Po Dniu Kobiet: pocztówka z Polski

0

Z cyklu: Z 8-go Piętra

Według raportu ONZ 90 proc. ludzi na świecie jest uprzedzonych wobec kobiet na co najmniej jednym polu. Ich zdaniem mają mniejsze prawa polityczne, edukacyjne, do własnego ciała.

Kobiety nie mają także prawa do trwania w powszechnej pamięci, bowiem niepisane prawo, jakaś niedbałość wymazuje je ze świadomości publicznej, także w Opolu. Na to zwróciła już uwagę historyczka sztuki, dr Joanna Filipczyk, cytując w katalogu do wystawy opolskich artystek w 2011 inną historyczkę sztuki, dr Ewę Toniak: „wydaje się, że wspólną cechą polskich artystek jest znikanie”.

To zdaje się być wspólną cechą także opolskich kobiet, tworzących historię tego miasta: „znikanie”. (Podpisuję cytaty autorkami, bo w Opolu ostatnio modny jest plagiat, niestety.)

Herstoria, co to takiego, komu to potrzebne? „Jej” opowieść, przeszłość z udziałem kobiet, wiedza o dziedzictwie kobiet jest potrzebna nam wszystkim – herstoria i historia, wspólna historia. Pamięć o dokonaniach ponad połowy populacji naszego kraju, planety, o często niewidocznym, a zasadniczym wpływie na miasto, społeczeństwo, trwanie, przetrwanie, prawa. Moment, w którym znajdujemy się dziś w rozwoju cywilizacji, sztuki, dorobku materialnego i niematerialnego, to, jakimi prawami człowieka dysponujemy, co potrafimy, to twórcza praca i wolna myśl kobiet, tak samo, jak i mężczyzn. Dodałabym, że te dobra materialne, skarby architektury i sztuki, które bezpowrotnie przestały istnieć, ograniczone prawa człowieka (w domyśle – kobiet i mniejszości) to w znakomitej większości, niemal w całości dzieło mężczyzn, ich wojen, ich rządów cywilnych i religijnych. Ich potrzeby władzy.

Pod mamy taką egzemplifikację męskiej władzy, pomnik założyciela miasta Opola, Kazimierza I Opolskiego. Pierwszy tutaj, na koniu, waleczny. Ale miał żonę, Wiolę. Pierwszą władczynię Opola zatem u boku księcia. Sam się nie rozmnożył, sam nie dał życia czwórce dzieci, a jednym z nich była matka króla Polski, Łokietka, Eufrozyna. Kto słyszał o Wioli?

Bo mamy głównie męskie pomniki w Opolu, pokazujące dzieje 800 lat historii. Kobiecych rzeźb w mieście jest mniej niż dziesięć, Osiecka, Junona, bauhausowska kobieca postać przed Solarisem, opolska Karolinka, ukryta w przeszklonym pomieszczeniu przy wejściu do Muzeum Śląska Opolskiego i „babę na byku”, opolską Nike, a i tak to pomnik bojowników o polskość Śląska Opolskiego.

Jest kilka murali dzięki Manufakturze Inicjatyw Różnych – z Opolankami, dr Berlińską oraz druhną Markuszewską. Dwie Opolanki na 100-tysięczne miasto!

A iluż i w jakich znakomitych miejscach mamy pomniki władców, działaczy; z czego wykonanych, jak kosztownych? Właśnie szykuje się pomnik następnego władcy: Władysław II książę opolski, za 350 tys. zł, by zachęcał do poznania historii miasta.

Czy Opole nie ma swojej herstorycznie ważnej postaci, kobiety, by to jej tropami zachęcać do poznania historii miasta, zamiast śladami bogobojnego księcia?

Jest ich całkiem sporo, jak okazało się podczas różnych wystaw czy choćby w Izbie Solidarności w Centrum Dialogu Społecznego i dzięki trasie spacerowej śladami opolskich kobiet z inicjatywy Mniejszości Niemieckiej. Są naukowczynie, filantropki, nauczycielki, działaczki społeczne, artystki, Niemki, Ślązaczki, Polki.

100-lecie Związku Polskich Artystów Plastyków, 2011, Muzeum Śląska Opolskiego, wystawa Artystki Opolskie. „Przeciw znikaniu” z pamięci powszechnej. Czy znamy choć jedno nazwisko? Stochmiał-Mehlowa, Ferens-Wiklak, Kamińska, Borowiejska, Zacharska?

