Te niezwykłe wybory (preludium) w Kanadzie

2

To aby te (i każde inne) wybory zostały przeprowadzone jak najlepiej i aby wszysy chętni mogli zagłosować, jak gwarantuje im to Konstytycja RP, leży na sercu WSZYSTKIM, niezależnie od sympatii politycznych. I o tym jest ten artykuł. Przyjrzyjmy się jak wyglądają dzisiejsze (w obu Amerykach) wybort prezydenckie w Kanadzie.

Rekordowe zainteresowanie

Do udziału w głosowaniu na całym świecie zgłosiła się rekordowa liczba Polaków zamieszkałych za granicą – aż 375 751 (dane z PKW z 26 czerwca). To prawie 200 000 więcej w wyborach prezydenckich 5 lat temu, w 2015 r.

Spójrzmy na Kanadę i USA. Obecnie zarejestrowanych jest w Kanadzie ponad 8000 rodaków chętnych do głosowania. W Stanach Zjednoczonych wyborców zarejestrowało się ponad 30 000. To duża różnica w stosunku do roku 2015 kiedy w Kanadzie było zarejestrowanych ok. 4500 Polaków, a w Stanach Zjednoczonych 22 000. Liczby te są również znacznie większe niż w ostatnich wyborach parlamentarnych w roku 2019.

Kanada jest na 9. miejscu na całym świecie jeśli chodzi o liczbę zarejestowanych do wyborów Polaków. Co ciekawe, procent Polaków chętnych do odddania głosu w wyborach prezydenckich w stosunku do ogólnej liczby Polaków w kraju jest prawie o 2,5 raza wyższy w Kanadzie (0,8 proc.) niż w Stanach Zjednoczonych (0,3%).

Chętnych jest więc znacznie więcej, mimo wielkiego fiaska „wyborów“ 10 maja. Ale jak naprawdę wyglądało preludium do tych wyborów?

Zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Kanadzie przyjęto model wyborów korespondencyjnych, motywując to sytuacją epidemiologiczną i decyzją władz kanadyjskich. I w sumie pewnie model korespondencyjny jest dobrym pomysłem zważywszy jak ogromne są odległości w obu tych krajach. Ale w tym przypadku jest to po pomysł fatalny wyłącznie z powodu braku czasu, tzw. kalendarza wyborczego. No bo w jaki sposób w ciągu zaledwie paru dni przesyłka z pakietem wyborczym z Konsulatu w Toronto wysłana zwyczajną pocztą (sic!), a nie przyspieszoną (np. Xpresspost), ma dotrzeć do wyborcy, który mieszka np. w stolicy prowincji Saskatchewan Reginie, oddalonej o 2500 km od Toronto, i powrócić w ciągu zaledwie tych paru dni (jednego dnia?) do komisji obwodowej w Toronto? Jest to po prostu niemożliwe. Pomijamy już koszt – jedynej możliwej w tej sytuacji czasowej – wysyłki kurierskiej, czyli nawet około $65. A zatem w sumie państwo polskie, płacące tylko za wysyłkę, ponosi znacznie mniejszy koszt niż sam wyborca pragnący wziąć udział w wyborach za granicą, co gwaranuje mu Konstytucja. Dlaczego ma płacić tak dużo jeśli jest to ktoś starszy, albo ktoś kto przeżywa problemy finansowe wskutek pandemii…

Komisje

W 2019 roku było ich 320 na świecie, a teraz powołano ich zaledwie 169 – dlaczego?

W Kanadzie powstały 4 komisje, a nie 5 jak planowano na 10 maja, kiedy w Toronto miały być, jak zawsze, dwie. W wyborach prezydenckich w 2015 roku były komisje min. w Saskatoon i Winnipegu, a w 2019 roku w wyborach parlamentarnych komisji było osiem, a więc poza dwiema w Toronto, jedną w Montrealu, jedną w Ottawie i jedną w Vancouver, były komisje w Edmonton, w Calgary i w Winnipegu.

