Podpalają Polskę

0

Czy to możliwe by dwóch samotnych i sfrustrowanych mężczyzn mogło zniszczyć kraj, który w 1989 roku podjął mozolną próbę budowania demokracji?

Tym bardziej że rola ich obu w tej próbie była i jest marginalna.

Otóż mogą. Jeśli jeden z nich jest szarą eminencją najważniejszej i niezwykle wpływowej organizacji religijnej, a drugi sterującym z tylnego siedzenia przywódcą rządzącej od czterech lat partii. Nominalnie nie są więc twarzami ani kościoła, ani rządu. Jednak ich wpływ jest oczywisty i przez nikogo niekwestionowany.

Tymi mężczyznami są Jarosław Kaczyński i Marek Jędraszewski. Obaj urodzili się w 1949 roku, a więc biologicznie są emerytami, ale tylko biologicznie. Faktycznie bowiem sprawują niepodzielne rządy dusz i ciał nad Polakami. Kaczyńskiemu nie tylko udało się w ciągu czterech lat zdemolować polskie sądownictwo i system edukacji, bo tak naprawdę podkopał zaufanie do państwa jako takiego. Przez jego podejrzliwość i szczucie jednych grup przeciwko drugim udało mu się skutecznie skonfliktować całe społeczeństwo. Jędraszewskiemu natomiast powiodła się sztuka wprowadzenia do głównego nurtu katolicyzmu język wykluczenia i nienawiści, który do niedawna był „przywilejem” ćwierćinteligenta z Torunia.

Obu połączyła (choć już wcześniej mieli wiele wspólnego, przede wszystkim religię smoleńską) w ostatnich miesiącach kampania przeciw grupom LGBT. Obaj nie mają o nich zielonego pojęcia, ale to im nie przeszkadza wypowiadać się na ich temat z ogromną pewnością siebie.

Przeanalizowała to nader precyzyjnie Anna Mierzyńska w artykule opublikowanym jednocześnie w Oko.press i w Wyborczej 2 sierpnia zatytułowanym „Egzotyczna koalicja przeciw LGBT w Polsce: radykałowie religijni, skrajna prawica, Rosja i PiS”. Wcześniej o tym samym pisał w wielu artykułach i książkach Tomasz Piątek. Test Mierzyńskiej o tyle ciekawy, że analizuje przejście propagandy przeciw LGBT z niszowych portali do głównego nurtu narracji PiS-u: „Sprawdziłam, jak ta narracja rozchodziła się w polskiej sieci. Okazuje się, że aż do 18 lutego była niszowa, funkcjonowała jedynie w wąskich  środowiskach (często tych samych, które w 2013 roku straszyły ideologią gender). 18 lutego prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał kartę LGBT i wtedy wszystko się zmieniło. Ale przekazowa lawina nie ruszyła od razu – masowo o temacie zaczęto mówić dopiero po 9 marca, czyli po wystąpieniu Kaczyńskiego na konwencji PiS”. Szkoda, że w tekście zabrakło nader bogatego materiału z wystąpień hierarchów katolickich.

Jędraszewski przeszedł samego siebie. Stał się głównym przywódcą krucjaty przeciw LGBT. Najpierw w Częstochowie ostrzegał przed zagrożeniami, a w Krakowie postawił kropkę nad „i” głosząc w kościele mariackim, że: „Czerwona zaraza już po naszej ziemi nie chodzi. Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły, nowa zaraza jest tęczowa”. A to wszystko działo się już po Białymstoku, kiedy Wojda skutecznie rozpalił bandytów i chuliganów do „bronienia wartości katolickich”, biorąc dosłownie jego wyzwanie „non possumus” tolerować tych, co myślą inaczej niż kościół.

Tak więc obaj panowie ponoszą równą odpowiedzialność za demolowanie państwa i zohydzanie religii i jej obecności w przestrzeni publicznej. Prawdopodobnie nie są świadomi straszliwie destrukcyjnych konsekwencji swoich słów. Obaj umościli się w bańkach informacyjnych i skrupulatnie unikają kontaktu ze światem zewnętrznym. Kaczyński od chwili objęcia przez PiS władzy zniewolił media publiczne i robi wszystko (niestety skutecznie), by ograniczyć do minimum wpływy mediów niezależnych i prywatnych. Jego bańka informacyjne obejmuje nie tylko działaczy jego partii, którzy posłusznie wyrzekli się jakichkolwiek kontaktów spoza przekazów dnia. Podobnie Jędraszewski zrobił wszystko by zohydzić media nienależące do jego dworu, a w Krakowie prowadzi bardzo osobliwą politykę informacyjną niegardzącą również cenzurą.

Anna Mierzyńska wspomniany tekst kończy ważną uwagą na temat roli państwa w gwarantowaniu bezpieczeństwa grupom mniejszościowym, którego obecny rząd nie tylko lekceważy, ale wręcz jej zaprzecza: „Odpowiedzialność za bezpieczeństwo mniejszościowych grup w Polsce ciąży na rządzących. To stała norma w każdym demokratycznym państwie. PiS ją naruszył. Czerpie z tego tak duże korzyści, że prawdopodobnie  się nie cofnie, tylko skorzysta z kolejnych nadarzających się okazji. A te z przyjemnością podpowiedzą mu radykałowie”. Dodałbym do tego równie niebezpieczną rolę, jaką zaczął spełniać polski katolicyzm, który zamiast ludzi łączyć i zbliżać do Boga (tych wierzących) to ich skutecznie dzieli i odstręcza od wszelkiej religii. Jak to się ma do propozycji, płynących z Watykanu papieża Franciszka — nie sposób zgadnąć. Przypomnę tylko, że zarówno Jędraszewski, jak i Wojda to nominacje Franciszka.

Czy trzeba czekać aż na werdykt historii, która obu panom wystawi rachunek za niszczenie państwa i kościoła? Otóż nie. Trzeba robić wszystko by odsłaniać i demaskować ich totalitarne i antydemokratyczne praktyki. Trzeba wykorzystywać każdą okazję, by wskazywać na realnie istniejącą alternatywę demokratycznej i tolerancyjnej Polski oraz otwartego i przyjaznego wszystkim ludziom (również mniejszościom seksualnym) katolicyzmu. Wbrew wszechobecnej propagandzie Kaczyńskiego i Jędraszewskiego wierzę, że ich wizja państwa i kościoła non passera!

Stanisław Obirek
Studio Opinii
Poleć:

O Autorze:

Studio Opinii

Dość długo grupa doświadczonych – i, niestety, na ogół niemłodych – dziennikarzy myślała o założeniu własnego pisma internetowego. W końcu, w roku 2008, pomysł ten został zrealizowany w postaci pierwszej wersji „Studia Opinii”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.