Papieskie złote róże

0

Z cyklu: Romans z historią

Instytucja papiestwa i Państwo Kościelne

Papiestwo jest prawie tak stare jak chrześcijaństwo. Znamy imiona wszystkich papieży począwszy od św. Piotra. Przewodniczyli początkowo kościołowi rzymskiemu. Po zakończeniu prześladowań chrześcijan powoli formował się urząd papieski jako zarządcy początkowo całym kościołem chrześcijańskim – w średniowieczu odpadli od tej wspólnoty prawosławni, a w czasach nowożytnych kilka grup protestanckich, które potem dzieliły się, powstawały nowe – jest ich teraz kilkaset na świecie. Pod patronatem papiestwa pozostał kościół rzymsko-katolicki i kilka rytów katolików wschodnich. Tracąc wiernych papiestwo wzbogaciło się o księstwo ziemskie ofiarowane mu w VIII wieku przez księcia Franków Pepina Małego i potwierdzone póżniej przez cesarza zachodniej Europy Karola Wielkiego. To Państwo Kościelne do dzisiaj istnieje: w okresie swego największego rozkwitu obejmowało jedną trzecią dzisiejszych Włoch, obecnie około 43 hektary w dzielnicy Rzymu Watykanie. Nazywane jest Państwem  lub Miastem Watykańskim, a także często, tak jak dawniej, Państwem Kościelnym. Ten mariasz władzy kościelnej i państwowej był niefortunny, bo wielu papieży zapominało, że w ręku trzeba trzymać krzyż, a nie miecz. Nie będę dotykał tego tematu, bo to bardzo smutne, niekiedy przewrotne dzieje. 

Teren Watykanu dostępny dla turystów

Jak w każdym państwie  niektórzy jego mieszkańcy i osoby zza granicy są honorowani i obdarzani różnymi przywilejami, darami, medalami, krzyżami zasługi – papiestwo i Państwo Kościelne miało tych wyróżnień więcej niż każde inne państwo świeckie, bo obie instytucje trwały w formie niezmienionej dużo dłużej niż one.

Nietypowy rodzaj uhonorowania

Skupię się tutaj na jednym wyróżnieniu papieskim dla osób, różnych instytucji, a w ostatnich stu latach prawie wyłącznie jako forma uhonorowania cudownych obrazów, miejsc pielgrzymkowych, kościołów, szczególnie tych najważnieszych lub najbardziej znanych w poszczególnych krajach. Ponieważ jest to osobisty dar papieża, a nie instytucji papiestwa lub Państwa Kościelnego, w oficjalnych dokumentach nie są zamieszczone informacje, nie wiemy ile ich rozdano.

Zaintrygowało mnie to nietypowe odznaczenie w formie róży uformowanej ze złota. Trzeba mi się było zabawić w detektywa, by dotrzeć do wielu z nich. To dość obszerny temat – zajmę się nie walorami artystycznymi tych róż, ale jedynie historią tego fenomenu.

Przypuszcza się, że było ich około trzysta; ja zidentykowałem ich dość dużo, sto czterdzieści siedem. Ciekawiło mnie komu i z jakiego powodu papieże ofiarowali ten, najczęściej, szczerozłoty dar. To prawdziwie artystyczne cacka. Ich twórców nie znam, bo byli, i do dzisiejszych czasów są uważani za rzemieślników i to jednego tylko rękodzieła, a nie za artystów. Z wymienionej liczby zidentyfikowanych przeze mnie róż dotarłem do niektórych w dokumetach pisanych lub uwiecznionych na obrazach lub zdjęciach, rzadko na obu. Z nich kilkanaście widziałem na własne oczy. O wielu nic nie wiemy. Te, które odkryłem, to wystarczająca liczba pozwalająca przyjrzeć się dość dokładnie temu fenomenowi i pokusić się o jakąś statystykę. 

Róża Marcina V dla Florencji w r. 1419

Złoty klucz przed  złotą różą

W VIII wieku rodzaj prywatnej nagrody i wyróżnienia dla monarchów ustanowił  jeden z dwóch papieży Grzegorz II lub Grzegorz III. Były to symboliczne klucze ze szczerego złota do pierwszej bazyliki watykańskiej, a w nich wydrążenia do pomieszczania olejków przypominjących oleje, którymi namaszczono Chrystusa przed pochówkiem, po śmierci na krzyżu. Było to piżmo i balsam – tak, te złote klucze były równocześnie relikwiarzami. Gdy klucz zastąpiono złotą różą, była ona także relikwiarzem wspomnianych wonności.  Podobnie jak w przypadku klucza, nie znamy dokładnej daty zastąpienia go przez różę.

