Kopce Krakowa mniej znane i już nieistniejące 

4

Z cyklu: Romans z historią 

Kopce pamiątkowe znane są w wielu krajach świata, szczególnie w  krajach słowiańskich, a więc i w Polsce. To rodzaj naśladownictwa dawnych pogańskich kurhanów, czyli  usypisk z kamieni lub z ziemi nad grobami zmarłych potomków. Kurhany te są kopcami. Gdy potomek stawał się po śmierci znany, a o miejscu jego grobu zapomniano, budowano pamiątkowy kurhan, nie zawsze by oddać mu hołd, ale by podkreślić godność i długowieczność rodu, którego był członkiem lub założycielem.

Niekiedy także takim pamiątkowym kopcem upamiętaniano ważne zwycięstwo w bitwie, lub jakieś wyjątkowo ważne wydarzenie w społeczności. Władcom potężnych imperiów na przestrzeni wieków to nie wystarczało – budowali w czasie ich panowania potężne wielkie grobowce, które miały nie tylko zachować po nich pamięć u potomnych, ale pomóc im w funcjonowaniu jako władcom w ich pośmiertnych królestwach. Najbardziej typowymi tego typu monumentami są piramidy i miejsca pochówków władców Chin. Na innych terenach upamiętniano zmarłych potężnymi, niekiedy ciosanymi głazami na ich grobach lub w najbardziej widowiskowych miejscach, jak na przykład znany i słynny Stonehange, oraz nawet w formie kamiennych posągów jak na Wyspach Wielkanocnych Pacyfiku.

W Krakowie znajduje się obecnie sześć kopców i pamięć po trzech innych. Mówi się często o tylko o pięciu istniejących kopcach, odrzucając kopiec na cmentarzu ewangelickim w Nowej Hucie. Z konieczności stał się kurhanem, bo w czasie prześladowań religijnych zamknięto kaplicę cmentarną, gdzie właściciele posiadłości byli chowani – z konieczności  przeniesiono ich szczątki pod kopiec. To autentyczny kopiec, więc głosuję za szóstką, a nie piątką. Kilka wieków temu według poważnych źródeł  państwowych Kraków mógł się poszczycić nie kilkoma lecz kilkudziesięcioma kopcami: w państwowych archiwach zachowały się tylko ich liczby, nic innego o nich nie wiemy, już żaden z nich nie istnieje; zapomnijmy o nich.  To co pozostało to też prawdziwy rekord  – Kraków  nie tylko w Polsce, ale chyba na świecie, jest  najbogatszym pod tym względem miastem! Spójrzmy na nie, na początek na te znane, ale już nieistniejące.

Pomnik Floriana Staszewskiego na Plantach

Kopiec Wawelski

Nie pozostał po nim nawet ślad. Wiemy o jego istniniu ze wzmianek kronikarskich i innych późniejszych publikacji. Usypany był najprawdopodobniej w okresie od VI do VIII wieku. Pełnił funkcje sakralno-sepulkralne, a nawet chyba i sądowe, bo są wzmianki w dawnych dokumentach, że na nim Piastowie ogłaszali swoje ważniejsze wyroki. Po przyjęciu wiary chrześcijańskiej miejsce to zaczęło, szczególnie u hierarchów kościelnych, cuchnąć pogaństwem, trzeba je było „uświęcić”, bo gromadziły się tu tłumy, by poza wymuszonymi praktykami nowej wiary, czcić tu dawnych bogów – nie chcieli się narażać bogom, których się oficjalnie wyrzekli. Zbudowano wtedy na nim, lub w pobliżu, kościół, a dawne zwyczaje religijne zmieniano nieco, by wyglądały jako chrześcijańskie. Kopiec ten przetrwał wieki, zdewastowali go Austriacy na początku XIX wieku w czasie wyburzania znajdujących się tam dwóch kościołów pod wezwaniem archaniołów Jerzego i Michała. Nie znamy jego dokładnego miejsca, nie wiemy jak wyglądał, jaki był wysoki.

