przymiotnik angielski “gay” znaczył “wesoły”, ale od lat 1960. zaczął funkcjonować jako przyymiotnik i rzeczownik w znaczeniu “homoseksualny, homoseksualista” i to pierwsze znaczenie praktycznie zanikło. To znane zjawisko językowe. W takich przypadkach nie ma już powrotu do pierwotnego znaczenia.

      Serdecznie zachęcam do wyjścia z ukrycia i podania swojego nazwiska. Fakt, że wielu czytelników tego nie robi, podając np. tylko pierwszą literę nazwiska, ale rzadko zdarzają się tak obszerne wypowiedzi, pod którymi aż się prosi konkretny autor 🙂

      Ja także pozdrawiam Pana

  4. Chodakiewicz: Forma i treść

    Dzięki Red. Bonikowskiej wysłuchałem wykładu czy też prelekcji Prof. Marka Jana Chodakiewicza w centrum historycznym IPN. Na temat tego wydarzenia osoby sympatyzujące odpowiednio z PiS-em i z Platformą mogą, o dziwo, zgodzić się całkowicie w kilku punktach. Wybranie dla odczytu o homoseksualizmie Centrum Edukacyjnego IPN im. Janusza Kurtyki było decyzją przedziwną. De facto nie był to wykład, a raczej spotkanie autorskie i promocja książki M.J. Chodakiewicza pt. „Cywilizacja śmierci”, więc lokalizacja imprezy w IPN dziwi podwójnie.
    Dalej…forma pogadanki była żenująca ze względu na kwiecisty język, którym posługiwał się Prof. Chodakiewicz. Niektóre Jego wypowiedzi byłyby może uprawione w rozmowie nastolatków na podwórku, ewentualnie na spotkaniu z bliskimi znajomymi przy alkoholu… Do słownictwa prelegenta wślizgnął się nawet slang więzienny, choć nieprawidłowo użyty (należało powiedzieć „przecwelić” nie „scwelić” co jest nieidiomatyczne). Tak, że w pełni się zgadzam z opiniami osób, które wykład zaszokował włącznie z Prof. Cenckiewiczem i Redaktorem „Gazety”.

    Mniej trafne jest dezawuowanie przez „Gazetę” osiągów akademickich Prof. Chodakiewicza. Urodzony w 1962 roku w Warszawie Marek Jan Chodakiewicz skończył w 1988 uniwersytet stanowy w San Francisco (Bachelor of Arts), a następnie uzyskał doktorat z filozofii na Columbia University w Nowym Jorku. Szczegóły biografii, kariery i listę publikacji Chodakiewicza można znaleźć w polskim i angielskim wydaniu Wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Jan_Chodakiewicz ; https://en.wikipedia.org/wiki/Marek_Jan_Chodakiewicz

    W Tygodniku Solidarność ukazują się cykliczne felietony „Świat wg Chodakiewicza”. W Numerze 30. „Tysola” z 26 lipca 2019 można znaleźć tekst „Seksrewolucja jest globalna”, w którym Chodakiewicz omawia ze szczegółami książkę Niemki Gabriele Kuby na ten temat (The Global Sexual Revolution: The Destruction of Freedom in the Name of Freedom). Artykuł jest napisany poprawnie, jeśli nie liczyć kilku neologizmów takich jak „Sowpedia”, „prosperita” czy „autosamicyzm”. Tekst jest typu ‘bez owijania w bawełnę’ i czyta się dobrze. Szokować może jedynie pełne i dosłowne przetłumaczenie przez Chodakiewicza zalecenia dla dzieci nowozelandzkiego seksuologa (specjalisty od ‘gender’) John’a Money ‘fuc…ng games’ czyli po polsku o ‘zabawy w je…nie’.

