TRAGICZNE WIEŚCI! DROŻYZNA DOBIJA POLAKÓW!

0

Z cyklu: Wieści z frontu

Tytuł felietonu pożyczyłem z publikacji w Superexpressie. Zazwyczaj jako pięknoduch unikam prasy bulwarowej jak ognia, ale trzeba sobie zdać sprawę, że przymykanie oczu na problemy większości nic nie daje.

Zresztą, proszę przeczytać. Może poza garstką krezusów, problemy finansowe są naszymi wspólnymi problemami i to z pewnością nas łączy, stanowiąc porozumienie ponad podziałami:

https://www.se.pl/wiadomosci/polityka/tragiczne-wiesci-drozyzna-dobija-polakow-sondaz-aa-DwR2-pWYA-DzwD.html

Problem ten dotyka także mnie w sposób bolesny. Mam jednak wobec niego mieszane uczucia. Z jednej strony, jako podobny do reszty zjadacz chleba, wiem, że drożyzna jest fatalnym zjawiskiem. Z drugiej strony, jako świadomy obywatel, wiem, że to jedyne zjawisko, które może otworzyć ludziom oczy na niszczący charakter populistycznej władzy.

Przeciętny Polak zupełnie nie zamierza wikłać się w arkana sądownictwa. Nie rozumie, jak ważna jest niezależność i niezawisłość. Pragnie nigdy nie mieć z sądem styczności i da sobie wcisnąć każdą ciemnotę na ten temat.

Statystyczny obywatel nie pojmuje, co złego dzieje się na polu nauki i kultury. Nie ogarnia wrogiego przejęcia muzeów, teatrów, uniwersytetów. To go nie dotyczy, więc olewa dylematy twórców i naukowców. Zbyt są abstrakcyjne i wydumane, by stanął w obronie ich wolności.

Jednak, gdy idzie do sklepu i widzi, jak z dnia na dzień ceny rosną, jak rosną ceny towarów i usług, narasta w nim powoli tzw. – przepraszam za wyrażenie – “wku*w”. Ma wprawdzie jeszcze portfel wypchany mamoną, lecz coraz mniej może za nią kupić…

Zaczyna sobie zadawać pytanie, co jest grane? Co się popsuło? Obiecywali, że będzie raj, a tu wraca bida… Za życie na kredyt nędzę koniec końców dostaje się w pakiecie.

Mój przyjaciel, ekonomista, półtora roku temu zrobił mi pogadankę na ten temat. Zdiagnozował oraz pokusił się o różne warianty rozwiązań tej tragicznej sytuacji, w której się znaleźliśmy dzięki Kaczyńskiemu. Wszystko się potwierdza, niczym w złym śnie…

Nazwałem to postulatywnie: “MUSIMY ZBIEDNIEĆ, ŻEBY ZMĄDRZEĆ”.

Szanowni Państwo, prawda jest naga. Polacy (poza 1968 rokiem) nigdy masowo nie protestowali przeciwko złym rządom inaczej, niż tylko z powodów płacowo-ekonomicznych. Podczas poznańskiego Czerwca 56 roku robotnicy wyszli z hasłami: „Żądamy podwyżki płac”, „Chcemy żyć jak ludzie”, „Chcemy chleba”, „Precz z normami”, „Jesteśmy głodni”.

Analogicznie było w Grudniu 70 roku w Gdańsku i w Czerwcu 76 roku w Radomiu i Ursusie. I w 80 roku także postulaty tego rodzaju znalazły się na słynnych tablicach.

Ludzie wyjdą masowo na ulice jedynie wówczas, gdy nie będą mieli co do gara włożyć. I nasze pokojowe wiece w obronie Konstytucji, Trybunału czy przeciw dyskryminacji mniejszości władza będzie wspominać z rozrzewnieniem.

Przemysław Wiszniewski

 

Poleć:

O Autorze:

54-latek, warszawiak. 20 lat pracował w TVP jako dziennikarz TV Edukacyjnej i TV Polonia, z wykształcenia pedagog, UW. Ukończył psychoanalizę szkoleniową. Był aktywistą Otwartej Rzeczpospolitej, prowadząc szkolne pogadanki na temat wielokulturowości. Zaangażowany w dialog żydowsko-polski na blogu FaceJew. Publicysta serwisów Ruch Komitetu Obrony Demokracji, Liberte Leszka Jażdżewskiego, „Medium Publiczne” Ewy Wanat, Koduj24 Magdy Jethon, "Studio Opinii" Stefana Bratkowskiego., były red. nacz. "Naszego Czasopisma", rzecznik Stowarzyszenia WRD i ODnowy. Wydawca jednodniówki "Na czatach" pod redakcją Haliny Flis-Kuczyńskiej. Zaangażowany w dokumentowanie wideo działań opozycji ulicznej na Video-KOD, a także przekazów Tomasza Piątka.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.