Wisła Deli: Panika zbędna – towaru nam nie zabraknie

0

Z cyklu: Polonijny biznes w czasach pandemii

Mamy okres pandemii. Jest to bezprecensowa sytuacja dla każdego z nas indywidualnie, jak i dla każdego biznesu. Izolacja – jedyne panaceum na koronawirusa  – jest zupełnie nowym doświadczeniem dla nas wszystkich. Uczymy się żyć na nowo. indywidualnie, zamknięci w ogniskach domowych. Szkoła, praca, całe życie na zewnątrz naszego własnego domu znacznie się oddaliło. Nasłuchujemy z niecierpliwością wieści o kolejnych ofiarach straszliwej zarazy i oczekujemy jakiegoś pozytywnego sygnału. Na razie na darmo. Epidemia ogarnęła już ponad milion osób na całym świecie i tak naprawdę nikt nie wie co dalej. 

A życie toczy się dalej. W tym trudnym okresie każdy z nas musi znaleźć swój sposób na życie, ale taki, żeby nie stwarzać niebezpieczeństwa dla innych. Na co dzień podziwiamy prawdziwych bohaterów tych czasów i ich codzienny trud o to aby nam żyło się w miarę normalnie. Do takich bohaterów zaliczają się nie tylko lekarze i pielęgniarki, ale także ci, którzy pozostają na swoim odcinku pracy, na którym świadczą usługi na rzecz innych. Do takich zawodów należą m.in. sprzedawcy i właściciele sklepów z żywnością.  

O to jak funkcjonuje sklep delikatesowy w tak trudnym czasie zapytaliśmy Witka Bartona, właściciela jednego z większych polskich sklepów w Mississaudze – delikatesów “Wisła”.

Gazeta: Jak funkcjonuje sklep w czasie epidemii? Czy są widoczne oznaki tej nadzwyczajnej sytuacji?

Witek Barton: Takimi oznakami jest bez wątpienia duża liczba klientów, którzy robią zakupy nie tylko na potrzeby bieżące, ale też na zapas. Sprzedajemy bardzo dużo towarów takich jak konserwy, makarony, mąka, przetwory wszelkiego rodzaju. Bardzo dużo idzie mrożonek, pierogów. Jednym słowem, znika z zamrażarek to co jest zamrożone.

Gazeta: Czyli ludzie robią zapasy. Czy nadążasz z odnawianiem dostaw?

Witek Barton: Spokojnie, nasze zapasy planowane są z dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Teraz sprzedajemy to, co dwa miesiące temu było zamawiane, a zamówienia cały czas były i są odnawiane. Chleb pieczemy w naszej piekarni na dwie zmiany. Ludzie pracują po 16 godzin na dobę. I jak zauważyłem to wystarcza. 

Pełne półki w sklepie “Wisła”

Gazeta: A jak to znosi załoga?

Witek Barton: Trzyma się. Oczywiście występują pewne problemy, np. matki mają dzieci, z którymi muszą zostać w domu. Ale ponadto mam studentów, którzy są bardzo pomocni.

Gazeta: Jednym słowem w sklepie nie zabraknie towaru?

Witek Barton: Nie, nie zabraknie – nie ma co panikować. Ja myślę, że taki stan potrwa nie dłużej niż miesiąc. A to jest okres na jaki powinno nam wystarczyć towaru. 

Gazeta: Co chciałbyś przekazać klientom?

Witek Barton: Przede wszystkim życzę zdrowia. Chciałbym też wszystkich uspokoić, że towaru nie zabraknie i wystarczy dla każdego. Myślę, że miesiąc czy nawet dwa spokojnie wytrzymamy. Na taki czas jesteśmy zabezpieczeni. Mamy własną masarnię i piekarnię, gdzie praca idzie pełną parą, tak że podstawowych produktów na pewno nie zabraknie. A zatem wykupowanie towaru na zapas nie jest potrzebne. Godziny otwarcia naszych dwóch sklepów pozostają bez zmian i dokładamy wszelkich starań aby zadowolić naszych klentów.

Właściciel “Wisły” WItek Barton z zadowoloną klientką

Gazeta: Nie boisz się przerw w dostawach z Polski?

Witek Barton: Jak już wspomniałem, na dwa miesiące jesteśmy zabezpieczeni, ale jak sytuacja potrwa dłużej to może powstać problem bo nie wiemy jak producenci w Polsce będą się wyrabiać. Ale jedno jest pewne: postawowych produktów nam na pewno nie zbaraknie, bo mamy duży zapas. 

Gazeta: Jest okres Świąt Wielkanaocnych. Cz obserwujesz wzrost liczby klientów?

Witek Barton: Nie, tak jak powiedziałem klienci porobili sobie trochę zapasów, tak że teraz uzupełniają jedynie ich stan. Nie obserwuję żadnej tradycyjnej gorączki świątecznych zakupów. Powiększyliśmy liczbę personelu, żeby nie dopuszczać do tworzenia się kolejek ani przy ladach ani przy kasach i mimo że odgrodziliśmy stanowiska kasowe szybami plexi nie pogorszyło to obsługi naszych klientów.

Gazeta: Życzę Ci przetrwania tych trudnych czasów w dobrej kondycji biznesowej jak i prywatnie dużo zdrowia i wytrzymałości…

Witek Barton: Ja też życzę wszystkim Klientom dużo zdrowia, bezpieczeństwa osobistego jak i rodzinnego i aby ta sytuacja, która ma miejsce, jak najszybciej się zakończyła.

Delikatesy “Wisła” w Mississaudze

Z Witkiem Bartonem, właścicielem sklepów delikatesowych “Wisła” na Plazie Wisła w Mississaudze i przy ulicy Bristol rozmawiał Zbigniew Bełz

Poleć:

O Autorze:

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.