Kopiec Esterki

Znajdował się w dawnej wiosce Łobzowie, obecniej dzielnicy Krakowa. Stąd pochodziła piękna żydówka Esterka, najbardziej ceniona przez króla Kazimierza Wielkiego z jego wszystkich kochanek. Łobzów do połowy XX wieku pokazywał turystom małe wzniesienie wielkości 5 do 7 metrów jako ufundowany przez króla gest podzięki dla Esterki. Miała w nim być pochowana. Podobnie jak Wanda, jak opiewa legenda, miała popełnić samobójstwo. Nie chodziło tu o Niemca, ale miał to być akt rozpaczy, że ją zamienił na inne. Nie musiała biec po kryjomu do rzeki jak Wanda, lecz z okna wskoczyła wprost do jeziora.

Wspomniany kopiec zniknął z powierzchni ziemi być może przed rokiem 1947 podczas budowania tu baraków wojskowych, lub w latach pięćdziesiątych podczas budowy obiektów sportowych klubu WKS Wawel. Przy likwidacji kopca nie znaleziono tam prochów Esterki, ani szczątków innego zmarłego. To sugeruje, że to nie był kurhan Esterki, nie wiadomo z jakiego powodu tam się znalazł – to co o nim napisano to czysta legenda. Ale legendy są często ciekawsze, piękniejsze i przyciągające uwagę ludzi niż wydarzenia lub fakty. Rada dzielnicy od dawna medytuje czy nie zbudować na innym terenie kopca większego i elegantszego, by przyciągnąć tu turystów i wzbogacić kasę dzielnicy lub miasta, bo  miejsce dawnego kopca jest zajęte.  Niech naiwni turyści mają miejsce by podumać i pocierpieć, jak dawnej Esterka, nad zdradą tego rozpustnego króla. Czy coś w tej sprawie postanowiono, czy to ciągle luźne gadki – nie wiem. Prawie nikt z badaczy przeszłości Krakowa nie wierzy w autentyczność kopczyka Esterki, padają różne przypuszczenia co do powodu jego zaistnienia, też nieudokumentowane i mało przekonujące, zwykłe domysły, darujmy sobie ich wyliczanie. 

Tych miejsc schadzek z królem Esterka miała kilkanaście na terenie Polski. Tam gdzie król się  wybierał szykowano dla nich gniazdko i po cichu jak jakiś rodzaj specjalnej przesyłki dosyłano mu Esterkę. Najczęściej spotykali się początkowo w Łobzowie, a później w wiosce pod Kazimierzem nad Wisłą, Bochotnicy, bo król w Kazimierzu często bywał sprawdzając uczciwość celników pobierających myto od statków, łodzi i tratw załadowanych zbożem, solą i innymi dobrami, podążających do Gdańska w celu sprzedaży ich ładunków do krajów ościennych, no i pilnowanie pobierania opłaty za przeprawę kupców z ich ładunkami przez Wisłę ze wschodu na zachód i odwrotnie, bo w tym miejscu rzeka była płytka, dość łatwo było przeprawić się na drugi brzeg. Esterka mogła mieć z Kazimierzem dwójkę lub trójkę dzieci (niektórzy badacze tych czasów twierdzą, że to były dzieci Cudki, żony jego wiernego kompana). Jeśli to były jej dzieci to też poważny powód by się nie topić. Dziwnym wydaje mi się przekaz, że jakieś głębokie jezioro znajdowało sią tuż za oknem jej mieszkania, że można było bez zejścia na ziemię zanurkować w nie prosto z framugi okna.

