Jan Potocki, autor słynnego “Rękopisu znalezionego w Saragossie”

0

Z cyklu: Romans z historią

Potoccy to jeden ze znanych od XIII wieku największych rodów magnackich w Rzeczpospolitej, który w ciągu wieków rozdzielił  sią na trzy linie i osiem gałęzi rodzinnych. Wzbogacił historę Polski dziesiątkami słynnych postaci: patriotów i zdrajców. Najbardziej znaną postacią tego rodu w Polsce jest chyba Szczęsny Potocki, który przez stworzenie prorosyjskiej  konfederacji magnackiej, Targowicy, do której dołączył ostatni król Polski, dał niejako wolną rękę carycy Katarzynie i innym zaborcom na dokończenie dzieła rozbiorów Polski.

Najbardziej znanym poza granicami naszego kraju jest hrabia Jan Nepomucen Potocki (1761-1815), zięć wspomnianego Szczęsnego.

Jan Nepomucen Potocki

Kim faktycznie był ten człowiek?

W przeciwieństwie do teścia był wykształcony, szkolony w Szwajcarii od siódmego roku życia: nic dziwnego, że język francuski był jego pierwszym językiem, mówił siedmioma innymi językami, polski  znał słabo, dlatego nie uczestniczył w dyskusjach nad Konstytucją Trzeciego Maja uchwaloną w 1791 roku w czasie trwania słynnego Sejmu Czteroletniego. Kompensował ten brak publikując w języku francuskim kronikę obrad Sejmu w założonej przez siebie pierwszej w Polsce spółce wydawniczej zwanej Drukarnią Wolną.

Był to nieprzewidywalny i niesamowity wprost człowiek: podróżnik, historyk, publicysta, pierwszy etnograf w Polsce, badacz starożytności słowiańskich, pierwszy polski aeronauta, a po ukończeniu Akademii Inżynierii Wojskowej w Wiedniu szef grupy inżynieryjnej Wojska Polskiego, uczestnik walk Kawalerów Maltańskich z berberyjskimi piratami w akwenie Morza Śródziemnego, autor prac naukowych, powieściopisarz i dramaturg na potrzeby swego dworskiego teatru w Łańcucie. Był też francuskim masonem – założył w Warszawie lożę masońską. Był dwukrotnie żonaty. Pierwsza żona Julia Lubomirska uchodziła za najpiękniejszą Polkę swoich czasów,  podobnie jak wcześniej jej matka. Rozwiedli się – podobnie się stało z jego drogim małżeństwem z Konstancją Potocką. Miał z nimi piątkę dzieci, które zaniedbywał. Małżeństwo i ojcostwo nie było jego mocną stroną.

Pilawa, herb Potockich

Istnieje kilka biografii Potockiego i analiz jego twórczości, ale ciągle trudno mieć jednoznaczną opinię o nim. Przydałaby się pomoc psychologa, a równocześnie dobrego znawcy historii przełomu XVIII i XIX wieku. Taka książka nie istnieje. Próbując zrozumieć tego człowieka wyrobiłem sobie moje własne zdanie: był to człowiek nadpobudliwy, prawie maniak, o zmiennych nastrojach, mający napady “melancholii”, co w dzisiejszym słownictwie oznacza depresję. Człowiek, który musiał ciągle coś robić, coś oglądać, coś pisać.

Kariera polityczna

Jego kariera polityczna nie była najciekawszą cząstką jego życia. Był jak chorągiewka na wietrze, podobnie jak wspomniany Szczęsny: poza próbami odnowienia i ocalenia państwowości polskiej służył w armii rozbiorcy – cesarza Austrii, był członkiem Targowicy – może wierzył naiwnie, podobnie jak jego teść Szczęsny, że to ocali Polskę przed dalszymi rozbiorami. Po upadku Polski był ważnym urzędnikiem w administracji cara Aleksandra I, między innymi redagował w języku francuskim prasowy organ carski, był wysyłany przez niego na misje dyplomatyczne. Z dzisiejszego punktu widzenia można go nazwać zdrajcą, pamiętajmy jednak, że żył on w czasach kiedy jeszcze pojęcie odrębności narodowej nie było w pełni wykształcone, kiedy nawet wielu królów polskich było obcokrajowcami. Był to fantasta na granicy szaleństwa, lubił być nietypowy, zaskakiwać innych swoimi pomysłami, na przykład przelotem balonem razem z jego konstruktorem J. P. Blanchardem nad Warszawą przed szacowną widownią posłów Sejmu Czteroletniego. W owych czasach unoszenie się w powietrzu ludzi i cięższego od powietrza sprzętu było niesamowitą sensacją nieporównywalną nawet do najbardziej fantyzyjnych pomysłów współczesnych.

