To może dotyczyć każdego z nas

1

Z cyklu: Z 8. piętra

Prawo przestaje właśnie być dla mnie być pojęciem abstrakcyjnym, bo nawet jeśli nie chcę, prędzej czy później mam z wymiarem sprawiedliwości do czynienia. Albo z przedstawicielami systemu opresyjno-ochronnego, w zależności od tego, jaki charakter w jakim ustroju czy atmosferze politycznej przyjmują służby państwowe typu policja czy służby tzw. specjalne. Czy są politycznym przedłużeniem ramienia rządzących i pomagają w tworzeniu tzw. efektu mrożącego czy jednak są niezależne i działają zgodnie z literą prawa na rzecz każdego obywatela, bez względu na jego pozycję. Właśnie zaczynam mieć z nim do czynienia.

Od co najmniej 3 lat wiemy na powrót dobrze, że państwo prawa bardzo szybko można zamienić w karykaturę w rękach prokuratora i szefa ministerstwa sprawiedliwości zarazem. Trzeci sezon zaczęła najstarsza w Polsce nieprzerwanie działająca Kafejka Prawna w Opolu, jest w tym samym wieku, co stanowisko min. Ziobry, przywracające w jedne ręce funkcje Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości. Wspominam o tych trzech latach, bo wiele razy sędziowie, prawnicy w czasach „złej zmiany”, jak nazywa ją np. sędzia Waldemar Żurek, były rzecznik KRS (do 2018), Krajowej Rady Sądownictwa, gdyby ktoś nie kojarzył, przestrzegali, że prawo nie jest gdzieś tam, daleko od nas, że nieprawdą jest, że „nas to nie dotyczy”. Oj dotyczy to, co jest źle zmieniane, co jest ręcznie sterowane i politycznie lub strachem warunkowane i może dotyczyć w każdej nieplanowanej chwileczce. Tak jak mnie, nagle, deus ex machina.

Ale najpierw o bardzo znanym sędzi, członku KRS od 2010, wybranym tamże po raz drugi w 2014 przez innych sędziów ogromną, rekordową liczbą głosów, rzeczniku KRS, członku zarządu głównego Stowarzyszenia Sędziów „Themis”, byłym rzeczniku ds. cywilnych sądu okręgowego w Krakowie, jednym z najbardziej szykanowanych sędziów RP w okresie złej zmiany. To wspomniany sędzia Waldemar Żurek, z uściskiem ręki solidnego faceta, który tym rękom zdaje się też nie żałuje wysiłku, który w spokojnym, godzinnym monologu opisywał świat swojego środowiska, czyli sędziów, na których niezawisłość, odwagę, samodzielność w myśleniu i nieuległość mamy jako ewentualni klienci sądów liczyć. Coś trudnego. Coś strasznego. Skalą szykan kojarzy się z okresem III Rzeszy i stalinizmu, to tak najbliżej czasowo. Szykany, zastraszenia, systemowe mechanizmy oszczercze pochodzące z własnego środowiska (vide afera Emi i inne), któż to wytrzyma? 16 miesięcy kontroli CBA jego działalności, jego bliskich. Bez skutku, bez wyników. Bo pan się za dużo pokazuje w mediach (jako rzecznik KRS), a za mało sądzi. Bo jak pan miał wypadek w pracy i został na wiele miesięcy ze względu na szpitalne leczenie wyłączony, to trzeba to obśmiać i utrudnić uzyskanie odszkodowania…

Terrorystyczne metody wkraczania na zamknięte obrady sędziowskie, łamiące prawo po wielokroć, by wręczyć sędziemu informację o rozpoczęciu kolejnej kontroli. Niszczenie mienia, przebijanie opon, straszenie. Policja nie przyjmuje dowodów, nie odnotowuje informacji, nie robi nic. Ma wytyczne. Sędziego, jednego z coraz liczniejszej grupy, jak sami prawnicy się cieszą, w tym opolską sędzię Monikę Ciemięgę, także mobbingowaną, także sekowaną, także z groźbą dyscyplinarki, nie uginająca się pod tą presją, nazywamy sobie powoli tych sędziów „niezłomnymi”. Odważnie przeciwstawiają się destrukcji Sądu Najwyższego, biorą udział w protestach, tłumaczą niebezpieczeństwa tych zmian publicznie, w takich „kafejkach”, w szkołach (które coraz bardziej boją się wpuszczać takich „Żurków”) niezależnie orzekają i jeszcze noszą koszulki z napisem „Konstytucja”.

Sam Żurek ma 14 pełnomocników, jak mówi, nie wie już ile spraw toczy się przeciwko niemu, gdyby nie pomoc innych prawników, nie mógłby nie tylko pracować, co jest bardzo trudne z takim brzemieniem i w permanentnym sporze z „ziobrowymi” urzędnikami, chociaż wciąż przy wsparciu choćby moralnym części środowiska prawniczego; nie mógłby także w miarę normalnie żyć. Studiował na tym samym wydziale, co prezydent Duda. Leśnik i prawnik po UJ.

Teraz, aktualnie prowadzi się przeciwko niemu pięć postępowań. Na pełnomocników, by „temu Żurkowi” nie pomagał w tej czy innej kancelarii, także się wpływa. Przecież mają klientów np. z firm państwowych… A każdy chce zarabiać, żyć spokojnie, boi się o siebie, rodzinę: „gdyby pan był złodziejem vatu albo przynajmniej mordercą…” słyszy Żurek. Nie ma zgody na obronę Żurka.

