Pierwsza porażka polskich siatkarzy w Pucharze Świata

0

Trzeci mecz i pierwsza porażka Polaków w Pucharze Świata. Biało-Czerwoni twardo walczyli, ale nie potrafili złamać Amerykanów. W Fukuoce ulegli im 1:3.

Trener Vital Heynen na Amerykanów, triumfatorów poprzedniej edycji, rzucił brązowych medalistów mistrzostw Europy. W poprzednich meczach – z Tunezją (3:0) i Japonią (3:1) – korzystał głównie z usług rezerwowych, zawodników rywalizujących o miejsce w reprezentacji oraz Bartosza Kurka, który wrócił do drużyny po kontuzji.

Właśnie występ Kurka i Wilfredo Leona był najbardziej oczekiwany, ale ten pierwszy usiadł na ławce rezerwowych. Pojawił się na boisku dopiero pod koniec pierwszego seta, gdy Polacy byli już w tarapatach. Wcześniej mistrzowie świata toczyli wyrównany bój z ekipą USA. Jeśli prowadzili, to maksymalnie z dwupunktową przewagą.

Amerykanie na więcej nie pozwolili, a sami wykorzystali moment słabości Biało-Czerwonych. Po kontrze atakującego Matthew Andersona wygrywali 15:14. Po chwili już 19:16, bo ze środka piłkę zbił Max Holt. Siatkarze trenera Johna Sperawa w ataku byli bardziej wydajni (18-12), więc pewnie zwyciężyli 25:19.

Drugą partię Polacy zaczęli z rozmachem. W końcu zdobyli punkt blokiem – Mateusz Bieniek zatrzymał Andersona i było 5:2. Zaraz huknął Leon, pokazując moc. Z przewagi niedługo nic nie zostało. Amerykanie znów dopadli Biało-Czerwonych, popełniających z czasem coraz więcej błędów. Szalpuk nie trafił w boisko, Leon psuł zagrywki, a i też odbijał się od bloku. Wejście Kurka również nic nie zmieniło. 

Trzeci set był inny niż pozostałe. Drużyna USA od początku przejęła inicjatywę, m.in. zatrzymując ataki Bieńka i Kurka. Później gra się wyrównała. Polacy, będąc pod ścianą, nie pękli w emocjonującej końcówce. Po błędzie Micaha Christensona asa serwisowego – na 26:24 – posłał Bieniek.  Polakom groził pierwszy od lipca 2018 roku mecz bez choćby jednego wygranego seta. Wówczas także ulegli  Amerykanom w Lidze Narodów.

Ale w Fukuoce walka trwała w najlepsze. Punkt za punkt, atak za atakiem. Przede wszystkim trwał pasjonujący pojedynek Leona i Andersona, zdecydowanie najskuteczniejszych w swoich zespołach.  Kolejna wojna nerwów zbliżała się nieuchronnie. Anderson obił piłkę po rękach Kurka i była pierwsza piłka meczowa. Polaków ocalił jeszcze rezerwowy Bartosz Kwolek. Obie ekipy grały na całego, bez kalkulacji. Więcej zimnej krwi zachowali jednak Amerykanie, a mecz zakończył po kontrze Anderson. Atakujący z USA zdobył łącznie 19 punktów (przy 66-procentowej skuteczności). Tyle samo po drugiej stronie siatki uzbierał Leon (64 proc.).

W tabeli PŚ Biało-Czerwoni – z bilansem 2-1 – spadli na czwarte miejsce. Prowadzą Amerykanie (2-1). Puchar Świata jest uznawany za najbardziej wymagający siatkarski turniej. W ciągu 15 dni drużyny narodowe rozegrają w Japonii po 11 spotkań systemem “każdy z każdym”. Tegoroczna impreza nie daje możliwości wywalczenia awansu na igrzyska. Reprezentacja Polski jest już pewna występu w Tokio.

Polska – USA 1:3 (19:25, 20:25, 26:24, 25:27)

USA: Aaron Russell, Matthew Anderson, Maxwell Holt, David Smith, Micah Christenson, Garrett Muagututia, Erik Shoji (libero) oraz Thomas Jaeschke, Mitchell Stahl.

Polska: Mateusz Bieniek, Fabian Drzyzga, Wilfredo Leon, Aleksander Śliwka, Karol Kłos, Maciej Muzaj, Paweł Zatorski (libero), Damian Wojtaszek (libero) oraz Marcin Komenda, Bartosz Kurek, Bartosz Kwolek, Łukasz Kaczmarek, Artur Szalpuk, Jakub Kochanowski. 

Poleć:

O Autorze:

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.