Wujek z Ameryki

0
Z cyklu: Głos sceptyka z Polski
 
Tuż po II wojnie św. Ameryka przyszła Polsce z pomocą. Paczki UNRRA to był skarb dla wygłodniałych Polaków. Był rok 1945. Miałem już 6 lat i tułając się podczas wojny z Mamą (Tata w obozie) tu i tam doświadczyłem nie jedno. Było biednie. Bardzo biednie.
 
I właśnie wówczas narodził się dobry wujek z Ameryki; dzięki amerykańskim darom chodziłem w pumpach (co prawda za dużych dla mnie o kilka numerów), cenne były nawet puszki z koniną, zresztą w ogóle co płynęło z USA do Polski było niczym jak przysłowiowa „manna z nieba”.
 
Potem krajowe władze postawiły szlaban dla imperialistów, ale nielegalnie słuchało się „Wolnej Europy” i zachwycaliśmy się jazzem.
 
Po wielu, wielu latach czyli dzisiaj trudno przyklasnąć temu co się święci. Prezydent mocarstwa robi nas w przysłowiowego konia (albo wała) czyli inaczej mówiąc w bambuko.
 
Zaprasza do siebie jednego z kandydatów w nadchodzących wyborach prezydenckich czyli wciska się w nasze życie polityczne. Co zyska? To mianowicie, że nie jest tym tradycyjnym wujkiem z Ameryki, lecz kiepskim graczem, którego nie ma za co szanować.
 
Jerzy Klechta
Poleć:

O Autorze:

Jerzy Klechta

Jerzy Klechta – dziennikarz prasowy i telewizyjny. W zawodzie od przeszło 50 lat. Autor ponad 20 książek.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.