Grasse, światowa stolica perfum

0

Z cyklu: Ciekawostki

Historia  produkcji i używania perfum

Perfumy towarzyszą ludziom prawie od początku ich istnienia, ale dowiadujemy się o nich dość późno z przekazów na piśmie i z odkryć archeologicznych, począwszy od około roku 3000 przed naszą erą.  Nazwa prawie identyczna w wielu językach europejskich jest dużo późniejsza i pochodzi od łacińskiego wyrażenia „per fumus” (w dymie), oczywiście tym przyjemnym, pachnącym „dymie”.  Jest niemożliwe podać miejsce i datę ich powstania, mogły być odkrywane w różnych krajach i kontynetach niezależnie. Być może pojawiły się początkowo w Indiach, bo wzmianki o nich znajdują się w kilku traktatach medycznych Ajurwedy sprzed około 5000 lat. Droga rozprzestrzeniania się przemysłu perfumowego do Europy wiodła przyz Azję Mniejszą. Dotrwał do naszych czasów zapis dotyczący produkcji perfum w Babilonie przez, o dziwo, kobietę-chemika o nazwisku Tapputi, która żyła około roku 1200 p.n.e.

Dhanwantari – patron Ajurwedy

Archeologia uzupełnia informacje pisane lub rzeźbione na różnych trwałych powierzchniach, często przesuwając informacje o perfumach w nieco odleglejsze czasy. Niewiele lat temu na Cyprze, czyli już w Europie, odkopano pozostałości po dużej perfumerii – to już była manufaktura przemysłowa funkcjunująca około roku 2000 p.n.e. W Starym Testamencie są wzmianki o perfumach, a w Księdze Wyjścia jest nawet przepis na ich produkcję: tworzono je z wyciągów z mirry, cynamonu, z łodygi jakiegoś pachnącego krzewu i ze strączyńca (cassia). Kapłani uznali ten produkt za dar boski, więc przez pewien czas tylko im wolno było się nim polewać. Perfumy były znane i popularne wśród elity starożytnego Rzymu. Handel ze Wschodem kwitł, poza tym część Azji Mniejszej pod koniec starej ery była prowincją Rzymu, więc na terenie Imperium nie tylko ich używano, ale i produkowano. Pliniusz Starszy w swym fenomenalnym dziele, w tej pierwszej encyklopedii europejskiej, pt. Naturalis Historia, opisuje ich produkcję. Mahometanom zawdzięczamy to, że perfumy zawojowały Europę.

Wytwarzanie perfum w starożytnym Egipcie

W Koranie są nakazy by utrzymywać ciało w czystości i perfumować je, jeśli kogoś na to stać.  Oto jeden z tego typu nakazów: „Kąpiel jest nakazana dla mężczyzn  wchodzących w wiek dojrzałości i mycie zębów miswaakiem (poprzedniczka szczoteczki do zębów), oraz użycie perfum, jeśli są dostępne”. W ważniejszych ośrodkach świata arabskiego zaczęły powstawać perfumerie – odkrywano i wprowadzano w produkcji perfum nowe metody, znane już w ósmym i dziewiątym wieku, czyli destylację, odparowanie, filtrację. Największy medyk, naukowiec i filozof średniowiecza muzułmanin narodowości perskiej Awicenna (980-1037) wypracował zdobywanie oleju z kwiatów przez destylację. Kochał róże i wszelkie jego eksperymenty produkcyjne były dokonywane na ich kwieciu.

Europa chrześcijańska najczęściej  zaopatrywała się w perfumy drogą handlową z muzułmanskiego kraju al-Andaluz istniejącego przez około 800 lat na Półwyspie Iberyjskim, oraz przez niedługi czas z założonych podczas pierwszej wyprawy krzyżowej Królestwa Jerozolimskiego i kilku hrabstw chrześcijańskich powstałych w pobliżu wchodnich brzegów Morza Śródziemnego. Manufaktury perfum były zakładane dużo później w Anglii, na terenie Niemiec, Włoch, skąd pod patronatem Katarzyny Medycejskiej, matki pierwszego polskiego króla elekcyjnego Henryka III Walezjusza, rozprzestrzeniły się powoli po Francji, a stamtąd po innych krajach zachodniej Europy. Dość szybko Francja stała się światową stolicą perfum, a jej mała miejscowość Grasse z racji na idealne położenie w ciepłym i wilgotnym klimacie nad brzegiem Morza Śródziemnego stała się i jest do dzisiaj stolicą Francji w produkcji początkowo perfum, a obecnie przede wszystkim esencji kwiatowej perfum.