Jedną z oficjalnych misji dyplomatycznych cara Aleksandra I była wyprawa Potockiego do Chin jako szefa naukowców. Była to tylko część grupy 240 uczestników, wśród których poza badaczami byli oczywiście dyplomaci, a także członkowie orkiestry wojskowej i zbrojnej ochrony złożonej z 20 kozaków i 40 dragonów. Potocki ostrzył apetyt przed badaniami lingwistycznymi i etnologicznymi ludów tego kraju. Grupa badaczy była chyba dymną zasłoną dla właściwego celu podróży: carowi chodziło o to, by zdobyć informacje czy udałoby się odkroić dla siebie kawałek tego egzotycznego kraju, a przynajmniej mieć możliwość nawiązania kontaktów dyplomatycznych i handlowych z władcami Chin. Delegacja dotarła tylko do Urgi, stolicy chińskiej Mongolii, odmówiła oddania tradycyjnego hołdu cesarzowi w osobie jego przedstawiciela gubernatora Mongolii. To był powód, że została zawrócona z drogi do stolicy imperium. 

Pałac Potockiego w Łancucie

Etnograf w pełni

Jan Potocki, jeden z najbardziej znanych polskich obieżyświatów, który zwiedził trzy kontynenty, bardzo wrażliwy na różnorodności kulturowe, obyczajowe, religijne, etnologiczne miejsc odwiedzanych, najbardziej zachwycił się Hiszpanią, szczególnie jej południowym regionem, Andaluzją. Był tu dwu- lub trzykrotnie w drodze z Paryża do Maroka i Tunezji. Opisał swoje przygody na tym półwyspie i w krajach afrykańskich; niestety dokumenty te zaginęły.

Spostrzeżenia na temat tego kraju umieścił w fabule swojej powieści. Rzeczywiście Półwysep Iberyjski, a szczególnie południowe tereny Hiszpanii, to największy, niesamowity tygiel kulturowy, obyczajowy i religijny Europy. Pierwsze miasto powstałe w tej części Europy to Kadyks (Cádiz), założyli je Fenicjanie w XI wieku starej ery (w czasie mojego dwumiesięcznego pobytu w sąsiedniej Sewilii hucznie obchodzono 3100-lecie jego istnienia). W Kadyksie Potocki zatrzymywał się najdłużej będąc w drodze do Afryki i wracając z niej, bo tu znalazł najbardziej reprezentatywny przekrój kulturowo-narodowościowy półwyspu.  Po Fenicjanach większość półwyspu przejęli Kartagińczycy, potem Rzymianie, Wizygoci, Maurowie – w XIII wieku tereny tego miasta wróciły do Hiszpanii. W pewnym okresie czasu największe grupy Żydów i cyganów znalazły tu swoje miejsce na ziemi w Europie. Tę atmosferę tygla Potocki świetnie odmalował w swej powieści, a jego nieskrępowana wyobraźnia podkolorowała do najwyższego stopnia przedstawione fakty.

Kadyks, panorama miasta

Potocki wolał podróżować sam, bez obstawy, bez przepychu magnackiego. Obcował z ludźmi wszystkich stanów, uważnie obserwował ich zachowania, zwyczaje, praktyki życiowe, wierzenia, przesądy. Zwracał także uwagę na stroje,  pożywienie, rzeczy materialne, nawet te proste domowego użytku; wszystko to skrzętnie notował, wszystko to szczegółowo opisywał w swoich dziełach.

