Tragedia narodowa

0

Z cyklu: Wieści z frontu

Szanowni Państwo,

to był cud, że w kilka zaledwie tygodni Rafałowi Trzaskowskiemu udało się zgromadzić tak wielkie społeczne poparcie. To był cud, że tak wielu wyborców zdecydowało się oddać na niego swój głos, pomimo że wszedł do kampanii późno. I jak tu nie wierzyć w cuda?

W mojej obwodowej komisji wyborczej na warszawskim Starym Mokotowie nasz kadydat wygrał wyścig w cuglach, zdobywając 70% głosów, lecz wiadomo, że żyjemy w enklawie, w bańce. Na ławeczece przed lokalem wyborczym siedział mniejszościowy suweren z twarzą ukrytą w dłoniach i głośno rozpaczał do swojej żony: “Oni głosują na tego pedała Trzaskowskiego, teraz cała Polska będzie pedalska! Widziałem głosy w urnie, bo nie wszyscy składali kartki! Co robić?!”

Przytaczam tę bzdurną i obraźliwą jeremiadę na dowód, jak działa propaganda, i na czym polega społeczne funkcjonowanie oparte na fobiach i uprzedzeniach. Nie ma ono nic wspólnego z myśleniem, logiką i racjonalizmem. W nacjonalistyczny system plemienny wpisane jest wykluczanie i polowanie na czarownice. Tak ludzie pojmują wspólnotę. Na samosądzie i oblężonej twierdzy. Tego typu argumenty są najbardziej efektywne.

Faszyzm, stalinizm, populizm – nie mam zamiaru rozkładać pisowskiego planu na czynniki pierwsze, ani definiować teraz powyższych haseł. Napisałbym bowiem książkę, tymczasem przede mną napisali na ten temat o wiele kompetentniej fachowcy. Pisowski faszyzm, pisowski stalinizm, pisowski populizm.

Rafał Trzaskowski powróci do ratusza. My, ludność stolicy, będziemy solidarnie znosić szykany ze strony PiS, jak dotychczas, i jak w wielu innych miastach. Czy ten kapitał, czy ten potencjał, jaki udało się zyskać Trzaskowskiemu, przełoży się jakkolwiek na naszą opozycyjną skuteczność? Czy go nie roztrwonimy? Z pewnością dzięki kampanii, mimo że ostatecznie zakończonej klęską, choć jedynie o włos, wyborcy pisowscy mieli wreszcie okazję zapoznać się z naszą argumentacją, przestrogami i biciem na alarm.

Zapewne ugrupowania polityczne będą teraz wewnętrznie się rozliczać. Nie pomogło Trzaskowskiemu, że jego zaplecze tak długo czekało z publikacją i upowszechnieniem swojego nowego programu i wizji państwa. Trzeba to było uczynić już w ubiegłym roku, no ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

Teraz znów PiS ma legitymację do sprawowania niczym nieskrępowanej władzy. Duda będzie mieć drugą kadencję i podpisze wszystko, co mu Kaczyński do podpisu podsunie. Zapewne władza obierze twardszy kurs, gdyż wynik wyborczy jest ostrzeżeniem, że połowa Polski nie chce tak destrukcyjnych rządów. Trzeba nas będzie spacyfikować i zneutralizować. Tak podejrzewam.

Czekają nas zatem smutne lata, kolejne lata protestów i przyglądania się, jak Kaczyński obraca naszą ojczyznę w perzynę, czyniąc z tego kraju klepisko i ugór.

Powiem coś bardzo niepopularnego, ale jestem do tego zmuszony okolicznościami: los musi się dopełnić, tak widać nam pisane. Wróg jest pośród nas, jest tu wewnątrz, w środku. Nikt nikomu nie przystawiał pistoletu do skroni. Ludzie wybrali sami, kierując się nieprzymuszoną wolą. Zwyciężył plan niszczycielski i złowrogi, destrukcyjny i fatalny – tak chce ponad połowa.

Tylko w ten sposób, poprzez doświadczenie osobiste, odbywa się edukacja. Nic nie pomogą desperackie zabiegi Judymów i Siłaczek. Ludzie muszą nabyć doświadczeń na skalę masową. Tylko w ten sposób mentalność i przekonania mają szansę ulec zmianie. Jakie to będą doświadczenia? Myślę, że bolesne i wielce dotkliwe. Całość odpowiedzialności za nie weźmie na siebie rządząca i “jedynie słuszna” partia.

Musimy, jak widać, pogrążyć się w całkowitym chaosie i osiągnąć dno, aby potem, aby kiedyś mieć szansę się odeń odbić. Jak się okazało, to jeszcze nie ta chwila. Jeszcze za mało ludziom owego festiwalu namiętnych uniesień religijno-roszczeniowych. Jeszcze nie pojęli, że zdecydowali o kursie w przepaść.

Cóż pozostaje nam? Dopóki mamy siły, my – opozycja uliczna – nadal będziemy zdzierać gardła i zelówki, by pokazywać sobie nawzajem, by pokazywać złej władzy i by pokazywać całemu światu, że Polacy jednak nie są jedynie stadem baranów prowadzonych na rzeź. I że są w tym narodzie także ludzie myślący, zatroskani szczerze o losy ojczyzny.

Głęboko wierzę, że dożyjemy triumfu prawdy nad tym szaleńczym projektem zniszczenia, i że będzie nam dane zobaczyć klęskę Kaczyńskiego, Dudy i ich pomagierów.

Jednak za mało jeszcze znaków, nie udało się zapobiec katastrofie państwa. Musimy poczekać. musimy zbiednieć, żeby zmądrzeć. Musi nas dopaść bieda z nędzą, a wówczas nie tylko połowie narodu otworzą się oczy, lecz wszystkim pozostałym. Wielka szkoda. Wypada płakać i oczekiwać najgorszego, które nieuchronnie się zbliża.

Przemysław Wiszniewski

 

Poleć:

O Autorze:

54-latek, warszawiak. 20 lat pracował w TVP jako dziennikarz TV Edukacyjnej i TV Polonia, z wykształcenia pedagog, UW. Ukończył psychoanalizę szkoleniową. Był aktywistą Otwartej Rzeczpospolitej, prowadząc szkolne pogadanki na temat wielokulturowości. Zaangażowany w dialog żydowsko-polski na blogu FaceJew. Publicysta serwisów Ruch Komitetu Obrony Demokracji, Liberte Leszka Jażdżewskiego, „Medium Publiczne” Ewy Wanat, Koduj24 Magdy Jethon, "Studio Opinii" Stefana Bratkowskiego., były red. nacz. "Naszego Czasopisma", rzecznik Stowarzyszenia WRD i ODnowy. Wydawca jednodniówki "Na czatach" pod redakcją Haliny Flis-Kuczyńskiej. Zaangażowany w dokumentowanie wideo działań opozycji ulicznej na Video-KOD, a także przekazów Tomasza Piątka.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.