O działalności Związku Polaków na Ukrainie

0

Nauka języka polskiego jest dziś najważniejsza

Rozmawa z prezesem Związku Polaków na Ukrainie Antonim Stefanowiczem

Prezes Związku Polaków Ukrainy – Antoni Stefanowicz

Leszek Wątróbski: Rok temu, w listopadzie 2018, Wasz Związek obchodził 30. rocznicę swego powstania… 

Antoni Stefanowicz: Uroczystości jubileuszowe zorganizowaliśmy w Ukraińskim Domu w Kijowie. Zrzeszamy aktualnie ponad 120 społecznych organizacji polskich z terenu całej Ukrainy. Zdecydowana ich większość prowadzi bardzo aktywną działalność. 

Leszek Wątróbski: Waszym głównym celem jest budzenie i pielęgnowanie świadomości narodowej. Jakie inne jeszcze cele stawia swoim cłonkom Wasz Związek?

Antoni Stefanowicz: Kolejne zadania, które chcemy wykonywać, to: praca na rzecz rozwoju społecznego i kulturalnego obywateli Ukrainy pochodzenia polskiego; popularyzacja wspólnoty losów narodów polskiego i ukraińskiego; pogłębienie przyjaźni między Polakami i Ukraińcami oraz innymi narodami Ukrainy; obrona praw ludności polskiej na Ukrainie, troska o zaspokajanie jej potrzeb i wreszcie krzewienie nauki języka polskiego, kultury i historii polskiej. Ważne są dla nas też: zakładanie polskich szkół i studiów; popularyzacja dorobku Polaków na Ukrainie we wszystkich dziedzinach życia społecznego; budzenie aktywności ludności polskiej na Ukrainie w życiu społecznym i gospodarczym celem tworzenia praworządnego państwa i przestrzegania Wszechświatowej Deklaracji Praw Człowieka.

Leszek Wątróbski: Budzenie i pielęgnowanie świadomości narodowej to długi proces wychowawczy… 

Antoni Stefanowicz: Mamy tego pełną świadomość. Pod tym też kątem organizujemy imprezy patriotyczne. Od ubiegłego roku odbywały się u nas spotkania poświęcone 100-leciu niepodległości państwa polskiego. 

Leszek Wątróbski: Pięć lat temu powstała przy Waszym Związku Polska Szkoła Sobotnia…

Antoni Stefanowicz: Wynajęliśmy nawet dodatkowe pomieszczenie przy naszym biurze. Aktualnie nasze zajęcia prowadzone są w 4 punktach Kijowa. Obok naszego biura pozostałe trzy punkty nauczania znajdują się w: szkole nr 175 na Niwkach, w Centrum Twórczości dla Dzieci i Młodzieży (dzielnica Sołomieńska) i na lewym brzegu Dniepra w bibliotece przy ul. Plechanowa 4b, które prowadzi nasze „Stowarzyszenie Polaków Lewego Brzegu”.   

Prezes Antoni Stefanowicz z profesorami Kazimierzem Niemczykiem (Warszawa) i Anatolem Święcickim (w środku), prezesem Polskiego Stowarzyszenia Medycznego na Ukrainie (Kijów)

