Jestem na tak

0

Z cyklu: Powiedz to dobrym słowem

Po ukazaniu się ostatniego felietonu, jeden z czytelników w bardzo miłym liście napisał, że “nie” nie jest przyjemnym słowem. Oczywiście, tak nam się ono nieprzyjemnie kojarzy. Nadaliśmy bowiem temu słowu nieprzyjemny zakres emocjonalny, właśnie dlatego, że nie bardzo lubimy je słyszeć od innych… a zatem także samemu używać. Starałam się nawet w tym felietonie nieco wyjaśnić z czego to się wzięło. Można oczywiście spokojnie odczarować jego negatywny zakres emocjonalny i uważać je za słowo neutralne, za informację. Sama od kilku lat tak właśnie je traktuję.  Słowo to jest niezbędne i warto go używać w sytuacji obrony swoich wartości czy nawet wtedy, kiedy po prostu chcemy chronić swój czas. Jednakże prawdą jest, iż generalnie najlepiej czujemy się wtedy, kiedy jesteśmy na tak

Jakoś lepiej się wszystko układa, kiedy mówimy raczej “tak” niż “nie”. W filmie „Yes Man” (polski tytuł „Jestem na tak”) główny bohater grany przez Jima Carreya odwraca swoje życie mówiąc “tak” sytuacjom i ludziom, którym zwykle mówił “nie”. W wyniku szczerego “tak” robi dużo dobrego, dostaje awans, poznaje nowych ludzi, uczy się i poznaje nowe, a także znajduje ukochaną. Oczywiście to wszystko łączy się również z pewnymi stratami, jednakże to, co zyskuje bohater tego filmu, wydaje się być cenniejsze.

Niemal na pewno, kiedy słyszymy “tak, tak, tak” czujemy się lepiej niż wtedy, kiedy słyszymy “nie, nie, nie”. Słowo “tak” niejako podnosi nastrój, a skoro tak, to przytakujący sobie nawzajem ludzie lepiej się czują w swoim towarzystwie i może nawet bardziej się przez to lubią. Zastanów się czy ty sam lubisz przebywać z ludźmi, którzy często się z tobą nie zgadzają albo od których często słyszysz “nie”? Jeśli lubisz taką osobę, to pewno ma ona niezwykle intersującą osobowość lub mnóstwo wdzięku, co sprawia, że niejako wybaczasz jej tę negującą postawę.

Jakie wnioski można wyciągnąć z tego, co tutaj napisałam? Ano takie, aby zawsze wtedy, kiedy to jest możliwe, być na tak. Więcej, warto się wręcz wystrzegać niepotrzebnego mówienia nie.

Niektórzy wyraźnie nadużywają tego słowa. Mówią “nie” jakby z zasady – na wszystko, co im się proponuje.  Nie każde “nie” powiedziane osobom próbującym nam coś sprzedać, ma sens. Czasem warto usłyszeć co to jest, może się okazać, że będzie dla nas dobrym rozwiązaniem. Podobnie rzecz ma się z propozycjami biznesowymi czy choćby z radami. Często jesteśmy tak bardzo zasklepieni w swoich sądach i poglądach, że nie dajemy sobie nawet szansy na poznanie czegoś nowego. Częstsze mówienie “tak” może nam stworzyć furtkę do nowości, do rozwoju.  Częstsze mówienie “tak” powoduje także przyrost naszej wiedzy, uczymy się od innych ludzi.

Są osoby, które mają zwyczaj zaczynania niektórych zdań od “nie”. Są to zwykle odpowiedzi, a słowo “nie” pojawia się na początku zdania, z którego treści wynika potem, że owszem… tak. Zadziwiające. Był okres w moim życiu, że obserwowałam to u siebie. Nie wiem skąd się to wzięło, jaka była tego przyczyna. „Ale nie…” zaczynałam czasem wypowiedź w rozmowach z innymi. Sama nie czułam się z tym dobrze. Oczywiście zlikwidowałam ten zwyczaj, tak jak zlikwidowałam wszelkie inne niepotrzebne “nie” w moim życiu. Dziś jestem raczej na tak.

Niektórzy szukają potwierdzenia stosując zaprzeczenie. Myślę, że dopytywanie „czyż nie?” spokojnie można zastąpić słowem „prawda” w pytającej intonacji albo przynajmniej sformułowaniem – „czyż nie tak?”.  A jeśli ktoś, aby uzyskać potwierdzenie pyta po prostu „nie?”, spokojnie może to zastąpić słowem „tak?”. Pamiętajmy, że to jest przyjemniejsze dla naszych uszu.

Czy to znaczy, że mamy się ze wszystkim zgadzać? Absolutnie nie, chodzi jedynie o to, aby informować o tym w sposób łatwiejszy do zniesienia.

Niektórzy marketingowcy, a także szkoleniowcy zajmujący się sprzedażą, radzą, aby tak zadawać pytania, żeby ich konstrukcja wymuszała niejako odpowiedź „tak”. Ich zdaniem po kilku pytaniach, na które potencjalny klient odpowiedział tak, sprzedawca może spokojnie stwierdzić: „A zatem podpisujemy umowę”. Może także w inny sposób doprowadzić do usłyszenia upragnionego tak, pytając – „Zapakować?” „Ile zapakować?” „Jaki kolor pan sobie życzy?” „W jaki sposób chce Pan zatem zapłacić?” I tak dalej…  Niezależnie od tego, że taki sposób myślenia wydaje mi się niezbyt uczciwy i mocno manipulacyjny, to myślę także, że takie rady są mocno przesadzone. Słowo “tak” nie ma aż tak wielkiej siły. Podnosi nastrój, powoduje, że zarówno sprzedawca jak i potencjalny klient lepiej się czują, jednak końcową odpowiedź na “tak” może dać tylko ktoś, kto naprawdę został przekonany, kto odkrył swoją potrzebę albo kto… faktycznie nie potrafi powiedzieć “nie”. Ale jeśli chodzi o tę ostatnią osobę, to nie trzeba się aż tak wysilać…

Natomiast to, co pomaga mówić „tak” wtedy, kiedy warto, a „nie” wtedy, gdy trzeba, to proaktywność – jedna z pięciu istotnych cech charakteru. O tym napiszę w kolejnym felietonie.

Iwona Majewska-Opiełka

•••

Zbiór felietonów z poprzedniego cyklu „Lepsze życie” ujęty jest w e-book „Życie jest sztuką” i można go można kupić tutaj https://www.majewska-opielka.pl/sklep/

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.