Historyczny triumf Cracovii w Pucharze Polski

0

To było spotkanie godne finału Pucharu Polski. W meczu między Lechią Gdańsk i Cracovią było wszystko – zwroty akcji, czerwona kartka i ładne gole. Ostatecznie po raz pierwszy w rozgrywkach triumfowały Pasy, wygrywając 3:2 w dogrywce.

Lechia, która przed rokiem pokonała w finale Jagiellonię Białystok i broniła tytułu, wcale nie była faworytem piątkowego meczu z Cracovią, która ewidentnie miała patent na gdańszczan. Zespół z Krakowa wygrał z nimi pięć ostatnich spotkań w ekstraklasie.

Tym razem finał był rozgrywany na Arenie Lublin, zamiast na PGE Narodowym w Warszawie. PZPN już wcześniej podjął decyzję, że ze względu na restrykcje związane z pandemią COVID-19 lepiej zorganizować mecz na innym, mniejszym obiekcie. Na trybunach stadionu w Lublinie mogło zasiąść około 3700 kibiców. Przed meczem zrobiło się nieco nerwowo w obozie Lechii, albowiem klubowy autokar, którym jechali m.in. pracownicy klubu i ich rodziny, został zawrócony. Istniało podejrzenie, że jedna z osób może być zakażona koronawirusem.

Pierwsza odsłona należała do piłkarzy Lechii. To oni od początku prezentowali się pewniej, atakowali z większym animuszem i przede wszystkim potrafili wykorzystać błąd obrońców Cracovii. Dokonał tego konkretnie Omran Haydary w 21. minucie. Niepilnowany Afgańczyk pewnym strzałem wykończył dośrodkowanie Żarko Udovicicia. Fatalnie zachował się Michał Helik, który stracił piłkę, wdając się w drybling przed swoim polem karnym. 

Po strzelonym golu kibice Lechii nie potrafili powstrzymać emocji i zachować wymaganego dystansu, o który apelował spiker. Po chwili wrócili jednak na swoje miejsca. Później nieco aktywniejsi byli zawodnicy Cracovii, dużo zamieszania robił Mateusz Wdowiak. Jeszcze przed straconym golem popisał się on ostrym dośrodkowaniem, ale żaden z kolegów nie był w stanie dojść do piłki, a później oddał nieprzyjemny strzał i Zlatan Alomervić sparował piłkę na rzut rożny. Końcówka ponownie należała do gdańszczan. Swoje szanse mieli Udovicić i Karol Fila, a groźnie było również po wrzutce Rafała Pietrzaka, jednak wynik nie uległ zmianie.

W drugiej połowie podopieczni Michała Probierza ruszyli do ataku. W szatni musiało być gorąco, albowiem jego zespół grał zdecydowanie lepiej. Nic dziwnego – po raz pierwszy w swojej historii Cracovia rywalizowała w finale Pucharu Polski. Po jednym z dośrodkowań bliski skierowania piłki do bramki był David Jablonsky, ale w ostatniej chwili jego strzał przyblokował Pietrzak. Jak się okazało, ofiarna interwencja została okupiona kontuzją.

Pietrzaka zastąpił brazylijski pomocnik Conrado, ale jego brak przez resztę meczu był aż nadto widoczny. Nie zmienia to faktu, że zmiennik mógł zostać bohaterem spotkania, gdyby wykazał się zimną krwią pod bramką Lukasa Hrosso po świetnym podaniu Flavio Paixao. Krakowianie dążyli do wyrównania i dopięli swego. Blisko był Florian Loshaj, ale to nie on, a niewidoczny w pierwszej połowie Pelle van Amersfoort idealnie opanował piłkę i technicznym uderzeniem pokonał Alomerovicia. Asystę zanotował Kamil Pestka. 

Później więcej pracy miał sędzia Paweł Raczkowski. Najpierw słusznie – po konsultacji z VAR-em – nie uznał gola Cornela Rapy dla Cracovii – zawodnik wepchnął piłkę do bramki ręką. Natomiast w 79. minucie w pełni zasłużenie wyrzucił z boiska Mario Malocę z Lechii, po tym jak ten, leżąc na murawie, wyprostowaną nogą zaatakował van Amersfoorta. Wydawało się, że zespół z Trójmiasta będzie miał ogromne problemy, a tymczasem niepilnowany Conrado mocno wstrzelił piłkę z lewej strony, a Patryk Lipski najwyżej wyskoczył w polu karnym i uderzeniem głową zapewnił kolejne prowadzenie Lechii. Odpowiedź Cracovii była natychmiastowa. W 88. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w identyczny sposób co Lipski, do siatki rywali trafił Jablonsky. W tej sytuacji zawiódł pilnujący go Michał Nalepa. Choć jedni i drudzy stworzyli jeszcze po jednej okazji, to wynik 2:2 oznaczał dogrywkę.

W pierwszej części dogrywki obie ekipy ewidentnie zwolniły i żadna nie potrafiła zagrozić bramce przeciwnika. Zmęczenie dawało się we znaki. Z kolei w drugiej trenerzy Probierz i Stokowiec dokonali po zmianie, co przełożyło się na większą aktywność, choć piłkarze myślami byli już chyba przy rzutach karnych. A przynajmniej tak wyglądały ich poczynania do 117. minuty.

Wtedy krakowianie przeprowadzili składną akcję, Kamil Pestka precyzyjnie podał po ziemi z lewej strony w szesnastkę, a Wdowiak uderzeniem na bliższy słupek wprawił w radość kibiców Cracovii. Było 3:2. Zawodnicy Lechii jeszcze zaatakowali, ale nie mieli już sił, by odwrócić losy spotkania. Tym samym Cracovia po raz pierwszy wywalczyła Puchar Polski i zagra w eliminacjach do Ligi Europy.

Cracovia – Lechia Gdańsk 2:2 (0:1) po 90 minutach. 3:2 (2:2) w dogrywce.

Bramki: Pelle van Amersfoort (65.), David Jablonsky (88.-głową), Wdowiak (117.) – Omran Haydary (21.), Patryk Lipski (85.-głową). Czerwona kartka: Mario Maloca (Lechia, 79, za faul). Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).

Cracovia: Lukas Hrosso – Cornel Rapa, Michał Helik, David Jablonsky, Kamil Pestka – Mateusz Wdowiak, Pelle van Amersfoort, Florian Loshaj (113. Milan Dimun), Ivan Fiolić, Sergiu Hanca (119. Michal Siplak) – Rafael Lopes (82. Tomas Vestenicky)

Lechia Gdańsk: Zlatan Alomerović – Karol Fila, Michał Nalepa, Mario Maloca, Rafał Pietrzak (53. Conrado), Omran Haydary (83. Patryk Lipski), Tomasz Makowski, Maciej Gajos (70. Łukasz Zwoliński), Jarosław Kubicki – Żarko Udovicić, Flavio Paixao (107. Egzon Kryeziu). 

 

Poleć:

O Autorze:

Contributor

Materiał nadesłany do redakcji.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.