Słownictwo po obu stronach Atlantyku (6)

0

Z cyklu: Odczarować angielski (i polski)

W ostatnich artykułach omawiam najbardziej widoczną sferę różnic między różnymi odmianami języka angielskiego, którą jest sfera tzw. leksykalna, czyli słownictwo. Tutaj geografia ma znaczenie zasadnicze, tj. bliskość USA powoduje, że naleciałości słownikowe w Kanadzie są oczywiście znacznie silniejsze niż zza Oceanu, tj. z Wielkiej Brytanii.

Jak zwykle muszę oczywiście zaznaczyć, że nie można traktować całego obszaru Wysp Brytyjskich ani całych Stanów Zjednoczonych jak obszaru jednolitego. W ramach tego samego kraju występuje wiele różnic regionalnych gdyż różnią się między sobą dialekty języka, ale my skoncentrujemy się na tzw. standard British English, standard American English i standard Canadian English, czyli na w miarę jednolitych odmianach nienacechowanych regionalnie w obrębie każdego z tych krajów.

We wszystkich tych parach wyrazów lub wyrażeń zaczynamy, przez kurtuazję, od brytyjskiej odmiany angielskiego, a drugim elementem będzie odpowiednik stosowany w naszej, kanadyjskiej odmianie angielskiegoi najczęściej także w amerykańskiej.

Dzisiaj nieco innych wyraże z wielu różnych grup znaczeniowych.

15. lift vs. elevator

W Wielkiej Brytanii o windzie mówimy “lift”, a po naszej stronie Atlantyku używamy wyrazu “elevator”

16. note vs. bill

Tymi wyrazami określane są po obu stronach Atlantyku banknoty płatnicze. A zatem w Wielkiej Brytanii mówimy o “coins and notes”, czyli o drobnych (monetach) i bankontach, a w Kanadzie i USA o “coins and bills”. Mówiąc o nominałach banknotów powiemy w Anglii “a fivepound note”, czyli banknot pięciofuntowy, a w USA i Kanadzie “a five-dollar bill”, czyli banknot pięciodolarowy.

Pamiętajmy, że “bill” to z kolei wyraz, który w Wielkiej Brytanii i w Kanadzie oznacza rachunek w restauracji lub w innym punkcie usługowym. W USA używany jest wyraz “check”.

17. post vs. mail

To wyrazy określające pocztę, tzn. listy, przesyłki (jako rzeczownik) lub wysyłać (jako czasownik).

W Wielkiej Brytanii powiemy:

There is some post for you from Australia.

A w USA i Kanadzie:

There is some mail for you from Australia.

Co do funkcji czasownikowej, w Anglii powiemy:

I will post this letter tomorrow.

a w Kanadzie i USA:

I will mail this letter tomorrow.

Mimo że w Kanadzie używamy wyrazu “mail”, instytucja Poczty Kanadyjskiej to Canada Post.

18. return ticket vs. round trip ticket

Oto dwa różne wyrażenia oznaczające bilet powrotny, czyli bilet w dwie strony. W brytyjskiej odmianie angielskiego nazywamy go “return ticket”, a w amerykańskiej i kanadyjskiej “round trip ticket”.

19. single ticket vs. one way ticket

Przeciwieństwem biletu powrotnego jest bilet w jedną stronę i ten nazywany jest w Wielkiej Brytanii “single ticket”, a po naszej stronie Atlantyku “one way ticket”.

20. reverse charge call vs. collect call

Ta różnica dotyczy słownictwa telefonicznego. Kiedy mówimy o dzwonieniu na koszt osoby, do której dzwonimy, nazwiemy w Wielkiej Brytanii taki rodzaj telefonu “reverse charge call”, a w USA i Kanadzie “collect call”.

Kiedy chcemy użyć czasownika po naszej stronie Atlantyku powiemy “to call collect”, a w Wielkiej Brytanii “to reverse the charges”.

21. headmaster vs. principal

W Wielkiej Brytanii dyrektora szkoły określamy wyrazem “headmaster” (a jeżeli jest to kobieta wyrazem “headmistress”). W USA i w Kanadzie mówimy “principal”, niezależnie od płci.

22. dust bin vs. trash can

Te dwa wyrażenia oznaczają pojemnik na śmieci stojący na ulicy. W Wielkiej Brytanii wrzucamy śmieci do “dust bin”, a w Stanach i Kanadzie do “trash can”.

Wyraz używany po naszej stronie Atlantyku dla określenia śmieci “garbage” jest także typowo północnoameryka.skim wyrazem. W Wielkiej Bryatnii mówi się raczej “trash”.

Kolejne różnice omówię za tydzień.

dr Małgorzata P. Bonikowska 

odczarowac - okladka ksiazki

Aby zamówić moją książkę “Odczarować angielski” mogą też Państwo napisać do mnie (mbonikowska@gazetagazeta.com) lub zadzwonić (416-262-0610). Książka “Odczarować angielski” to poradnik, przydatny na każdym poziomie zaawansowania językowego, bo pewne problemy gramatyczne, leksykalne i fonetyczne widać i słychać u wszystkich polskich imigrantów, nie tylko tych stawiających pierwsze kroki w języku angielskim. 

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.