Pod kanapką

0

Z cyklu: W krzywym zwierciadle

Panie prezesie Kaczyński! Larum grają! Wojna! Nieprzyjaciel w granicach, a ty się nie zrywasz? Szabli nie chwytasz?

Ta parafraza mistrza Sienkiewicza trafnie wyraża niepokój Polaków, którzy pozbawieni zostali troskliwej opieki i przywództwa prezesa Prawa i Sprawiedliwości w tych trudnych dla kraju i jego obywateli czasach. Koronawirus COVID-19 atakuje, a wódz narodu nie chroni, nie broni, własnym ciałem nie zastawia tylku cichutko ginie z przestrzeni publicznej, wracajac wygodnie do statusu szeregowego posła.

Ten sam Kaczalnik, którego marsowym obliczem w pierwszym rzędzie ław sejmowych epatowano nas bez umiaru, ten, który tak lubił nas pouczać, instruować, wyrażać swoją opinię na każdy temat, złorzeczyć, wygrażać nam palcem albo i pięścią, podskakiwać na krótkich nóżkach podczas ataków złości – teraz, kiedy sytuacja jest napięta, ludzie panikują, a instytucje państwowe głowę tracą – nie ma nic do powiedzenia.

Domysłom i supozycjom nie ma końca, jedni mówią to, drudzy tamto… Sytuację podsumował Duet Egzotyczny Bukman czyli Piotr Bukartyk i Wojciech Mann, którzy we wstrząsającym utworze pt.„Szpachlowa Gładź” snują sieć podejrzeń, że :„Ze swym kotkiem, łapka w łapkę, wódz się schował pod kanapkę”.  Faktem jest, że prezes nie podjął nawet próby odparcia wirusa, nie krzyczał na niego, nie tupał, nie wygrażał…

W sumie słusznie, bo nie tacy już próbowali i bez efektu. Taki na przykład prezydent Stanów Zjednoczonych groźnie na wirusa się marszczył, srogie miny stroił, groził testami i szczepionkami. Złośliwi suponowali, że skoro wirus nie umarł ze śmiechu na widok pomarańczowego czuba prezydenta Trumpa, to nic go nie ruszy. I tak się stało – to podstępne bydlę nie dało się zniechęcić i grasuje po USA jak po swoim.

Ludzie o kamiennych sercach i czarnych podniebieniach sypią kalumniami, że niby prezes walczy z koronawirusem tak jak z komuną. A może się jeszcze nie wyspał? Sugerują również, że brylant z Żoliborza ma już przygotowane najlepsze respiratory, leki, a i profesor wirusolog pełni stały dyżur na korytatrzu na Nowogrodzkiej, ot, tak na wszelki wypadek, Boże chroń. Szef MSW Mariusz Kamiński  trzyma czarną wołgę na chodzie, a arcybiskup Stanisław Dziwisz miejsce na Wawelu.

Ale te złośliwe przytyki nie mają umocowania w faktach, bo prezes Jarosław oznajmił, że uczestniczy w mszach świętych bo niedziele trzeba święcić, a na kolejne zaczepki wścibskich dziennikarzy, że niby zwiększa mozliwość skakania wirusa na kolejne ofiary, wyjaśnił, że w kościele było zaledwie 10 osób, więc zalecana odległość była zachowana. Ale analiza zdjęć przeprowadzona przez jakiegoś skrupulanta wykazała, ze J.K. jest chroniony nie jak do tej pory przez 10 lecz przez 12 ochroniarzy. Nie będziemy kolejny raz wyliczali ile to będzie kosztowało podatników, bo życie prezesa jest wartością bezcenną. Wiecie Państwo zapewne, że według nowych wytycznych GUS Zakład Ubezpieczeń Społecznych prognozuje prezyzyjnie długość naszego życia? Na przykład ja mam żyć 83 lata. W przypadku Jarosława jego naturalny kres ma nastapić 20 maja 2034 r. około godziny 20.16, zaraz po dobranocce. Czyli ochroniarze robotę mają zapewnioną na długo.

No a pierwszego dnia wiosny prezes PiS objawił się w radiu RMF FM, gdzie radośnie oznajmił, że testów żadnych nie robił ale czuje się dobrze. Po czym tak się rozkaszlał, że red. Ziemiec musiał go szklanką wody ratować. Nie wiem dlaczego nie testował swojego zdrowia, przecież dla niego test by się znalazł. Nie ma testów dla obywateli ale ministrowie, premier i prezydent z żonami zostali przetestowani natychmiast, z dnia na dzień. Podczas tego wywiadu prezes porzucił rolę szeregowego posła i ogłosił ex cathedra, że wybory prezydenckie jednak odbędą się 10 maja. Tym samym hasło „Polacy do urn” nabrało nowego, makabrycznego znaczenia.