W Egipcie nie tylko zwiedzał zabytki starożytności, ale próbował znaleźć klucz do odszyfrowania egipskich hieroglifów. Wolał odwiedzać miejsca mniej znane, nieuczęszczane przez innych, wałęsał się sam po tych terenach, próbował nawiązać bliższą znajomość z ich mieszkańcami, jak na przykład prowadząc przez kilkanaście dni życie nomada w kałmuckiej hordzie. Te jego zachowania wśród obcych, to typowe zachowanie współczesnego rasowego reportera, rzecz w owych czasach nowa nie tylko wśród Polaków, ale w całym ówczesnym świecie. W obserwowaniu ludzi zwracał uwagę, jak wspomniałem, na szczegóły, był rasowym etnologiem i to w okresie, kiedy ta dziedzina wiedzy jeszcze nie istniała. Zwiedził wiele krajów europejskich, ale był także w Maroku,Tunezji, Mongolii, prowadził badania na Kaukazie, w Turcji, w Egipcie.

Sierra Morena

Szalona śmierć, podobnie jak życie

Zmarł równie spektakularnie jak i żył. Zrozumiał w starszym wieku bezsens swego życia, co uwiecznił w jednym ze swoich dzieł: “Urodziłem się w samym środku patriotycznej epidemii, która zrujnowała moich ojców, potem sam siebie zrujnowałem, a teraz widzę ruinę następnego pokolenia”. Wpadł w depresję, odsunął się od najbliższych.

Do śmierci przygotowywał się po maniacku. Prawdopodobnie ze srebrnego czajnika odpiłował jakąś wystającą gałkę, spiłował ją nadając jej kształt kuli – miał mu ją poświęcić kapelan pałacowy, bo taka srebrna i poświęcona kula przepędza z ciała ludzkiego wilkołaka, użył więc jej tak na wypadek, gdyby ten stwór siedział w jego ciele i strzelił sobie nią w usta roztrzaskując czaszkę. 

Mniej znana twórczość Potockiego

Chłonął jak gąbka wodę wszelką wiedzę dostępną w owym czasie. Był w przekonaniu wielu “człowiekiem encyklopedią” – nie był specjalistą w żadnej dziedzinie, sam się przyznał do tego w późniejszym wieku.  Dużo uwagi poświęcił prehistorii i historii ludów słowiańskich, ale jego obszerne dzieła o “Sarmatach” nie mają dziś większej wartości naukowej.

Zainteresowanie mogą wzbudzać jego relacje z napotkanymi w czasie podróży ludźmi. Był, jak wcześniej wspomniałem, wnikliwym reporterem i etnologiem. Nasz słynny slawista i historyk kultury Aleksander Brückner dostrzegł dorobek Potockiego w tej dziedzinie, poświęcił mu dzieło pt: “J. hr. Potockiego prace i zasługi naukowe” (1918),  a E. Krakowski napisał w języku francuskim monografię “Świadek Europy Oświecenia, hrabia J. Potocki” (1963). Hrabia pisał dużo, zostawił po sobie ok. 40 tytułów (niektóre nie dotrwały do naszych czasów), pisał też długie listy do takich osobistości jak król Stanisław August, J. M. Ossoliński, A.J. Czartoryski , ale także do twórcy Targowicy Szczęsnego Potockiego. Jego twórczość dramatyczna pisana dla swego teatru dworskiego poszła kompletnie w zapomnienie. 

Okładka polskiego tłumaczenia Rękopisu Potockiego

Rękopis znaleziony w Saragossie

Będąc już starszym i schorowanym człowiekiem, nie znając innego sposobu zapanowania nad swą ciągłą “burzą” emocjonalną i  intelektualną, próbował ją wyciszyć pisząc przez 15 lat swą słynną powieść “Rękopis znaleziony w Saragossie”, dzieło bardzo skomplikowane, na granicy rzeczywistości i majaczenia, genialne, ale trudne w czytaniu i zrozumieniu. Rodzący się w jego czasach romantyzm i związany z nim sentymentalizm spowodował u niego skrajną reakcję: wolał posługiwać się w swych wypowiedziach tonem szyderczym i ironicznym.