W Stanach Zjednoczonych sytuacja jeszcze bardziej utrudnia głosowanie, zważywszy, że przy tak ogromnej Polonii i tak ogromnych odległościach powołano tylko… pięć komisji: w Waszyngtonie, Nowym Jorku, Los Angeles, Chicago i Houston. A co z miastami takimi jak Boston, Seattle czy Detroit, gdzie jest mnóstwo Polaków? A stan Floryda, gdzie także mieszka bardzo liczna Polonia? Te odległości oczywiście nie byłyby takim problemem gdyby nie tak krótki czas na otrzymanie i odesłanie pakietów wyborczych.

Niejednolite przepisy

Jak to możliwe, aby trzy komisje w Kanadzie – w Toronto, Ottawie i Vancouver – miały inne zasady przeprowadzania wyborów niż ta w Montrealu, gdzie w ramach głosowania korespondencyjnego jest możliwe bezpośrednie odebranie pakietu i bezpośrednie go dostarczenie do konsulatu? A co ciekawe, Montreal i ogólnie prowincja Quebec to właśnie region najbardziej dotknięty edpidemiologicznie w całej Kanadzie.

Jak wiemy z mojego wywiadu z panią Konsul z Toronto i panem Konsulem z Montrealu decyzja w zasadzie była podejmowana przez każdego konsula niezależnie. To bardzo dziwne, że nie było zaleceń albo ustaleń odgórnych na szczeblu Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Jak to możliwe żeby jeden konsulat zezwalał już wcześniej na to, żeby można było dostarczać pakiety z głosami przez całą sobotę wyborczą do końca dnia pracy komisji (godziny 21.00) np. w Toronto, ale nie w Montrealu. Jeszcze tydzień temu w piątek, w moim wywiadzie z konsulami w Toronto i w Montrealu usłyszałam, że będą brane pod uwagę tylko te głosy, które dotrą do konsulatu w Montrealu do piątku 26 czerwca. Już teraz wiadomo, że MSZ zmienił przepisy i wydłużył ten termin o sam dzień głosowania (o sobotę 27 czerwca w obu Amerykach i o niedzielę 28 czerwca w pozostałych częściach świata). Dlaczego nie można było tak postanowić od razu wszędzie, nie mieszając już i tak zdezorientowanym ludziom w głowach?

Informacje

Informacji było mało, były niepełne i trudno dostępne. Nie każdy jest na Facebooku, a media są po to aby były informowane i przekazywały informacje o wyborach dla wszystkich Polaków, niezależnie od ich sympatii politycznych.

Począwszy od samej rejestracji, w której nikt nikomu nie pomagał. Bardzo trudno było dodzwonić się do konsulatu – sami przetestowaliśmy tę drogę. A kiedy się już udało, udzielano niechętnie wypowiedzi. Jedna z wielu takich rozmów, zrelacjonowana nam przez jedną z naszych czytelniczek, brzmiała jak rozmowa z maszyną. Na pytania kiedy przyjdą pakiety, kiedy zostały wysłane – słyszała kilkakrotnie powtarzane: „proszę czekać na otrzymanie przesyłki“. I to nie były nagrania, a odpowiedzi odbierających telefon osób. „A czy może mi Pani powiedzieć?“ – „Proszę czekać na przyjście pakietu“, itd.

Na stronie fejsbookowej Konsulatu w Toronto jest dużo wpisów, w których ludzie wyrażają irytację faktem, że nie przyszły ich pakiety, że nie można się dodzwonić, że nie można uzyskać informacji. Na pewno placówki dyplomatyczne powinny były to rozwiązać znacznie lepiej. Dlaczego MSZ nie zrobił  infolinii, gdzie ludzie mogliby zadzwonić i uzyskać wszystkie niezbędne informacje?

Dlaczego żadne informacje nie były wysyłane do mediów kiedy ciągle wszystko się zmieniało? Najpierw mieliśmy kompletny chaos z tzw. wyborami 10 maja, a następnie ciągłe zmiany i uaktualnienia. I zero komunikatów medialnych.

