Mordercze religie

0

Z cyklu: Romans z historią

Rzut oka na dorobek Indian z centralnych terenów Ameryk

Mowa tu o religii przede wszystkim Azteków mieszkających na terenach środkowego Meksyku oraz Majów, czyli mieszkańców meksykańskiego Półwyspu Jukatan i kilku państewek Ameryki Środkowej. Podobne rytuały religijne były znane u Inków i kilku innych plemion Ameryki Południowej. Gdy inni Indianie na terenach dzisiejszej Kanady i północnych i centralnych preriach Stanów uganiali się za bizonami i żyli ze zbieractwa, Indianie w południowych stanach dzisiejszych Stanów Zjednoczonych, w Meksyku, Ameryce Środkowej i północno-zachodnich obszarach Ameryki Południowej tworzyli cywilizacje, które niekiedy przewyższały współczesną cywilizację europejską.

Niewiele wiemy o cywilizacji starożytnych Indian na terenach obecnych południowych Stanów Zjednoczonych – resztki ich zabytkowych budowli daje wyobrażenie, że były to cywilizacje zwarte i na wysokim poziomie. Dużo więcej wiemy o Indianach z terenów od Meksyku do północno-zachodnich ziem Ameryki Południowej. Co prawda nie znali oni koła i zwierząt pociągowych i jucznych, ale ich kalendarz był dokładniejszy od nie tylko juliańskiego, ale nawet gregoriańskigo, którym do dzisiaj się posługujemy. Budowali potężne kamienne pałace, a ich piramidy były często wyższe od egipskich. 

Pozostałości po budowlach Azteków

Murów budowli nie musieli cementować czy w jakiś inny sposób umacniać, bo wiele z nich powstawało z ciosanych skał precyzyjnie nakładanych jedna na drugą, ważących każda wiele ton. Byli świetnymi matematykami. Astronomia była ich nauką świętą: potrafili przewidywać nie tylko zaćmienia słońca i księżyca, ale i wiele innych fenomenów natury i wszechświata. Mieli własne pismo, dużo pisali. Wszystko to było niszczone przez konkwistadorów; do dzisiaj zachowało się tylko trzy kodeksy powstałe w czasach przed najazdem Hiszpanów. To wszystko to temat–rzeka: skoncentrujmy się tylko na religii tych plemion.

Bogowie żądni krwi

Najwięcej w tej dziedzinie, jak wspomniałem, wiemy o Aztekach i Majach: spójrzmy pobieżnie jedynie na ich kilka praktyk religijnych. Wiemy, że ich religie – zbliżone do siebie – były nieludzkie. 

Rytualne morderstwo u Azteków

Aztekowie byli ewenementem przejściowym, niewiele ponad dwustuletnim, w historii: zjawili się na obszarach Meksyku dość późno po Olmekach, zostali zniszczeni doszczętnie przez najeźdźców i przez  choroby przywleczone z Europy, natomiast Majowie, którzy zasiedlili swoje tereny jeszcze przed 1500 rokiem p.n.e., istnieją do dzisiaj i około 10 milionów z nich ciągle mówi w jednym z kilkunastu narzeczy ich języka. Utarł się pogląd, że w przeciwieństwie do bojowych Azteków, Majowie byli ludem pokojowym i spokojnym, takim jakim dzisiaj są, podobnie jak ich bogowie. Nic podobnego! Ich bogowie byli równie krwiożerczy jak bogowie Azteków. Niektórzy to ci sami bogowie co sąsiadów z północy, tylko nazwa była inna.

Wyrwanie i zjadanie serca na cześć głównego boga Azteków

Aztekowie byli jednym dużym zwartym narodem, dlatego u nich danina ludzka dla bogów była spektakularnie wysoka, Majowie też mordowali niewinnych jako ofiary dla bogów. Mówi się dzisiaj, że corocznie ceremonialnie u Azteków mordowano około 20 tysięcy ludzi. Majowie rozproszeni w miastach-państwach nieustannie walczący ze sobą, szukali ofiar u swych wrogów, a byli nimi najczęściej  pokonani wojownicy. Malowali ich na niebiesko i też okrutnie mordowali na ołtarzach ofiarnych.