Uroczyste otwarcie nowego roku szkolnego, z udziałem uczniów Polskiej Szkoły Sobotniej odbyło się 14 września br. Pomysł ten został doceniony zarówno przez same dzieci, tak i dorosłych. Cały dzień na polanie otoczonej wiekowymi dębami rozbrzmiewał radosny śmiech i oklaski. W taki sposób wspierali uczniów, biorących udział w licznych konkursach i zabawach. Na specjalne oklaski zasłużyli organizatorzy imprezy: dyrektor Polskiej Szkoły Sobotniej przy ZPU Lesia Jermak, nauczyciele: Larysa i Swietłana Bułanowe, prowadzące imprezę Karolina Jermak i Maria Dawidczuk. Na inauguracji nowego roku szkolnego obecny był również radca Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Kijowie Jacek Gocłowski. Lekcje polskiego cieszą się wielkim powodzeniem. W naszej szkole sobotniej prowadzimy je bezpłatnie. W ubiegłym roku szkolnym mieliśmy tu nauczycielkę – panią Marię Książek-Zamlewską, skierowaną przez ORPEG, która prowadziła zajęcia z najmłodszymi u nas i w bibliotece Adama Mickiewicza. Teraz zajęcia prowadzą nasze nauczycielki – panie Lesia Jermak – dyrektorka Polskiej Szkoły Sobotniej w Kijowie, absolwenta Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i Larysa Bułanowa – prezes Kijowskiej Polskiej Młodzieżowej Asocjacji „Młodzi i Kreatywni” czy Swietłana Bułanowa i Anna Morgaczowa. Nasze nauczycielki prowadzą też zajęcia dla dorosłych oraz indywidualne na życzenie.

Leszek Wątróbski: Coraz więcej młodzieży polskiego pochodzenia wyjeżdża na studia do Polski. Wiele osób stara się też obecnie o Kartę Polaka…

Antoni Stefanowicz: W tym roku chętnych do otrzymania Karty jest zdecydowanie więcej niż rok czy dwa lata temu. O Kartę starają się nie tylko studenci, ale i dorośli. Zaświadczeń na otrzymanie Karty Polaka od czasu jej wprowadzenia było wydanych przez ZPU około 2 tys. W latach 2016 i 2017 wydawaliśmy około 400 takich zaświadczeń. Aktualnie wszystkie opinie potrzebne na Kartę Polska rozpatrujemy komisyjnie, w trzyosobowym zespole – prezydium ZPU. Mamy wprawdzie więcej biurokracji, ale nikt nie może powiedzieć, że nasze opinie są stronnicze. Nie wydajemy opinii pozytywnej ludziom, którzy nie mają polskiego pochodzenia. Oczywiście rozumiemy naszą ukraińską specyfikę. Pamiętamy przecież dobrze trudne czasy czy braki odpowiednich dokumentów zniszczonych jeszcze w czasie wojny, potwierdzających polskie pochodzenie. Wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe, korzystamy z archiwów. Najczęściej są to archiwa parafialne, w których znajdują się informacje potwierdzające  polskie nazwiska rodziców i dziadków. Tak było np. ostatnio w miejscowości Połonne, bo tam była polska parafia i kościół.

Z dyrektor Marią Siwko, z Federacja Organizacji Polskich na Ukrainie (Kijów)

Leszek Wątróbski: Do Związku należą też dwa Stowarzyszenia Medyczne…

Antoni Stefanowicz: „Polskie Stowarzyszenie Medyczne na Ukrainie”, które działa już ponad 20 lat i „Ukraińsko–Polska Medyczna Rada” założona w 2017 roku przez pracowników Instytutu Otorynolaryngologicznego, którego pierwszy kongres odbył się w Kijowie 5 kwietnia br. Ten pierwszy Ukraińsko-Polski Kongres Otorynolaryngologiczny, był wynikiem wieloletniej współpracy pomiędzy Klinikami Otolaryngologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Narodowego Uniwersytetu Medycznego im. Aleksandra Bohomolca w Kijowie. W spotkaniu uczestniczyło 300 lekarzy z głównie z Ukrainy i Polski. Obecni byli także wykładowcy i lekarze z Niemiec, Włoch, Kazachstanu, Białorusi i Uzbekistanu. Nasz kraj reprezentowało 40 uczestników.