Pierwszą historyczna wzmianka o róży mamy z roku 1051 w liście papieża św. Leona IX. Rządził kościołem i państwem kościelnym przez pięć lat, był bardzo zaangażowany na wielu synodach w reformę Kościoła, zaprowadził celibat duchownych i walczył z bardzo rozpowszechnioną chorobą wśród duchownych: symonią. Musiał bronić swego państwa przed Normanami, poniósł klęskę na polu bitwy, dostał się do niewoli. W tym czasie jego przestawiciele negocjowali w Konstantynopolu zbliżenie doktrynalne i polityczne Wschodu z Zachodem. Nie doszło do porozumienia i w parę miesięcy po śmierci papieża, w roku 1054, nastąpił ostateczny podział Kościoła na prawosławny i katolicki. Legaci papiescy rzucili klątwę na patriarchię Konstantynopola Cerulariusza, a on odparował ekskomuniką całego kościoła rzymskiego.

Obraz przekazania złotej róży królowi Danii Christianowi I

Niepowtarzalne twory

Wróćmy do złotych róż. Całe były szczerozłote – tylko niekiedy, w trudniejszych dla papiestwa czasach, robiono je ze srebra, lub innego metalu pozłacanego. Nie zawsze papież finansował je. Są dokumenty, że niektórzy papieże nakładali obowiązek stworzenia takiej róży lub dosłania do Rzymu 24-karatowego złota o ściśle określonej wadze w skudach – niekiedy nawet kilka kilogramów tego szlachetnego metalu.  Początkowo papieska róża to łodyga i kwiat przypominające naturalną różę, szybko jednak stawała się coraz cięższa, piękniejsza, mająca kilka łodyg i wyrastających z nich gałązek, i jakby złoto nie było wystarczająco piękne, listki i kwiaty róży przyozdabiano często kamieniami szlachetnymi. Te większe róże umieszczano w złotym naczyniu, które przymocowywano do postumentu. I tak jeden ze znanych papieży średniowiecza Innocenty III kazał stworzyć różę ważącą około 5 kilogramów. To niekoniecznie odzwierciedlało chęć docenienia obdarzonego –  róża przed ofiarowaniem jej tej osobie była główną ozdobą w dość długiej procesji, a noszący ją wyniesioną ponad głową musiał być osiłkiem, by tego dokonać.

Róż wielkich i ciężkich o zbliżonych do wspomnianej róży Innocentego III było kilka, może nawet kilkanaście, większość z nich z XIX wieku. Wspomnę dwie. Gdy „Ukochany Król” czyli Ludwik XV był jeszcze królewiątkiem, w czasie dorastania miał dwie regentki. Jedną z nich była późniejsza cesarzowa Maria Teresa. W tym czasie Kościołem rządził przez dwa i pół roku Klemens IX. Zdążył w tym czasie postarać się o różę ważącą osiem i pół funta, ofiarował ją regentce, a na dodatek trzeba było opłacić złotem ważącym ponad pół kilograma jej twórcę: złoto w tej róży i opłata złotem jej twórcy była cięższe od róży Innocentego III. Inna róża Innocentego XI – duży, bogaty bukiet różany ozdobiony wieloma szafirami – ważyła „tylko” siedem i pół funta, ale z piedestałem aż 20 funtów. To był prezent dla Wilhelminy Amelii, żony syna cesarskiego, późniejszego cesarza Józefa I.

Róża Benedykta XVI do hiszpańskiego sanctuarium Virgen de Cabeza

Różami obarzano nie tylko osoby 

Poza osobami obdarzano nimi kościoły, najczęściej te uważane za najważniejsze w państwach, sanktuaria, cudowne obrazy, całe państwa, nawet nowozbudowane klasztory. Mamy świadectwa, że przed darowaniem złotych róż wcześniej odbywała się rozbudowana ceremonia ich poświęcenia najczęściej w czwartą niedzielę wielkiego postu.

