Historyczne zwycięstwo polskich koszykarzy nad Hiszpanią

0

Polscy koszykarze pokonali w Saragossie Hiszpanów 80:69 w drugim meczu eliminacji mistrzostw Europy 2021. To pierwsze zwycięstwo nad tym rywalem od 1972 roku!

Dla Biało-Czerwonych to była okazja do zmazania plamy za nieoczekiwaną porażkę w Gliwicach z Izraelem w ostatni czwartek. Tyle że Hiszpanie to faworyci grupy A, nawet pomimo braku największych asów. Bo eliminacyjny skład mistrzów świata oparto głównie na zawodnikach występujących w Liga Endesa, brakuje w nim gwiazd NBA i Euroligi.

Z mistrzowskiej drużyny z wrześniowego mundialu pozostali tylko Javier Beiran i Xavi Rabaseda. To dobrzy znajomi naszego środkowego Aleksandra Balcerowskiego z Herbalife Gran Canaria. Faworyt spotkania w Saragossie i tak mógł był jeden. Hiszpańska liga to najlepsze klubowe rozgrywki w Europie, trener Sergio Scariolo ma z kogo wybierać.

No i jeszcze jedno. Przecież Polacy też są osłabieni brakiem czołowych postaci – Mateusza Ponitki i Adama Waczyńskiego. Ile znaczą dla reprezentacji, było doskonale widać w czwartek w meczu z Izraelem.

Zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami. Gospodarze bardzo swobodnie przedzierali się pod kosz, gdzie akcje kończyli Jonathan Barreiro i Beiran. Hurtowo przegrywaliśmy akcje jeden na jeden. Nie wyglądało to dobrze. Polacy mieli duży problem także w ofensywie. Przez pierwsze siedem minut rzucili tylko sześć punktów, przegrywali 6:12. Gdy nasi koszykarze w końcu załadowali ostrą amunicję (celny rzut Aarona Cela za trzy, za chwilę dwa punkty dołożył Damian Kulig), to Hiszpanie odpowiedzieli trójką. Z dystansu rzucił Dario Brizuela i mistrzowie uciekli na 19:13. (http://www.tvn24.pl)

Ostatnie słowo w pierwszej kwarcie należało jednak do Michała Sokołowskiego. Wykorzystał oba rzuty wolne i wynik na koniec pierwszej kwarty wyglądał obiecująco. Hiszpanie prowadzili 19:15. Strata jak najbardziej do odrobienia. Polacy się rozkręcili Nikt przed mistrzami nie zamierzał klękać.

W kolejnej kwarcie Polacy nie odstępowali rywali na krok. Gdy A.J. Slaughter trafił za trzy, trener Hiszpanów poprosił o pierwszą przerwę na żądanie. Był poirytowany stratami swoich koszykarzy. Tylko w tej kwarcie popełnili ich osiem, Polacy – cztery. To nie wszystko. Zrobiło się 28:24, jego zespół roztrwonił dziewięciopunktową przewagę. Miał prawo się irytować.

Biało-Czerwoni się rozkręcali. Nie pozwalali uciec faworytom. Gdy trafił Barreiro, odpowiedział Sokołowski. Ale przede wszystkim trwał koncert A.J. Slaughtera, który najpierw rzucił za trzy, a później ukradł piłkę zdezorientowanym rywalom i podał do Cela, który doprowadził do pierwszego remisu w tym meczu (33:33). Jakby tego było mało, rozochocony Amerykanin z polskim paszportem znów trafił za trzy punkty, a na koniec kwarty minął wyższych o głowę rywali jak slalomowe tyczki i sam skończył akcję. Hiszpanie byli w szoku. Długo prowadzili, a w tym momencie przegrywali 35:38. 

Faworyci przyspieszyli na początku trzeciej kwarty. Doprowadzili nawet do remisu, ale co z tego. Zespół chodzącego przy linii dumnego jak paw Mike’a Taylora odpowiedział trzema celnymi rzutami z dystansu. Raz dał o sobie znać Sokołowski, dwie kolejne trójki dołożył szalejący w Saragossie Slaughter. Polska prowadziła już 53:45! On miał na koncie już 18 punktów. Hiszpanie wyglądali na zszokowanych. Scariolo nerwowo obgryzał paznokcie.

Historyczne, pierwsze od 1972 roku zwycięstwo polskich koszykarzy nad utytułowanym rywalem było na wyciągnięcie ręki. Cisza w hali zrobiła się dopiero, gdy za trzy trafił Tomasz Gielo. Prowadziliśmy dziewięcioma punktami (60:51). Przewaga rosła. Dobrą zmianę dał mierzący 218 cm Balcerowski, odważnie grający pod koszem. Zebrał ważną piłkę z polskiej tablicy, później wykorzystał oba rzuty wolne. Po trzech częściach meczu prowadziliśmy 65:55. Tego nie można było przegrać!

Nic się nie zmieniło w decydującej kwarcie. Gospodarze razili nieskutecznością, za to Cel na “dzień dobry” trafił, i to za trzy. Rzuty z dystansu stały się mocną bronią Polaków w tym meczu. W tym momencie mogli się pochwalić niemal 40-proc. skutecznością, rywale w tym samym elemencie mieli ledwie 26 proc. Trwało dobijanie zdruzgotanych rywali.

Cel, Sokołowski i efektownym wsadem Balcerowski sprawili, że Polacy odjechali na 15 punktów (74:59). Kibice nie dowierzali, hiszpańscy koszykarze zasłaniali głowy ręcznikami. To niespodzianka sporego kalibru. Polska wygrała 80:69. Pokonała Hiszpanię 11. raz w historii (na 20 oficjalnych spotkań), ale dopiero pierwszy raz od 1972 roku i meczu igrzysk olimpijskich w Monachium (87:76).

To był mały rewanż za ostatnie mistrzostwa świata i porażkę w ćwierćfinale. W grupie A, w której występuje Polska, są cztery zespoły. Trzy z nich awansują do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Oprócz naszej ekipy, Hiszpanów i Izraelczyków grają w niej także Rumuni. Awans na finały może teoretycznie dać nawet jedno zwycięstwo w sześciu meczach. Podopieczni Taylora w niedzielę zrobili zatem wielki krok ku promocji. Kolejne spotkanie w gr. A Biało-Czerwoni rozegrają dopiero 27 listopada na wyjeździe z Rumunią.

HISZPANIA – POLSKA 69:80 (19:15, 16:23, 20:27, 14:15)

Hiszpania: Diez 16, Saiz 15, Beiran 7, Rabaseda 7, Brizuela 6, Yusta 6, Alocen 5, Barreiro 4, Bassas 2, Llovet 1, Pino 0, San Miguel 0

Polska: Slaughter 26, Cel 17, Sokołowski 13, Kulig 6, Gielo 6, Balcerowski 4, Koszarek 3, Michalak 3, Zyskowski 2, Kolenda 0, Gruszecki 0, Hrycaniuk 0 (http://www.tvn24.pl)

ELIMINACJE EUROBASKET – GRUPA A

1. POLSKA 2 1 1 3

2. HISZPANIA 2 1 1 3

3. IZRAEL 1 1 0 2

4. RUMUNIA 1 0 1 1

 

 

 

 

Poleć:

O Autorze:

Contributor

Materiał nadesłany do redakcji.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.