Ludzie i ludziska

0

Z cyklu: W krzywym zwierciadle

Jak wie każdy uczeń szkoły podstawowej, dokładnie 100 lat temu generał Józef Haller wrzucił pierścień do wody, dokonując tym symbolicznym gestem zaślubin Polski z Bałtykiem. Po zakończeniu I wojny światowej dostęp porozbiorowej Polski do morza był elementem uznania jej za niepodległą i uznany był przez Traktat Wersalski za jeden z warunków trwałego, sprawiedliwego pokoju oraz rzadów prawa w Europie.

I dlatego teraz pięćsetplusy mogą stawiać babki piaskowe z puszek po piwie i nosić wodę na budowę zamków z piasku w butelkach po żytniej, co dokumentują liczne zdjęcia i reportaże znad pięknego polskiego morza. TVP co i raz prezentuje wywiad ze szczęśliwymi, otoczonymi wianuszkiem pociech, beneficjentami 500+, którzy zapewniają ze  łzami w oczach, że dzięki tym pieniążkom mogli wreszcie  zażyć morskich kąpieli. Co jest poniekąd słuszne, bo już nasz polsko-kanadyjski wokalista Paul Kunigis twierdził w jednym ze swoich przebojów, że: „Kto pieniążki ma, ten jedzie nad morze, a kto pieniążków nie ma, ten jechać nie może”.

Ja to nawet widziałam krzepką emerytkę, która z całego serca dziękowała prezesowi za trzynastą emeryturę czyli oszałamiającą kwotę 888 zł netto, za którą po raz pierwszy w życiu pojechała na wczasy. Kobieta tak na oko liczyła sobie z siedemdziesiąt wiosen, więc musiała otrzeć się o PRL, gdzie wszyscy hutnicy, księgowi i dojarki mieli szanse skorzystać z wczasów pracowniczych i zakładowych. Fakt, że były to ośrodki wczasowe obite dyktą, z energicznym kaowcem, wożącym nas na grzyby i dyrygującym chóralnymi śpiewami oraz zupą mleczną na śniadanie ale były szeroko dostępne, no i finansowane w całości lub częściowo z funduszu socjalnego. Ale teraz za pieniążki z tej deklaracji babcia emerytka pojedzie na wczasy jeszcze raz.

Rok temu ówczesna premier Beata Szydło zaszczebiotała, że „trzynastka dla emerytów to prezent od Jarosława Kaczyńskiego”, ale do dziś nikt nam nie wyjaśnił, skąd szeregowy poseł miał 11 mld zł na to rozdawnictwo. A tak naprawdę to trzynastki wymyślił Edward Gierek dla górników, potem dorzucił jeszcze czternastki, a prezes trop w trop za nim…

Ale “wracając do ad remu”, jak powiedział pewien poseł Samoobrony, prezydent Andrzej Duda uznał, że doskonałym poczatkiem jego kampanii wyborczej będzie własnie udział w uroczystych obchodach setnej rocznicy zaslubin Polski z morzem. Niestety jego współpracownicy i doradcy nie podszepneli mu, ze Puck jest miastem wolnym od PiS- Partia ta nie zdobyła ani jednego mandatu we władzach miasta.Powiem wiecej: w kościele pw. Sw. Apostołów Piotra i Pawła miała zawisnąć tablica upamietniajaca 10 rocznicę uczestnictwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego w obchodach, a jej odsłoniecia miał dokonać własnie Andrzej Duda. Ale Pucczanie się zjeżyli i powiedzieli: “nieĺ. Proboszcz Jerzy Kranza musiał ogłosić, że tablicy nie będzie, ponieważ „wzbudziłaby zbyt skrajne emocje”. Baliśmy się, że kościółowi mogą zmienić patronów na Piotrowicza i Pawłowicz i wtedy tablica zawiśnie, ale tak się jednak nie stało.

PAD pojechał do Pucka i prawił, że: „Kaszubi chcą aby Polska była silna i dobrze rządzona”. Natychmiast okazało się, że Kaszubi przede wszystkim chcą innego prezydenta. Powodów jest wiele i wszyscy je znamy ale Kaszubi mają jeszcze pretensje do PAD, że w 2015 r. zawetował ustawę  o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, co uniemożliwiło im używanie języka kaszubskiego w urzędach. I chociaż Jarosław Sellin osobiście zadbał, żeby dofinansować „Kamerdynera” i żeby ta patriotyczno-narodowa superprodukcja zdobyła w Gdyni najwięcej nagród, co Kaszubów miało mile połechtać, ale ci, jak widać, nie odpuścili.

Andrzej Duda ma miękkie i rozmyte rysy twarzy, co między innymi zaowocowało przypęciem mu ksywki „Budyń”. Zdaje sobie z tego sprawę i próbuje to maskować, marszcząc groźnie brwi i wysuwając szczękę do przodu, żeby uczynić rysy bardziej męskimi i nadać im więcej stanowczości. W Pucku po raz pierwszy widziałam, jak twarz prezydenta tężeje, mięśnie twarzy się napinają i sztywnieją w sposób całkowicie niewymuszony. Zrobiło mi się go trochę tak zwyczajnie, po ludzku, żal, nie jako polityka lecz jako człowieka. Stał samotnie pod ostrzałem fleszy, mikrofonów i kamer, a one wszystkie pokazywały jego spiętą twarz i nerwowe ruchy oraz demonstrantów z tablicami: „Jesteś hańbą narodu”, „Marionetka”, „WyPAD2020”. Cała Polska słyszała w tle przemówienia prezydenta głośno skandowane hasło: „Będziesz siedzieć, będziesz siedzieć, będziesz siedzieć…” Jeden anarchista to nawet proponował, żeby Dudę wrzucić do morza, dokonując tym symbolicznym gestem zaślubin Polski ze sprawiedliwością i porządkiem prawnym ale my się od takich radykalnych rozwiązań z całą mocą odcinamy.