Kopiec Rzeczypospolitej Krakowskiej

To trzeci kopiec Krakowa, który zaistniał, ale na krótko i został zburzony. By utrzymać władzę w kraju austrowęgierskim – już nie cesarstwie od czasów napoleońskich – jego władcy, ciągle nazywający się cesarzami, luzowali restrykcje wobec nieaustryjackich narodów w państwie Wiedeń pozwolił by ich samorządy podejmowali decyzje w mniej istotnych sprawach państwowych, pozwalano na tworzenie się parlamentów lokalnych, które funkcjonowały jak na przykład obecnie władze stanowe w Stanach Zjednoczonych lub kanadyjskie władze prowincji. Krakusy lekko przesadzili w oczach władz centralnych nazywając Kraków wolnym miastem, a nawet tym, że razem z okolicami nazwali się Rzeczypospolitą Krakowską. I to tolerowano do czasów upadku Powstania Krakowskiego, które wybuchło w roku 1846. (Druga połowa lat czterdzierstych tego wieku to okres powstań i buntów w kilku innych krajach Europy). Trzy lata później upadła Rzeczypospolita Krakowska, władze centralne usunęły słup w barwach miejskich z herbem Wolnego Miasta Krakowa, ale usypany kopiec, wysoki na kilkanaście metrów, usunięto dopiero w 1874 roku w czasie przebudowy centrum miasta i opasania go Plantami. Znajdował się na terenie Plant. By nie zapomnieć o nim, w jego miejscu ustawiono pomnik Floriana Straszewskiego, inicjatora wspomnianego powstania.

Kopiec Krakusa, lub Kraka

Ciągle istnieje. Wiemy o nim więcej niż o Kopcu Wawelskim. Wiemy, że jest i chyba był w przeszłości wysoki na około 16 metrów, znajduje się po prawej stronie Wisły w obecnej dzielnicy Podgórze, usypany na szczycie Góry Lasoty. Przypuszcza się, że powstał mniej więcej w tym samym czasie co Kopiec Wawelski i Kopiec Wandy. Nie znamy powodów jego usypania, ani przeznaczenia. Mógł być kurhanem, miejscem kultu, albo pełnil obie funkcje. Wokół niego było więcej małych kurhanów, czyli miejsc pochówku, innymi słowy cmentarz. Badacze tego miejsca mają bardzo różne opinie o tym kto był twórcą, o dokładnym czasie powstania, przeznaczenia obok funkcjonowania jako mogiła cmentarna. Są dość zgodni, że to twory nie mieszkańców tych terenów, ale przybyszów na nie, zanim Polska jako kraj zaistniała. Niektórzy przypisują jego powstanie Awarom, ludowi ze Wschodu, który rozpostrzenił się po Europie około VI wieku. Było to plemię najeźdźców, atakowali w celach grabieżczych wiele społeczności, szczególnie bogate Bizancjum.

Kopiec Krakusa zimą

Dotarli na tereny obecnej Polski, ale trudno przypuszczać, że ci rabusie przemieszczający się z miejsca na miejsce pozostawiali po sobie stałe obiekty. Prawdopodobniejszą jest teza o Celtach, pochodzących z terenów zachodniej kontynentalnej Europy, a nie, jak wielu utrzymywało do nie tak dawna, że z terenów obecnej Wielkiej Brytanii. Swą ekspansję na wschód rozpoczęli dość wcześnie, jeszcze w czasach przed naszą erą. Zakładali siedliska w miejscowościach z uprawną ziemią, oczywiście w pobliżu wody i przy szlakach kupieckich.  Dostali się na tereny obecniej Polski na długo przed powstaniem kurhanu, ale ich siedliska w Sudetach i Karpatach, między innymi na terenie obecnego Krakowa, istniały przez wiele stuleci. Wprowadzili na te tereny swoje osiągnięcia: zaawansowaną metalugię żelaza, artystyczne garncarstwo, żarna obrotowe, nawet mniej spektakularne osiągnięcia jak podkuwanie koni i używanie siodeł, oraz dziesiątki innych pomysłów ułatwiających życie. Jest kilka odkryć archeologicznych wskazujących na to, że najprawdopodobniej oni zbudowali kopce Kraka, Wandy i Wawelski w na przestrzeni wieków VI do VIII nowej ery. 

