Trwa dobra passa polskich tenisistów

0

Z zaplanowanych na czwartek spotkań polskich tenisistów odbyło się dwa. Pecha miał Hubert Hurkacz i nasz flagowy deblista Łukasz Kubot, gdyż organizatorzy turnieju ATP w Winston Salem przegrali z pogodą i wszystkie zaplanowane na czwartek mecze zostały przełożone na piątek. Jeżeli Hurkacz i Kubot wygrają zaległe mecze, w piątek ponownie będą musieli pojawić się na korcie. Wrocławianin, aby rywalizować w półfinale singla z Andriejem Rublowem bądź Denisem Shapovalovem, natomiast Kubota i jego brazylijskiego partnera może czekać finał zmagań w grze podwójnej.

Pozostali reprezentaci Polski rozgrywali swoje spotkania zgodnie z planem i zgodnie z planem je wygrywali. Bez wątpienia bohaterką czwartkowych występów została Magda Linette. która po prawie trzygodzinnym wyczerpującym pojedynku zeszła z kortu zwycięska zostawiając w pokonanym polu Czeszkę Karolinę Muchovą. 

Dla 27-letniej Polki był to już szósty pojedynek na nowojorskich kortach. W kwalifikacjach zostawiła w pokonanym polu Kanadyjkę Gabrielę Dabrowski, Amerykankę Sophie Chang i Rosjankę Annę Blinkową. W drodze do ćwierćfinału turnieju głównego wyeliminowała Estonkę Kaję Kanepi i Białorusinkę Alaksandrę Sasnowicz. Przez pięć poprzednich przeszła bez straty seta. Szczególne powody do zadowolenia mogła mieć po zwycięstwie nad Sarnowicz, z którą mierzyła się już po raz szósty w zawodowej karierze. Wygrała po raz pierwszy, rewanżując się rywalce za poprzednie niepowodzenia.

W czwartek poprzeczka była zawieszona jeszcze wyżej. 23-letnia Muchova jest jedną z rewelacji obecnego sezonu. Zaliczyła w tym roku swój pierwszy finał turnieju rangi WTA podczas zawodów w Pradze. W pierwszej rundzie wyeliminowała wówczas Igę Świątek. W finale przegrała jednak ze Szwajcarką Jil Teichmann. Jeszcze głośniej o młodej Czeszce było po tegorocznym Wimbledonie, gdzie dotarła aż do ćwierćfinału, choć był do dopiero jej czwarty start w turnieju wielkoszlemowym. W Londynie pokonała m.in. wysoko notowane w rankingu WTA Estonkę Anett Kontaveit oraz Czeszkę Karolinę Pliskovą.

Początek czwartkowej konfrontacji stał pod znakiem skutecznego serwisu z obu stron. O ile Muchova jednak przez całą partię otwarcia bez problemu utrzymywała własne podanie, o tyle Polka napotkała pewne trudności. W swoim trzecim i czwartym gemie serwisowym Linette popełniła kilka prostych błędów, dając przeciwniczce szansę na przełamanie. Na szczęście w obu przypadkach zdołała wyjść z opresji i obronić breakpointy.

Poznanianka rozpoczęła tie-break w fatalnym stylu, zaliczając dwa podwójne błędy serwisowe. Czeszka w kluczowym momencie zachowała większą koncentrację i rozstrzygnęła pierwszą partię na swoją korzyść, kończąc asem serwisowym.

Kolejny set rozpoczął się bardzo podobnie do poprzedniego. Tenisistki skutecznie broniły własnego podania, lecz w piątym gemie tej części meczu wreszcie nastąpił przełom. Linette stanęła przed pierwszą szansą w całym spotkaniu na przełamanie rywalki i nie zmarnowała swojej szansy. W kolejnym sama musiała jednak bronić breakpointa. Na szczęście nie roztrwoniła przewagi wypracowanej chwilę wcześniej.

Trudy turnieju wyraźnie doskwierały poznaniance, lecz mimo dużego zmęczenia i palącego słońca, które towarzyszyło czwartkowej potyczce, zdołała doprowadzić do trzeciego seta. W decydującej partii przy stanie 3:3 Polka miała aż trzy breakpointy. Rywalka skutecznie jednak się broniła i ostatecznie wyszła z opresji. Ogromne nerwy dało się wyczuć przy prowadzeniu Czeszki 5:4. Linette serwowała pod ogromną presją.