Perfumy zamiast mydła i wody

Francja przez wieki była europejską stolicą brudu. Nie tylko prosty lud, jeśli się mył, to tylko kilka razy w roku na święta, ale i cała elita począwszy od królów w dół. Prawie we wszystkich innych krajach Europy początkowo mycie, a szczególnie kąpiel, były częścią toalety, ci, których było stać, wzmacniali swe zapachy perfumami, ale z biegiem czasu poziom higieny osobistej w wielu krajach powoli się obniżał. We Francji perfumy zastępowały wodę i mydło. Potworny smód ulic Paryża i Wersalu powodowany niemyciem się i brakiem kanalizacji próbowano zabijać perfumami. Najsłynniejszy z królów Francji Ludwik XIV kąpał się ceremonialnie w otoczeniu swej osobistej świty dwa do czterech razy w roku.

Butelka perfum z jaśminu

Raz przydarzyło mu się, że wpadł do rzeczki w czasie polowania, bo koń odmówił przeskoku przez nią  – wtedy osobisty kronikarz króla stworzył z tego jedną z największych sensancji owych czasów, bo król w tym roku kąpał się aż pięciokrotnie. Smrodek w zbudowanym przez niego Wersalu próbowano likwidować perfumami. Wersal stał się najsmordliwszym dworem królewskim w Europie za czasów jego prawnuka, następcy tronu Ludwika XV. Ten zapewniał sobie spokój polityczny w kraju, idąc za praktyką swego poprzednika na tronie, sprowadzając do Wersalu coraz więcej wielmożów, którzy mogli być zagrożeniem dla niego, z ich świtami, wmawiając im, że to ich wyróżnienie i nagroda. Dziesięć tysięcy ludzi w  jednym zabudowaniu i niekończące się pijackie uczty, zrobiły z niego prawdziwą kloakę. Wtedy „Ukochany Władca” nakazał cały pałac perfumować, nawet ściany i wszystko co się na nich znajduje, a także ludzi i ich odzienia, meble i wszystko inne, ale mniej pachnącymi  perfumami. Sam kazał się nacierać, nawet kilkakrotnie dziennie, mocno pachnącymi po to, by poddani już z oddali wiedzieli, że zbliża się i przygotowali się do oddania należnej mu czci pokłonami. To perfumowanie osiągnęło swoje szczyty gdy zadekretował żeby każdego dnia stosować odmienne rodzaje parfum. Do tej pory jego rezydencja miała dumną nazwę dwór-perfuma, a odtąd  jednego dnia był to dwór różany, innego dwór liliowy itd. Dostawcą setek beczek perfum zajęła się jego metresa Madame de Pompadour, formalnie minister spraw zagranicznych. Sprowadzała je od jedynego wtedy w skali przemysłowej twórcy perfum we Francji, Galimarda, z Grasse.  

Wytwórnia perfum w Grasse

Napoleon, choć geniusz wojskowy, ale bez wykształcenia, bo dorastał i awansował jako żołnierz w czasie Rewolucji Francuskiej, zachował duszę prostego Korsykanina i miał wiele kompleksów: był niski, brak mu było ogłady towarzyskiej, nadrabiał to obserwując i naśladując ludzi, którzy mu imponowali, nawet nadał sobie tytuł cesarza, i sam włożył sobie na głowę koronę, by podbudować swoje ego. Ludzie sławni, o których słyszał lub z którymi się spotkał, lubili się otaczać sympatycznymi zapachami perfum, więc poszedł tą drogą. Lubił zapach jaśminu więc używał perfum jaśminowach. Kochankom i żonom zabraniał się perfumować, a nawet myć przed spotkaniem w łożu – on był cesarzem, tylko jemu wolno było być wypachnionym.