Wspomniana pierwsza historyczna wzmianka o złotej róży w roku 1051 dotyczy nowozbudowanego klasztoru żeńskiego zafundowanego klasztorowi mniszek w Eguisheim przez papieża Leona IX, ale różę kazał zakonnicom zamówić i zapłacić z własnych funduszy, lub wysłać do niego dwie uncje złota potrzebnego do jej wykonania. Była to dość skromna mała różyczka, faktycznie kwiatek różany na łodyżce.

Dopiero od Sykstusa IV (1471-84) były to już często bukiety niekiedy, jak wspomniałem, ozdabiane różnymi kamieniami szlachetnymi. Pierwszą osobą, o której wiemy, że ją otrzymała, był hrabia Andegawenii Fulko IV. Nie znamy motywu papieża decydującego się obdarzyć go swym podarkiem, może dlatego że w jakiś sposób przyczynił się do funkcjonowania Królestwa Jerozolimskiego powstałego w czasie pierwszej wyprawy krzyżowej i obrony przed najazdami muzułmanów. 

Początkowo ofiarowywano róże władcom, którzy podobali się papieżom, niewiele z róż rozdano władczyniom lub regentkom, nieco więcej żonom cesarskim lub królewskim. To długa lista – daruję sobie wymienianie ich nazwisk (zrobię wyjątek wymieniając osoby obdarowane nimi w Polsce). Analizując te, do których dotarłem, kobiety dostały 47 róż – mężczyźni – 41, kościoły i sanktuaria – 51, małżeństwo – 1, państwa – 2. Trzeba zaznaczyć, że mężczyznom zaprzestano dawać róże począwszy od XVII wieku, bo uznano to za zniewieściały podarunek – były od tej reguły wyjątki i tak ostatnim mężczyzną, który otrzymał różę za swoje zasługi dla Kościoła, był doża Wenecji Francesco Loredan w roku 1759. Od tego czasu mężczyźni honorowani byli zamiast róż złotymi mieczami i papieskim przykryciem głowy z drobnym wyjątkiem: gdy jakiś przychylny Kościołowi władca zjawiał się w Rzymie na uroczystości poświęcenia róż dostawał w podzięce różę w czasie kiedy już mężczyzn nimi nie honorowano.  Taka sytuacja powtarzała się dość często, więc Watykan zawsze miał takie róże w zapasie. Podliczając róże i zastępcze późniejsze podarki dla rodzaju męskiego, prowadzi on zdecydowanie w tej statystyce. Ostatnią różę dla kobiety wręczono w roku 1956 Wielkiej Księżnej Luksemburga Charlocie.

Złota róża z ok. 1818 roku, obecnie w Hofburgu w Wiedniu

Róże dla kościołów, sanktuariów i miejsc pielgrzymkowych

Wiele róż wysyłano lub doręczano osobiście przez papieży do słynnych miejc kultu. Były to przede wszystkim trzy tak zwane większe czyli papieskie bazyliki Rzymu, ostatnia czwarta tego typu bazylika Świętego Pawła za Murami albo nie dostała żadnej, albo te co dostała spłonęło w wielkim jej pożarze 15 lipca 1823 roku. Odbudowano ją starając się zachować pierwotny kształt świątyni z V wielku.

Ponad tysiąc innych bazylik to tak zwane bazyliki mniejsze – sprawa oczywista, nie wystarczyło róż, by je wszystkie nimi obdarować. Podliczyłem, że w samych Włoszech jest ich prawie 600, we Francji, Hiszpani i Polsce ponad sto w każdym z tych trzech krajów, razem 969, no i kilkaset w reszcie katolickiego świata. Rzym ma 66 bazylik mniejszych, a z polskich miast najwięcej ma ich Kraków: 13. 

Łatwo się domyślić, że najbardziej uhonorowano najważnieszy kościół w świecie katolickim czyli bazylikę watykańską – dostał aż pięć róż. Długoletni papieski kościół w okresie średniowiecza, obecnie katedra diecezji rzymskiej – bazylika św. Jana na Lateranie uhonorowana została 4 różami. Moja ulubiona bazylika Matki Boskiej Większej, położona o sto metrów od kolegium w którym studiowałem, szczyci się dwiema różami papieskimi. 

