Winogrona życia

0

Z cyklu: Lepsze życie

W naszym życiu dzieją się różne rzeczy – wspaniałe, czasem cudowne, groźne i takie, które kończą się niedobrze albo nawet tragicznie, a także – takie zwykłe, których niestety czasem nie zauważamy. Nie zauważamy także czasem dobrych rzeczy, przechodzimy obok nich obojętnie i tracimy przez to szansę na radość. Niektóre wydarzenia wymagają tego, aby przeżywać je w ciszy, kontemplując życie albo jakiś jego fragment, smucąc się, nawet płacząc. Tak, czasem trzeba godzić się na smutek, na przykład wtedy, kiedy z naszego doczesnego życia odchodzi ktoś, kto był nam bliski, kiedy umiera droga nam osoba. Nie można się wtedy nie smucić. Trzeba przeżyć żałobę, nie uciekać od niej w jakiekolwiek formy zapomnienia. Słowa „nigdy”, „ostatni raz” czy „na zawsze” nabierają mocy. Kontemplujemy ostateczny wymiar tych słów, staramy się jakoś poradzić sobie z ich bezlitosną treścią, oswoić je dla siebie. Miałam ostatnio taki ciemniejszy czas – umarł mój brat. Już ponad tydzień przeżywałam ten fakt – oprócz smutku towarzyszyła mi też pewna melancholia, wspomnienia, rozmowy z bliskimi mi ludźmi na tematy, na które nie rozmawia się codziennie. 

I wtedy nastał dzień moich urodzin. Dość istotne to urodziny – takie po których przechodzi się niejako w kolejną fazę życia – w jego – powiedzmy – popołudnie. Rano były telefony z serdecznymi życzeniami, setki życzeń przysyłanych w różny sposób. Znajomi zrobili mi niespodziankę i przyszli do mnie z kwiatem, słodkościami i tradycyjnym „Sto lat” śpiewanym od drzwi. To było bardzo miłe. W zasadzie po raz pierwszy w życiu miałam tego rodzaju niespodziankę w dniu urodzin. A potem była kolacja z moimi córkami. Wybrały miłą restaurację. Wieczór był piękny… choć przez kilka minut deszcz padał na nasz stół i nasze głowy. Nic to, tak właśnie jest w życiu. W najpiękniejszych momentach – pada deszcz i w czasie najgorszej zamieci można dostrzec piękno. Dostałam znowu piękne kwiaty i starannie wybrane prezenty. W naszej rodzinie słuchamy czego ktoś pragnie. Rozmawiałyśmy z córkami o różnych rzeczach. Rozmawiałyśmy również o Januszu, o moim bracie. Dużo było ciepła i miłości przy tym stole. Była też radość. Radość z bycia razem, radość z tego, że my wciąż żyjemy i mamy siebie nawzajem, radość z dobrego jedzenia… z miłych prezentów. Był nawet szczery śmiech. Nie uciekałam od swojej żałoby, ale nawet wtedy nie można nie zauważać, urody życia.

Kiedyś usłyszałam od Bernie’ego Siegle’a – lekarza onkologa, którą przekonywał jak ważną sprawą dla zdrowia i szczęścia jest zdolność zauważania dobrych chwil, umiejętność cieszenia się życiem w każdych okolicznościach – opowieść, którą tu streszczam:

W wyniku przedziwnych okoliczności mężczyzna znalazł się na gałęzi winorośli przytwierdzonej do ściany. Uciekł tam przed… tygrysem. Tygrys stał pod drzewkiem i wydawał się czekać na owego człowieka, na to, że spadnie. Mężczyzna zaś czekał na pomoc, po którą pobiegła jego żona. Bał się, czuł niepokój czy zdążą na czas z pomocą, ale czuł się w miarę bezpiecznie. Jednak zauważył, że gałąź, na której siedzi, podgryzają myszy i w zasadzie kwestią czasu jest to, kiedy ją przegryzą. A wtedy – spadnie. Nie czuł się już bezpiecznie – strach zakradł się w jego serce. Poziom jego stresu znacznie się podwyższył. Poczuł się głodny. Zwykle tak właśnie reagował na stres. Rozejrzał się odruchowo w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. I zobaczył piękną kiść winogron; przepiękną, właściwie można by zachwycać się nią tylko, nie jeść, by nie popsuć idealnego obrazka. Zerwał ją jednak i włożył do ust jedno winogrono… I poczuł nadzwyczajny smak. Nigdy w życiu nie jadł tak pysznych winogron. To cudowne uczucie rozlewało się po jego ciele, wypełniało umysł. Nie było lęku, nie było tygrysa, nie było podgryzającej myszy… Były pyszne winogrona i ta chwila.

I to jest życie! Od czasu do czasu zjawia się w nim tygrys, są najrozmaitsze myszy, które podgryzają to czy tamto, czasem nawet spadnie gałąź. Jest strach, jest smutek, jest ból…
Ale w tym wszystkim są też te cudowne winogrona. I zawsze trzeba być gotowym poczuć ich smak. Dzień moich urodzin to były takie winogrona – w pełnym stresu i wypełnionym smutkiem czasie. Winogrona, które trzeba zauważyć i którymi warto się cieszyć. Trzeba przeżywać radość zawsze, gdy do nas przychodzi. Nie uważajmy, iż dlatego, że wydarzyło się coś niedobrego, smutnego, czy nawet tragicznego, powinniśmy odsuwać od siebie życie w jego pięknym wymiarze. Nie czujmy się winni, kiedy radość wypełnia nasze serce… choćby przed chwilą panował w nim smutek. Żyjmy pełnią życia w każdej chwili. Jest miejsce na smutek i miejsce na radość. 

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.