Zaczynam wierzyć, że to fakt, a nie złośliwa ironia, w opowiadaniu o nim, że uciekając w stronę Francji po klęsce w Rosji wysłał spod Mińska specjalnego posłańca do żony Józefiny, by się nie myła, bo w niedługim czasie będzie z nią. Chyba tylko ją kochał, ale często zdradzał, podobnie jak ona jego. Uratowała mu życie – czekał w kolejce na wykonanie wyroku śmierci przez tych rewolucjonistów, co obalili Robespierre’a, bo był przyjacielem jego starszego brata. Wyprosiła u swego kochanka Barrasa, pierwszą osobę w rządzie zwanym Dyrektoriatem, by wypuścił go na wolność. Zrobił to, a nawet uczynił go wodzem armii.

Pomnik z brązu perfumiarza w Grasse

Anglia, a później Wielka Brytania i jej mieszkańcy na ogół nie byli tak brudni jak Francuzi, ale i tu na dworach często zabijano smrodek perfumami. Najbardziej pilnowała tego królowa Elżbieta I.

Wróćmy od smrodliwego brudu do pachnideł.

Krótka historia miasta Grasse

Miasto zawdzięcza dumną pozycję światowej stolicy perfum swemu idealnemu położeniu, także faktowi, że w przeszłości  jego głównym, dość smrodliwym przemysłem było garbownictwo. Smrodek trzeba było czymś zabijać, sadzono pachnące kwiaty i to był pierwszy krok do produkcji perfum. Technologia ich produkcji była powszechnie znana. Europa przejęła ją od Maurów, a ci z kolei przejęli  podstawowe informacje od naukowców z terenów jedynego w owym czasie kalifatu Abbasydów ze stolicą w Bagdadzie. 

Pole kwiatów pachnących przy mieście

Grasse ma swój mikroklimat. Jest tu ciepło prawie cały rok, bo jest położony w południowiej części Prowansji, oddalony od Wybrzeża Lazurowego o 20 kilometrów, co go chroni od ostrych wiatrów  śródziemnomorskich. Położony jest na wzgórzach, które od strony morza, czyli od południa, są dość niskie na około 80 metrów i stopniowo wzrastają do ponad kilometra. To teren w pełni naświetlany i ogrzewany przez słońce. Centrum miasta leży na przeciętnej wysokości około 350 metrów. Dzięki temu nasłonecznieniu, docieraniu na te tereny mgły morskiej, a także dodatkowemu nawadnianiu pól przez wybudowany w 1860 roku Kanał Siagre powstały bardzo korzystne warunki do uprawy kwiatów, z których płatków tworzono perfumy.

Perfurmeria Molivarda

Praca przy ich zbieraniu była uciążliwa, bo zbierano je ręcznie, od wczesnego ranka w ciągu kilku dni, gdy były w pełni rozwinięte, ale jeszcze nie zwiędłe. Musiał to być ranny zbiór, bo kwiaty, szczególnie jaśminu, w tym czasie najbardziej pachną, więc natychmiast ich płatki poddawano pierwszemu z wielu procesów tworzenia perfum, by jak najwięcej zachować tych zapachów. Jednym z podstawowych kwiatów w naturalnych  perfumach jest wspomniany jaśmin – ciągle w wartościowych  i drogich wielozapachowych perfumach jego zapach jest jednym z podstawowych – dlatego jego pola w pobliżu Grasse były najobszerniejsze. Obecnie w Grasse ciągle zbiera się wielkie ilości jego płatków: około 27 ton rocznie, a w pierwszej połowie XX wieku dużo więcej. Wspomniany czas to szczytowy okres produkcji perfum, dlatego każdego prawie roku ciężar zebranych płatków z wielu kwiatów powiększał się. I tak gdy w roku 1905 zebrano już 600 ton kwiecia, to w roku największych zbiorów, w 1940, ważyły one 5 tysięcy ton.