Jej dalszy udział w turnieju wisiał na włosku, gdy Muchova prowadziła już 30:0. Poznanianka po raz kolejny tego dnia wykazała się jednak wielką wolą walki i zdołała doprowadzić do remisu. W tak wyrównanym starciu o wszystkim musiał zdecydować tie-break. Na jego starcie wróciły koszmary z pierwszego seta. Polka zaliczyła podwójny błąd serwisowy. Następnie wypracowała sobie jednak solidną przewagę, której nie wypuściła już z rąk. – Czuję się wspaniale. Jestem bardzo szczęśliwa. Szczerze mówiąc, to nie wiem, co się teraz dzieje. Jestem tak bardzo zmęczona – mówiła w pomeczowym wywiadzie z Niną Pantić.

Trzeba wiedzieć, że czwartkowe spotkania odbywały się w gorącej atmosferze nie tylko ze względu na pojedynki ćwierćfinałowe, ale przede wszystkim na aurę. Temperatura powietrza w Nowym Jorku była tak wysoka. że sędzia spotknia po rozegraniu dwóch setów zarządził dodatkową przerwę na odpoczynek zawodniczek. Rywalką Polki w pojedynku o finał imprezy będzie rodaczka jej ćwierćfinałowej przeciwniczki Katerina Siniakova (38). 

Ćwierćfinał turnieju WTA NYJTL Bronx Open 2019:

Magda Linette (80) –  Karolina Muchova (47) 6:7(4), 6:4, 7:6(3)

Również w czwartek Kamil Majchrzak w dobrym stylu pokonał znanego Hiszpana Tommy’ego Robredo 6:3, 6:4. Zawodnik z Piotrkowa Trybunalskiego w tym momencie zajmuje najwyższe w karierze, 94. miejsce w światowym rankingu. Taka lokata w klasyfikacji ATP zazwyczaj daje bezpośredni udział w głównej drabince wielkoszlemowej imprezy. Majchrzak jednak tak dobrą pozycję zdobył jednak zbyt późno. Listy zawodników, którzy mieli zapewniony udział w imprezie, podano około miesiąca temu. Polak nie przeraził się jednak wizją walki w trzystopniowych kwalifikacjach w Nowym Jorku. W pierwszej rundzie wyeliminował w środę 199. obecnie w rankingu ATP Argentyńczyka Carlosa Berlocqa 6:3, 3:6, 6:3. W czwartek jego przeciwnikiem był Tommy Robredo. Niezwykle doświadczony Hiszpan wygrał 12 turniejów rangi ATP, ale najlepsze sezony ma już za sobą. 37-letni tenisista powoli kończy karierę, mimo to cały czas jest groźnym rywalem. Od początku widać było, że Majchrzak jest pewny siebie. Wprawdzie w trzecim gemie niespodziewanie stracił podanie, ale potem odłamał rywala. Znakomicie serwował. Po pierwszym trafionym podaniu w całym pojedynku wygrał prawie 90 procent akcji. W inauguracyjnej odsłonie triumfował 6:3. 

W drugiej partii Polak kontrolował wydarzenia na korcie. Widać było, że Robredo, który w przeszłości byt nawet piątym zawodnikiem rankingu miał problemy z szybką grą Majchrzaka. W dziewiątym gemie 23-letni piotrkowianin miał pierwszą piłkę meczową przy podaniu rywala. Nie dał rady jej wykorzystać. Udało się to, gdy serwował. Hiszpan zaciekle się bronił, ale przy czwartej okazji Polaka nie mógł już nic zrobić. Zakończył pojedynek świetnym bekhendem po linii. Spotkanie trwało godzinę i 22 minuty. Dla Robredo występ w tegorocznych kwalifikacjach US Open mógł być jego ostatnim. W decydującej rundzie eliminacji Majchrzak zmierzy się z Białorusinem Ilją Iwaszką, który 6:4, 6:3 pokonał Rubena Bemelmansa z Belgii

II runda kwalifikacji US Open:

Kamil Majchrzak (94. ATP) – Tommy Robredo (184. ATP, Hiszpania) 6:3, 6:4 

W piątek w decydującym spotkaniu kwalifikacji US Open Magdalena Fręch (222.WTA) zmierzy się z Hiszpanką Paulą Badosa Gibert (91. WTA). Mecz ten będzie dla Fręch sporym wyzwaniem, bo hiszpańska tenisistka jest zdecydowanie wyższej sklasyfikowana, niż dwie poprzednie rywalki Polki: Chinka Jia-Jing Lu (189. WTA) i Słowaczka Rebecca Sramkova (173. WTA).

Na podstawie doniesień agencyjnych opracował Zbigniew Bełz

 

 

 

 

Poleć:

O Autorze:

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.