    Wracając do wykładu w IPN-ie… Jeżeli pominąć bulwersującą formę prelekcji i samo jej miejsce to można zastanowić się nad treścią wykładu i trudno mu odmówić pewnych zalet edukacyjnych. Jeżeli młodym ludziom pokazuje się wyłącznie tęczowe flagi i operuje się niezrozumiałym w Polsce skrótem LGBT, wspomina się wyłącznie o miłości i tolerancji to ich wiedza na temat homoseksualizmu jest dość ograniczona. Przy tym programowo gwałci się język polski używając słowa „pedofil” zamiast „pederasta” . Więc chyba dobrze, że Chodakiewicz wytłumaczył, czym charakteryzuje się męski stosunek homoseksualny, kim są pederaści, jak to się ma do homoseksualizmu itd. Opowieść o Locie (bratanku Abrahama) w Sodomie i o tłumie domagającym się seksu z dwoma aniołami, którą przytoczył prelegent, istotnie pochodzi z Księgi Rodzaju (Genesis) czyli z pierwszej księgi Tory Bereszit („Na początku”). Znajomość Pentateuch u słuchaczy była nieco gorsza gdyż pewien Pan chciał wiedzieć czy Bóg i Mojżesz patrząc na Ziemię Obiecaną wiedzieli, że powstanie tam Sodoma i Gomora. Jak wiadomo opowieść o Sodomie i Gomorze pochodzi z czasów Abrahama, a więc kilkaset lat przed Mojżeszem… Notabene, w Izraelu homoseksualizm został zalegalizowany dopiero w 1988 roku.

    Żeby zrozumieć dlaczego prelekcja Prof. Chodakiewicza rezonuje w Polsce trzeba wziąć pod uwagę, że parady homoseksualne odbywają się tam nie tylko w największych miastach w czerwcu/lipcu jak w Kanadzie, ale jest to proces objazdowy po wszystkich województwach i większości powiatów trwający wiele miesięcy. Polacy są przywiązani do zasad moralności chrześcijańskiej.
    Akt homoseksualny jest uważany za grzech tak w większości wyznań chrześcijańskich jak i w ortodoksyjnym judaizmie. Notabene, oficjalne stanowisko Kościoła Katolickiego brzmi, że nie należy potępiać homoseksualistów, bo bycie homoseksualistą nie jest grzechem, tak długo jak pozostają oni w czystości (tzn. powstrzymują się od aktów homoseksualnych).
    Przy użyciu „mediów liberalnych”, środowiska homoseksualne prowadzą kampanię promującą w Polsce zachodnie rozwiązania. Jednocześnie trwa atak na kościół katolicki. Używanie obcojęzycznego skrótu LGBT czyni temat mniej drastycznym, ale ukrywa szczegóły, co na prawdę się dzieje w tzw. „krajach cywilizowanych” i ile to ma wspólnego z tolerancją.

    Pedofilia to pociąg seksualny osób co najmniej 5 lat starszych do dzieci obu płci przed okresem pokwitania (do 10 lat). Pederastia to stosunki mężczyzn z dorastającymi chłopcami (11-18). Przez dziesięciolecia było wiadomo, że to drugie dotyczyło niektórych znanych literatów, muzykologów czy tancerzy. Wydaje się, że obecnie w Polsce dla określenia męskiego homoseksualisty wolno używać wyłącznie nieistniejącego skądinąd w języku polskim terminu „gej”. Natomiast w 2006 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił pozew homoseksualisty w sprawie znieważenia go słowem pederasta . Uznano, że ten termin jest poparty definicjami słowników. Przedstawiono wypowiedzi prezydenta Berlina gdzie sam się tak określał.

    Wg środowisk LGBT homoseksualizm nie ma nic wspólnego z wykorzystywaniem seksualnym nieletnich. Piętnuje się za to „pedofilię w kościele”. Ze statystyk wynika jednak, że większość oskarżeń nie miało charakteru pedofilii, bo dotyczyło chłopców powyżej 11 lat. Wg doniesień kanadyjskich mediów, pederastów nie brakuje wśród trenerów hokejowych harcerzy, nauczycieli i pastorów. Najbardziej nagłaśniane są jednak zawsze przypadki molestowania w kościele katolickim. W Polsce, wg dostępnych statystyk niecały 1% kapłanów dopuścił się czynów niegodnych.

