Nie lubię?

0

Z cyklu: Powiedz to dobrym słowem

“Lubię” to takie miłe słowo. Moglibyśmy częściej go używać jako jednego słowa. Jednak jakoś tak jest, że ludzie chętniej mówią o tym, czego nie lubią niż o tym, co lubią: “Nie lubię tego, nie lubię tamtego, nie lubię jej, a nawet nie lubię cię”. Nierzadko te wyznania przybierają postać drastyczną: nienawidzę. Ileż to razy słyszę od dorosłych, że czegoś nienawidzą. Zawsze pytam wtedy: Naprawdę? Nienawidzisz? Aż tak? Oczywiście okazuje się, że nie jest to absolutnie nienawiść, że – po prostu – coś im przeszkadza, w czyimś zachowaniu czy w jakiejś sytuacji, czasem coś im się nie podoba a czasem czegoś faktycznie nie lubią… ale nie nienawidzą! Więcej, kiedy drążę czasem czyjąś wypowiedź „nie lubię jej” czy „nie lubię go”, okazuje się, że tak naprawdę to dana osoba jest im obojętna, albo nawet – jak się tak dobrze przyjrzeć – to w innych sytuacjach nawet im się podoba.

A zatem po co to mówić? Po co obwieszczać światu, że się nie lubi na przykład Małgosi Rozenek-Majdan czy Marty Wojciechowskiej, albo też Marthy Stewart czy… królowej brytyjskiej? Gdyby bliżej się przyjrzeć swoim rzekomym emocjom… mogłoby się okazać, że nie podoba nam się głos jednej z nich, albo twarz drugiej, a może zazdrościmy (tak, właśnie zazdrościmy) którejś z nich czegoś, może same czy – rzadziej – sami chcielibyśmy mieć, to, co mają te kobiety? Lepiej zatem wniknąć w swoje emocje i poznać te prawdziwe, wtedy bowiem łatwiej skupić się na sobie, na zaspokojeniu jakiejś własnej potrzeby.  

Tak, kobietom zdarza się twierdzić, że nie lubią innej, podczas gdy tak naprawdę podziwiają ją, same chciałyby tak mieć czy postępować, a mówiąc to przenoszą swoje niezadowolenie z siebie na kogoś innego. Nic to nie daje, służy jedynie chwilowej ochronie własnego ego, znieczula na chwilę niezadowolenie z siebie. Niestety powstrzymuje również te osoby od działania na rzecz stania się kobieta podobną tej „nielubianej”. Nie ma rozwoju, nie ma zmiany.  

Tak, trzeba powiedzieć, że częściej słyszy się te wypowiedzi od kobiet niż mężczyzn. Proszę mnie poprawić, jeśli ktoś mam inne doświadczenia… Mężczyźni generalnie mniej się przejmują swoimi stanami emocjonalnymi, słabiej je też rozpoznają, no i jeśli istotnie czegoś nie lubią to – częściej niż kobiety – po prostu unikają spotkania z taką osobą czy sytuacją. „Nie lubię prasować” – skarży się kobieta i… prasuje, albo „nie lubię gotować” i… gotuje. A mężczyzna? No cóż zwykle znajdzie drogę, żeby nie robić tego, czego nie lubi, a jeśli nie, to przynajmniej nie pogarsza swojego związku z daną czynnością czy osobą deklaracjami o swoich emocjach. Przyczepi jakąś łatkę danej osobie, nazwie ją nawet niecenzuralnie albo puści w eter parę ostrych słów pod adresem danej czynności (na przykład pracy zarobkowej), ale raczej nie będzie się deklarował w kategoriach lubię nie lubię. Nie jestem zwolenniczką wprowadzania do świata negatywnych słów czy emocji, ale z dwojga rzeczy niepotrzebnych, ta „męska” postawa jest lepsza. Poprzez dosadne nazwanie pracy czy teściowej nie polubi się ich bardziej, ale też nie spowoduje to eskalacji nieprzyjemnych uczuć, a o sobie będzie się raczej myślało lepiej niż gorzej, no w końcu… znosi się… i pracę, i teściową. Rzec, by można, jest się bohaterem lub męczennikiem i w każdym wypadku to określenie zasługuje na podziw.  Nie traci się przez to poczucia własnej wartości. 

A jeśli kobieta czegoś nie lubi, a jednak to robi, nacisk przechodzi na uczucia i one mogą się nasilać, może ona coraz mniej lubić daną czynność i jednocześnie … siebie. Uświadamia bowiem sobie, że robi coś, czego nie lubi, że nie stara się tego zmienić, albo nie jest w stanie, nie wie, jak to zrobić. Za taką postawą idzie nieuchronnie spadek poczucia własnej wartości.  Ileż to kobiet obniża sobie poczucie własnej wartości takimi niepotrzebnymi deklaracjami! Po co to mówić, jeśli nie idzie za tym żadne działanie? Sformułowanie „nie lubię” jest dla podświadomości słabszym określeniem niż „nienawidzę”. Jeśli ktoś czytał moje poprzednie felietony, pamięta może, iż słówko „nie” nie jest rozpoznawalne przez podświadomość i najczęściej nie zagnieżdża się w podświadomości. Nie mniej tym wyznaniom towarzyszy określony nastrój i to on sprawia, że jest nam mniej przyjemnie z kimś z czy z czymś niż mogłoby być. Te wyrażenia, choć słabsze, wciąż są afirmacją naszych postaw, przekonań czy stanów, których przecież nie chcemy. Po co zatem to robić? Takie mówienie to po prostu jeden z objawów naszej beztroski psychologicznej, jaką objawiamy posługując się językiem. 

Wzorem dorosłych dzieci także powtarzają wyrażenia „nie lubię” czy „nienawidzę”. W taki sposób wypowiadają się o niektórych pokarmach, o innych niechcianych sytuacjach a także rzucają nimi w rodzeństwo albo i w samych rodziców. Skąd one znają to słowo? Oczywiście od nas. I czy ktoś im wyjaśnił co ono naprawdę znaczą? Pewno nie, dorośli bowiem sami często nie bardzo to wiedzą. 

A zatem, jak podejść do tego w lepiej nam służący sposób? 

Starać się polubić to, czego raczej nie unikniemy – teściową, prasowanie czy niektóre inne czynności. Naprawdę można znaleźć dobre powody, dla których zupełnie przyjemnie spędzimy czas z teściową, czy nawet z prasowaniem. Trzeba się skupić na zaletach, na celach, do których prowadzą dane czynności. W przypadku czynności bardzo pomaga w jej polubieniu – mindfulness – uważna obecność w tym, co robimy. 

Warto zrezygnować z tego, czego nie możemy polubić. Tak, najpierw starałabym się coś czy kogoś polubić, zanim zdecydowałabym się na odcięcie od tego. Jednak, jeśli się nie da: Nie prasuj, nie oglądaj programów z Martyną, zmień pracę. 

Trzeba też zadać sobie kilka pytań zaczynających się od słów „dlaczego” i szczerze na nie odpowiedzieć. Bardzo możliwe, że skieruje nas to na właściwe tory: zajmiemy się sobą i spełnianiem własnych potrzeb, albo znajdziemy sposób na zmianę. 

Iwona Majewska-Opiełka

•••

Zbiór felietonów z poprzedniego cyklu „Lepsze życie” ujęty jest w e-book „Życie jest sztuką” i można go można kupić tutaj https://www.majewska-opielka.pl/sklep/

 

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.