Drzewko, któremu na imię choinka

0

Świerk, jodła, sosna – po prostu iglaste drzewka, którym na co dzień nie poświęcamy szczególnej uwagi. Jednakże w któryś grudniowy, przedświąteczny dzień, jedno takie drzewko, przyniesione do domu, staje się choinką. Wnosi w dom blask bożonarodzeniowej radości, przywołuje smak wigilijnego opłatka, wspomnienia i wzruszenia. Jak daleko sięgniemy pamięcią wstecz, towarzyszyła zawsze Bożemu Narodzeniu, a w wigilijny wieczór pod jej ozdobionymi gałązkami pojawiały się upominki przyniesione przez Świętego Mikołaja, albo Aniołka. Gdyby nie pojawiła się w domu w świątecznej porze, odczuwalibyśmy boleśnie jej brak.

Historia nie dostarcza dokładnych informacji, kiedy i gdzie zrodziła się choinkowa tradycja. W zależności od położenia geograficznego, rolę choinki spełniały i spełniają do dziś zarówno drzewka iglaste, jak oliwki, drzewka laurowe, a nawet sztucznie uzielenione gałęzie (na niektórych obszarach Mołdawii).

Istotne jest to, że bez względu na postać, jaką przybierała choinka na przestrzeni wieków, odbierała ona w imieniu wszystkich roślin cześć składaną odradzającemu się corocznie życiu. Ozdabianie jej blaskiem ognia nie było również pozbawione symbolicznej treści. W czasach pogańskich blask ognia miał za zadanie odstraszenie zła. Zapalano też świeczki na symbolicznej choince, aby odpędzić zło i przywołać w progi domu pomyślność.

Choinkowa tradycja czasów pogańskich nie zanikła wraz z wprowadzeniem chrześcijaństwa. Pewne jej elementy przeniknęły do tradycji chrześcijańskiej i zapuściły w niej głębokie korzenie, mimo że Kościół przez długi czas odnosił się do niej nieprzyjaźnie. Jeszcze w XVI wieku duchowni potępiali ją jako zabobon niegodny chrześcijanina. Dowodzi tego kazanie księdza von Kaiserberga wygłoszone w 1508 r., w którym gromi on pogańskie zwyczaje świąteczne, w tym choinkę, a także wypowiedź teologa Dannhauera, że “wśród rozlicznych głupstw świątecznych jest też obyczaj strojenia choinki”…

Z czasem jednak Kościół łaskawym okiem spojrzał na choinkę i wprowadził ją do swych świątyń, a przyozdabianiu jej nadał wymowę chrześcijańskiego symbolu. Odniosła ona imponujące zwycięstwo. Żaden inny obyczaj adoptowany przez chrześcijaństwo nie święci takich triumfów.

Ojczyzną choinki w dzisiejszej, tak bliskiej nam postaci są Niemcy. Pierwsze zapisy na jej temat pochodzą z 1494 r. i znaleźć w nich można wzmiankę o przynoszeniu do domu zielonej gałązki jako symbolu odradzającego się życia i siły magicznej. Z chwilą zaakceptowania jej przez Kościół, nastąpiła szybka ekspansja choinki na wschód. Do Polski zwyczaj ozdabiania nią domu na Boże Narodzenie przywędrował na przełomie XVIII i XIX wieku, za pośrednictwem żołnierzy i urzędników zaboru pruskiego.

Do innych krajów Europy choinka trafiła w okresie od wojen napoleońskich. Do Anglii wprowadzona została przez niemieckiego księcia Alberta, męża królowej Wiktorii. Gdy pojawiła się na dworze księżnej orleańskiej, powitano ją z aplauzem i nawet sama cesarzowa Eugenia z zachwytem oklaskiwała to “dziwo”. Choinkowa tradycja rozpowszechniła się błyskawicznie w Rosji, Szwecji, Danii i we Włoszech, a następnie wraz z europejskimi emigrantami przebyła ocean i przywędrowała do obu Ameryk i Australii.