Ileż ulic w Opolu nosi imiona zasłużonych kobiet, polityczek, nauczycielek, działaczek społecznych, lekarek? Czy mają swoje ulice panie Liguda-Pawletowa, Hauke?

Na 690 ulic doliczyłam się 21 o kobiecych nazwiskach, w tym dwóch świętych. Jedna prawdziwie śląska, opolska postać: Stefania Mazurek, nauczycielka, działaczka, pierwsza Górnoślązaczka, która na Uniwersytecie Jagiellońskim otrzymała stopień naukowy doktora (w 1932 r.).

Opole wydaje się wciąż miastem bez herstorii. Bez historii kobiet. Łatwiej o kasę na żołnierzy wyklętych, niż na pamięć o kobietach, także tych, które wychowywały sieroty po wizycie takich żołnierzy. Dla nich jest niepamięć. Znikanie z pamięci.

Czas na pamięć o kobietach.

Dzień Kobiet był pełen solidarnościowych, równościowych Manif, bo z prawami kobiet w Polsce wciąż tak samo – kiepsko. Dr Krystyna Słodczyk, ekolożka, aktywistka, feministka na nowonarodzonej po 14 latach opolskiej Manifie mówi, że nic się nie zmieniło w tej kwestii, a była w swoim życiu na niezliczonych ilościach Manif, demonstracji, w różnych ustrojach, pod różnymi hasłami.

W moich rodzinnych Katowicach kobiety i mężczyźni zajęli miasto pod hasłem „Wierzę Kobietom!”

I tu mały wycinek codzienności, jedno z największych polskich miast, wcale nie na wschodzie, prywatna uczelnia, kierunek kosmetologia; studiują same kobiety. Pan, który jest rektorem, prowadzi obowiązkowe wykłady z socjologii. Powiada studentkom, że moralność opiera się na przykazaniach boskich, że muzułmanie i ateiści nie mają moralności. Ten pan prócz tego notorycznie obraża kobiety.

“Teraz zadam wam pytanie i proszę o szczerą odpowiedź… He he, ale dowaliłem, kto to widział kobieta i szczerze.. he he kobieta i szczerze… dobre.”

“Z babami to tak jest, że nic przy was nie można powiedzieć, bo wszystko obracacie jak kota ogonem”

“Wy dziewuchy ciągle se coś wymyślacie i nigdy nie wiadomo o co wam chodzi”

Okazuje się, że ów rektor bardzo jest zainteresowany zajęciami praktycznymi, akurat kiedy studentki mają zabiegi na ciało, czyli większość z nich leży w bieliźnie, przychodzi, staje i bezczelnie się gapi. Może mu się podoba, że młode kobiety są zażenowane, a on może bezkarnie tam sterczeć.

To tylko wyjątki z polskiej kobiecej codzienności.

Studentki nie wiedzą, jak się powinny legalnie bronić, bo kiedy skarżą się przełożonym wykładowcy, innym dwóm mężczyznom, ci solidarni z kolegą odpowiadają “no, no.” Zaczęły szukać pomocy, może wspólnie uda im się wspólnie z organizacjami kobiecymi, innymi kobietami, uzyskać należne i oczekiwane traktowanie. Poza tym to one przecież utrzymują z czesnego grono seksistowskich wykładowców. Wspólnie mogą wiele.

Wierzymy Kobietom! To hasło trzeba powtarzać.

Beata Dżon Ozimek

Poleć:

O Autorze:

Beata Dżon Ozimek

Publicystka, tłumaczka, autorka scenariuszy (TVP - Etniczne Klimaty 2008-2010), dokumentacji filmowych, asystent reżysera, rzecznik prasowy projektów offowych (np. film „Jan z drzewa”, "Marzenie"),organizatorka, moderatorka spotkań z artystami i myślicielami, jurorka międzynarodowych festiwali filmów niezależnych m.in. w Polsce, Kosowie, Austrii, Niemczech, Turcji. Korespondentka z Wiednia/Austrii dla Przeglądu, Angory; autorka Focusa Historii, GW, innych. Tłumaczka m.in. „Dziewczynki w zielonym sweterku” dla PWN, 2011, historii-kanwy filmu A. Holland, nominowanego do Oscara (2012) „W ciemności”.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.