    W przeciwieństwie do krajów anglosaskich homoseksualizm nigdy w Polsce nie był karalny. W Kanadzie zalegalizował go dopiero w 1968 roku Pierre Trudeau, ojciec obecnego premiera. Seks analny jest jednak nadal zakazany przez artykuł 159 Kodeksu Karnego. Wyjątkiem są stosunki męża i żony oraz partnerów od 18 roku życia. Kopulacja analna jest zawsze nielegalna przy obecności trzeciej osoby lub gdy odbywa się w miejscu publicznym. Sądy w prowincjach Quebec, Ontario i Alberta uznały art. 159 KK za sprzeczny z zasadą równości w konstytucji Canadian Charter of Rights and Freedoms, ale Sąd Najwyższy na ten temat jeszcze się nie wypowiedział. W świetle artykułu 159 KK dopuszczającego seks analny wyłącznie w przypadku osób pełnoletnich kontrowersyjne może być wciąganie w czerwcu tęczowej flagi pod flagą kanadyjską w podstawowych szkołach publicznych w Ontario.

    Autorowi tego artykułu, tak jak zapewne większości Kanadyjczyków równouprawnienie homoseksualistów w obszarze prawodawstwa zupełnie nie przeszkadza (live and let live). Natomiast nie można komuś odmówić prawa do wyrażania opinii niezgodnych z tymi promowanymi przez „mainstream media”.
    Nie nazwałbym wykładu Prof. Chodakiewicza „plugawym”, ale barwna opowieść o chomiku była mało odpowiednia tak w IPN-ie jak i na początku lat 90-tych na antenie Radia Katolickiego (As?) w Szczecinie… Nawet jeśli był to fakt autentyczny, to opisano jakieś zboczenie, które z homoseksualizmem nie ma nic wspólnego.
    To co Prof. Chodakiewicz określa jako „cywilizację śmierci”, inny filozof, Krzysztof Karoń nazywa częścią tzw. ‘antykultury’. Wspaniała książka K. Karonia „Historia Antykultury” doskonale tłumaczy genezę współczesnej ideologii Zachodu w ogólności, a Unii Europejskiej w szczególności. Książka jest napisana nienagannym stylem, niezmiernie ciekawa, ale nie zawiera sformułowań drastycznych. Szkoda, że „Przystanek Historia – Centrum Edukacyjne IPN im. Janusza Kurtyki” nie skorzystał jak dotąd z erudycji i logiki wypowiedzi Krzysztofa Karonia.
    Czy w ogóle ludzi (nie tylko w Polsce) trzeba przestrzegać przed usuwaniem ograniczeń stylu życia zapewnianych niegdyś powszechnie przez wpływowe religie?
    Otóż… W krajach rozwiniętych słyszy się na przykład głosy, że w związkach pederastycznych młodsi partnerzy często tych starszych kochają, podobnie w przypadku kazirodztwa. Pojawiają się organizacje walczące o legalizację seksu z małoletnimi; np. związana niegdyś z Niemiecką Partią Zielonych Arbeitsgemeinschaft “Schwule, Päderasten und Transsexuelle”, Pedophile Information Society w USA, Coalition Pédophile Québécois czy wreszcie Australian Man/Boy Love Association (AMBLA).
    We Francji zezwala się na dobrowolne stosunki dorosłych synów z matkami czy braci i sióstr. Już w 1810 Napoleon Bonaparte zalegalizował kazirodztwo we Francji, Belgii i w Luxemburgu. Jak dotąd, pedofilia i kazirodztwo są w Kanadzie ścigane przez prawo. W Polsce też.

    D. W. K.

    • Chris Drabicki on

      Brawo Szanowny Panie, Bardzo chetnie zapoznalbym sie z Panskimi innymi wypowiedziami tudziez pracami. Skrot D.W.K. zamyka sprawe. Szkoda. Jeszcze raz wyrazy glebokiego szacunku!