Po dzień dzisiejszy, choinka zachowała swą pierwotną formę. Zmiany zachodziły tylko w jej wystroju. Początkowo strojono ją w łańcuchy i kwiaty wycinane z kolorowego papieru, jabłka, cukierki, opłatki i orzechy, z czasem otrzymała iluminację ze świeczek zwanych w Polsce “stoczkami”. W połowie XIX wieku, okresie rozwoju niemieckiego przemysłu, w tym przemysłu zdobniczego i zabawkarskiego, zaczęto wieszać na niej imitacje jabłek, orzechów i kwiatów. Z czasem doszły papierowe żołnierzyki, arlekiny, tancerki, pajace, grzybki… Na takie dekorowanie choinki oburzały się w Polsce arystokratyczne koła, domagając się tradycyjnych ozdób, odbiegających od tandety sprowadzanej z Niemiec. Pewne próby, jakie uczyniono w tym zakresie, nie przyniosły jednak pożądanych rezultatów. Wzorowano się wciąż na zdobnictwie niemieckim, a tuzinkowe wyroby z Niemiec zastąpiono takimi samymi, z tą różnicą, że produkowanymi w Polsce. Jedyną nowością były bombki z dmuchanego szkła, które zostały natychmiast przyjęte z entuzjazmem i rozpowszechniły się błyskawicznie na całym świecie. Pewna zmiana w zdobnictwie nastąpiła na przełomie XX wieku, kiedy zaczęto masowo dekorować choinki ozdobami wykonanymi własnoręcznie. Nie były to jednak wyroby artystyczne. Pozbawione często dobrego smaku, wzbudzały protesty polskich sfer artystycznych. Wiele lat szukano wyjścia z tej sytuacji, lecz wysiłki były daremne. Znalazła je Maria Gerson- Dąbrowska. W 1911 r., w redakcji pisma “Przyjaciel Dzieci” zademonstrowała ona choinkę udekorowaną przez siebie wyłącznie ozdobami ludowymi, których wzory zaczerpnęła od artystów ludowych z Mazowsza, Śląska, Krakowa, Łowicza i Sieradza. Wzory te zaczęto natychmiast naśladować w przemyśle, a po wydaniu przez Marię Gerson- Dąbrowską książki “Choinka Polska”, wykonywać według nich ozdoby choinkowe także we własnym zakresie.

EPA/MICHAEL REYNOLDS
Dostawca: PAP/EPA.

W okresie międzywojennym nastąpił dynamiczny rozwój zdobnictwa choinkowego za sprawą wielu artystów polskich, w tym Mierzejewskiego i Stryjeńskiej. Obejmowały tę dziedzinę także programy szkolne i propagowały liczne pisma kobiece. Zwyczaj zdobienia choinki wyrobami przez siebie wykonanymi wszedł na stale do tradycji polskiej. Druga wojna światowa zahamowała rozwój tej dziedziny sztuki, ale nie wyeliminowała jej z życia na stałe. Nadal, choć nie na wielką skalę, jest ona propagowana, cieszy się zainteresowaniem w kręgach zagranicznych, a na międzynarodowych konkursach choinki polskie otrzymują zaszczytne nagrody.

Wiele innych krajów stworzyło również własny styl ozdabiania choinki.

Choinka w Kanadzie do złudzenia przypomina polską. W małych miasteczkach i na farmach już w listopadzie gromadzą się ludzie, aby w długie, jesienne wieczory robić choinkowe cudeńka. Uczy się tej sztuki także w szkołach. Zapał udziela się młodszym pokoleniom i tradycja nie zanika. I tak każdego roku w przedświątecznej porze powraca do nas strojne drzewko, któremu na imię choinka.

Jerzy Szlachetka

 

 

Poleć:

O Autorze:

Jerzy Szlachetka

Jerzy Szlachetka - Urodzony w Opolu Lubelskim, ukończył studia na KUL-u i mieszkał w Lublinie. Do Kanady przyjechał w 1984r. i wiele lat spędził w ontaryjskim London, obecnie mieszka w północnym Ontario. Związany z polskojęzyczną prasą od 1995r..

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.