Najwięcej na przestrzeni wieków rozdano złotych róż we Włoszech, ponad pięćdziesiąt, we Francji, Hiszpanii i Polsce te liczby zbliżają się do dwudziestu w każdym z tych krajów, po kilka róż znalazło się w Anglii, kiedy była jeszcze „córą” Kościoła, Niemczech, Szkocji, Austrii, Belgii, Brazylii, w niektórych innych krajach po jednej lub dwu. Zauważyłem, że poza Europą papieże nie byli zbyt hojni w rozdawaniu róż. Wyjątkiem jest Brazylia, do której dotarły 4 róże, ale wszystkie znalazły się w jednym sanktuarium Aparesida. Pojedyncze lub po dwie znalazły się w USA, Argentynie, Meksyku, Kubie, Izraelu, Kanadzi (St. Joseph Oratory w Montrealu), Indii i kilku innych krajach. Tylko niektórzy z papieży w czasie ponad 700-letnim od zaistnienia tego zwyczaju rozdawali róże. Dopiero, gdy przestano nimi obdarzać ludzi (z kilkoma wyjątkami) począwszy od pierwszych lat XX wieku i od kiedy honorowano nimi obrazy Matki Boskiej w kościołach, sanktuaria, miejsca pielgrzymek, tradycja ta stała się bardzo popularna, bo większość papieży tego okresu rozdawało je. I tak Pius XI rozdał ich cztery, Pius XII dwie, Paweł VI cztery, Jan Paweł II dziewięć, Benedykt XVI osiemnaście, a Franciszek, do tej pory, cztery. Tylko czterech papieży z tego okresu nie włączyło się w to rozdawnictwo: Pius X, Benedykt XV, Jan XXIII (został papieżem jako prawie 80-letni starzec i całą uwagę poświęcił Soborowi Watykańskiemu II) i Jan Paweł I, który sprawował swój urząd tylko około miesiąca. Czampionem w tej dziedzinie, od czasów kiedy to rozdawnictwo zaistniało, był w czasie sprawowania swej funkcji Benedykt XVI.

Złota róża z ok. 1818 roku, obecnie w Hofburgu w Wiedniu

Złote róże w Polsce 

W różnych źródłach i artykułach o złotych różach papieskich w Polsce, podaje się różne ich liczby, nawet liczbę dwadzieścia.  

Ja naliczyłem ich tylko czternaście, ale mogło ich być kilka więcej. Pierwszą z tych zidentyfikowanych była róża przekazana rodzinie królewskiej  po przegranej bitwie z Turkami i Tatarami pod Cecorą w roku 1620 i zabójstwie hetmana Stanisława Żółkiewskiego w czasie odwrotu z resztą armii w stronę Polski. To była zła decyzja starzejącego się hetmana o rozpoczęciu wojny, bo siły na polu bitwy były nierówne. Nie było wystarczającego powodu jej prowadzenia, bo granice Polski nie były zagrożone. 

Papieskie róże otaczają obraz M.B. na Jasnej Górze

Dary papieskie w formie róż, a potem mieczy nie były tylko wyrażeniem wdzięczności za wsparcie papieży w różnych ich planach, często czysto politycznych, nie tylko rodzajem pocieszenia po niepowodzeniach na polach bitwy z „niewiernym” ale często  rodzaj zachęty, by nakłonić władców do poparcia różnorodnych wojennych planów papieskich. 

Klasyczny przykład zmiękczania władców lub wyrazu żalu i pocieszenia po przegranych bitwach to historia wplątania młodego, niedoświadczonego króla Władysława III przez papieża Eugeniusza IV w dwie kruciaty w roku 1444 z dość potężną już w owych czasach Turcją. Zachętą był poświęcony miecz, który otrzymał z rąk papieskich przed wyprawą, a rodzajem pocieszenia było uhonorowanie jego brata Kazimierza Jagiellończyka cztery lata po śmierci na polu bitwy Władysława III Warneńczyka różą przekazaną na ręce jego żony Elżbiety. Przypuszczam, że niezbyt pocieszył tych ludzi, bo pośrednio spowodował śmierć króla obiecując pomoc wojskową w wojnie w formie dwóch flot wojennych, które nie pojawiły się na Morzu Czarnym, by wesprzeć siły lądowe Warneńczyka. Elżbieta pozbyła się róży darując ją jednemu z kościołów krakowskich.

