Agnieszka Osiecka – Nic nie zastąpi mi piosenki cz. III

0

Historia Salonu Muzyki i Poezji

Komunizm, ze swoją wszechogarniającą propagandą sukcesu, ze „Związkiem Sowieckim” na czele, wyścigami pracy, kartkami na mięso i blokowiskami z betonu stwarzał atmosferę nie do życia, ale Polacy nie poddawali się szarzyźnie, umieli żyć barwnie i niebanalnie. Ich bronią był dowcip, humor, satyra, cienka aluzja polityczna.

Plakat spektaklu na ulicy Warszawy

Właśnie o tym traktuje najnowszy spektakl Salonu Poezji i Muzyki. Ukazuje rolę, jaką odgrywała piosenka i to nie byle jaka, ale samej mistrzyni – Agnieszki Osieckiej, autorki dwóch tysięcy tekstów wydanych w kilku tomach. Wśród tych piosenek ileż z nich zyskało niezmierną popularność! Weźmy chociażby „Małgośkę”, „Niech żyje bal” czy „Nie żałuję”. To były prawdziwe przeboje tamtych lat i nie straciły swego uroku przez dziesięciolecia. A piosenka „Okularnicy” – ile prawdy o systemie kryła w pozornie niewinnym zakończeniu. Stała się niemalże hymnem politycznym studiującej młodzieży. 

Po występie w Muzeum A. Mickiewicza w Warszawie M. Nowotarska, A. Gostkowska, dyr. Janusz Szatoba

Na szczęście w przedstawieniu „Nic nie zastąpi mi piosenki” nie ma sztywnych hymnów czy manifestów. W niczym też nie przypomina montażu słowno-muzycznego. Autorka scenariusza i reżyser, Romana Próchnicka, stworzyła bardzo naturalną sytuację odbywającej się na scenie próby spektaklu. Cały czas trwa kapitalny dialog, w którym ożywa Polska tamtego czasu. Tak się składa, że prowadząca ową próbę na scenie Maria Nowotarska jest z pokolenia Osieckiej i opowiada o nim słowami Agnieszki z taką swadą, z jaką się mówi o własnej młodości. Nowotarska wskrzesza atmosferę Polski Ludowej widzianej oczyma artystów, z temperamentem godnym tamtej młodości, może „górnej i durnej”, ale pełnej fantazji, nie stłumionej przez zbutwiały reżim.

Plakat spektaklu na ulicy Warszawy

Osiecka umiała dyskretnie śmiać się z nowomowy operując znakomicie aluzją, która wówczas była na ustach wszystkich. Zwłaszcza teatr dosłownie nią żył. A teatr – jak wspomina Nowotarska słowami Osieckiej – robiło się właściwie z niczego, szczególnie jeśli idzie o sceny studenckie STS-u, Piwnicy pod Baranami i dziesiątek innych. Czasy były stworzone do tego, żeby drwić. Żeby zademonstrować czar tamtej młodości Maria Nowotarska zaczyna spontanicznie tańczyć boogie-woogie, zdobywając duży aplauz widowni.

Maria Nowotarska

Z podobnym temperamentem Ada Gostkowska śpiewa piosenki Agnieszki Osieckiej, wydobywając ich niegasnącą aktualność, dowcip, liryzm i nutę zadumy nad polskim losem. Nic dziwnego, że ta młoda aktorka wyśpiewała wiele nagród na licznych festiwalach – tyle ma w sobie niekłamanej prostoty i naturalności, a siłą głosu podbija widownię. W jej wykonaniu każda z piosenek Osieckiej – to również mały majstersztyk aktorski. 

A jest w tych piosenkach wszystko – sprawy bardzo polskie i ponadczasowe, miłość, los kobiecy pełen rozczarowań i wzlotów, refleksja nad naszą ludzką egzystencją, ironia, satyra, sentyment i prawdziwe, niekłamane wzruszenie. 

Na bis sala zapragnęła po raz drugi usłyszeć najsłynniejszą piosenkę Osieckiej „Niech żyje bal”, a Gostkowska natężeniem głosu podkreśla bardzo sugestywnie, że „życie zachodu jest warte”. W wypełnionej po brzegi sali wytworzył się nastrój iście szampański. Wielu z nas – tych „szpetnych, czterdziestoletnich” oglądając z zainteresowaniem ów niebanalny spektakl, uświadomiło sobie, że piosenki i proza Osieckiej to niezły kawał polskiego życia, takiego jakie wiedliśmy w PRL-u, dalekiego od nudy, za to z pieprzykiem emocji, mając odwagę żyć szeroko i niebanalnie. 

Piosenka jest dobra na wszystko – fragmenty.

Krystyna Kozłowska, Dziennik 27. 10. 2002 

Agnieszka Osiecka sama siebie nazywała skromnie „tekściarą”, ale dla pokolenia ludzi żyjących w PRL-owskiej rzeczywistości była Muzą, która w swoich tekstach z szarej codzienności wyłuskiwała szaleństwo, marzenia o miłości, prawdzie i wolności. Pozostała z nami w dwu tysiącach piosenek śpiewanych przez kolejne pokolenie. Już wkrótce, a to za sprawą znakomitej aktorki – pani Marii Nowotarskiej, od lat promującej polską kulturę za oceanem i z powodzeniem prowadzącej polonijny teatr Salonu Poezji i Muzyki, spotykamy się z piosenkami Agnieszki Osieckiej w spektaklu pt. „Nic nie zastąpi mi piosenki”. Posłuchajmy jej piosenek raz jeszcze i na chwilę przenieśmy się w atmosferę tamtych lat, pamiętając o tym, co często Agnieszka Osiecka powtarzała: „Nie odkładaj niczego na później, bo może nie być żadnego później. Bo nagle nie wiadomo kiedy, nie wiadomo gdzie, nie wiadomo kto – wyłączy ci prąd w środku dnia i pstryk – wszystko zgaśnie”. 

Nowy Kurier – Elżbieta Marcińczak Leppek, fragmenty 

Beata Gołembiowska

Fragment książki Beaty Gołembiowskiej “Teatr bez granic

Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska – pisarka, autorka powieści Żółta sukienka, Malowanki na szkle, Lista Olafa, Droga do Wilenii oraz książek–albumów – W jednej walizce i Teatr bez granic. Kocha przyrodę, ceni ciszę, a w ludziach – tolerancję.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.