Kopiec Krakusa

Ze starożytnych kopców jest najbardziej znany z dorocznego, nietypowegu obchodu na nim zwanego Rękawką.  Nie ma zgody wśród badaczy co do etymologii  tego słowa. Nie dotyczy noszenia ziemi w rękawie na ten kopiec. Chyba pochodzi od jakiegoś starosłowiańskiego słowa, którego nie znamy, a może od nazwy brzmącej nieco podobnie do nazwy boga śmierci jednego z krajów skandynawskich. Przez wieki rytuał ten, nazywany w czasach pogańskich Dziadami był uhonorowaniem przodków: stróżów płodności. Z kopca w późniejszych czasach możni zsypywali różne pokarmy: jaja, placki, owoce i inne do „pospólstwa” na dole. Po dłuższej przerwie, już w naszych czasach, odnowiono ten rytuał mocno zmieniony i unowocześniony. To teraz wielki piknik wspominający stare zwyczaje. Ma miejsce każdego roku we wtorek po niedzieli wielkanocnej. Z całej Polski zjeżdzają się grupy rekonstrukcyjne w typowych strojach i uzbrojeniu z dawnych czasów. W 2020 roku niestety został odwołany ze względu na pandemię.

Kopiec Krakusa pokryty ludźmi w czasie Rękawki

Organizowane są różne rozrywki dla dzieci, można w kioskach rozstawionych wokół kopca i góry Lasoty kupić różne pamiątki. W południe tego dnia rozpala się na górze „święty ogień”, pseudowoje biegają naokoło kopca jako rozgrzewka przed pokazem średniowiecznego boju między drużynami o godzinie 16.00. W międzyczasie prezentowane są tłumom krótkie koncerty dawnej muzyki i sceniczne widowiska. To niesamowicie rozbudowana radosna zabawa i wspomnienie dawnych czasów.  Miejmy nadzieję, że Rękawka zostanie reaktywowana po skończeniu się pandemii. Obecnie wejście na szczyt kopca jest ciągle otwarte, ale obowiązują artywirusowe restrykcje jak utrzymanie dystansu przynajmniej półtorametrowego.

Wejście na kopiec Kraka z odpowiednim dystansem w czasie pandemii

Kopiec Wandy „co nie chciała Niemca”

Kopiec przypisywany przez legendę Wandzie dotrwał do naszych czasów. Według niej Wanda była córką Kraka, założyciela Krakowa. Jej kurhan, czyli kopiec mogilny, powstał mniej więcej w tym samym czasie co legendarny kopiec jej ojca, czyli około VI-VIII wieku. Jej ciało miało być pochowane w nim po wyłowieniu z Wisły po jej samobójstwie, lub według innej wersji legendy, wyrzucone na brzeg. Kopiec zdobi marmurowy pomnik projektu Jana Matejki ozdobiony mieczem skrzyżowanym z kądzielą i napisem „Wanda”. Wysokość kopca 14 metrów, średnica podstawy około 50 m, średnica ściętego szczytu 9,5 m. Objętość około 9000 metrów sześciennych. Położony jest w dzielnicy Krakowa Nowa Huta, w dawnej wiosce Mogiła. Jan Długosz połączył w swej kronice tę wioskę z grobowcem Wandy. Opowieść o Wandzie to przekaz legendarny, bo gdyby żyła, musiało to być przynajmniej dwa wieki wcześniej. Może legenda jest oparta na jakichś wydarzeniach z przeszłości, na przykład najazdu na ten teren, ale Wanda nie mogła brać w nich udziału. 

Drzeworyt Wandy z roku 1578

Okolice obecnego Krakowa i terenów wokół niego były zamieszkałe od ponad 2000 lat, bo były idealnym miejscem osiedlenia: przy rzece, z wielkimi lasami, część terenów o dobrej glebie uprawnej, było tu dużo jaskiń służących jako mieszkania i miejsca schronienia. Kraków jako miasto zaistniało kilka wieków później niż wspomniane kopce.