Róża pap. Franciszka dla Jasnej Góry

Od czasów długoletniego królowania Kazimierza Jagiellończyka Polska stawała się powoli najbogatszym krajem Europy – konsekwentnie dziesięcina papieska była bardzo znaczna, trudno się dziwić, że każdy Jagiellończyk został w jakiś sposób uhonorowany przez papieży, ale dopiero w roku 1525  następną złotą różą została obdarzona królowa Bona, druga żona przedostatniego Jagiellona Zygmunta I Starego –  on otrzymał miecz i czapkę papieską. Następny dar papieski w formie róży przekazano żonie Stefana Batorego Annie Jagiellonce w roku 1580. Po niej aż cztery następne królowe Polski w czasach panowania królów elekcyjnych uhonorowane byłą tą nagrodą. Pierwszą z nich była Anna, żona Zygmunta III Wazy w roku, następną była Eleonora Habsburżanka żona Michała Korybuta Wiśniowieckiego, trzecią z tej czwórki  była Maria Kazimiera, bardziej znana jako Marysieńka, żona Jana Sobieskiego, a ostatnią z nich była Maria Józefa, żona Augusta III Sasa. Oczywiście ich mężowie także byli obdarzani w tym samym czasie, najczęściej czapką papieską i poświęcionym mieczem. Najciekawszą z tych czterech róż była róża Marysieńki nie tylko dlatego, że to czyste złoto o wadze trzy i pół kilograma, ale ciekawsza jeszcze jest historia poprzedzająca ten podarunek. Darczyńcą był Klemens VIII (1592-1605). Zanim został papieżem, jeszcze jako Ippolito Aldobrandini był legatem papieskim w Polsce, spędził na Śląsku dwa lata próbując przekonać schorowanego Jana III Sobieskiego do rozwiązania problemów granicznych na tych terenach i ewentualnego poparcia Habsburga na tron Polski.

Faktycznie Polską rządziła wtedy Marysieńka i gdy Ludwik XIV nie przychylił się do jej prośby by uhonorować jej oczulka – utracjusza, pijaka, pieniacza przywilejem „para” Francji, a jej „taburetem” przy jego tronie, stała się sprzymieżeńcem cesarstwa. Gdy jej polityka prohabsburska nie przyniosła jej żadnych korzyści, wróciła do polityki profrancuskiej. Ippolito chyba zadurzył się w tej pięknej kobiecie o nietypowej urodzie, o dużych czarnych oczach, małej dziewczęcej głowie, pięknych włosach, które w naturalnych zwojach sięgały jej dolnego kręgosłupa. Czy byli kochankami nie wiem i nie interesuje mnie to. Po śmierci męża w roku 1696, przeniosła się trzy lata później do Rzymu, dostała z rąk Klemensa VIII pałac na swą recydencję, sprowadziła tu około 90-letniego ojca z Francji, a on bez żadnych święceń został kardynałem – włóczył się po ulicach Rzymu pijany z mieczem, czym powodował zgorszenie. Jej dwaj młodsi synowie, prawdziwi nicponie, prowadzili ciągle wojny ze złotą młodzieżą miasta o najprzystojniejsze prostytutki. Pałac królowej był kilkakrotnie oblegany przez nich, ale bezskutecznie, bo wodzem obrony posiadłości był doświadczony w tych sprawach dziadek. Marysieńce to wszystko nie przeszkadzało. Jej opiekun rządził długo jak na owe czasy Państwem Kościelnym i Kościołem – 13 lat. Wyjątkowo ohydny typ. Walczył z symonią, ale dwójkę swych krewniaków mianował kardynałami z funkcjami najbardziej płatnymi w swym państwie świecko-kościelnym. Na innych stanowiskach znalazło się kilku członków jego rodziny i kilka dziewczyn wydał bardzo korzystnie za mąż. Rok 1600 ogłosił rokiem świętym i by go bardziej uświęcić nakazał spalić na stosie w Rzymie znanego w Europie filozofa i teologa Giordano Bruno. Zatwierdził spalenie na stosie jeszcze tylko 22 nieszczęśników, okazał się  łaskawy dla mieszkańców miasta, bo mniej cuchnęło spalonym ludzkim mięsem niż za jednego poprzednika, kiedy to tych ofiar na stosie było więcej. Tego typu jego czynów było dużo więcej, ale niech będzie sapienti sat. Po jego śmierci nie ustało szaleństwo przy pałacu Marysieńki, bo jednym z  następnych papieży z nominacji poprzedniego został inny legat papieski w Polsce, Innocenty XII, który też chyba wcześniej zatonął w jej oczętach. Nie wiemy co się stało z tą wielką ciężką złotą różą Marysieńki, chyba nie będę daleko od prawdy przypuszczając, że ją spieniężyła, gdy skończyły się pieniądze płynące z jej posiadłości ziemskich z Polski i gdy następni papieże przestali się nią interesować. Wyjechała do Francji i tam w pałacyku w Blois w osamotnieniu umarła. 

