Czy jest coś gorszego od pandemii?

0

Z cyklu: Ludzie i ludziska

„Masz bzika na punkcie oszczędzania wody” – słyszę to wielokrotnie. Rzeczywiście, gdy obserwuję kogokolwiek myjącego naczynia przy stale odkręconym kranie, to oczyma wyobraźni widzę kurczące się rzeki, wysychające bagna, bezużyteczne studnie, a pomiędzy domami polskich wsi i miast jeżdżące beczkowozy, do których  ludzie stoją w kolejkach – jak w Afryce.  Czy zaczynam „bredzić” jak Greta Thunberg?  A może powinnam się pocieszyć prastarym, boskim przesłaniem, które wyraźnie mówi: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną.” W ostatnim wieku ludzkość w gorliwości wypełniania tego boskiego przykazania osiągnęła wręcz apogeum.

W Polsce stosunkowo bezpiecznie i wygodnie jest obserwować wszystkie plagi egipskie występujące poza naszym krajem, czy wręcz miejscem zamieszkania. Kto z nas tak naprawdę przejął się epidemiami w Afryce czy panującą tam już od lat suszą? Kto z nas przejął się epidemią koronawirusa w Chinach? Dopiero, gdy do nas dotarła, zaczyna spędzać nam sen z powiek.

Wracając jednak do polskiego braku wody, który przewyższa nawet słoneczne Hiszpanię  i Włochy. Polska ze swoimi zasobami mieści się zwykle w ostatniej trójce, a czasem nawet na końcu zestawienia w Europie. W tym roku mamy znowu rekordowo suchą zimę i wiosnę. I to nie tylko brak opadów jest przyczyną suszy, ale wieloletnia gospodarka wodna – osuszanie bagien, regulowanie rzek, brak retencji, wycinanie lasów, etc. etc.  Coraz częściej pojawiają się głosy, tym razem już nie traktowane jako bezsensowne banialuki ekologów, że po epidemii czeka nas nie tylko kryzys gospodarczy, ale też katastrofa hydrologiczna. Nasilająca się susza może spowodować pożary i podwyżki cen jedzenia.  Jeszcze nie tak dawno trudno było sobie wyobrazić pandemię, a obecnie nadal nie możemy uwierzyć, że zabraknie wody. Leci sobie z kranu wartkim strumieniem i olbrzymia większość polskiego narodu go nie zmniejsza, dopóty, dopóki zaczną lecieć jedynie pojedyncze krople.

Wtedy będzie za późno i złapiemy się za głowę, że z tym poleceniem „czynienia sobie ziemię poddaną” prawdopodobnie źle zrozumieliśmy Pana Boga.

Swoją drogą, gdy już zacznie się klęska hydrologiczna, taka w pełni, ze wszystkimi jej poważnymi mankamentami, czy wręcz tragediami ( brak wody np. w szpitalach), to czy dopiero wtedy spadną słupki poparcia dla „jedynie słusznej partii”, która w obliczu pandemii, a następnie katastrofy gospodarczej i ekologicznej zajmuje się aborcją, wyborami, odwiedzaniem cmentarzy, wprowadzaniami ograniczeń, których sama ostentacyjnie nie przestrzega. Czy  dopiero  chociażby brak wody uświadomi nam, co można było zrobić w latach, kiedy PIS przejęło kraj nie „w ruinie”, ale u szczytu rozwoju i jak można by było mądrze gospodarować tymi zasobami, żeby przeciwdziałać, zapobiegać, dofinansować  najważniejsze aspekty społeczne – służbę zdrowia, szkolnictwo i ochronę środowiska.  Nie wydawać olbrzymich sum na pomniki, badania katastrof, ochronę  osobistą zwykłych posłów, pensje dla niektórych blondynek, premię dla tych, „którym się należało”, na przekopywanie mierzei, reformy oświaty oraz na wprowadzenie coraz bardziej ograniczających swobody obywatelskich ustaw.  Nie wspominając już o zakrojonym na szeroką skalę rozdawnictwie, w celu kupienia sobie poparcia.

Gdyby wybrano mądrość zamiast głupotę, przezorność zamiast szaleństwa, oszczędność zamiast rozrzutności stalibyśmy dzisiaj nie przed poważną perspektywą długich lat mnożących się klęsk,  ale moglibyśmy bez obawy patrzeć w przyszłość.

 

Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska – pisarka, autorka powieści Żółta sukienka, Malowanki na szkle, Lista Olafa, Droga do Wilenii oraz książek–albumów – W jednej walizce i Teatr bez granic. Kocha przyrodę, ceni ciszę, a w ludziach – tolerancję.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.