Opowieść o Wandzie powstała dawno i była opowiadana przez wieki. Jest piękna, romantyczna – dodawała otuchy Polakom w czasie różnych klęsk i zaborów, bo Niemcy nie byli lubiani przez większość Polaków na przestrzeni wieków. Wieść niesie, że Wanda była księżniczką, mieszkała w pałacu przy Wiśle, o jej pięknie i mądrości krążyły opowieści po Europie, więc jeden z książąt niemieckich, Rodygier, wysłał do Krakowa posłów z bogatymi darami razem z oświadczynami. Wanda, która mądrze i sprawiedliwie rządziła Księstwem Krakowskim i była uwielbiana przez poddanych, odpowiedziała, że nie opuści swego ludu. Posłowie byli pouczeni przez swego pana, by w razie odmowy zagrozili, że najedzie na jej księstwo i weźmie ją siłą. Siły były nierówne, przestraszeni urzędnicy i mieszkańcy zamku radzili jej by się poświęciła i zaakceptowała oświadczyny. Problem rozwiązała inaczej: w nocy po cichu wymknęła się z pałacu i wkoczyła z wysokiego brzegu do wody. Utonęła. Nastała żałoba w księstwie i rozpacz Rodrygera, że kazał ją nastraszyć. Do najazdu oczywiście nie doszło, bo już nie było o co walczyć. Legenda o Wandzie nie wspomina o jej dwóch starszych braciach i dlaczego ona, a nie oni przejęli tron po Kraku. Dopiero z opowiastki o jej ojcu  dowiadujemy się, że młodszy brat zamordował starszego, by przejąć władzę po ojcu i gdy się zbrodnia wydała Krak przepędził go z księstwa. 

Szczyt Kopca Wandy

Pierwsza wzmianka o kopcu Wandy pochodzi z 1584 roku, mówi o jego oświetleniu ogniskami w czasie uroczystoci ślubnej jednego z królów, podaje także wysokość zapłaty za naznoszenie przez mieszkańców tego terenu suchego drewna i chrustu do ognisk – o ile dobrze pamiętam w wysokości 21 groszy. Cystersi, właściciele posiadłości, w drugiej połowie XIX wieku oddali kopiec narodowi. W tym samym mniej więcej czasie Austriacy otoczyli kopiec obronną szańcą ziemną zastąpioną potem przez ceglano-kamienny fort w ramach fortyfikacji Twierdzy Kraków.  Po zakończeniu tych prac Kornel Kozerski, w 1890 roku, ufundował wspomniany pomik na szczycie kopca. Fort rozebrano dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku. Dwa powierzchowne badania kopca w latach 1890 i metodą georadarową w 2016 roku nie znalazły resztek ciała Wandy i kogokolwiek innego w kopcu. To nie przeszkadzało mieszkańcom i turystom opłakiwać na jego szczycie jej śmierć i wygrażać  tym „wstrętnym germańcom”, że doprowadzili do jej samobójstwa. 

Pomnik na Kopcu Wandy projektu J.Matejki

Kopiec na cmentarzu ewangelickim

Jak wspomniałem wcześniej, ten istniejący na cmentarzu w dawnej wiosce Łuczanowicach, obecnie w Nowej Hucie, kopiec cmentarny można oglądać do dzisiaj, a więc od czasu dołączenia Nowej Huty do Krakowa jako jego dzielnicy to też kopiec krakowski. Należał jak i cały cmentarz z kaplicą do wyodrębnionej od kalwinów grupy braci polskich. Musieli na początku XVII wieku wynieść się z Krakowa na inych cmentarz bo ich zbór i cmentarz przy nim były często dewastowane. Przenieśli się do wioski Kalwina Żeleńskiego, do Łuczynowic. Tam już istniała kaplica cmentarna  i cmentarz, od roku 1626 roku stały się one miejscem modlitw i pochówków braci polskich z Krakowa i okolic. Fala prześladowań religijnych dotarła i do tego miejsca – wyrokiem trybunalskim zamknięto kaplicę. Początkowo szczątki rodziny właścicieli wioski pochowane w niej przeniesiono do jej podziemi, ale były problemy z dostaniem się tam. W roku 1787 jeden z Żeleńskich usypał na cmentarzu czterometrowy kopiec nagrobny, czyli kurhan, pod którym zbudował rodzinną komorę grobową. Nad usypiskiem wzniesiono pięciometrowy obelisk z piaskowca. Na cmentarzu do obecnych czasów zachowało się niewiele grobów, kilka z nich znanych i zasłużonych Polaków, wśród nich sarkofag oficera wojsk polskich Ludwika Dębickiego i prochów jego syna umieszczonych w urnie na kolumnie nad grobem. Cmentarz i kaplica  cmentarna na przestrzeni kilku wieków ulegały dewastacji. Nowy właściciel tego miejsca hrabia Andrzej Mycielski, tuż przed wybuchem II wojny światowej, przekazał ten teren krakowskiej gminie ewangelicko-augsburskiej, ale z renowację trzeba było poczekać do 1989 roku. Prace restauracyjne zakończono  w 1993 roku i zwierzchnik diecezji tej odmiany grupy protestanckiej, biskup Rudołf Pastucha, na nowo poświęcił cmentarz i kaplicę – od tego czasu stały się miejscem ekumenicznych nabożestw ewangelików.

