Tradycyjnie

0

Tradycja prasowa, wywiedziona zresztą z obyczaju społecznego, nakazuje, by z okazji Świąt złożyć Czytelnikom stosowne życzenia. Powinna też pojawić się choinka, najlepiej ustrojona modelem gwiazdy i dziwnymi stworami ze skrzydłami.

Nie ma rady, częściowo robię to: wszystkiego najlepszego, tak po prostu.

Ale ani choinki, ani cholernych aniołków i szopek tym razem i już w ogóle w tym miejscu za mojego życia nie będzie. Życzę wam wszystkim – tym oczywiście, którzy życzliwie tu zaglądają i chcą rozmawiać, a nie nakręcać się w paroksyzmie nienawiści do pozostałych – samych sukcesów, powodzenia i przede wszystkim spełnienia naszych wspólnych marzeń: oby nagły piorun strzelił w Dobrą Zmianę.

Nie ma bowiem mowy o żadnym „wspólnym przeżywaniu misterium Świąt”. Mówmy prawdę: oni to oni, my to my – i niedługo nawet się przestaniemy krzyżować, jeśli dalej pójdzie tak, jak dotychczas.

Tym zaś, którzy są innego zdania – nie życzę wszystkiego najlepszego; i chwilowo z okazji końca roku nie rozwinę tego tematu.

Dlaczego jednak „nie ma rady” – spytacie? Otóż powód jest jeden: czytelnik się tego spodziewa, zatem czytelnik musi to dostać.

Pewien sceptycyzm, wyzierający z tego „nie ma rady” wynika zaś stąd, że nie ma w gruncie rzeczy najmniejszego powodu, by komuś składać życzenia z tego powodu, że ktoś inny – być może – urodził się wiele lat temu; jeśli nawet tak było, to co z tego wynika dla Jana Kowalskiego w roku 2020? Przecież dokładnie nic; co najwyżej trochę kłopotów, związanych z tym, że pewna grupa ludzi, przywiązujących do tego zdarzenia wagę usiłuje zmusić resztę, by zachowywała się tak, jak to akurat im się to wydaje słuszne. Byłoby to śmieszne, gdyby nie to, że czasami jest groźne.

Odrzućmy jednak motywacje typu magicznego i spójrzmy na rzecz zimnym okiem nauki. Koniec roku to tylko pora zrównania dnia z nocą, na nowy rok przebędzie nam dnia „na barani skok” – jak mówi przysłowie. Bardzo pięknie, świetnie nawet – ale to przecież też nie jest powód, by komuś z tej okazji czegokolwiek życzyć. Dzień – jak dzień; jest w ciągu roku jeszcze jeden taki i jakoś przy tej drugiej okazji – na przykład – panie marszałkinie obu izb parlamentu nie wymieniają nieszczerych pocałunków i nie łamią w spoconych dłoniach kawałka zestalonej mąki, rozpuszczonej kiedyś tam w wodzie…

Zostawmy te żenujące widoczki.

Zapomnijmy na moment o nasyconych fałszem śmierdzących banałach i bredniach o jakiejś kaście, dekomunizacji, dezubekizacji, ideologii gender i homopropagandzie, które z wiadomych okazji wygłoszą podpierając się jakimiś mitami czasowo pełniący ważne funkcje w republice mało ciekawi intelektualnie lub wręcz budzący grozę poziomem umysłowym politycy i tzw. kapłani. Bo należy nam się chwila oddechu od tych paskudztw.

Zaakceptujmy zatem tradycję. Odpoczynek – to dobry powód. Uznajmy ją za okazję do chwilowego oddechu od przejmującej woni chlewa, którą nas usiłuje zgłuszyć wiadoma grupa.

Wypijmy tedy za to, byśmy się za rok spotkali w lepszym towarzystwie. Pamiętając, że sporo od nas zależy. Maj się zbliża.

Kartki wyborcze jeszcze się nie drukują.Ale pamiętajmy o tym dniu. Mamy w domu piękny osikowy kołek.

Jeszcze możemy nim przebić serce wampira.

Bogdan Miś

Poleć:

O Autorze:

Bogdan Mis

Senior polskich popularyzatorów nauki, jeden z najstarszych polskich programistów. Z wykształcenia matematyk, wieloletni wykładowca szkół wyższych. Dziennikarz. Przez wiele lat obecny na antenach Telewizji Polskiej, z której odszedł w wyniku negatywnej weryfikacji z okresie stanu wojennego. Zapraszamy do czytania artykułów Bogdana Misia na Studiu Opinii

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.