We wtorek 24 marca rząd zaostrzył zasady izolacji i kwarantanny, wprowadzając zakaz przemieszczania się „bez wyraźnej życiowej potrzeby”. A jeszcze miesiąc temu, wbrew ostrzeżeniom ekspertów, premier Morawiecki zapewniał, że „mamy wszystko pod kontrolą”, a wymowny Jacek Sasin słowotoku dostawał po telewizjach, powtarzając, że nic nam nie grozi. Skoro tak, różni cwani biznesmeni zaczęli na potęgę skupywać maseczki i sprzedawać je do Chin. Teraz Chiny twierdzą, że u nich wirus jest już spacyfikowany i zaczynają maseczki odsprzedawać, np. Czechom. No, komedia!

No a wirus jednak sie pojawił. Całkiem niedawno Marcin Rola, prawicowy publicysta, dywagował: „Najpierw w Australii zalegalizowano małżeństwa tej samej płci, potem aborcję i od tego czasu kraj ten trawią ogromne pożary”. A we wrocławskiej parafii pw św. Michała Archanioła ksiądz Leonard Wilczyński zapewniał, że „koronawirus to kara za homoseksualizm. A najlepszą obroną przed nim jest modlitwa, szczególnie do Matki Boskiej Fatimskiej”. Arcybiskup Andrzej Dzięga nawoływał: „Nie bójcie się sięgać z wiarą po wodę święconą. Chrystus nie roznosi zarazków ani wirusów. Nie lękajcie się kościoła”. Wsparł ich minister zdrowia, znany z pobożności Lukasz Szumowski, uznając zwiększenie mszy świętych „za zasadne i sensowne”, bo w 1652 r. modlitwa pokonała epidemię, głównie obraz patronki Warszawy, Matki Boskiej Łaskawej, wystawiony w Bramie Nowomiejskiej.

Inni duchowni zgodzili się z ministrem, że walka z koronawirusem wymaga podjęcia dodatkowych inwazyjnych działań. I tak w dniu 19 marca  o godz. 12.00 ksiądz Michał Gaszczyński – wicedziekan Dekanatu Przasmyskiego odbył lot nad powiatem przasnyskim z relikwiami św. Stanisława Kostki, prosząc Opatrzność o oddalenie epidemii. Intencja zacna ale kto zapłacił za ten lot?

Unia Europejska przydzieliła Polsce na walkę ze skutkamii epidemii 32 mld zł., a dokładnie 7 435 mld euro i tym razem prezydent Duda nie krzyczał, że podstępna ta organizacja wtrąca się do naszych spraw. Widząc indolencję rządu groszem sypnęli bardziej przedsiębiorczy i utalentowani potentaci. Wiemy już, że Anna i Robert Lewandowscy przekazali 1 mld euro, Dominika Kulczyk 20 mln zł., Kuba Błaszczykowski 400 tys. zł., firmy Agata Meble, Orlen, Lotos, Żabka i wiele innych. I oczywiście Jurek Owsiak oraz WOŚP. A Magda Gessler, właścicielka kilkunastu dochodowych restauracji ograniczyła się do udzielenia rodakom dobrej rady: rozkładajcie wszędzie przekrojoną cebulę! I unikajcie pekińskiej kapusty!

I tylko najpopularniejszy redemptorysta Tadeusz Rydzyk jak zwykle wystąpił do Polaków z gorącą prośbą o datki na jego imperium, płacząc, że bieda u niego aż piszczy. Ale akurat on może się nie obawiać. Od 2015 roku, odkąd rządy objęło PiS na przedsięwzięcia toruńskiego biznesmena państwo przeznaczyło 214 mln zł. Teraz, gdy zajdzie taka potrzeba minister finansów sięgnie chociażby do Funduszu Solidarnościowego dla osób niepełnosprawnych i wpływowego zakonnika poratuje.

Skoro na wirusa remedium jeszcze nie ma przestrzegajmy zaleceń rządu i nie szwendajmy się po mieście bez potrzeby, zostańmy w domu. Nawet elity artystyczne, którym nie zawsze jest po drodze z władzą, tym razem wykazały zrozumienie dla jej decyzji i ustami Artura Barcisia przemówiły do społeczeństwa tymi oto wzruszającymi słowy:

„Gdy po miastach krąży wirus nie zachowuj sią jak świrus

Tylko zmuś się do wysiłku:

Siedź na tyłku.

Choć przyroda słonkiem nęci, fauna ćwierka, kwitną chęci,

Chociaż myśli masz najgłupsze

Siedź na kuprze.

Choć nie słychać żadnych kroków, na ulicach brak jest tłoku,

Więc ty mógłbyś wyść w zasadzie

Siedź na zadzie.

Czyś jest młody czy też stary czy stanowisz fragment pary,

Solo czy też w większej grupie

Siedź na dupie!

Danuta Owczarz-Kowal

 

Poleć:

O Autorze:

Danuta Owczarz Kowal

Danuta Owczarz-Kowal-absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (Filologia Orientalna, Wydział Prawa i Administracji). W Kanadzie od 1988 roku. Mieszka w Montrealu. Interesuje się polityką i literaturą, lubi zwierzęta i muzykę rosyjską.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.