To samo powtórzyło sie w Wejherowie, A przceież prezydent starał sie byc miły, nawet przywitał sie ze swoja kontrkandydatką Małgorzatą Kidawą-Błońską. Czyli fala krytyki za brak kultury politycznej która go zalała , kiedy dwa lata temu na Westerplatte  udawał, ze nie widzi premier Ewy Kopacz, czegos go nauczyła.

A właśnie – czerwony płaszczyk Małgorzaty Kidawy-Błońskiej – strzał w dziesiątkę. Skupiał na sobie uwagę publiczności i kamer i wszyscy łacno mogli zobaczyć, jak sympatycznie była witana.

Natychmiast pisowcy podnieśli rwetes, że giewałt, że krzywda, że PAD taki dobry prezydent i szlachetny człowiek, a paskudni ludzie robią mu kuku, a za tym złem okrutnym stoją te papudraki z opozycji. A my wszyscy doskonale pamiętamy, jak autokary z pisowską młodzieżówką jeździły za Donaldem Tuskiem  czy Bronisławem Komorowskim, żeby ich obrażać i zakłócać przebieg spotkań z wyborcami. A kiedy na imprezach sportowych pojawiał się napis: „Tusku matole twoj rząd obalą kibole” aktyw PiS-u radośnie rechotał. Widzieliśmy jak osaczano Pawła Adamowicza, a teraz obserwujemy jak szczuje się Polaków na marszałka Tomasza Grodzkiego czy sędziego Pawła Juszczyszyna. Pamiętamy też jakiego słownictwa używali politycy Prawa i Sprawiedliwości z prezesem na czele w stosunku do drugiej strony polskiej sceny politycznej: kanalie, lumpy, zdradzieckie mordy, komuniści i złodzieje itp. No i cała Polska przecież widziała, jak w dniu 1 września 1918 roku pod Grobem Nieznanego Żołnierza Dominika Arendt-Wittchen, pełnomocnik wojewody sląskiego, podeszła do grupy skandujacej „Konstytucja” i jedną z protestujących uderzyła w twarz, ot, tak po prostu strzeliła ją z liścia. Służby musiały dostać odpowiednie instrukcje bo obserwujący zajście zołnierze Żandarmerii Wojskowej i oficer SOP nie zareagowali.

Taka jest właśnie moralność i etyka tej partii: wszyscy są równi ale my jesteśmy równiejsi, są ludzie i ludziska, co wasze to nasze, a co nasze to wam nic do tego bo „my jesteśmy ludźmi pierwszej kategorii”, jak dobrotliwie wyjaśnił hołocie prezydent od PiS-u.

Ostatnio wyjątkowy popis obłudy i hucpy dała Beata Kempa na konwencji Polski Solidarnej – najpierw labidziła, ile to zła czyni mowa nienawiści, a pod koniec tego samego wystąpienia trzasnęła na odlew chamskim, homofobicznym komentarzem w Roberta Biedronia i Krzysztofa Smiszka, a sala przyjęła to aplauzem. No cóż, od dawna wiemy, że kultura Beaty Kempy idzie w parze z jej urodą.

Ale najlepszym przykład stosunku partii rządzacej do społeczeństwa zaobsewowaliśmy 13 lutego, kiedy to PiS wdrożył program Trumna+, przekazując 2 mld zł z pieniędzy publicznych na prorządową TVP Kurskiego zamiast na służbę zdrowia. Jak wszyscy Państwo widzieli, po przegłosowaniu ustawy, posłanka Joanna Lichocka wstała, wyszła do przejścia, żeby ją było lepiej widać, i wszystkim chorym na raka pokazała faka.

Prezes zapowietrzył się ze złości bo drażnienie elektoratu na początku kampanii prezydenckiej jest mu potrzebne jak rybie ręcznik i kazał przepraszać. Posłanka Lichocka oświadczyła więc, że swędziało ją oko i energicznym ruchem po prostu to świerzbiące oko drapała. Ja pamiętam, że kiedy Władysław Kozakiewicz wykonał w Moskwie swój słynny gest, co widziałam na własne oczy, to przewodniczący GKKFIT Marian Renke z całą powagą tłumaczył towarzyszom radzieckim, że nasz znakomity tyczkarz miał przykurcze mięśni… Metoda ta sama tylko cel inny.

Naród en masse jakoś źle zareagował zarówno na gest Lichockiej jak i na jej przeprosiny, szczególnie służba zdrowia. Na przykład szpital w Poznaniu przygotował fotografię, na której cały personel Oddziału Onkologii, z szacownymi profesorami na czele, pokazuje środkowy palec posłance Lichockej i jej zapleczu. Na wielu niedofinansowanych szpitalach wiszą zdjęcia popisu Lichockiej z jej palcem w roli głównej na tle pacjentów umierających z powodu choroby nowotworowej.

Dołączmy do tej akcji: pokażmy PiS, że i nas oczy swędzą.

Poleć:

O Autorze:

Danuta Owczarz Kowal

Danuta Owczarz-Kowal-absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (Filologia Orientalna, Wydział Prawa i Administracji). W Kanadzie od 1988 roku. Mieszka w Montrealu. Interesuje się polityką i literaturą, lubi zwierzęta i muzykę rosyjską.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.