Poprawność i tzw. “native speakers”

5

Z cyklu: Odczarować angielski (i polski)    

Dzisiaj zmienimy nieco temat – ostatnio po raz kolejny usłyszałam pytanie, które słyszałam już wiele razy. Chcę na nie odpowiedzieć.

Pytają Państwo, jak to naprawdę jest z tym angielskim czy poprawność jest w tym języku mniej istotna niż w polskim, gdzie w środowiskach inteligenckich przykłada się bardzo dużą wagę do kwestii poprawności i prawidłowego posługiwania się językiem w sferze gramatycznej, leksykalnej (czyli dotyczącej słownictwa) i fonetycznej.

Myślę, że trudno odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie, ponieważ tego rodzaju stwierdzenia są zwykle prostymi generalizacjami, nie popartymi żadnymi badaniami językoznawczymi.

Mogę tylko odpowiedzieć, że na pewno obserwując rozwój języka angielskiego (gdyż każdy język jest czymś żywym, co zmienia się z upływem czasu, szczególnie w tej drugiej leksykalnej sferze), obserwuję jednocześnie mniej rygorystyczne podejście do sprawy poprawności. Nie oznacza to, że pisząc pracę naukową, czy wyrażając myśli na wykładzie, można ignorować zasady określające co jest, a co nie jest poprawne. W takich przypadkach i w tego rodzaju kontekstach użycia języka, dbałość o poprawność będzie na pewno znacznie większa niż kiedy Kanadyjczycy czy Amerykanie znajdują się w sytuacjach nieformalnych, towarzyskich, wśród kolegów czy znajomych.

I tu właściwie można wspomnieć o pewnej różnicy między obyczajem językowym w języku polskim i angielskim. Angielski slang, używany przez ludzi niezależnie od poziomu wykształcenia, często łamie zasady gramatyczne obowiązujące w języku literackim (tzw. standard English), a przynajmniej traktuje je lekko, nie przejmując się nimi. Takim przykładem jest forma słyszana bardzo często w języku potocznym, nawet u ludzi wykształconych:

There’s lots of problems.

Oczywiście, zgodnie z zasadami gramatycznymi, ponieważ wyraz “problems” jest w liczbie mnogiej, powinno się powiedzieć:

There are lots of problems.

To właśnie wydaje się wyglądać inaczej wśród Polaków. Ludzie wykształceni mogą używać slangu i używają go często w odpowiednich sytuacjach, ale nie polega on raczej na ignorowaniu czy łamaniu zasad poprawności gramatycznej. Slang taki ogranicza się zwykle do sfery słownictwa.

Warto tu powiedzieć o jeszcze jednej sprawie. Wśród Polaków uczących się języka angielskiego, a właściwie wśród wielu innych nacji w takiej samej sytuacji, istnieje przekonanie, że “jeżeli to powiedział czy napisał Kanadyjczyk/Amerykanin/ Anglik to musi to być poprawne, bo przecież jest to tzw. native speaker“.

Nic bardziej błędnego. Szczególnie w Kanadzie czy USA, które są krajami imigrantów i niewielu jest tzw. rodowitych Kanadyjczyków z dziada pradziada. Wielu ludzi, którzy są Kanadyjczykami to osoby, które są właściwie pierwszym pokoleniem Kanadyjczyków.

A przede wszystkim, nie zapominajmy o tym, że sprawa ma się tak samo jak u Polaków, którzy przecież powinni teoretycznie znać polski znakomicie, skoro urodzili się i wykształcili w Polsce. A jednak wystarczy posłuchać polszczyzny wokoło, niestety, także w środkach masowego przekazu, aby z przerażeniem stwierdzić, że prawidłowa, poprawna polszczyzna to już rzadkość.

To bardzo przykre i smutne Polacy popełniają masę poważnych błędów

• gramatycznych, np. mówiąc “półtorej roku”, zamiast “półtora roku”, czy “poszłem” zamiast “poszedłem”, “go” zamiast “je” w odniesieniu do rodzaju nijakiego (kiedy mówimy np. o zdjęciu powinniśmy powiedzieć “podaj mi je”, a nie “podaj mi go”),

leksykalnych, mówiąc “adoptować strych” zamiast “adaptować strych”, “reprezentacyjny” zamiast “reprezentatywny”,

• fonetycznych, źle akcentując wyrazy, np. w wyrazach “fizyka, festiwal”, akcentując drugą zamiast pierwszej sylaby, wymawiając końcówki “-ą” jako “om” itp.

nie wspominając już o błędach ortograficznych w języku pisanym.