    • Malgorzata P. Bonikowska

      Tak, ta anoniowa wypowiedź dziwi. Tyle pozornie autorskich opinii, a anonim…
      Nawet w mailu napisanym przez autora po angielsku do redakcji, zaledwie po paru godzinach, w którym irytuje się, że dwa razy nadesłany przez niego ten sam komentarz nie został opublikowany, autor nie podaje własnego imienia i nazwiska. Dziwne. Trudno rozmawić z anonimem… I jeszcze jedno: proszę się tak nie irytować, że komentarz chwilę musiał poczekać – my nie siedzimy przed komputerem 24/7, a w sobotę mamy czasami życie osobiste 🙂 A KAŻDY komentarz przed publikacją jest czytany, bo to co czasami nadsyłają czytelnicy trudno opisać.
      •••
      Ponieważ pan “D.W.K.” wypowiada się dosyć autorytatywnie w kwestiach językowych, kilka uwag w tym względzie (cóż, moje wykształcenie językoznawcze nie pozwala mi na powstrzymanie się od nich):
      1. NIe można mówić o “osiągach” prof. Ch., lecz o “osiągnięciach”. Te pozornie biskie znaczeniowo rzeczowniki rzóżnią się w istocie: mówimy o osiągnięciach zawodowych, naukowych, ale o osiągach samochodu czy maszyny, bo ten drugi rzeczownik oznacza “maksymalny zakres możliwości technicznych jakiegoś urządzenia, wyrażony określoną wielkością fizyczną” (Słownik PWN.
      2. Co do orzeczenia sądu w sprawie “pederastii” – język ma tzw. denotacje i konotacje. Denotacja pojęcia to jego czyste znaczenie, a konotacja to dodatkowe, niedefinicyjne treści kojarzone z wyrazem przez użytkowników danego języka. Język się zmienia i zmieniają się także konotacje pewnych pojęć. To co ja nazywam szacunkiem dla drugiego człowieka (a inni poprawnością polityczną) spowodowało wiele zmian w języku, np. w języku angielskim nie używa się wyrazów Negro, Eskimo czy Indian. Mamy zupełnie neutralny wyraz “homoseksualista”, więc skoro “pederasta” jest odbierany negatywnie przez ludzi o odmiennej oerientacji seksualnej, to po co go używać? Dla zasady, żeby dotknąć innych, to jasne.
      3. Nie ma “faktów autentycznych” to tzw. pleonazm, podobnie jak cofać się do tyłu, kontynuować dalej czy wzajemna wspólpraca. Fakt musi być autentyczny bo inaczej nie jest faktem.
      4. Proponuję postudiować zasady odmiany imion i nazwisk obcojęzycznych w języku polskim. To dłuższy temat, o którym pisałam, ale generalnie nie “John’a Money”, lecz “Johna Moneya”, bo w jęz. polskim odmieniamy obce nazwiska jak tylko jest to możliwwe, a apostrof po spółgłosce w imieniu “John” to błąd.
      Pozdrawiam, Panie D.W.K.

  5. Jakie środowiska prawicowe w POLSCE tak mocno wielbią Chodakiewicza?????? Kogo wskazuje Gazeta Wyborcza?

    P.S.
    Sprawę skomentował natomiast dr hab. Sławomir Cenckiewicz, członek kolegium IPN.

    “Wysłuchałem zapisu występu Marka Chodakiewicza (…) i jestem zażenowany wynurzeniami o ‘kale, spermie i krwi’ homoseksualistów. Mówić można o wszystkim, ale nie w takiej stylistyce często knajackiej i jednak nie w IPN i to w sali im. J. Kurtyki. Szok!” – napisał Cenckiewicz na Twitterze.