Rejestracja

Rejestracja odbywała się wyłącznie elektronicznie. Dla wielu ludzi starszych była to bariera nie do pokonania. Może warto było się zastanowić w jaki sposób pomóc?

I dwa największe problemy – wysyłanie pakietów i ich odsyłanie (jeśli w ogóle doszły…)

Wysyłka pakietów

Jedne konsulaty wysyłały pakiety pocztą rejestrowaną, inne pocztą zwykłą, np. Toronto. Kiedy je wysyłano – nam nie powiedziano. W czasie mojego wywiadu nie mogłam wyciągnąć z pani Konsul Izabeli Fabjańskiej-Potapczuk dokładnej informacji, nie wiedzieć czemu. Mówiła kilkakrotne: “piątek jest dzisiaj kiedy rozmawiamy i do dzisiaj wszystko zostało wysłane”. “Czy zostało wysłane wczoraj, czy przedwczoraj?”, pytałam kilka razy. “Dzisiaj jest piątek i wszystko zostało wysłane”. Nie wiem skąd ta niechęć do udzielania prasie informacji.

Prawda jest taka, że są osoby w Toronto, które DO PIĄTKU wieczorem nie dostały swoich pakietów – a więc NIE MOGĄ ZAGŁOSOWAĆ! Co się dzieje w innych częściach Kanady, w prowincjach, które podlegają pod region konsularny Toronto – jak mogli dostać na czas pakiety Polacy gdzieś w Saskatchewen czy w Halifaksie, w Nowej Szkocji?

Co ciekawe, czasami zdarzało się, że jedna osoba w tej samej rodzinie dostawała pakiet, a inna nie – osoby mieszkające w tym samym domu, pod tym samym adresem. Nie wiemy czy te pakiety na pewno były wysłane, bo nie ma żadnych śladów, jako że nie była to poczta rejestrowana.

Odsyłanie pakietów

No i druga najważniejsza rzecz – przekazanie głosów w drugą stronę. A tu dwa aspekty: czas i pieniądze. Canada Post w okresie pandemii nie gwarantuje czasu dostarczania żadnych przesyłek, szczególnie w Toronto i południowym Ontario. Nawet z kurierami nic nie jest pewne.

Spójrzmy na koszt. Wysłanie przesyłki Xpresspost, co dawało stosunkowo największą szansę dostarczenia jej w ciągu dwóch dni, to kilkanaście dolarów. Kurier – kilkadziesiąt dolarów, nawet lokalnie. Kurier z Reginy do Toronto (2500 km) kosztuje $65. Jak można spodziewać się aby w pierwszej tylko turze wyborów ludzie musieli ponosić tak wysokie koszty? 

A przede wszystkim i poczta i nawet kurierzy odpowiadając na pytania kiedy zostanie doręczona przesyłka, odpowiadali: nie ma żadnej gwarancji.

Niektórzy ludzie organizowali wspólne wysyłki, co okazało się być zgodne z przepisami, ale nie wszyscy mogli „się załapać“, szczególnie kiedy pakiety przychodziły do ich domów w środę czy czwartek. Przecież są tacy, którzy mieszkają na tyle daleko, że nie mogli dojechać gdzieś, gdzie organizowano taką wspólną wysyłkę. Inni mają pracę, dzieci, albo nie mają samochodu.

A zresztą dlaczego mieliby stawać na głowie żeby zdążyć, ponosząc przy tym tak wysokie koszty i poświęcając swój czas, w dodatku w czasach pandemii, kiedy nie wszyscy chcą narażać swoje zdrowie w metrze czy autobusie? Dlaczego nie skrzynka na ogrodzeniu konsulatu? Jak się okazuje, w Montrealu można było taką opcję zorganizować. Ba, dało się to w końcu zrobić nawet w niektórych miejscach w Europie, np. w Hadze. Tam konsul zdecydował, że można powiesić skrzynkę, gdzie ludzie mogą przychodzić i wrzucać przesyłki. I nie jest żadnym tłumaczeniem, że np. w Toronto ponad 5,5 tys. zarejestrowanych osób oznaczałoby 5,5-tysięczny tłum ludzi stojących w kolejce. Doskonale wiemy, że byłoby to rozłożone w czasie. Poza tym przyjeżdżałaby jedna osoba i wrzucała kilka przesyłek. Na pewno byłoby to możliwe. Wymagałoby po prostu dobrej woli.