Otrzymuję bardzo wiele emaili i muszę powiedzieć, że są one pełne błędów ortograficznych wyrazy “artykół”, “chojny” itp. są na porządku dziennym. Sprawa błędów stylistycznych w języku pisanym, błędów interpunkcyjnych to już osobny temat.

A przecież wszystkie te osoby to Polacy, tzw. native speakers of Polish, czyli według argumentu o Kanadyjczykach, Amerykanach, Anglikach powinni wiedzieć i mowić oraz pisać poprawnie. A jednak tak nie jest… No właśnie, nie zapominajmy o tym i nie dziwmy się, że słyszymy z ust takiego rodowitego Kanadyjczyka błędne formy gramatyczne, leksykalne czy fonetyczne lub że czytamy tekst jego autorstwa pełen błędów.

Kiedy uczyłam kursu Academic Writing w Seneca College 80 proc. moich studentów było Kanadyjczykami, urodzonymi tutaj. A jednak to ja, Polka (fakt, że z doktoratem z anglistyki i to w dziedzinie językoznawsta), uczyłam ich jak się pisze poprawnie po angielsku.

Kiedy po raz pierwszy sprawdzałam w domu napisane przez nich eseje, byłam kompletnie załamana. Oni po prostu nie umieli pisać poprawnie po angielsku. Moi studenci na Anglistyce Uniwersytetu Warszawskiego byli od nich o niebo lepsi, mimo że język angielski był dla nich językiem obcym. Oczywiście, niektórych błędów, typowych dla obcokrajowców, moi kanadyjscy studenci nie popełniali, ale za to innych mnóstwo.

I to jest bardzo ważne do zapamiętania dla wszystkich Państwa. Proszę nie stosować jako wzorca angielszczyzny ludzi, którzy z racji swego wykształcenia nie władają poprawnie swoim własnym językiem. Jeżeli chcemy się na czymś wzorować, radzę posłuchać radia CBC czy programów publicystycznych kanadyjskiej telewizji, a szukając pisanych wzorców sięgnąć do dobrej literatury faktu (tam nie ma dialogów, które mogą być stylizowane na slang czy regionalizmy) lub publicystyki.

Dr Małgorzata P. Bonikowska

Proszę się ze mną kontaktować aby podzielić się przykładami i uwagami lub zadać jakieś nurtujące Państwa pytania mbonikowska@gazetagazeta.com lub telefonicznie 416-262-0610.

Aby zamówić moją książkę “Odczarować angielski” mogą też Państwo napisać do mnie lub zadzwonić. Książka “Odczarować angielski” to poradnik, przydatny na każdym poziomie zaawansowania językowego, bo pewne problemy gramatyczne, leksykalne i fonetyczne widać i słychać u wszystkich polskich imigrantów, nie tylko tych stawiających pierwsze kroki w języku angielskim.

Idczarowac - okladka ksiazki

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

5 Comments

  1. Krzysztof Karkowski on

    Pani Urszulo, czepia się Pani. Właśnie dzisiaj w kanadyjskiej prasie online przeczytałem tytuł “Aurora denist, Ottawa students confirmed victims..” i co? Zdarza się i w Toronto Star i wszędzie indziej. Pani redaktor, czyta z dużym zainteresowaniem Pani teksty o języku. Pani Malwino, niech się Pani nie przejmuje 🙂

  2. Przed wyslaniem do publikacji trzeba sprawdzic czy nie ma bledow w tekscie np:
    “lib” mysle ze powinno byc lub

    • Malgorzata P. Bonikowska

      Chyba Pani nie zna procedur. Każdy autor zwykle czyta swój tekst i to pewnie nie jeden raz, ale literówki, którycb czasem autor nie zauważa, jak i wszelkie inne błędy powinnna poprawić korektorka, bo każdy tekst przechodzi przez korektę. Widocznie tej nie zauważyła. A tak przy okazji – przed “że” trzeba postawić przecinek. 🙂 Powodzenia.

  3. malwina Krol on

    świetny tekst – czytam wszystkie z zapartych tchem. To prawda, nasi rodacy mówią po polsku tragicznie. Cieszę się, że zabrala się Pani za to. Gratulacje!!! Czeka na kolejne artykuły.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.