Gol za golem. Lewandowski wkroczył do elitarnego klubu.

0

Liga Mistrzów to w tym sezonie królestwo Roberta Lewandowskiego. W sobotę napastnik Bayernu dwa razy pokonał bramkarza Chelsea, a to oznacza, że zdobywał bramki w każdym meczu tej edycji Champions League, w którym wystąpił. Dołączył także do elitarnego grona.

Lewandowski nie zagrał tylko w Monachium z Tottenhamem w fazie grupowej. W pozostałych meczach trafiał do siatki. Pięć goli strzelił w dwumeczu przeciwko Crvenie Zveździe Belgrad, trzy razy trafiał z Olympiakosem i dwie bramki dorzucił z wyjazdowym starciu ze Spurs. Łącznie po fazie grupowej mógł pochwalić się fantastycznym bilansem 10 goli.

Przed wstrzymaniem rozgrywek Champions League pokonał jeszcze raz bramkarza Chelsea, a Bayern wygrał na wyjeździe 3:0. Rewanż, który odbył się w sobotę w Monachium, był więc tylko formalnością. Monachijczycy byli jedną nogą w ćwierćfinale. Lewandowski jednak długo nie czekał na kolejną bramkę. W 10. minucie z rzutu karnego pokonał Willy’ego Caballero. Kilka minut później popisał się asystą, bramkę zdobył Ivan Perisić.

W drugiej połowie perfekcyjnie dośrodkował do Corentina Tolisso, który trafił na 3:1. Mało tego. Sześć minut przed końcem Lewy strzelił kolejnego gola, już 13. w tej edycji Ligi Mistrzów.

“Lewy” dołączył również do elitarnego grona piłkarzy strzelających w siedmiu meczach Ligi Mistrzów z rzędu! Wcześniej takim wyczynem mogli się pochwalić tylko: Ruud Van Nistelrooy, Edinson Cavani i Cristiano Ronaldo. Liczby Lewandowskiego w tym sezonie są wprost kosmiczne. Polak trafiał do siatki 53 razy w 44 meczach we wszystkich rozgrywkach.

W sobotni wieczór również piłkarze Barcelony pokonali na Camp Nou Napoli 3:1, rozstrzygając losy dwumeczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. W wyjściowym składzie gości zagrał Piotr Zieliński. Arkadiusz Milik wszedł w końcówce spotkania. W kolejnej fazie rozgrywek Katalończycy zmierzą się z Bayernem.

Po pierwszym starciu tych drużyn, do którego doszło jeszcze w lutym, losy awansu były sprawą otwartą. Na Stadio San Paolo padł wówczas remis 1:1. W rewanżu nie było jednak wątpliwości, która ze stron bardziej zasłużyła na dalszą grę w Lidze Mistrzów. Losy awansu jeszcze przed przerwą zostały rozstrzygnięte.  Zawodnicy Napoli  odważnie rozpoczęli sobotnie spotkanie, lecz szybko zostali skarceni przez gospodarzy. Już w 10. minucie gry Clement Lenglet wygrał walkę fizyczną w szesnastce przyjezdnych i zamienił na gola dośrodkowanie Ivana Rakiticia z rzutu rożnego.

Strata bramki wyraźnie podcięła neapolitańczykom skrzydła. Tymczasem wicemistrzowie Hiszpanii szukali kolejnych goli, grając z wielką swobodą. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Dwukrotnie do siatki trafił Lionel Messi, choć sędzia uznał tylko jedną próbę. W drugiej sytuacji dopatrzył się zagrania ręką Argentyńczyka.

Gospodarze dopięli jednak swego i przed przerwą zdobyli trzecią bramkę. Dokonał tego Luis Suarez, wykorzystując rzut karny podyktowany za faul Kalidou Koulibaliego na Messim. Napoli odpowiedziało chwilę później, również z jedenastu metrów. Marca-Andre ter Stegena pokonał Lorenzo Insigne. Był to jednak dopiero pierwszy celny strzał gości w tym meczu. 

Po powrocie piłkarzy z szatni gra bardziej się wyrównała. Podopieczni Gattuso długo mieli jednak problemy ze stwarzaniem groźnych sytuacji podbramkowych. Włoski trener starał się pobudzić ofensywę, wprowadzając na murawę Matteo Politano i Hirvinga Lozano. Ten ostatni zmienił na boisku Zielińskiego.

Jednak dopiero wejście Milika dziesięć minut przed końcem podstawowego czasu gry bardziej ożywiło ataki przyjezdnych. Polski napastnik już po chwili posłał piłkę do siatki. Niestety znajdował się na spalonym i wynik nie uległ zmianie. Milik do końca szukał jeszcze gola kontaktowego, lecz bez powodzenia. Być może zrobiłby więcej, gdyby pojawił się na murawie nieco wcześniej. 

Dwa spotkania rozegrane zostały w piątek. Real Madryt przegrał z Manchesterem City, i ta porażka wyrzuciła Królewskich z Ligi Mistrzów. Była 9. minuta, kiedy Varane wyprowadzał piłkę w okolicach własnego pola karnego. Robił to jednak tak nieporadnie, że Gabriel Jesus zabrał mu ją i natychmiast podał do Raheema Sterlinga. Anglik z bliska trafił do pustej bramki.

Na pewno nie takiego początku wyobrażali sobie piłkarze Królewskich, którzy musieli odrabiać straty z pierwszego meczu w Madrycie (1:2). “Ogromny błąd Varane’a” – skwitowała na swojej stronie internetowej gazeta “Marca”. Z kolei statystycy zwrócili uwagę, że to już drugi tak poważny błąd, kosztujący utratę gola, francuskiego obrońcy w tej edycji Ligi Mistrzów.