Obraz ofiar z ludzi u starożytnych Majów

Bóg słońca wyczerpany codziennym przemieszczaniem się przez podziemia w ciągu nocy, potrzebował dużo krwi i dzielnych serc, by móc się zrelaksować. By przebłagać boga deszczu, aby przestało lać, lub by lunął w czasie suszy deszcz, karmiono go łzami mordowanych dzieci. Specjalnymi smacznymi kęskami dla bogów były dziewice. Hernan Cortes był witany przez Azteków jako bóg Quetzalcoal, bo pasował idealnie do wyobrażeń tego największego ich boga: był białym, z białą brodą, przybył ze wschodu na ognistym białym rumaku. (Ten sam bóg Azteków był także bogiem Majów, nawet miał swoją świątynię w miejscu kultu Chichen Itza – w ich języku to Kukulcán). Do Azteków wracał ze wschodu co 52 lata, a gdy opóźniał się z powrotem, wtedy trzeba go było skłonić do tego większymi ofiarami: ołtarze ofiarne przemieniały się wtedy w rzeźnie. Gdy brakowało ofiar, robiono zawody sportowe, grano piłką z kauczuku – pelotą, a drużyna przegranych szła na męki i pod nóż. Powracającego boga, w tym wypadku Cortesa, trzeba było traktować przysmakiem boskim: kukurydzą z kawałkami ludzkiego ciała. Przysmakiem było serce, wszystko polane krwią ludzką – za mało mam wyobraźni by uzmysłowić sobie jak się poczuł Cortes gdy dowiedział się z czego spreparowano jego posiłek. 

Rytualne morderstwo na naczyniu Majów z wczesnego średniowiecza.

Koniec cywilizacji 

Plemiona indiańskie, jak Aztekowie, Inkowie, które istniały na tych terenach w okresie konkwisty Hiszpanów, czyli w XVI wieku, zostały w dużej części wymordowane. Pozostali przy życiu – zniewoleni, musieli się wyrzec swoich wierzeń i by przetrwać zostać katolikami. Dodatkowo choroby przywleczone z Europy były tym co ostatecznie zmiotło wiele plemion z powierzchni ziemi. Przetrwali jedynie Majowie i szczątki innych plemion zamieszkałych na terenach nawet obecnie mało dostępnych. 

Główny bóg Azteków Quetzalcoatl

Ten sam okres co zanik wspomnianych plemion indiańskich, w historii świata chrześcijańskiego był okresem intensywnej walki z szatanem. W Europie pobożni mnisi dominikanie (w tłumaczeniu: psy pańskie) podpalali stosy, by swędem żywego ciała na płonących stosach trzymać tegoż Księcia Ciemności z dala od owieczek bożych. Gdy franciszkanie (byli stróżami bogobojnej praworządności w koloniach), a także konkwistadorzy zobaczyli w indiańskich świątyniach setki sponiewieranych ciał czy kości ludzkich, nie łatwo jest odgadnąć, że uznali te społeczności indiańskie za królestwo szatana, więc niszczyli księgi, malowidła, napisy, posągi. Starszyznę najczęściej mordowano, a pokorny ludek, czy chciał czy nie chciał, nawracano na katolicyzm. Indianie nie bardzo się opierali, niektórzy nawet dobrowolnie prosili o chrzest – jakby nie było potężniejszy bóg wygrał z ich bogami, a nie jest to bóg żądny krwi, nawet swoją krew przelał, by uszczęśliwić swoich wiernych. Niewiele pozostało pisanych przekazów po tych ludach; pozostały niektóre budowle, rzeźby, malowidła na ścianach budowli, które w całości czy w częściach, jako ruiny przetrwały, one są ciągle źródłem nowych odkryć na tych terenach. 

Kalendarz Azteków

Dla uczonych badanie kultury i religii Olmeków, Majów, Azteków, Inków to wspaniała dziedzina badań: setki spraw jeszcze nie wyjaśniono, ciągle coś nowego się odkrywa czy odkopuje. Jedną z najbardziej intrygujących tajemnic jest to, że około X wieku miasta-państwa Majów zostały nagle opuszczone, budowle zostały niedokończone, ludzie zniknęli, choć nie ma śladów jakichś większych wojen, czy mordów. Wszystkie możliwe przyczyny rozważono: przeludnienie i związany z tym głód, epidemie, wzajemne morderstwa wojenne, brak pitnej wody itd. Ostatnio mówi się o buncie plebsu, który faktycznie był sprowadzony do statusu niewolników. Prawdopodobnie wybuchały powstania, wymordowywano kapłanów i starszyznę, chroniono się w selwach, czyli w mokrych lasach podzwotnikowych, gdzie przez konary drzew nawet słońce nie może przebić się do ziemi. Może tu już nie tyle chodziło o ucieczkę przed zemstą ludzką, ale ucieczkę przed krwiopijcami-bogami? To wszystko to hipotezy, prawdopodobnie trzeba przyjąć, że były przynajmniej dwa lub trzy podstawowe powody, dlaczego prawie kompletnie zniknęli z powierzchni ziemi. Niewielu przetrwało – są mniejszością narodową w Meksyku i kilku innych krajach Ameryki Centralnej. Są katolikami, utrzymali niektóre zwyczaje plemienne, ale nie modlą się i nie boją swych dawnych bogów, bo ci nie karmieni ludzkim mięsem, szczególnie sercami, i nie popijający posiłków świeżą krwią, w ich przekonaniu, pomarli.

Władysław Pomarański

 

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.