Leszek Wątróbski: Z ostatnich Waszych wrześniowych imprez wyliczyć trzeba jeszcze: czytanie narodowe oraz jubileuszowe obchody dnia poezji Juliusza Słowackiego…

Antoni Stefanowicz: Czytanie odbywało się w licznym, doborowym i wyjątkowym gronie miłośników polskiej literatury i sztuki słowa w „Klubie Kupidon” w Kijowie. Królował wszechobecny duch literatury. Wydarzenie zaszczycił swoją obecnością ambasador RP na Ukrainie Bartosz Cichocki wraz z małżonką Moniką rozpoczynając Narodowe Czytanie 2019 utworem „Sawa” (z cyklu „Pamiątki Soplicy”) Henryka Rzewuskiego. Stało się już tradycją, że rok szkolny zaczynamy zawsze od uczestnictwa w akcji Narodowe Czytania. Stąd też tradycyjnie spotkaliśmy się w przyjaznych progach Kijowskiego Narodowego Uniwersytetu Handlu i Ekonomii w gronie członków kijowskich polskich organizacji zrzeszonych w Związku Polaków na Ukrainie: Zespołu Pieśni i Tańca „Polanie znad Dniepru”, Polskiej Sobotniej Szkoły w Kijowie, Kijowskiej Polskiej Młodzieżowej Asocjacji „Młodzi i Kreatywni”, Domu „Polonia” w Kijowie, Spółki „Biały Orzeł”. W tym roku do czytania wybrano polskie nowele: „Dobra pani”  Elizy Orzeszkowej, „Dym” Marii Konopnickiej, „Katarynka” Bolesława Prusa, „Mój ojciec wstępuje do strażaków” Bruno Schulza, „Orka”  Władysława Stanisława Reymonta, „Rozdzióbią nas kruki, wrony” Stefana Żeromskiego, „Sachem” i „Sawa” Henryka Sienkiewicza. Cieszymy się, że poprzez uczestnictwo w tej akcji wiele osób odkryło dla siebie piękno polskiej literatury. 

Z synem Aleksandrem, pierwszym wiceprezesem ZPU (Kijów)

Leszek Wątróbski: I jeszcze jubileuszowe obchody dnia poezji Juliusza Słowackiego…

Antoni Stefanowicz: W 210. rocznicę urodzin poety 4 września br przedstawiciele stołecznej Polonii jak co roku tradycyjnie zebrali się pod pomnikiem Juliusza Słowackiego przy kościele św. Mikołaja. Od czasu gdy pomnik ten został wzniesiony, w roku 2012, opiekuje się nim Kijowskie Narodowościowo Kulturalne Stowarzyszenie Polaków „Zgoda”, które corocznie organizuje przy nim czytaniem jego wierszy. W tegorocznym wrześniowym spotkaniu przy pomniku uczestniczyli m.in.: z-ca ambasadora RP na Ukrainie Michał Giergoń, dyrektor Instytutu Polskiego w Kijowie Bartosz Musiałowicz, radca Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Kijowie Jacek Gocłowski, dyrektor Departamentu Rozwoju Sieci Plastics-Ukraina Dariusz Górczyński, dyrektor „Domu Polskiego” w Kijowie stołecznej siedziby Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie Maria Siwko oraz przedstawiciele kijowskich stowarzyszeń polonijnych.

Leszek Wątróbski: Nie wspomniał Pan jeszcze o przygotowaniach do wrześniowego Festiwalu Piosenki Polskiej…

