Nowy cykl psychologiczny: “Powiedz to dobrym słowem”

1

Z cyklu: Powiedz to dobrym słowem

Jak człowiek mówi…

W literaturze sukcesu, szczęścia, w wielkim nurcie książek wskazujących jak można żyć lepiej i szczęśliwiej wiele mówi się o tym, że to jak działamy i co otrzymujemy w życiu zależy w olbrzymim stopniu od tego, co myślimy o nas samych, o innych i o otaczającym nas świecie.  Mówiąc krótko – to, jak myślimy, nadaje kształt naszemu życiu. Jest nawet książka Jamesa Allena – jedna z pierwszych propagujących przejęcie pełniejszej odpowiedzialności za swoje życie -„As a Man Thinketh…” („Tak, jak człowiek myśli…”) traktująca nieco szerzej ten temat.

Niewiele jest jednak pozycji poświęconych mówieniu i jego roli w kształtowaniu naszego życia. A tymczasem spokojnie można byłoby napisać książkę „Jak człowiek mówi” i wykazać, że takie jest potem jego życie, w jaki sposób mówi o nim sobie i innym.

Szczególnie mało mówi się o poszczególnych słowach, których używamy do nazywania poszczególnych zjawisk świata i które ukierunkowują potem nasz sposób myślenia, a także myślenie innych ludzi. Oczywiście sporo jest o mówieniu jako o sposobie wpływania na innych – wskazuje się nawet najlepsze formy komunikacji, uczy się jak chwalić i jak przekazywać przykre informacje, jak przemawiać publicznie i jak w kilku słowach ująć istotę sprawy. Rzadko kto podejmuje się jednak wyjaśnienia jak słowa wpływają na nasze myślenie i na tworzenie się – niejako wtórnie – nastawień decydujących o podejmowanych działaniach. Największa znana mi pozycja na ten temat to… moja książka – „Powiedz to dobrym słowem”. Można tam znaleźć wyczerpujące wyjaśnienie jak język i słowa kształtują nasze myślenie i nasze pojmowanie świata oraz jak wpływają na emocje – zarówno nasze jak i tych, którzy dzielą z nami przestrzeń. Zachęcam do jej przeczytania; wiem z relacji czytelników, iż niejeden sposób mówienia uległ dzięki niej zmianie, czyli – polepszyło się wiele żyć.

Zaczynam dziś nowy cykl felietonów, które nazwałam tytułem mojej książki o sile języka. Będę tu pokazywać które to słowa są „dobre”, a które lepiej wyprowadzić ze swojego słownika. Nie będę dogłębnie wyjaśniać różnych zjawisk, będę raczej przekazywać wiedzę praktyczną – jak korzystać z tego, co już wiadomo o języku. Będę pisać o poszczególnych słowach, sformułowaniach, frazach a także o stylu mówienia – o tym szczególnym klimacie jaki tworzy się wokół mówiącej osoby za sprawą słów jakich używa.

Słowa są potęgą – docierają nie tylko do naszego świadomego obszaru intelektualnego, ale również do podświadomości – do tego wszystkiego, co tam jest przechowywane. Mają do czynienia nie tylko z naszym jednostkowym doświadczeniem, ale także z tym uogólnionym, tworzącym naszą kulturową świadomość. Nie trzeba wierzyć jakimś słowom, żeby miały na nas wpływ. Wiele informacji używanych w marketingu, także w marketingu politycznym, tworzy się i rozpowszechnia właśnie w zgodzie z tą wiedzą. Znaczenie ma również to, jak często słyszy się pewne słowa czy całe zwroty. Politycy danej partii dostają często hasła, krótkie zdania, które mają powtarzać we wszelkich wywiadach. Utrwala się to w myślach słuchających, ale także u nich samych. Wcale nie muszą być cyniczni, aby potem wygłaszać pewne tezy. Wierzą w nie, ponieważ wdrukowali sobie je do podświadomości. Często nieprawdziwe stwierdzenia stają się prawdziwe, tylko dlatego, że regularnie, nieraz bezmyślnie, się je powtarza lub słyszy. Miał rację szef hitlerowskiej informacji – Joseph Goebbels, kiedy mówił „Kłamstwo, powtarzane wiele razy, staje się prawdą.” Zresztą, wiele takich „prawd” wtłoczył do świadomości społecznej. Była to także jedna z podstawowych zasad propagandy w PRL. 