Następną i osobistą złotą różą obdarzono pobożną polską królowę Marię Józefinę, żonę Augusta III Sasa. Wielu papieży w tym czasie sprzyjało Habsburgom; chciano przehandlować Polskę, by nawrócić na katolicyzm Skandynawię i Moskwę. Nie udało się osadzić na tronie polskim Habsburga, więc osadzono na nim sprzyjających im Sasów. Byłoby wielkim zgorszeniem w świecie katolickim gdyby te dary przekazano pierwszemu Sasowi na polskim tronie Augustowi II, największemu rozpustnikowi w historii Europy, przy którym Henryk IV Borbon czy nawet Ludwik XV to tylko raczkujące niemowlaki. (By nie być gosłownym przekazuję autentyczną informację, że jeden z pracowitych historyków niemieckich poświęcił wiele lat poszukiwań by zidentyfikować nieślubne dzieci tego typa: było ich tylko dziewięcioro mniej niż dni w roku). Ta róża była dużo cięższa od róży Marysieńki, ale była na piedestale nie ze złota. Wnuk królowej przekazał ją jednemu z muzeów warszawskich – nie wiem czy dochowała się do naszych czasów. 

Złota róża od Benedykta XVI Sanktuarium w Argentynie (2010)

Choć kościoły i obrazy Matki Boskiej zaczęto przyodabiać ponad sto lat temu, o Polsce przypomniał sobie dopiero polski papież. W czasie swej pierwszej podróży do Polski w roku 1979 przyozdobił obraz Maryi w Częstochowie złotą różą. Była to faktycznie druga róża dla sanktuarium, bo pierwszą wielki przyjaciel Polski Paweł VI przygotował wcześniej i miał ją osobiście przywieźć do Częstochowy w rocznicę tysiąclecia Chrześcijaństwa w Polsce w roku 1966, ale nie dostał wizy wjazdowowej. Różę tę przewiózł w roku 2006 do Częstochowy Benedykt XVI. Trzecią różą obdarował ten obraz papież Franciszek. Po lewej stronie obrazu można dostrzec jeszcze jedną złotą różę, czy do dzisiaj tam się znajduje nie wiem. To dar ojca Rydzyka i jego trzody – rzecz wprost nie tylko głupawa, niesmaczna, ale i skandaliczna. Dziwię się  paulinom, że ją tam umieścili. Zapytałem telefonicznie mego kolegi z gimnazjum Ryszarda Karpińskiego, który „poszedł w biskupy” i stał się opiekunem Polaków w całym świecie poza Polską, rozchorował się w czasie ciągłych rozjazdów po parafiach polskich na różnych kontynentach, zrzekł się tego stanowiska, powrócił do Polski. (Raz go odwiedziłem w jego pokoiku przy katedrze lubelskiej, wspominając dawne młodzieńcze czasy przy butelczynie dobrego czerwonego wina). Powiedział mi telefonicznie, że Jan Paweł II obawiał się „uziemić” zakonnika, bo mu doniesiono, że ze swoim stadem 5 milionów beretów moherowych może opuścić Kościół. Ten jeden z najbogatszych ludzi w Polsce, który jako zakonnik złożył śluby ubóstwa, posłuszeństwa i czystości, czuł się wtedy w Kościele drugim po papieżu i uznał, że to miejsce właściwe dla jego róży.

Złote róże papieskie na Jasnej Górze

Jan Paweł II inną różą uhonorował Kalwarię Zebrzydowską w 1988 roku. Benedykt XVI darował złotą różę Sanktuarium Maryi Świętogórskiej w Gostyniu i inną, pomalowaną na czarno, obozowi Auschswitz-Birkenau. Obecny papież nie zapomniał o Marce Boskiej Częstochowskiej – tu też zostawił swoją różę. Nie mamy powodu narzekać, wiele kilogramów złota papieskiego znalazło się na polskiej ziemi, chyba wagowo więcej niż w każdym innym, poza Włochami, kraju.

                                                                               Władysław Pomarański

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.