Co w sprawie pedofilii wiedział Jan Paweł II?

1

W ostatnich tygodniach naczytałem się, nasłuchałem i naoglądałem dużo na temat św. Jana Pawła II. Pojawiły się głosy dyżurnych obrońców, jak promotor beatyfikacji i kanonizacji polskiego papieża ks. Sławomira Odera, czy jego osobisty sekretarz kardynał Stanisław Dziwisz, którzy uparcie twierdzą, że JPII nic nie wiedział w sprawie pedofilii. A skoro się tylko dowiedział, od razu reagował, ba nawet zmienił prawo. W podobnym duchu wypowiada się już od lat znany hagiograf polskiego papieża George Weigel.

Ja też byłem pytany przez red. Elizę Michalik, która po rezygnacji z pracy w Superstacji działa m.in. na portalu onet.pl. Jej właśnie powiedziałem, że wiedział i nic z tą wiedzą nie zrobił. Kto ma rację? Nie czekając na sąd ostateczny, przytoczę kilka faktów potwierdzających moją tezę.

Najpierw jednak dajmy głos obrońcom. Oto co twierdzi ks. Sławomir Oder postulator, a więc znający wszystko, co można wiedzieć na temat kandydata na ołtarze. Jego zdaniem:

Pierwsza ważna rzecz to podkreślenie, że to nie jest tak, że Kościół dopiero teraz zaczyna walczyć z pedofilią. W 2002 roku, kiedy biskupi amerykańscy przyjechali do Ojca Świętego z „wizytą ad limina”, kiedy problem pedofilii w kościele amerykańskim pojawił się w sposób bardzo drastyczny i ewidentny, wtedy Ojciec Święty powiedział w sposób bardzo wyraźny i jednoznaczny, że dla ludzi czyniących krzywdę młodym i dzieciom nie ma miejsca ani w kapłaństwie, ani w życiu zakonnym.

To oficjalna narracja, której o ile wiem, w Polsce nikt dotąd wyraźnie nie zakwestionował. Dziennikarze, którzy nieśmiało dopytują, czy nie warto jednak sprawy podążyć, są taktownie przemilczani. Nie jest wykluczone, że szefowie różnych redakcji i portali odradzają ten drażliwy temat mogący rzucić cień na największego w historii Polski Polaka.

Nie dziwi więc, że ks. Oder wzywa dziennikarzy, którzy twierdzą, że JPII wiedział, ale nic nie zrobił, by odsłonili karty skąd to wiedzą, bo on sam przecież wie najlepiej, jak było ze sprawą pedofilii. Na pytanie, co się stało z informacjami, jakie lądowały na biurku papieża, odpowiada asekuracyjnie:

Nie czuję się kompetentny do udzielania odpowiedzi na tego rodzaju pytania, niemniej jednak chciałbym wiedzieć: skąd ci publicyści mają takie wiadomości? Wiadomo, że mechanizm działania kurii jest bardzo złożony, również kanały informacyjne są dość skomplikowane.

Aż tak bardzo to nie jest skomplikowane, a skuteczność działania Kurii Rzymskiej jest powszechnie znana. Wystarczy wspomnieć, jak bardzo udało się polskiemu papieżowi zamknąć usta niewygodnym teologom a na całym świecie skutecznie usadowić konserwatywnych biskupów. Więc jeśli się chciało, to się zrobiło.

Jak więc było naprawdę?

Można się tego dowiedzieć, jeśli się chce. Publikacji i informacji w Sieci pod dostatkiem. Ja sięgnąłem do tekstu opublikowanego tuż po kanonizacji polskiego papieża w 2014 na łamach „National Catholic Reporter” przez amerykańskiego dominikanina i znanego obrońcę pokrzywdzonych przez drapieżników w sutannach małoletnich, Thomasa Doyle. Jego zdaniem JPII nie zrobił nic pozytywnego w sprawie rozwiązania pedofilii kleru, natomiast zrobił wiele złych rzeczy.

Oto co pisze – podając daty spotkań, ich treść i nazwiska osób, które informowały bezpośrednio Jana Pawła II.

Wszystko zaczęło się w 1984 roku, gdy Doyle ściśle współpracował z nuncjuszem Pio Laghi w USA i przekazywał mu dokładne informacje na temat przypadków pedofilii księży i braku reakcji lokalnych biskupów. Ważne osoby zapewniały go, że wszystko zostanie przekazane papieżowi i na pewno on zareaguje, a może nawet wyda stosowny dokument. Nic takiego się nie stało. Ale po kolei, chętnych zachęcam do lektury całego tekstu dostępnego online:

NATIONAL CATHOLIC REPORTER 

W skrócie sprawa wyglądała następująco. Latem 1984 roku, ofiary notorycznego pedofila księdza Gilberta Gauthe oskarżyły jego, diecezję Lafayette, abpa Nowego Orleanu, nuncjusza i papieża o nadużycia seksualne. Od tamtego czasu z miejsca przestępstwa zaczęły napływać liczne dokumenty ilustrujące przestępstwa. Doyle prowadził sprawę i na bieżąco informował nuncjusza, który ze swojej strony o wszystkim informował „swoich przełożonych w Watykanie”. Na polecenie nuncjusz przygotował dokładny raport liczący 35 stron i przekazał go blisko związanemu z JPII kardynałowi Johnowi Królowi. Król ze swojej strony przekazał raport papieżowi do rąk własnych.