Częste powtarzanie różnych zdań buduje w nas przekonania, w zgodzie z którymi potem myślimy i działamy. Wszelkie grupy dzielące wspólne interesy, ale też te, które powstały w efekcie działania jakiejś osoby, bardzo często tworzą rytuały i celebry, gdzie powtarza się nieraz krótkie sformułowania a także – długie deklaracje (na przykład lojalności, wiary czy wspólnie dzielonych przekonań) nie po co innego przecież, jak po to, aby utwierdzać siebie i swoją podświadomość w jakimś zdaniu. Czasem jest to piękne, ale czasem bywa groźne w swoich skutkach. Takie powtarzane sformułowania można znaleźć w religiach, również w katolickiej. Nie jestem przekonana czy wszystkie te wypowiedzi naprawdę służą ludziom, ba, ludzkości w ogóle. Czasem zastanawiam się nawet – komu tak naprawdę są potrzebne?

W Stanach dzieci codziennie przyrzekają lojalność państwu. Tak przynajmniej było ponad 20 lat temu, kiedy ja tam mieszkałam. Nie wiem, czy można wymagać tego od dzieci. To jest taka słodka, wdzięczna indoktrynacja.  W czasie mszy katolickiej powtarza się, że nie jesteśmy godni, aby Pan do nas przyszedł i bijemy się w pierś powtarzając, że to moja wina; po raz tysięczny (i więcej) powtarzamy, że wierzymy w jeden kościół.  Z jednej strony nie wpływa to dobrze na poczucie własnej wartości jednostek, a z drugiej – stawia ją niejako w uprzywilejowanej, lepszej pozycji w stosunku do innych religii. Każda religia jest dochodzeniem do Boga w zgodzie z wytworzona na danym obszarze tradycją. Gdybyśmy tak myśleli w obrębie każdej religii i nie powtarzali różniących nas tez, świat byłby piękniejszym miejscem. Powód wielu agresywnych zachowań przedstawicieli poszczególnych religii leży we wdrukowanym słowami przekonaniu, jakie siedzi w ich podświadomości, że tylko oni mają po swojej stronie Boga a nawet, że ich dowodem wiary jest osądzanie tych wierzących inaczej. Wypowiedzi anonimowych alkoholików zaczynają się od wyznania, że dana osoba jest alkoholikiem. Wiem na pewno, że niektóre grupy zrezygnowały z tego, zdając sobie sprawę, że jest to taka stygmatyzacja własnej podświadomości – utwierdzanie się w przekonaniu, że jest się alkoholikiem, podczas gdy z drugiej strony wiele się robi, aby nim nie być. Powtarzanie tych dwóch słów czyni ten proces trudniejszym. Czy nie wystarczyłaby informacja, ile czasu jest się trzeźwym?

Rodzice beztrosko używają różnych określeń w stosunku do swoich potomków, a oni potem przez lata próbują pozbyć się wytworzonych przez to przekonań. Podobnie dzieje się w wypadku słów padających od innych ważnych osób.

Za słowami, za ich mówieniem i słuchaniem stoi oczywiście chemia i procesy biofizyczne. Tworzą się konkretne połączenia neuronalne w mózgu, ścieżki chemiczne, które powodują potem wydzielanie określonych substancji, które to z kolei budują określone stany emocjonalne (pozytywne bądź nie) i nawykowo skłaniają do konkretnych zachowań. Dlatego tak łatwo nam wypowiadać pewne słowa i tak niełatwo zmienić sposób mówienia. Trzeba nieraz odwrócić nawyk, zmienić chemie i biofizykę.

Słowa, słowa, słowa… Zdania, frazy, opowiadania – to kształtuje nasze życie w zdecydowanie większym stopniu niż sądzimy. Będę tu podpowiadać, jak możemy wykorzystać ten fakt dla siebie tak, aby nasze życie było lepsze. Zapraszam do lektury.

•••

Zbiór felietonów z poprzedniego cyklu „Lepsze życie” ujęty jest w e-book „Życie jest sztuką” i można go można kupić tutaj https://www.majewska-opielka.pl/sklep/

 

 

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

1 Comment

  1. Katarzyna Kuchcik on

    Zgadzam się – nie tylko CO ale JAK mówimy jest ważne. Słowa potrafią dotkliwie ranić. A jeszcze jeśli są napisane… Znam kilka takich przypadków.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.