Najpotężniejsza wypowiedź

0

Z cyklu: Powiedz to dobrym słowem

W Biblii czytamy, że kiedy Bóg zdecydował się wyprowadzić naród żydowski z niewoli egipskiej zaczął od powiedzenia Mojżeszowi „Jam jest” czy – mówiąc językiem bardziej współczesnym – „Ja jestem.” Według Martina Bubera jest to informacja, że Bóg jest niejako oddzielony – jest niezależnym, odrębnym podmiotem. Jednakże, kiedy mówi „Ja”, powołuje także kolejne byty odrębne, z których każdy może być ujęty z punktu widzenia Boga jako „ty.” Byty te –rozwija swoją myśl Buber – również zdolne są do powiedzenia o sobie „Ja.”

Pojęcie osoby opiera się na słowie „Ja” a w relacji z kimś, kto powie o niej „ty” staje się czymś więcej niż jednostką – staje się osobą zdolną do wymiany, rozmowy, współdziałania. To jej zachowanie powoduje, że staje się niepowtarzalna. „Ja” – dla siebie i „Ty”, gdy mowa jest o kimś, powodują naszą odrębność i wyjątkowość. Warto zwracać na to uwagę i właściwie rozumieć swoją odrębność, a zatem także prawo do indywidualnego myślenia, do własnych poglądów, pragnień i dążeń do ich spełnienia. Z takiego myślenia wziął się indywidualizm – wyodrębniający poszczególnych ludzi z masy jednostek. Indywidualizm w zasadzie doprowadził nas do miejsca, gdzie ludzie wyodrębniając się z masy zaczęli się zajmować swoim rozwojem osobistym, odpowiedzialnym budowaniem siebie i swojej przyszłości. Na pewno spowodowało to inne myślenie o ludziach także osób rządzących. Ci, co rządzą, wolą mieć do czynienia z masą składającą się z poszczególnych jednostek lub komórek, niż z osobami, rozumiejącymi swoje „Ja”. 

Masą łatwiej się rządzi, bo traktuje się ja jednakowo, nie ma potrzeby wsłuchiwać się w pojedyncze głosy. Pewno właśnie dlatego (rozumiejąc to, lub działając podświadomie) władze PRL nie dopuszczały do jednostkowych głosów, chętnie mówiły o społeczeństwie, o braci robotniczo-chłopskiej, o klasie pracującej. Od jakiegoś czasu w polskiej polityce podobną rolę zagłuszania głosu jednostki, a nawet nie dopuszczaniu do myślenia, że on może istnieć, pełni słowo „suweren.” Ludzie traktowani całymi kategoriami powodują u polityków, rodziców czy przedsiębiorców – brak szacunku i podmiotowego traktowania.

„Ja” to podmiot, ktoś odrębny. Uprawomocnienie kogoś słowem „Ty” wzmacnia tę podmiotowość. Przez określone nazewnictwo (robotnik, żołnierz, pracownik najemny) dokonuje się utożsamianie z daną pozycją, człowiek z osoby staje się już tylko jednostką, niewolnikiem swojego pracodawcy czy innej osoby zarządzającej – utrata pracy może oznaczać wręcz rozpad całej osobowości. Dlatego będzie się zgadzał na wszelkie poniżenia, byleby tej pracy (i osobowości) nie stracić. Wracając do historii biblijnej a raczej interpretacji Bubera – Faraon również dążył do tego, aby sprowadzać Hebrajczyków do roli jednostki, niewolnika. Niewolnik nie ma prawa mówić „Ja” – faraon nie zwraca się do niego jak do osoby, ale jak do trybiku w swojej maszynie gospodarczej. Bóg zaczyna ten proces uświadamiania osoby.

Rodzice często (podświadomie?) mówią do dzieci w trzeciej osobie liczby pojedynczej. To nie ułatwia integracji osobistej i wyodrębniania się ze środowiska. Warto uświadamiać to rodzicom, wszak psychologia uważa podobnie – wraz ze słowem ja rodzi się odrębność człowieka, który nie tylko oddziela się on od innych osób, ale pomału zaczyna rozumieć, że jego upodobania nie muszą być upodobaniami innych a jego rozumienie spraw nie implikuje analogicznego rozumienia wszystkich.  Dziecko zaczyna rozumieć, iż fakt, że ono lubi żelki nie znaczy, że lubią je rodzice… Indywidualistyczne podejście do życia rodzi odrębność myślową, ale także tolerancję. 

Słowa „Jam Jest” to także zdaniem niektórych religii określenie imienia Boga. A zatem siła tych słów jest tak wielka, że Żydzi uważają, iż nie powinno się tych słów zapisywać ni wymawiać. Inaczej sądzi Saint Germain – legendarna i owiana tajemnicą osoba – prawdopodobnie autor zapisków znanych jako Złota księga, który radzi, by właśnie używać tych słów i aspirować do siły, jaka one niosą. “Jam jest ” jest mocą kontrolującą i Doskonałością w każdym i wszędzie. (…) Dlatego musisz zrozumieć jak ważne jest to co powodujesz, gdy używasz bezmyślnie niewłaściwych słów, ponieważ używasz wtedy najpotężniejszej Boskiej Zasady Działania we Wszechświecie, czyli “Jam jest”. Mówiąc o bezmyślnych słowach, chodziło mu o to, co mówimy po słowach jam jest…, ale o tym w kolejnym felietonie.

Wniosek z tych rozważań nasuwa się sam: Obojętnie z której strony spojrzymy na to wyrażenia „Jam jest”, „ja jestem” są pełne mocy. Dlatego lepiej używać ich świadomie.

Iwona Majewsk-Opiełka

•••

Zbiór felietonów z poprzedniego cyklu „Lepsze życie” ujęty jest w e-book „Życie jest sztuką” i można go można kupić tutaj https://www.majewska-opielka.pl/sklep/

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.