Targ kwietny w Grasse

Zapachy stwarzane syntetycznie w laboratoriach są znacznie tańsze niż te pochodzące z kwiatów, dlatego od początku XXI wieku zbiory płatków kwietnych spadały rocznie do poniżej 30 ton. Do wykrycia i produkcji  sztucznych syntetycznych zapachów zmusił chemików rynkowy popyt nie tylko na osobiste perfumy, ale  na dodawanie zapachu do innych środków higieny osobistej, do wielu  produktów pokarmowych oraz domowego użytku.  A więc te „sztuczne perfumy” używane są prawie zawsze w wodzie kolońskiej, kremach, szamponach, dezodorantach, nawet w detergentach, w wyrobach cukierniczych, produktach z mleka, szerbertach, lodach, syropach, powidłach itp. Obecnie najczęściej tylko w drogich perfumach zapach pochodzi tylko z kwiatów, ale i tu wciska się niekiedy jakiś jeden czy kilka zapachów syntetycznych, a jeśli to tylko mały procent wśród wszystkich  składników, wtedy nie muszą być notowane na etykietach. W najnowszym czasie połowa produkcji pachnideł w Grasse przeznaczona jest na te produkty, częściowo i do perfum.

W okolicach tego miasta dobrze się czuły inne obok jaśminu pachnące kwiaty: lawenda, mirt, róże, kwiaty drzew pomarańczowych i dzikiej mimozy. Tu zaczęto mieszać zapachy i od końca XVIII wieku  miasto to stało się największym producentem perfum, obecnie największym dostawcą olejków kwiatowych do innych słynnych perfumerii.

„Nosy”

 Nie tylko produkcja esencji kwietnych ale ich kombinacja to bardzo trudny i skomplikowany proces. Do tego potrzebne są wyjątkowo wyczulone nosy. To dar natury dla jednego z wielu tysięcy osób. We Francji nazwanie kogoś Nez czyli nos to nie kpina czy dokuczanie, to honora nazwa. To mała grupka ludzi obdarzona wysubtelnionym węchem, bardziej potrzebnym w procesie powstawania prawdziwych perfum, niż nawet przy produkcji wartościowych czerwonych win, koniaku i armaniaku, bo w tym przemyśle najważniejszy jest smak, a zapach na drugim lub trzecim planie. „Nosy” w przemyśle perfumeryjnym są bardziej potrzebne, bo tu chodzi prawie wyłącznie o zapach produktu. To specjalna  grupa ludzi, do której można się dostać po bardzo uciążliwym egzaminie rozpoznawania niekiedy do 2 tysięcy zapachów. Taki wybraniec, choćby miał nos brzydki, nietypowy, za mały, za duży (kulfon), czuje się uhonorowanym gdy się do niego zwraca przez Monsieur Nez. O ile jestem dobrze poinformowany, jest to konsorcjum tylko męskie, choć powszechnie wiadomo, że kobiety najczęściej są bardziej od mężczyzn wysubtelnione w odczuciu zapachów, (np. moja żona dużo bardziej niż ja).

Pomnik Bunina w Grasse

Co tu przyciąga turystów i mieszkańców okolic miasta?

Grasse to czyste, eleganckie, ukwiecone i zazielonione miasto. Obecnie zamieszkuje w nim około 50 tysięcy mieszkańców. Ma kilka zabytków, najważniejszym jest kościół parafialny, dawniej katedra, czyli kościół biskupi, ale do czasu, gdy Nicea włączyła tę dawną diecezję do swojej. Nazwa kościoła to Katedra Notre Dame du Puy. Chyba w celach obronnych wbudowana jest w kościół solidna duża wieża. Sam kościół, który do dzisiaj zachował miano katedry, to budynek z XI wielu w stylu romańskim. Ściany mają grubość dwumetrową, dlatego mógł przetrwać wszelkie kataklizmy do naszych czasów. Wnętrze dość ponure, przyozdabiane czym się dało na przestrzeni wieków, na przykład 3 obrazami Rubensa i mało znanymi nawet we Francji dwóch lokalnych malarzy i jednego spoza Grasse, po jednym obrazie.