Obecnie znany jest prawie wyłącznie jako autor jednego dzieła, faktycznie trzech dzieł pod jednym tytułem, wspominanego  “Rękopisu znalezionego w Saragossie”, napisanego, jak zresztą wszystko co pisał, po francusku. Nie przywiązywał do niego wielkiej wagi, pisał  trochę z nudów, trochę jako rodzaj ćwiczenia swej wyobraźni. Pierwszą wersję zaczął tworzyć już w roku 1797, napisał wtedy kilkanaście rozdziałów, które w powieści nazywa dniami. Z ciekawości jaka będzie reakcja czytelników wydał  dziesięć rozdziałów w Petersburgu. Nikt nie zauważył tego dzieła, więc pisanie przerwał w połowie zdania na dniu trzynastym. Zarzucił ten tekst, ale nie zniechęcony tą ciszą zaczął pisać na ten sam temat pod tym samym tytułem od nowa. Doszedł do dnia czterdziestego piątego i tu opowieść znowu się urywa. To wersja z roku 1804. Trzecia wersja, dłuższa, znana jako wersja z roku 1810, jest opowiedziana w ciągu 61 dni. Czterdzieści jeden dni tej wersji ukazały się w Paryżu tuż przed śmiecią autora, także niezauważona i zapomniana.

Zbigniew Cybulski w filmie Hasa

Powieści szkatułkowe

W owym czasie nie istniała powieść, jaką znamy dziś, nazwijmy ją współczesną. Poprzedziła ją tak zwana powieść szkatułkowa – rodzaj opowieści uczestników spotkania, w trakcie których jeden wątek zapoczątkowuje inny, a ten znowu jest początkiem jeszcze innego, i tak dalej. W literaturach arabsko-perskich ten gatunek był uprawiany przez wiele wieków, a najsłynniejszym i najlepszym jego przykładem jest anonimowe dzieło “Baśnie z tysiąca i jednej nocy” pochodzenia perskiego, w którym okrutny sułtan uznający kobiety za istoty z natury niewierne, morduje po kolei wiele swych żon po nocy poślubnej, aż wreszcie morderstwa się kończą, bo  Szeherezada próbując ocalić swe życie opowiada mu całymi nocami ciekawe, wymyślone przez siebie bajki do rana, ale ich nie kończy, sułtan czeka do następnej nocy by poznać zakończenie historii, ale następnej nocy po dokończeniu, starej następuje nowa opowieść, też nie dokończona nad ranem. Ta walka o przetrwanie trwa, jak w tytule, 1001 nocy, wreszcie sułtan zakochuje się nie tylko w opowiadaniach ale i w opowiadającej, staje się ona jedyną żyjącą do naturalnej śmierci jego żoną.

Ten styl powieści szkatułkowej zagościł na dobre w Europie; najsłynniejszą taką opowieścią jest “Dekameron” Giovanniego Boccaccia, w której siedem kobiet i trzech mężczyzn jest odciętych od świata w pomieszczeniu pałacu w pobliżu Florencji przez dziesięć dni w czasie szaleństwa największej w historii “czarnej śmierci” w roku 1348. Trochę z nudów, trochę z chęci zapomnienia o koszmarze szalejącym poza pałacem, czekając na ustąpienie pandemii, piją, łajdaczą się , a w ramach wypoczynku po tych ekscesach opowiadają historie swego życia oraz te zasłyszane od innych. Kto nie miał takich pikantnych przeżyć czy nie słyszał wcześniej o nich, musiał je wymyślać i opowiadać towarzystwu jako własne. To nie tylko powieść o miłości małżeńskiej i pozamałżeńskiej, zmysłowej i platonicznej, tragicznej i idyllicznej, ale także mistrzowskie wprowadzenie czytelnika w mentalność ludzi włoskiego Renesansu. Boccaccio darzy nas setką takich opowieści w tym dziele. Te dwa arcydzieła literatury światowej hrabia Potocki znał i kochał,  przeczytał także kilka innych podobnych. Stworzył własną powieść szkatułkową wzorując się na nich, ale jest ona bardziej skomplikowaną, bardziej fantazyjną, bardziej zaskakującą niż te znane wcześniej. 