Najlepszym dowodem na fiasko całej procedury są liczby: do rana w sobotę z 5674 wysłanych przez Konsulat w Toronto pakietów powróciło tylko 3300. To bardzo mało. Nawet jeżeli jeszcze jakieś pakiety dotrą kurierem dzisiaj, w sam dzień głosowania, nie będzie ich tyle, ile nie dotarło na czas (ponad 2300).

Polityka

No i wreszcie polityka, która w wielu miejscach na świecie ma wpływ na wszystko, np. na skład komisji. Nagle się okazało, że w Toronto nie ma zgłoszonych na czas osób mających reprezentować Komitet Wyborczy Rafała Trzaskowskiego, głównego oponenta obecnego prezydenta. Zgłoszone były dwie osoby, bo spodziewano się dwóch komisji, jak zawsze (i jak miało być w maju). Zakładamy, że były interwencje, bo nagle nie tylko jedna z tych osób, ale wręcz obie zostały do komisji 66 dołączone. Pytana przeze mnie o przyczynę zmiany decyzji konsul odmówiła komentarza.

Tak samo było w wielu miejscach na świecie. Interwencje poskutkowały w większości przypadków, na szczęście. Ale po co ta zmarnowana energia i czas? Nie lepiej było od razu zachować się zgodnie z zasadami demokracji i włączyć te osoby do składów komisji?

O upolitycznieniu placówek dyplomatycznych można by długo, ale to temat na osobny artykuł…

Co mówią wyborcy?

• Mój pakiet wyszedł z konsulatu 17.06, dostałem go 24.06, tydzień później, wysłałem go godzinę później Xpresspost w cenie $12,85. Doszedł na czas. Dlaczego państwo polskie nie może tych pakietów wysyłać Xpresspost, który idzie 1-2 dni???

• Próbowałam dyskutować z konsulatem, ale to było na marne. My dostaliśmy i wysłaliśmy nasze głosy w czwartek Fedexem i nadal nie doszły, choć miały dojść dzisiaj. Koszt – 70 dolarów. Oby to była inwestycja w demokrację.

Nasze pakiety doszły dzisiaj, w czwartek 25 czerwca, o godzinie 14.30. Mój partner zaraz zwolnił się z pracy i stracił dwie godziny na szukanie kuriera, który dostarczy przesyłkę do Konsulatu do soboty. Przy kolejnym podejściu udało się znaleźć, koszt – 60 dolarów.

Druga tura

Pewnie będzie druga tura. Czy przed nami te same frustracje, ten sam stres czasowy? W Kanadzie i USA wypadają z usług poczty dwa dni – Canada Day 1 lipca i 4th July w USA – 4 lipca. 

Czy lekcje wyniesione z tej pierwszej tury pomogą i zmienią to, co bedzie się działo w Kanadzie i USA 11 lipca? Bardzo na to liczymy.

O wyborach za granicą w “Gazecie” przeczytasz w kategorii POLONIA

Relacja z samych wyborów – wkrótce

 

 

Poleć:

O Autorze:

Malgorzata P. Bonikowska

Dziennikarka, publicystka, anglistka (doktor językoznawstwa), nauczycielka, autorka książek, działaczka społeczna, współtwórca i redaktor naczelny www.gazetagazeta.com. Kocha pisanie, przyrodę i ludzi.

2 Comments

  1. Kochani Rodacy mieszkający na stałe w tych pięknych krajach. Błagam. Nie wybierajcie nam władz. To my później się borykamy z problemami wynikłymi z włodarzy których nam wybieracie. Was to zupelnie nie dotyczy. Jeden głos, a dowalę Polakom! To tak ma wyglądać? My sobie poradzimy!

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.