Antoni Stefanowicz: Przygotowujemy się obecnie do X jubileuszowego Festiwal Polskiej Piosenki w Kijowie. Odbędzie się on 28 września br. Jego ideę wymyślił mój poprzednik Stanisław Kostecki. Nie mając własnej dużej sali musimy ją wynajmować. Dogadaliśmy się o tym z pobliskim Collegu Komunikacji w Kijowie. Gdyby kiedyś udało się zbudować w Kijowie Dom Polski, z normalną salą widowiskowo-konferencyjną, chociaż na 200 osób, w której mógłby też czasami wystąpić, np. Zespół Pieśni i Tańca „Polanie znad Dniepru” oraz inne i byłoby to naprawdę wspaniale. Rozmawiałem, w czasie ubiegłorocznych listopadowych obchodów 25-lecia Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych, nt. budowy Domu Polskiego w Kijowie z prezesem  tej organizacji Tadeuszem Pilatem. Mówiłem mu o kilku błędach, moim zdaniem, popełnionych przez stronę polską. Chodzi o finansowaniu Domów Polskich w Stanisławowie, Barze czy we Lwowie (tylko na Zachodzie, a nie w stolicy Ukrainy). Służyłby on dla naszych organizacji na terenach całej Ukrainy. W bieżącym roku z inicjatywą budowy Domu Polskiego wystąpił nowoobrany prezes Związku Przedsiębiorców Polaków Ukrainy Włodzimierz Szczepaniak. Uważamy, jako ZPU, że budowa Polskiego Domu w Kijowie byłaby świetnym pomysłem. Mogłyby znaleźć się w nim biura licznych stowarzyszeń polskich działających w 4 milionowym Kijowie i w ogóle na Ukrainie. Dobrze byłoby też, aby mieściły się tam również sale konferencyjna i koncertowa minimum na 200 osób.

5. Na inauguracji nowego roku szkolnego Polskiej Szkoły Sobotniej (Kijów 14 września 2019).

Leszek Wątróbski: Przewodniczy Pan pracy Związku od 11 listopada 2011 roku…

Antoni Stefanowicz: Po odejściu Stanisława Kosteckiego, który kierował pracą Związku w latach 1995-2011, wybrany zostałem pełniącym obowiązki prezesa. Rok później, też w listopadzie 2012 roku, na Kongresie naszej Organizacji, wybrano mnie na prezesa ZPU.

Leszek Wątróbski: W Kijowie znalazł się Pan zaraz po studiach…

Antoni Stefanowicz: W 1961 roku skończyłem Technikum Papiernicze w Kaliningradzie i dostałem skierowanie do pracy na fabrykę papieru w m. Malin na Ukrainie. Chyba dla tego podjąłem studia na Politechnice we Lwowie, którę ukończyłem w 1967 roku za specjalnością chemik mas plastycznych. Dawniej kierunek ten cieszył się dużym powodzeniem. Zaraz po studiach zostałem skierowany do pracy w kijowskich zakładach lotniczych. Zajmowałem się tam szybami w samolotach AN 24. Swojego polskiego pochodzenia nigdy nie ukrywałem. Pochodzę z Nowogródczyzny na Białorusi, gdzie Polaków aż tak mocno nie prześladowano, za samo pochodzenie, jak na Ukrainie, co nie znaczy jednak, że go wcale nie było. Pamiętam, że w szkole przezywano mnie tam „Polaczok”. Pochodzę z dużej rodziny. Było nas wszystkich ośmioro. U każdego z nas w dokumencie było napisane: Polak. Także ojciec i matka: Polacy.

Prezes Związku Polaków Ukrainy – Antoni Stefanowicz

Leszek Wątróbski:  Kiedy włączył się Pan w życie organizacji polskiej?

Antoni Stefanowicz: Sprawami polskimi zacząłem się zajmować od roku 1989. Ciekawe, że o powstaniu Polskiej Kulturalno-Oświatowej Organizacji dowiedziałem się podczas pobytu u swego brata w Polsce, gdzie przeczytałem w „Gazecie Wyborczej”, o tym wydarzeniu. Początki ruchu polonijnego, choć wielu nadal uważa, że Polacy na Ukrainie to nie Polonia, datują się na rok 1988. Wtedy to, jeszcze przed rozpadem ZSRR, zaczęto tworzyć pierwsze polskie struktury organizacyjne. W lipcu 1988 założona została Polska Sekcja Kulturalno-Oświatowa przy radzieckim Stowarzyszeniu „Drużba” (Przyjaźń), którą kilka miesięcy później przekształcono w Polskie Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe na Ukrainie.

Leszek Wątróbski: A wcześniej?