Romańska katedra w Grasse

Dość elegancko i z przepychem zbudowano w pobliżu kościoła biskupi pałac, tak obszerny, że mieści obecnie w sobie zarząd miasta. Na terenie Prowansji i pobliskich północno-zachodnich Włoch czy południowio-zachodniej Szwajcarii, jest dużo ciekawszych od tego kościoła zabytków i pięknych widoków, więc nie zabytki miasta, ale fabryki perfum i dziesiątki sklepów perfumeryjnych, oraz dwa wielkie wydarzenie kulturalne związane z perfumami i kwiatami ściągają tu turystów. W mieście widziałem dwie statuy, jego najbardziej znanego obywatela z przeszłości, admirała Franciszka de Grasse’a, którego flotylla stratków francuskich przyczyniła się do pokonania Anglików w bitwie pod Chesapeake – jedno z decydujących zwycięstw w wyzwalaniu się Ameryki Północnej spod dominacji angielskiej. 

Żona i ja, tak jak kilka milionów turystów corocznie zadeptujących ulice tego miasta, zainteresowani byliśmy nie zabytkami, ale także perfumami i kwiatami, które jak czarodziejska chmura otulają miasto. W mieście gdzie zastępczymi zabytkami są prawie wyłącznie fabryki perfum i sklepy sprzedające tylko perfumy, żona, jak każda przyzwoita turystka, zwiedziła wiele sklepów perfumeryjnych. Wchodziliśmy także do wytwórni perfum. Takich fabryk i manufaktur w tym małym mieście jest kilkadziesiąt, a ponadto wiele sklepów sprzedających tylko perfumy. W przemyśle tym zatrudnionych jest około 3500 osób i ponad dziesięć tysięcy innych w związanych z nim pracach nieprodukcyjnych.

Tapputi z napisem na stelli o produkcji przez nią perfum

Trzy firmy były i są do dzisiaj przodującymi. To przede wszystkim Perfurmeria Galimard, trzecia najstarsza fabyka perfum w Europie założona w roku 1747.  Jak wspomniałem, jej właściciele zajmowali się poprzednio garbowaniem skór zwierzęcych, a ponieważ był to wtedy proces dość smrodliwy, wpadnięto na pomysł by zapach łagodzić produkowanymi z kwiatów pachnącą esencją. Jeden z Galimardów stworzył pachnące rękawiczki skórzane nasiąknięte perfumami; miał, jak twierdzi podanie, ofiarować ich parę wspomnianej żonie Henryka II Walezjusza Katarzynie Medycejskiej, która upoważniła go do zamiany garbarni na perfumerię. Od tej pory ostatnich kilku Walezjuszy i wszystkich Burbonów począwszy od Henryka IV aż do zgilotywego Ludwika XVI zaopatrywali  w hektoliry perfum i beczki pachnących olejków. 

Wytwórnia perfum w Grasse

Drugi wielki producent założył swą fabrykę 102 lata później, nie nie miał szansy dorównać  jakością perfum Galimardom, więc swoje perfumy umieszczał w bardzo drogich i elegankich kryształowych butelkach dwóch najsłynniejszych we Francji  producentów kryształów. Były to firmy Baccarat – nazwa od miasta, w którym z przyzwoleniem króleskim powstała – i firma Lalique od nazwiska jej założyciela o imieniu René. Dodatkowe dochody przynosi tej firmie szkoła dla pań i panów zakochanych w tworzenia parfum osobistych poprzez dość skomplikowane mieszanie ze sobą różnodnych jednokwiatowych i niekiedy syntetycznych produktów. 

Trzecia prawie już stuletnia fabryka perfum o nazwie Fragonart Perfurmery koncentuje się na śledzeniu upodobań pań o i dostosowania zapachów, które w danym czasie są modne. Do budynku tej instytucji sciąga dużo turystów, bo stworzono tu historyczne muzeum perfum w okresie od około roku 3000 p.n.e. do czasów współczesnych. Dowiedziałem się, że w roku 1989 powstało w mieście konkurencyjne muzem o tej samej tematyce pod nazwą Międzynarodowe Muzeum Perfum.

Perfurmeria Molivarda

Duże dochody przynoszą tym trzem instytucjom oprowadzanie turystów po terenie  tych perfurmerii i uczestnictwo tworzenia własnych perfum pod okiem fachowców – to ostatnie przedsięwzięcie  rozprzestrzeniło się od Fragonarda na inne większe perfurmerie. By tego dokonać trzeba zakupić kilka buteleczek drogich perfum jednokwiatwych, doliczając koszt biletu wstępu na teren tych firm to duży wydatek, a więc i poważny dochód dla perfumerii. Poza tym dziesiątki sklepów perfumeryjnych  przyciągają wielu turystów różnymi darmowymi próbkami perfum. W więc te darmowe opryski i te własnej produkcji powodują, że niejedna pani, rzadziej pan, muszą  czekać wiele dni aż wróci im naturalny zapach.

