Jak się czujesz?

0

Z cyklu: Powiedz to dobrym słowem

Ostatni felieton stanowiły rozważania na temat pytania „jak się masz?”.  W tym będę się zajmować pytaniem pozornie bardzo do niego podobnym, jednak mającym inne znaczenie – „jak się czujesz?”. Ludzie często o to pytają. Najczęściej równie kurtuazyjnie jak w wypadku „Jak się masz”, jednak tym razem zupełnie rozumiem osoby, które odpowiadają na to pytanie szczerze i na temat. Albowiem słowo „czujesz” jest czasownikiem bardziej specyficznym i odnosi się konkretnie do dwóch rzeczy: 

– do tego, jak odbieramy psychicznie rzeczywistość oraz 

– tego, jak ma się nasze ciało. 

Ludzie koncentrują się oczywiście na różnych aspektach zarówno ciała jak i otaczającej rzeczywistości, a wyzwani do odpowiedzi na to pytanie, zwykle zajmują się tym, co silniejsze. Stąd ktoś powie „świetnie”, pomimo iż właśnie wraca do siebie po operacji, zaś ktoś inny powie „do niczego”, chociaż jest zdrowy, ma wszystko, co jest mu potrzebne… tylko deszcz pada.  Każda z tych osób ma inny obszar koncentracji, a zatem inny punkt odniesienia do swojej sytuacji. Pierwsza – cieszy się, że operacja się udała, że ma to już za sobą, że choć boli, to nie tak, jak się tego obawiała, a lekarz powiedział, że „pojutrze wychodzi ze szpitala”. Druga ma zdrowie w porządku, a zatem się na nim nie skupia, za to dawno uwierzyła, że reaguje spadkiem nastroju na deszcz i pochmurną pogodę, w związku z tym odnosi się do tego, co silniejsze, czyli do nieprzyjemnej pogody. Tak, możemy liczyć na to, że jeśli ktoś nie żyje w stanie stałej uważnej obecności, na pytanie jak się czujesz odpowie w zgodzie z tym, jakie doznanie będzie u niego silniejsze. Tylko osoby żyjące w bliskim kontakcie ze sobą są zdolne do całościowego ujęcia swoich doznań, a te potraktowane wnikliwie zawsze dadzą powód do tego, by odpowiedzieć pozytywnie.

W pewnym momencie zauważyłam, że zarówno moje dzieci (one już tak nie pytają) jak i inne znane mi osoby zaczęły mnie częściej pytać „Jak się czujesz?”.  Tak mi się wydaje, że zaczęło się to zdarzać częściej po ukończeniu przeze mnie 60 lat. Pomimo tego, że nie wyglądałam na wiek emerytalny i wciąż byłam bardzo aktywna zawodowo, bliscy mi ludzie zadawali mi częściej to pytanie. Zapytałam znajomych w wieku zbliżonym do mojego i okazało się, że oni także tak mają. Skoro nie zadaje się takich pytań młodym ludziom, to znaczy, iż zakłada się, że czują się dobrze. Jednocześnie zapytanie o to sugeruje jednak, że pytana osoba może się już tak nie czuć. Tak, takie pytania, to pierwszy sygnał tego, że stajemy się ludźmi, o których bliscy zaczynają się troszczyć w nowy sposób. I co się dzieje? To, co opisywałam na początku rozdziału – ludzie będą się odnosić do tego na czym się skupiają w swoim życiu: Ktoś starszy, kto poza telewizją i zwykłym zadbaniem o siebie nie ma innych zainteresowań, a tym bardziej – pasji, na pytanie odwiedzających go dorosłych dzieci – jak się czujesz, chętnie wyjmie z siebie wszystkie bóle i żale. Czy to dla niego dobrze? Niekoniecznie, wszak słysząc je wypowiadane głośno przez siebie umacnia się wtórnie w tym kiepskim samopoczuciu. Z drugiej jednak strony taka osoba ma pewno uczucie, że dzieci jej słuchają. Nie jest to dobre także dla dzieci, ponieważ po odwiedzinach w rodzinnym domu albo po rozmowie telefonicznej z matką, czują się w różnym stopniu zdołowani. Często słyszę od moich klientów, zwłaszcza od kobiet (ciekawostka, że matki chętniej skarżą się córkom, a synków oszczędzają), że matka, która jeszcze niedawno pracowała i dobrze się czuła, na pytanie jak się czuje, opowiada o wszelkich dolegliwościach. „To niech pani nie pyta”, mówię, „niech pani nie wywołuje takiej szansy”. Czasem w odpowiedzi słyszę obawy, że mam poczuje, iż się o nią nie dba. Faktycznie, jest taka możliwość. Może zatem pytać – co dobrego słychać? Istnieje większa szansa na to, że tak postawionym pytaniem sprowokujemy raczej dobre wypowiedzi. Ponadto jest to pytanie bardziej otwarte i stwarza możliwość lepszego wygadania się. 

Ja sama, kiedy miałam okres niezbyt dobrego samopoczucia fizycznego, prosiłam moich przyjaciół, aby nie pytali mnie, jak się czuję. Nie chciałam mówić nieprawdy, a tamta prawda nie była specjalnie budująca ani dla mnie, ani dla nich. Podobało mi się bardzo, kiedy moja ponad osiemdziesięcioletnia ciotka mająca raka, jednak wiecznie uśmiechnięta i pomagająca innym, na pytania jak się czuje odpowiadała „wedle wieku”. Była jednocześnie i szczera, i pogodna. Jednak, kiedy pytałam ją co słychać, nawet nie musiałam dodawać „dobrego”, aby usłyszeć krótką opowieść o dobrym życiu starszej pani. Niektórzy potrafią zadbać o swój nastrój sami, jednak innym warto w tym pomóc właściwym doborem słów.

Iwona Majewsk-Opiełka

•••

Zbiór felietonów z poprzedniego cyklu „Lepsze życie” ujęty jest w e-book „Życie jest sztuką” i można go można kupić tutaj https://www.majewska-opielka.pl/sklep/

 

Poleć:

O Autorze:

Iwona Majewska-Opiełka

Iwona Majewska-Opiełka. Psycholog, trener, coach. Stworzyła własny model rozwoju osobistego. Napisała 25 książek, a każda z nich to pasjonująca rozprawka na temat istotnego wymiaru ludzkiego życia. Najnowsza książka to „Najważniejszy związek czyli mądra miłość do siebie”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.