Antoni Stefanowicz: Polacy od dawna zamieszkiwali Ukrainę. Nasze losy, szczególnie jednak w XX wieku, okazały się bardzo tragiczne. Ich skutki wywarły duży wpływ na dzisiejszą kondycję tutejszej polskiej wspólnoty narodowej. Warto pamiętać, że na Sowieckiej Ukrainie, w latach trzydziestych ubiegłego wieku, różne formy represji dotknęły ponad 150 tys. Polaków. Jeszcze większych strat doznali nasi rodacy w czasach II wojny światowej i po niej. W latach 1939-1959 z dawnych ziem II RP, należących dziś do państwa ukraińskiego, ubyło ponad 1,5 mln Polaków. Na tę liczbę złożyła się deportacja naszych rodaków w głąb Rosji, przeprowadzona w roku 1940 oraz repatriacja do PRL zaraz po ustanowieniu nowej granicy państwowej. Oprócz tego uważa się, że do 100 tys. ludności polskiej zostało ofiarami ludobójstwa dokonanego na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Pozostający zaś na terenie Sowieckiej Ukrainy Polacy poddawani byli wynarodowieniu, czemu służyła prowadzona przez tamtejsze władze polityka narodowościowa. Propaganda komunistyczna skierowana była na sowietyzację ludności oraz niszczenie wszelkich przejawów polskości w świadomości ludzi. Służyć temu miała depolonizacja w postaci zacierania wszelkiej pamięci nazw wsi, miast, ulic, pomników itd. Resztki Polaków, które zostały na Ukrainie, skazane zostały faktycznie, w ten sposób, na stopniowe wynarodowienie i marginalizację społeczną. Polakom zabroniono kultywowania wszelkich tradycji narodowych, a oficjalne władze PRL nie podejmowały prawie żadnych kroków w niesieniu jakiejkolwiek pomocy rodakom zza wschodniej granicy. Dodam jeszcze, że liczba Polaków, według spisu ludności z 1959 roku, wynosiła 363 tys., a trzydzieści lat później, w roku 1989, według oficjalnego spisu, już tylko 219 tys., z których zaledwie 12% znało język polski. Najniższą liczbę ludności polskiej na Ukrainie, bo już tylko 144 tys., wykazał kolejny spis w roku 2001, uważany powszechnie za sfałszowany.

Leszek Wątróbski: Dziś takich numerów już się pewnie nie robi? A jak wygląda sytuacja ludności polskiej współcześnie?

Antoni Stefanowicz: Polacy na Ukrainie mieszkają dziś w dużym rozproszeniu, w różnych częściach naszego kraju. Z pewnością też tysiące mieszkańców Ukrainy nie przestało czuć się Polakami, mimo braku sprzyjających warunków. Swoistą formą zademonstrowania swojej przynależności narodowej było nadawanie czysto polskich imion swoim dzieciom i wnukom. Łatwo dostępna, w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku, okazała się możliwość kupowania książek i prenumerata czasopism polskich. Łatwiej też, niż we wcześniejszych latach, można było odwiedzać w Polsce swoich krewnych czy uczestniczyć w nabożeństwach, w ocalałych jeszcze gdzie niegdzie, kościołach rzymsko-katolickich.  Po upadku ZSRS, już w niepodległej Ukrainie, pojawiły się nowe trudności życia codziennego. Najważniejszą dla Polaków była sprawa odrodzenia życia narodowego oraz walka o ekonomiczne przetrwanie. Mieszkańcy dzisiejszej Ukrainy, w tym także i Polacy, przeżywają trudności w znalezieniu się i odzyskaniu swojej tożsamości narodowej. Ostatnie wydarzenia na Majdanie radykalnie to zmieniły.

Leszek Wątróbski: Dziękuję za rozmowę. Życzę wiele sił i jeszcze więcej sukcesów całemu Waszemu Związkowi.

Rozmawiał Leszek Wątróbski

 

Poleć:

O Autorze:

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.