Na wiosnę 1985 roku Doyle złożył szczegółowy raport innemu kardynałowi Silvio Oddi, który odwiedził nuncjaturę w Waszyngtonie. Był on szefem kongregacji kleru i to właśnie on zapewnił Doyle’a, że o wszystkim powiadomi papieża, bo niebawem się z nim spotka razem z innymi szefami kongregacji. To wszystko działo się więc w połowie lat 80. Z całą pewnością ta dokumentacja znajduje się zarówno w archiwum nuncjatury w USA, jak i w archiwach watykańskich kongregacji. Wystarczy do nich sięgnąć.

Dodajmy, że w 1988 roku James Grein, ofiara innego pedofila Theodora McCarricka, spotkał się w Watykanie z JPII i osobiście poinformował papieża o byciu molestowanym właśnie przez (dzisiaj już byłego) kardynała przez wiele lat. Jak powiedział, „papież położył na jego głowie ręce i zapewnił go o swojej modlitwie”. Z tą wiedzą polski papież nie tylko nic nie zrobił, ale zapewnił McCarrickowi błyskotliwą karierę.

Warto jeszcze przytoczyć bulwersującą sprawę, o której pisali m.in. Jason Berry i Hans Küng, że w 1989 roku biskupi amerykańscy prosili JPII o możliwość wyrzucania ze stanu kapłańskiego księży pedofilii, na co polski papież się nie zgodził. Berry również zarzucił biografowi Wojtyły George’owi Weiglowi „wybielanie” JPII w swojej biografii z 1999, która stała się oficjalną wersją pontyfikatu. To brzmi jak żart, ale Weigel całkiem serio tłumaczył zaniedbania JPII w sprawie kryzysu pedofilskiego w Bostonie „różnicą czasu” (an expectations gap), która jakoby uniemożliwiła działanie adekwatne i na czas. Jak słusznie zauważa Berry, jest to o tyle dziwny argument, że akurat Watykan słynie z umiejętności wykorzystywania technologii to przeprowadzenia własnych celów. A już na pewnie nie można tego zarzucić Janowi Pawłowi II, nie bez racji był nazywanego największym celebrytą swoich czasów, który znakomicie wykorzystywał media do popularyzacji własnego wizerunku.

Otwarte pozostaje pytanie, czemu tak inteligentny, znający tyle języków i znakomicie pamiętający tysiące twarzy Karol Wojtyła cierpiał na amnezję akurat w sprawie nadużyć seksualnych kleru, w tym biskupów, a nawet kardynałów? Czy nie okazywały się w tej amnezji pomocne tysiące dolarów, przekazywanych przez tych przestępców do Watykanu?

Te pytania wcale nie są retoryczne. Być może już niedługo ukaże się dokładny raport w sprawie McCarricka (miał być gotowy w styczniu tego roku!), który powinien rzucić sporo światła na te mroczne aspekty katolicyzmu. To światło może się też okazać długim cieniem rzuconym na pontyfikat Jana Pawła II.

Stanisław Obirek
Studio Opinii

 
Poleć:

O Autorze:

Stanisław Obirek

Prof. Stanisław Obirek, autor zaprzyjaźnionego z nami portalu publicystów Studio Opinii (studioopinii.pl), jest teologiem, historykiem, antropologiem kultury. Jest autorem wielu książek i artykułów. Interesuje się miejscem religii we współczesnej kulturze, dialogiem międzyreligijnym, konsekwencjami Holocaustu i możliwościami przezwyciężenia konfliktów religijnych, cywilizacyjnych i kulturowych. Jest zaangażowany w dialog z innymi religiami (m.in. z judaizmem) i z niewierzącymi. Jest wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego w Ośrodku Studiów Amerykańskich. W 1976 roku wstąpił do zakonu jezuitów. Jesienią 2005 ogłosił, że występuje z zakonu i rezygnuje z kapłaństwa. Przyczyny tej decyzji wyjaśnił w książce "Przed Bogiem".

1 Comment

  1. Jak zwykle z ciekawością czytam artykuły tego mądrego ex księdza. Brak zewnętrznej kontroli w jakiejkolwiek instytucji doprowadza do nadużyć. Powinno się na bieżąco rozliczać także hierarchów, czy to kościoła, czy jakichkolwiek innych. Niestety do tej pory mafia kościelna była nietykalna. Z czasem dowiemy się wielu ciekawych, dotychczas owianych tajemnicą rzeczy, łącznie z postępowaniem Jana Pawła II, który jak każdy święty, miał “swoje wykręty”.
    Kiedyś nawet napisałam felieton na ten temat.
    https://beatagolembiowska.wordpress.com/2017/03/14/kazdy-swiety-ma-swoje-wykrety/

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.