19-letnia Kanadyjka Bianca Andreescu mistrzynią US Open

0

To był znakomity pokaz tenisa na najwyższym poziomie. Zaledwie 19-letnia Kanadyjka Bianca Andreescu pokonała faworyzowaną Serenę Williams 6:3, 7:5 w wielkim finale US Open. Amerykanka miała jasny cel – wywalczyć 24. tytuł wielkoszlemowy w singlu i wyrównać rekord wszech czasów należący do Australijki Margaret Court. Od czasu, gdy wróciła na kort po ciąży miała ku temu już trzy okazje, ale dwukrotnie na Wimbledonie i 12 miesięcy temu w Nowym Jorku, musiała uznać wyższość rywalek.

Zresztą ubiegłoroczny finał zostanie zapamiętany nie ze względu na poziom spotkania Williams z Naomi Osaką, ale kontrowersyjne zachowanie aktualnie 38-letniej tenisistki, która wdała się w spór z sędzią Carlosem Ramosem i nazwała go kłamcą i złodziejem. W sobotę przyszło jej się zmierzyć z Kanadyjką rumuńskiego pochodzenia, której nie było jeszcze na świecie, gdy Williams po raz pierwszy wygrywała US Open w 1999 roku.

Andreescu jeszcze nigdy nie zaszła tak daleko w turnieju wielkoszlemowym – wcześniej dwukrotnie odpadała w 2. rundzie i raz w pierwszej. Obie tenisistki zmierzyły się tylko raz – w sierpniu w Toronto, gdzie w finale Amerykanka skreczowała po czterech gemach z powodu bólu pleców.

Pierwszy set nie wypadł najlepiej dla faworyzowanej Williams. Jej przeciwniczka znakomicie wytrącała ją z rytmu, prezentowała wszechstronny tenis i co bardzo ważne, serwowała tak, by sprawić rywalce jak największe problemy – na forhend. Dzięki temu Amerykanka gubiła się i przegrywała wymiany.

Taktyka Kanadyjki zdała egzamin, co było dobrze widać w ósmym gemie, gdy mimo początkowej ofensywy i prowadzania Williams 40:30, zdołała się obronić przed przełamaniem. Natomiast 19-latka dokonała tego już w pierwszym gemie, co okazało się decydujące dla dalszego przebiegu partii. Później powtórzyła swój wyczyn wygrywając seta 6:3.

Druga odsłona również zaczęła się idealnie dla Andreescu. Przełamała przeciwniczkę w drugim gemie, wyszła na prowadzenie 2:0 i nabrała jeszcze większej pewności siebie – w przeciwieństwie do Amerykanki, która zaczęła popełniać coraz więcej błędów. Wprawdzie Serena zdołała doprowadzić do przełamania powrotnego, ale styl rywalki, która grała dojrzale i bardzo dobrze poruszała się po korcie, ewidentnie jej nie leżał. Efekt? Andreescu przełamała na 3:1.

Młoda zawodniczka imponowała spokojem i opanowaniem, a Williams była coraz bardziej poirytowana swoją grą i brakiem skutecznej odpowiedzi na akcje przeciwniczki. Po każdym nieudanym zagraniu tylko z niedowierzaniem kręciła głową, a po piątym gemie w jej oczach pojawiły się łzy. Publiczność na każdym kroku dopingowała swoją ulubienicę, ale na niewiele się to zdało.

W szóstym gemie Williams wyrzuciła serwis w aut i podarowała Andreescu przełamanie na 5:1. W tym momencie wydawało się, że mecz wkrótce się zakończy. Jednak Amerykanka próbowała walczyć, ryzykowała i czasem wybierała dziwne rozwiązania – tak jak przy stanie 40:40 w siódmym gemie, gdy nie wiedzieć czemu zdecydowała się na slice’a. Jednak wspomniane ryzyko opłaciło się, albowiem w nagrodę zanotowała przełamanie powrotne. Co więcej – przeciwniczka nie wykorzystała w tym gemie piłki meczowej. I wtedy zaczęły się schody.

Williams poszła za ciosem i zmniejszyła straty na 3:5. Mało tego, Serena ponownie błyskawicznie przełamała, a następnie wyrównała na 5:5. Andreescu sama zaczęła się mylić, szwankował return, który do tej pory był jej wielkim atutem. Serwis także pozostawiał sporo do życzenia. Jednak Kanadyjka doszła do siebie w jedenastym gemie, który zakończyła swoją wygraną. W kolejnym wytrzymała wojnę nerwów i wykorzystała czwartą piłkę meczową w całym spotkaniu.

Williams serdecznie pogratulowała nowej mistrzyni – próbowała się podnieść, ale w przekroju całego meczu Andreescu była po prostu lepsza. Spotkanie trwało godzinę i 40 minut. Wzruszona i szczęśliwa triumfatorka błyskawicznie powędrowała na trybuny, gdzie wyściskała się z trenerem, rodzicami i przyjaciółmi. Jest pierwszą Kanadyjka, która wygrała tytuł wielkoszlemowy w singlu.

– Spełniło się moje wielkie marzenie, na które tak ciężko pracowałam. Wygrałam finał z Sereną, prawdziwą legendą i wielką inspiracją. To niesamowite – mówi szczęśliwa Bianca Andreescu. – Wiem, że wszyscy chcieliście, żeby wygrała Serena. Przykro mi – dodała ze śmiechem. – Końcówka tego finału była bardzo ciężka. Serena walczyła do końca i zaczęła niesamowicie serwować – dodaje pierwsza kanadyjska mistrzyni US Open w historii. – To była długa podróż, żeby znaleźć się w tym miejscu. Choć może nie taka długa, bo w końcu mam dopiero 19-lat – żartowała sympatyczna mistrzyni na pomeczowej konferencji.

– Bianca zagrała wspaniały mecz. Gratulacje! Szkoda, że ja nie byłam w stanie zagrać lepiej – mówiła Serena Williams, która 20 lat temu wygrała pierwszego Szlema w karierze. Na upragniony triumf nr 24 wciąż będzie musiała poczekać…

US Open mecz finałowy gry pojedynczej kobiet:

Bianca Andreescu (Kanada) Serena Williams (USA) 6:3, 7:5

 

Poleć:

O Autorze:

Contributor

Materiał nadesłany do redakcji.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.