    • Jakie? “Fronda”, “W Sieci”, “Tygodnik Solidarność”, “Najwyższy Czas”, Salon24, TV Republika. To chyba oczywiste. Oczywiśde zaraz się musi pojawić Gazeta Wyborcza… A Cenckiewicza uwaga – nie było wyjścia bo Chodakiewicz z siebie wypluł to już zupełne i żenując dno…

  6. bardzo sie pani Bonikowskiej dziwie; wysluchalam wypowiedzi pana profesora Chodakiewicza, nie byl to wyklad, i jezeli ktos wypowiada sie na temat uczelni, profesorow, wartosci itd powinien rowniez znac definicje slowa wyklad (metoda nauczania); to spotkanie nie mialo na celu nauczania uczestnikow czegokolwiek. nie jestem lekarzem, i z tego co wiem pani tez nie jest (zaden lekarz nie osmieliby sie stawiac diagnoz na podstawie kilku wypowiedzi), totez zarzucanie niestabilnosci umyslowej jest co najmniej nie na miejscu; przechodzac do meritum: nie bylo w wypowiedziach pana profesora zadnych wulgaryzmow, ani obrzydliwosci; ciekawe ze skupila sie pani wylacznie na pomniejszaniu znaczenia uczelni dla ktorej pracuje pan Chodakiewicz, tudziez jego stanowiska; jak to sie ma do zarzucanego mu plugastwa? i gdzie pani widzi to plugastwo?
    rozczarowuje pani jak zwykle ale, jestem wdzieczna za mozliwosc wysluchania wypowiedzi pana Chodakiwicza

    • Malgorzata P. Bonikowska

      O tak? Otóż proszę Pani to jest w określeniu organiztorów “wykład”. To samo wygłosił pan Chodakiewicz gdzie indziej. Opis: “Wykład prof. Marka Jana Chodakiewicza pt. “O cywilizacji śmierci. Jak zatrzymać antykulturę totalitarnych mniejszości?” wygłoszony na zaproszenie Klubu Polonia Christiana. Spotkanie odbyło się 31 lipca 2019 roku w Sali Konferencyjnej Domu Literatury w w Warszawie. UWAGA! Drastyczne treści. Tylko dla widzów dorosłych.” Wykład, droga Pani, to nie tylko metoda nauczania – serdecznie radzę dokształcić się nieco zanim zacznie Pani krytykować innych (mnie) za rzekomą ignorancję. Wykład to także odczyt, referat. Nie pierwsza informacja na Google jest całą prawdą. Warto sięgnąć nieco głębiej.
      Jeżeli Pani nie poczuła mdłości słuchając tych ohydztw to nie wiem czy Pani gratulować czy współczuć. Pan Chodakiewicz sam, z wrodzonym mu wyrafinowaniem językowym, mówi, że słuchaczom może się chcieć “rzygać”. Mnie się chciało wymiotować, bo na publicznych wykładach (odczytach) nie używa się takiego języka. “Prucie w kakao” itp. To nie obrzydliwość? Ma Pani sporą tolerancję na obscenię.
      Mam nadzieję, że ten pan jest zaledwie niestabilny umysłowo, a nie perfidny w szerzeniu tego rodzaju plugastw.

  7. Z duzym zainteresowaniem wysluchalem wykladu dr. Chodakiewicza. Oparl sie na twardych faktach historycznych z ktorymi nie latwo jest polemizowac, aczkolwiek wiemy ze mozna historia manipulowc i udowodnic to co akuratnie jest nam na reke. Rzeczywiscie historia cywilizacji smierci czyli zwiazki lesbijskie, homoseksualne … prowadza do nikad ale jak wynika z wykladu cyklicznie sie powtarzaja i jak udoawdnia dr.Chodakiewicz … “NIHIL NOVI SUB SOLE”
    Prelekcja godna wysluchania i przemyslenia zlaszcza przez zagorzalych zwolennikow rewolucji LGBT.
    To prwada ze kilka zwrotow uzytych w trakcie wykladu jest na poziomie jezyka podworkowego ale ogolnie akceptowanego i w powszechnym uzyciu przez obecne mas-media, a wyrazenia nie sa przeciez obce ani wulgare w towarzystwie osob zywo bioracych udzial w ruchu LGBT. Mysle ze proba deprecjonowania pana dr. Chodakiewicza przez to ze jest adjunct faculty a nie full-time faculty ze jest wykladowca w szkole 298 i 1/2 studenta itd, itd jest bynamniej smieszne.

