My

0

Z cyklu: Powiedz to dobrym słowem

Można powiedzieć, że ze słowem ja łączy się odpowiedzialność za wyodrębnienie siebie spośród innych ludzi – za odczuwanie własnych potrzeb czy poglądów (ja myślę tak, ja chcę tego) ale także za rozumienie swojej mocy sprawczej, tego, że ja potrafię, ja zrobię, ja o siebie zadbam. W wymiarze rozwoju osobistego to właśnie za sprawą pojęcia ja rozwija się w człowieku indywidualizm, czyli poczucie niezależności i odrębności osobistej i zachowanie własnych poglądów. Życie zaczyna się od zależności – zależności od rodziców, od dorosłych, od otoczenia. Jednakże we właściwie postępującym rozwoju, przy właściwym podejściu opiekunów, dziecko szybko uczy się wyodrębniać siebie od rodziców, rozumieć, że jego potrzeby nie muszą być potrzebami rodziców aż w końcu rozumie również, że potrzeby rodziców nie muszą być jego potrzebami. Rozumie, że jest autonomiczną niezależną jednostką mającą prawo do własnych poglądów, pragnień, do życia w zgodzie z własną wizją. Jednocześnie coraz bardziej uniezależnia się od otoczenia, zarówno pod względem fizycznym i materialnym, jak i emocjonalnym. Rodzice zawsze będą dla nas ważni, jednak dla zdrowego życia zarówno dziecka, jak i samych rodziców należy w odpowiednim czasie odciąć emocjonalną i materialną pępowinę i wejść w fazę rozwoju zwaną niezależnością. Wszystko to po to, abyśmy niezależni emocjonalnie, fizycznie i finansowo łatwiej tworzyli wszelkiego rodzaju wspólnoty, łatwiej tworzyli – my.

Stephan R. Covey w książce „7 nawyków skutecznego działania” wydanej w 1989 roku ubolewał jednak, iż tę niezależność, to ja, usadziliśmy na tronie przez co straciliśmy świadomość, że niezależność prowadzi do czegoś bardziej rozwiniętego i lepszego dla ludzi.  Nawoływał do myślenia w kategoriach my, do zrozumienia, że wyższą formą myślenia o skuteczności jest myślenie w kategoriach współzależności, w kategoriach my. Faktycznie w Stanach Zjednoczonych ten indywidualizm był bardzo widoczny, ludzie (zwłaszcza biali mężczyźni) bardzo w siebie wierzyli, w swoją moc sprawczą, ale też brali na siebie odpowiedzialność za to, co leżało w kręgu ich wpływu. Jednakże także takie indywidualistyczne podejście do pracy doprowadziło do rywalizacji, nie tylko w zakresie firm, ale także w zakresie ludzi w tej samej firmie, a nawet… sąsiadów. Słynne Dorównać Jonesom, czyli mieć to wszystko, co mają oni albo i więcej, to wytwór złotego wieku indywidualizmu. I na pewno nie pani Jones za tym stała, ale niezależny, samowystarczalny pan Jones. Niech nas nie zmyli tutaj rodzinne nazwisko, to był raczej wyścig pomiędzy ja jednego i drugiego sąsiada.   

A w szerszym kontekście społecznym tak pojmowana niezależność też nie zawsze sprzyja rozumieniu związku z innymi ludźmi czy środowiskiem. Potrzebne jest wprowadzenie pojęcia my – myślenia w kategoriach my rodzina, my ulica, dzielnica, miasto, my państwo, my ludzie, my – świat. To że słowa my wyrosły takie pojęcia i zjawiska społeczne jak patrzenie na świat w kategoriach współzależności, empatia, nacisk na komunikację, inteligencja społeczna i współpraca. Nie są one takie stare. Zaczęło się o tym mówić powszechnie dopiero pod koniec ubiegłego stulecia. Całkiem niedawno zauważono także, jaki wpływ na odbiorców ma komunikowanie się przy użyciu słowa my i jego odmiany zamiast ja czy wy, a także używania czasowników w pierwszej osobie liczby mnogiej. Prawdziwy lider prowadzący ludzi w biznesie czy sporcie, kiedy mówi o tym, aby coś zrobić, używa formy my. Zróbmy to! Zrobimy to!  Być może wie, albo intuicyjnie czuje, że jego ludzie lepiej to odbiorą, że będzie to dla nich bardziej motywujące do działania niż nakazujące – wy to zróbcie.

Także wtedy, kiedy przychodzi cieszyć się owocami pracy, ważne jest, aby używać sformułowania my: zwyciężyliśmy, zasłużyliśmy, zrobiliśmy; bardzo niepożądana jest tu formuła ja. Przywódcy używający zbyt często słowa ja, tam, gdzie spokojnie mogłoby się znaleźć my, są czasem wręcz irytujący. Tak ma w zwyczaju wypowiadać się na przykład Lech Wałęsa. Zyskałby pewno więcej sympatii, gdyby w swoich wypowiedziach uwzględniał czasem współdziałanie z innymi ludźmi i używał formy my. Więcej, przez te jego pierwszoosobowe wypowiedzi, automatycznie przypisuje mu się odpowiedzialność za wszelkie niekorzystne zdarzenia okresu, w którym miał istotny wpływ na sytuację w Polsce.

Słowo my rozmywa bowiem odpowiedzialność. Osoba je wypowiadająca dzieli się nią z innymi. Dlatego jest moment w wypowiedziach ludzi o dużej spójności wewnętrznej, ludzi odważnych, kiedy to mówiąc generalnie my o wszystkim, co się udało, czy w sytuacji fiaska mówią “ja”, przejmując pełną odpowiedzialność za to, co się stało.

Oczywiście te same zasady znakomicie sprawdzają się w wychowywaniu dzieci. Warto zwracać uwagę, kiedy posługujemy się w stosunku do dzieci słowem ty, a kiedy mówimy my i świadomie korzystać z nieco innej siły psychologicznej tych słów. Od czasu do czasu warto także głośno powiedzieć (ja) przejmuję za to odpowiedzialność.

Iwona Majewska-Opiełka

•••

Zbiór felietonów z poprzedniego cyklu „Lepsze życie” ujęty jest w e-book „Życie jest sztuką” i można go można kupić tutaj https://www.majewska-opielka.pl/sklep/

 

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.