A to 27-letni Varane miał być przecież liderem madryckiej defensywy, osłabionej przez pauzującego za kartki kapitana Sergio Ramosa. Na domiar złego Francuz, mistrz świata z 2018 roku, w drugiej połowie popełnił kolejny fatalny błąd. Przy stanie 1:1 (wyrównująca bramka z 28. minuty Karima Benzemy) skiksował przy pierwszej próbie wybicia piłki, przy poprawce za lekko głową podał do bramkarza, a Thibauta Courtoisa wyprzedził Jesus i ustalił wynik meczu. 

Real pierwszy raz za kadencji Zinedine’a Zidane’a odpadł w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Podczas pierwszej misji francuskiego szkoleniowca (2016-2018) Królewscy trzykrotnie sięgnęli po trofeum. W piątkowy wieczór Manchester City – obok Olympique Lyon – dołączył do grona ćwierćfinalistów.

Dwie bramki Cristiano Ronaldo w rewanżu z Olympique Lyon w 1/8 finału Ligi Mistrzów nic nie dały. Juventus wygrał wprawdzie 2:1, ale zabrakło mu jednego trafienia do awansu. Po losowaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów mało kto w Turynie bał się rywalizacji z Olympique Lyon. Tymczasem po porażce we Francji 0:1 Bianconeri stanęli pod ścianą. Przed rewanżem było wiele niewiadomych i wątpliwości. Pierwotnie przecież mecz miał odbyć się w marcu, a przesunięto go na początek sierpnia.

Juventus przystępował do spotkania zaledwie tydzień po zakończeniu Serie A. Liga francuska została przerwana, więc Lyon rozgrywał tylko sparingi i finał Pucharu Ligi z PSG. Na pewno jednak brakowało mu regularności.

Mecz rozpoczął się nie po myśli gospodarzy. Sędzia po faulu Rodrigo Betancoura wskazał na jedenasty metr. Skorzystał jeszcze z pomocy VARu, ale decyzji nie zmienił. Memphis Depay stanął naprzeciwko Wojciecha Szczęsnego i sprytną wcinką przechytrzył Polaka. W 12. minucie mieliśmy więc sensację. Juventus potrzebował aż trzech goli do awansu.

Podopieczni Maurizio Sarriego ruszyli do ataków. Po rajdzie Federico Bernardeschiego powinien być remis, ale w ostatnich chwili z linii bramkowej piłkę wybił jeden z obrońców. Starał się Cristiano Ronaldo. Po jego rzucie wolnym kapitalnie bronił Anthony Lopes. W końcówce pierwszej połowy rzut wolny wykonywał Miralem Pjanić, który trafił w rękę stojącego w murze Depaya. Wydawało się, że Holender trzymał dłoń przy ciele, ale sędzia dał gospodarzom rzut karny. Wyrównał Ronaldo, a za chwilę piłkarze zeszli na przerwę.

Po zmianie stron gospodarze grali coraz odważniej, mniej uwagi skupiając na defensywie. Groźną okazję miał Depay. Nie strzelił, a po chwili akcja przeniosła się na drugą stronę. Pięknym strzałem przy słupku Ronaldo pokonał Lopesa. Juventusowi do szczęścia brakowało już tylko jednego trafienia.Miał na to 30 minut.

W jednej z kolejnych akcji nie popisał się Szczęsny, który minął się z piłką. Na szczęście dla niego piłkarze Lyonu nie wykorzystali pomyłki Polaka. Pecha miał Paulo Dybala. Argentyńczyk wszedł w drugiej połowie i zaledwie po kwandransie opuścił murawę z urazem. Im bliżej było końca, tym bardziej Juventus bił głową w mur. Goście dobrze się bronili i dotrwali z korzystnym dla nich wynikiem do końcowego gwizdka sędziego. Sensacja w 1/8 finału stała się faktem. Juventus za burtą, Lyon gra dalej. 

W tej fazie nie będzie już rewanżów. Odbędzie się turniej finałowy w Lizbonie na stadionach Jose Alvalade oraz Luz. Od 12 do 15 sierpnia rozegrane zostaną cztery ćwierćfinały, a 18 i 19 sierpnia półfinały. Triumfator LM zostanie wyłoniony 23 sierpnia w meczu finałowym na stadionie Luz, na którym swoje spotkania rozgrywa Benfica.

Wyniki piątkowych spotkań rewanżowych meczy 1/8 Ligi Mistrzów:

Juventus – Olympique Lyon 2:1 (1:1) Bramki: Cristiano Ronaldo (43’- rzut karny, 60’) – Memphis Depay (12’). Pierwszy mecz 0:1. Awans Olympique Lyon.

Manchester City – Real Madryt 2:1 (1:1) Bramki: dla City – Raheem Sterling (9.), Gabriel Jesus (68.); dla Realu – Karim Benzema (28.). Pierwszy mecz: 2:1. Awans: Manchester City.

Wyniki sobotnich spotkań rewanżowych meczy 1/8 Ligi Mistrzów:

Bayern Monachium – Chelsea 4:1 (2:1) Bramki: Lewandowski (10 – karny i 84), Perisić (24), Tolisso (76) – Abraham (44) Dwumecz: Bayern – Chelsea 7:1. Awans – Bayern.

Barcelona – Napoli 3:1 (3:1) Bramki: dla Barcelony – Clement Lenglet (10), Lionel Messi (23), Luis Suarez (45+1-karny); dla Napoli – Lorenzo Insigne (45+5-karny). Pierwszy mecz: 1:1. Awans: Barcelona.

 

Poleć:

O Autorze:

Contributor

Materiał nadesłany do redakcji.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.