Ten sędzia spokojnie, bez wielkich słów, ale trzeba takich czasem użyć, mówi o heroizmie takich sędziów, jak choćby Igor Tuleya czy prof. Krystian Markiewicz, szef Iustitii, inne koleżanki i koledzy. – Wielu jest prześladowanych, a to kojarzy nam się z najgorszymi czasami wojennymi, z możliwością otrzymania wilczego biletu. Jesteśmy nieustannie grillowani – mówi bez wielkich emocji, bo na cóż mu one, skoro od niemal trzech lat to stała część jego życia; pamięta swoje młode działania prowolnościowe np. z ulotkami, pamięta szykany wobec rodziców, stan wojenny. Z tego co mówi, wynika, że dla każdego, kto będzie korzystał z rozstrzygnięć sądów nie może być obojętne, w jakim stanie psychicznym, życiowym jest sędzia, który przecież orzeka, przecina czasami wiele lat trwające spory. I to go martwi, bo chce orzekać mając komfort spokoju, bezpieczeństwa, właśnie dla dobra ludzi, powierzających swoje losy sądom. I nie jest tak, że po ogłoszeniu wyroku wszyscy są zadowoleni, tak być nie może. Ale niech mają poczucie, że to najlepszy z możliwych wyrok.

Sędziowie mówią „wytrwamy”, cokolwiek nas spotka. Brzmi to bardzo przejmująco, ale są bardzo zdecydowani. My, zwykli właściwie możemy czerpać od nich siłę, bo często nawet nie mamy okazji pokazać swojego „bohaterstwa”. Na pewno możemy pokazywać siłę wsparcia, zrozumienie; możemy pytać, by wiedzieć. A krytykować, kiedy wiemy, doświadczamy, a nie powtarzamy, choćby po płatnych oszczercach, którzy niszczą ludzi poprzez siłę internetu, jak Emi na zamówienie ministerstwa sprawiedliwości…  Dlaczego? Bo jej z „góry” powiedziano, że Żurek jest zły. I ci inni.

Sędzia Żurek i autorka

Wobec tego jak sobie wyobrażać sprawę w sądzie? Pobito mi bliską osobę. W obcym miasteczku. Dokonał tego małomiasteczkowy baronik, krętacz o złej sławie, człowiek z wielosettysięcznymi długami, ale działacz sportowy, szef IV-ligowej drużyny piłkarskiej, otoczony rosłymi sportowcami. Kolega posła z partii współrządzącej. Nie przeprosił, że był pijany, że nie powinien, że „dogadajmy się”. Uszkodził twarz, zniszczył drogie mienie, skazał człowieka na przymusowy pobyt w szpitalu, siniaki na twarzy, moralne poranienia, a te goją się dłużej. Dlatego boję się, co dalej, bo niejakie efekty mrożące nastąpiły tuż po wezwaniu policji: nie sporządzono notatki, nie zbadano stanu trzeźwości napastnika ani ofiary (tej na usilne prośby w końcu pozwolono dmuchnąć w balonik). Napastnikowi policjant sugerował, że nie musi się godzić na badanie trzeźwości. Ofiara niech się sama martwi, półślepa bez okularów, w zaułku, gdzie ją w sklepiku „barona” pobito. A poza tym to nie pobicie, bo walić w mordę musi dwóch przynajmniej. A obrażenia muszą wyglądać na takie „tydzień zwolnienia”, a policjant takich nie stwierdził. Więc nic się nie stało, nie zawracaj pan głowy. Policjant następnego dnia udał się na zwolnienie. Do szpitala odległego o niemal 20 km przyjechał inny patrol policji, z innej miejscowości, ten już sporządził notatkę. Pacjent został na obserwacji. Lekarz go nie wypuścił w takim stanie.

Skarga na policję, prawnik, będzie sprawa w sądzie. A co sąd, może zakolegowany z lokalnym „gierojem”, koleżką bliskim piłce nożnej, niezbyt znanej z czystości działań w historii; co sędzia, może właśnie ten z nominatów „złej zmiany”, wierny, bierny, może koleżka modnego ostatnio polityka większości sejmowej zrobi? Czy będzie niezawisły? Czy z ofiary uczyni napastnika, a z bandyty ofiarę?

To właśnie przed tym ostrzegają sędziowie, uparcie walczący o niezależność wymiaru sprawiedliwości od polityki. To może dotyczyć każdego z nas. Warto tym pamiętać i nie godzić się. Protestować, domagać się, sprawdzać.

Beata Dżon Ozimek

Rysunki do felietonów Beaty Dżon Ozimek – Jan Bartoszek Bajan, TUTAJ jego biogram

 

Poleć:

O Autorze:

Beata Dżon Ozimek

Publicystka, tłumaczka, autorka scenariuszy (TVP - Etniczne Klimaty 2008-2010), dokumentacji filmowych, asystent reżysera, rzecznik prasowy projektów offowych (np. film „Jan z drzewa”, "Marzenie"),organizatorka, moderatorka spotkań z artystami i myślicielami, jurorka międzynarodowych festiwali filmów niezależnych m.in. w Polsce, Kosowie, Austrii, Niemczech, Turcji. Korespondentka z Wiednia/Austrii dla Przeglądu, Angory; autorka Focusa Historii, GW, innych. Tłumaczka m.in. „Dziewczynki w zielonym sweterku” dla PWN, 2011, historii-kanwy filmu A. Holland, nominowanego do Oscara (2012) „W ciemności”.

1 Comment

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.