Kadr z filmu Hasa

Wysiłki w odnajdowywaniu  i publikowaniu oryginału powieści

Na życzenie syna hrabiego, w 30 lat po śmierci ojca, Edmund Chojecki mający dostęp do rękopisów  połączył wersję drugą i trzecią powieści Potockiego w jedno dzieło, dopisał początek i koniec, i powstał  twór opowiadany przez 65 dni. Chojecki zmieniał tekst, cenzorując go przez wykreślenie pikantnych i libertyńskich fragmentów rękopisów.

To spreparowane dzieło stało się przez półtora wieku standardowym wydaniem w języku polskim i to je tłumaczono na język francuski, bo oryginał francuski uznano za zaginiony, i na kilka innych języków. Dopiero ogromny wysiłek naukowego tandemu Francuza i Szwajcara: Dominique’a Triaire’a i Francois Roseta, którzy wspólnie opracowali biografię hrabiego i dotarli w swych poszukiwaniach do oryginalnych francuskich tekstów “Rękopisu” penetrując archiwa w Polsce, Francji, Rosji, Hiszpanii i zbiory rodzinne potomków Jana Potockiego. W roku 2006 opublikowali w Leuven w Belgii nie jeden, lecz dwa oryginalne “Rękopisy”, czyli tak zwaną wersję drugą i trzecią.

Fabuła powieści

Rękopis znaleziony w Saragossie to czysta fantazja oparta jednak na rzeczywistych realiach historycznych. Faktycznie to zbiór różnych fragmentów, które czytelnik musi układać w jakąś jedną całość, dlatego są duże rozbieżności w rozumieniu fabuły przez czytelników. Autor prezentuje w niej przedstawicieli  różnych religii i narodowości.

Ja ją skleiłem następująco: główny bohater powieści Alfons von Worden, osiemnastoletni kapitan jest Walonem (pochodził z terenów dzisiajszej południowej Belgii), a więc był poddanym króla Hiszpanii jako człowiek z niedalekiej, bo europejskiej kolonii tego mocarstwa. Atmosferę orientalną podkreśla obecność dwóch księżniczek, członkiń  maurytańskiego, bogatego, wymierającego rodu Gomelezów. Obie wskakują wielokrotnie do łóżka bohatera, pewnego razu bohater kładąc się do łóżka z księżniczkami budzi się u boku pięknej i wykształconej Rebeki, siostry kabalisty i córki starca pustelnika, który okazuje się być szeikiem wspomnianej rodziny bogaczy mauretańskich. Potocki  nie zapomina o Świętej  Inkwizycji, jest aresztowany jako podejrzany o odstępstwo od wiary, ma być torturowany począwszy od zmiażdżenia stóp. W jego celi tortur, dziw nad dziwy, zjawiają się księżniczki. Okazuje się, że Inkwizycja finansowana jest przez ich rodzinę, stąd ich dostęp do więźnia. Z rąk inkwizytorów odbija go Zoto, zbójnik, przedstawiciel innej jeszcze gałęzi społeczeństwa, której członków na przestrzeni wieków w tym kraju w ciągłej wojnie było wielu.

Autor nie zapomina o cyganach: Alfons dołącza do ich karawany, słucha opowiadań przewodnika taboru, podziwia niezależność tych ludzi i uznaje ich za na prawdę wolnych. Żydów w powieści reprezentuje Żyd Odwieczny Tułacz, też zaproszony do podróżowania w  cygańskej karawanie, opowiadający historię swego życia, zwyczaje i religię swego ludu. Nie sposób jest przestawić w skrócie pełnej akcji powieści. To setki incydentów, majak, nagłych zmian akcji, magii, horroru i aktów serdeczności i przyjaźni. 