  8. Dziękuję za ciekawy artykuł o Marku Chodakiewiczu. Dowiedziałem się z niego, że tenże pracuje w Patrick Henry College.

    Pamiętam natomiast z jakiegoś nagrania gdy prezenter z zachwytem przedstawiał Jana Marka Chodakiewicza akcentując wdzięczną nazwę jego uczelni, a mianowicie Institute of World Politics w Waszyngtonie, co mogłoby sugerować, że tenże „uczony” pracuje w położonej w pępku świata szkole wyższej wydającej, jeśli nie światowych polityków to przynajmniej wybitnych fachowców tego tematu. Przy okazji zapowiadacz wymienił „osiągnięcia” profesora Chodakiewicza. Ten ostatni to między innymi wybitny specjalista od wykrywania „kłamstw” Jana Tomasza Grossa, byłego profesora Princeton University, i Jana Grabowskiego, profesora University of Ottawa.

    Ustalmy fakty. Jan Marek Chodakiewicz pracuje w założonej przez doktora J. Lenczowskiego 29 lat temu szkole o wymienionej wyżej nazwie i zajmującej 1190 miejsce w rankingu uniwersytetów amerykańskich i 4244 miejsce w rankingu uniwersytetów światowych (wg UniRank). Jest to uczelnia o liczbie studentów około 150. Szkoła ta położona jest w dwupiętrowym domu mieszkalnym z początku 20 wieku gdzie na parterze urządzono dwie sale wykładowe a dodatkową klasę umieszczono w piwnicy.

    Dla porównania, założony 171 lat temu University of Ottawa (przez grzeczność pomijam Princeton), położony jak nazwa wskazuje w stolicy Kanady, w którym pracuje Jan Grabowski, zajmuje 13 miejsce w rankingu krajowym i 266 w światowym według tej samej listy, i ma ponad 45 000 studentów. Zabudowania tego uniwersytetu kryją obszar 42,5 hektarów, a według statystyk z 2011 roku składał się on z ponad 30 budynków, w tym bardzo dużych, ponad 800 laboratoriów badawczych i ponad 300 edukacyjnych, oraz około 260 sal wykładowych.

    Jednak Instytut Pamięci Narodowej nie zaprasza Jana Grabowskiego, choćby z wykładem o sposobach ratowania się Żydów po likwidacji gett w Polsce (to temat wydanej niedawno książki „Dalej jest noc”), a wybrał „wykład” Marka Chodakiewicza chomiku w dupie. Nie wiem jak to ma się odnosić do pamięci narodowej, jako że w godle nadal widnieje orzeł (last time I checked), ale o tym to już będzie zapewne kolejny wykład uczonego z Patrick Henry College z cyklu zwierzyniec narodowy, którego po raz kolejny nie wysłucham.

    • Krzysztof K. on

      To nie pierwszy raz kiedy IPN (w moim przekonaniu mający niewiele wspólnego z prawdziwym uprawianiem nauki zwanej historią). Niestety, dawno straciłem złudzenia co do tej instytucji. Zgoda na to, aby coś takiego zostało wygłoszone w Centrum Edukacyjnym świadczy o poziomie tej instytucji. A nadziei na dskusję z naukowcami typu prof. Grabowski czy prof. Gross nie widzę. Oni co najwyżej mogą stać się przedmiotem nagonki i nienawiści. Pzecież to na takich jak oni szykowano słynną ustawę… Tam w Polsce jakakolwiek amerykańska uczelnia robi wrażenie, nawet jeśli jest, jak Pan pisze, numer 1190 w USA czy 4244 na świecie. Oni na to nie patrzą. Dziękuję za artykuł i za komentarz p. Piotra J.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.