Wielu turystów na początki sierpnia przyciąga Grasse bardzo rozleklamowanym Świętem Jaśminowym czyli w języku originalnym La Jasminiade. Ten szał uliczny został zainagurowany w roku 1946. To parady wozów przyozdobionych kwiatami, z których młode dziewczęta przebrane w stroje, które można uszyć z mniej niż metra kwadratowego przewiewnego materiału, obrzucają kwiatami ludzi zgromadzonych na ulicach. Merostwo jest w jaśminowych girlandach, straż pożarna przejeżdża koło tłumów i opryskuje je wodą pachnącą jaśminem. Dodatkowo można się zabawić na balach bez opłaty wstępu, oglądać wieczorami fajerwerki, zatrzymywać się przy ulicznych żonglerach i posłuchać muzyki miejscowych orkiestr i zespołów muzycznych. Każdego roku na początku maja można obejrzeć tu prestiżową międzynarodową wystawę różaną, gromadzącą także tłumy ciekawskich. 

Tu się dobrze wypoczywa, zamieszkuje, nawet umiera.

Wielu ludzi polubiło to miasto. Wiele osób tu się przeniosło, by umierać w tym eleganckim, pachnącym miejscu. Najbardziej znaną z nich to Edyta Piaff. Wielu wybitnych twórców tu wypoczywało i wypoczywa, wielu zamieszkiwało w Grasse przez jakiś czas.  Wspomnę przykładowo  wybitnego brytyjskiego pisarz H. W. Wellsa, aktora i pisarza Dirka Bogarde’a. Najbardzidej docenionym wieloletnim mieszkańcem tego miasta jest pisarz Iwan Bunin, noblista w 1933 roku. Jego osobisty dorobek literacki był dość skromny, ale na Nobla zasłużył swym wspaniałych językiem, szczególnie w nowelach, nazwanym przez krytyków literackich buninowym brokatem, bo tak jak wyroby z brokatu zdobione złotrem lśnią, tak też jego język. Dodam, że znał dobrze język polski i tłumaczył Mickiewicza i Asnyka.

Panorama Grasse

Udało mu się opuścić Rosję pogrążoną w chaosie porewolucyjnym  w 1920 roku. Dorosłe życie poświęcił uczestnictwu w różnych formach ruchu oporu przeciw hitleryzmowi. Mieszkał w Paryżu. Po zajęciu miasta przez Niemców musiał pośpiesznie uciekać i właśnie tu i w mało zamieszkałych terenach górzystych w pobliżu Grasse kupił dom, w którym przetrzymywał ludzi kryjących się przez aresztowaniemi i kilka rodzin żydowskich, choć ten dom znajdował się w oddaleniu 300 metrów od hitlerowskiego centrum policyjnego – wiadomo, pod latarnią ciemniej. Mieszkańcy Grasse uhonorowali go jednym z dwóch pomników w ich mieście, a innym jest pomnik wspomnianego admirała.

Grasse ciągle stolicą perfum                             

W ostatnich kilkudziesięciu latach po odkryciu zapachowych syntetycznych węglowodanów, perfumy potaniały. Przemysł przejmowany jest coraz bardziej przez potężne korporacje, niektóre międzynarodowe. Prawdziwe perfumy muszą mieć dużą część zapachów kwietnych, dlatego niektóre korporacje jak Dior i Chanel zakładają plantacje kwietne w okolicy Grasse. Nie mają  dużego doświadczenia w skomplikowach procesach produkcyjnych, nie mają wyjątkowo czujnych „nosów”, jak wspomniane tradycyjne firmy.  Dlatego, nawet obecni producenci w Grasse  dostarczają dwie trzecie wszelkich kwiatowych półproduktów tym korporacjom, a więc miasto to jest ciągle stolicą perfum Francji, czyli świata. Jak długo tak pozostanie, tego nikt nie wie.

                                                                                 Władysław Pomarański

 

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.