Kadr z filmu Hasa

Akcja dzieje się w górach pełnych dziwnych, zauroczonych duchami gospód, trupów na szubienicach, piszczeli i czaszek ludzkich, żywych trupów, chorych psychicznie i opętanych przez diabłów. Powieść trudno się czyta bo jej wątków jest wiele, są często zazębione, jeden wypływa z drugiego, są powroty do tych samych motywów i miejsc, jak na przykład wracanie do magicznej karczmy o dziwnej nazwie Venta Quemada (spalone miejsce sprzedaży?). Te ciągłe przeskoki z tematu na temat, od rzeczywistości w świat nierealny, mają na celu stworzyć atmosferę niesamowitości i skomplikowanych powiązań międzyludzkich.

Główny kierunek akcji powieści to wielodniowa podróż bohatera przez mistyczne góry Sierra Morena i Alpuhara, dotarcie do Madrytu, gdzie król nadaje mu stanowisko kapitana gwardii pałacowej, potem wojna z Anglikami i po wielu innych przejściach otrzymanie tytułu administratora Saragossy. Wcześniej rodzą mu się syn i córka, po jednym dziecku od każdej księżniczki. Córka jest muzułmanką, bo urodzona przez muzułmankę, a  poczęta została gdy księżniczki pozbawiły go amuletu chroniącego go przed odstępstwem od wiary chrześcijańskiej. Dorosłą córkę chrzci, oddaje za żonę synowi Rebeki i czyni ją spadkobierczynią majątku. Zarówno księżniczki jak i Rebeka namawiają go by przeszedł na Islam, spłodził z nimi dzieci, ratował w ten sposób rodzinę. Alfons upiera się przy swej chrześcijańskiej wierze, dopiero po odebraniu mu przez księżniczki talizmanu-relikwii i po wymuszonym wypiciu jakiejś mikstury, staje się ojcem, ale wiary ciągle się nie wypiera. 

Powieść Potockiego jest nie tylko powieścią przygodową, fantazyjną, ale i filozoficzną, co można dojrzeć, gdy wgłębimy się w nią. Swoją filozofię życia nie wykłada bezpośrednio, expressis verbis,  ale subtelnie, przedstawiając mentalność i przekonania swych bohaterów, niekiedy dość skrajne, wskazuje, że mają one żródło ich wierze, natrząsa się z ich przesądów i bigoterii. Katolików i muzułman traktuje podobnie poddając ich groteskowej, a równocześnie okrutnej krytyce. Autor sugeruje, że los człowieka to los samotnika na ziemi, religia może być  dla niektórych jakąś pomocą w życiu, nie jest jednak przewodnikiem po życiu. To, że Potocki pojmuje losy człowieka jako istoty zdanej na samego siebie, jest akceptowane przez niego jako rzecz normalna i naturalna, co więcej, sugeruje, że ten stan czyni go osobą bardziej wolną.

Kadr z filmu Hasa

Ekranizacja powieści

Na bazie tej powieści w roku 1964 Wojciech Has nakręcił trzygodzinny film pod tym samym tytułem. Jest w nim dużo uproszczeń fabuły, pominięto wiele motywów, a niekiedy, moim zdaniem, widać niepełne zrozumienie intencji autora, ale to ciągle udane, doskonałe dzieło, którym Has wszedł do czołówki  światowych reżyserów, a ludzie zza żelaznej kurtyny mógli usłyszeć muzykę wtedy początkującego, a obecnie najsłynniejszego polskiego kompozytora Krzysztofa Pendereckiego i poznać największych polskich aktorów owych czasów. Oto kilka nazwisk: Z. Cybulski, I. Cembrzyńska, F. Pieczka, B. Kraftówna, J. Kociniak, T. Zaliwski, G. Holoubek, B. Tyszkiewicz, L. Niemczyk, B. Kobiela.

Jest powszechne przekonanie, że arcydzieła nie starzeją się, nie umierają. Powieść Jana Potockiego, przetłumaczona na wiele języków (a to bardzo trudne przedsięwzięcie), mimo upływu ponad dwustu lat jest ciągle czytana, podziwiana, wychwalana – to tour de force literatury fantazyjnej. Wniosek narzuca się sam: jest arcydziełem.

Władysław Pomarański

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.