Kopiec na cmentarzu ewangelickin w Krakowie

Kopiec  Piłsudskiego

Gdy pomysłodawca usypania kopca porucznik Franciszek Supergan przestawiał swój pomysł Związkowi Legionistów Polskich chciał by był to symbol walki Polaków o niepodległość, nazwisko Piłsudskiego nie padło. Nawet jego pierwotna nazwa Kopiec Niepodległości sugerowała, że to będzie hold nie Naczelnikowi ale całemu narodowi. W roku 1934 władze  ZLP,  zatwierdziły ten pomysł, zawiązał się Komitet Budowy Kopca, na czele którego stanął pułkownik Walery Sławek, wybitny polityk międzywojenny, trzykrotny Prezes Rady Ministrów, współpracownik przy pisaniu Konstytucji z roku 1935 i tuż przed śmiercią Marszałek Sejmu w roku 1938. Kopiec zaczęto sypać w dwudziestą rocznicę wymarszu z Krakowa I kompanii kadrowej  Legionów; prace zakończono już po śmierci Marszałka. Wtedy zmieniono nazwę monumentu  na Kopiec Piłsudskiego. To był wielki patriotyczny zryw  narodu, bo wielu obywateli uczestniczyli w jego powstaniu. W kopcu złożono ziemię ze wszystkich pól bitewnych I wojny światowej w których walczyli Polacy. To najwyższy kopiec ze wszystkich kopców w Polsce, wysoki na 35 metrów, wyniesiony jest na najwyższym szczycie Pasma Sowińca znajdującym się w Lesie Wolskim w zachodniej dzielnicy Krakowa Zwierzyńcu. Ta wielkość kopca i wyniesienie na wzgórzu powodowały później problemy z jego utrzymaniem w czasie wielkich ulew. W latach 1996 i 1997 sześdziesiąt pięć procent jego zbocza uległo podmyciu,  przez pięć lat uzupełniano te ubytki, w roku 2010  intensywne opady znowu  zniszczyły prawie 70 procent zbocza. Ten nowo usypany kopiec generalny gubernator Hans Frank nakazał zrównać z ziemią. Nie stało się tak, chyba z tego powodu, że byłoby to bardzo trudne przedsięwzięcie, by ze szczytu góry zepchnąć dziesiątki tysięcy ton ziemi, ale część tego zadania wykonano z rozkazu władz Polski Ludowej, kiedy to w roku 1953 czołgiem zniszczono cały stok kopca usuwając w trakcie tej demolki  granitową płytę z wyrytym na niej  Krzyżem Legionowym. Komuchom śmierdziało nie tylko nazwisko człowieka, który najbardziej ze wszystkich przyczynił się do powrotu Polski na mapy, w której panoszyli się, kradli,  ciemiężyli naród, ale nawet płytę, która im go przypominała. By zamazać kompletnie pamięć o Piłsudskim w roku 1980 zarządzono odnowę kopca. Nowopowstały Komitet Opieki nad Kopcem więcej wysiłku skierował na odcięcie w mózgach ludzi kopca od osoby, której był dedykowany, niż na samą odnowę. Sprowadzili ziemię z pobojowisk świata drugiej wojny światowej, w której uczestniczyli  Polacy, ceremonialnie złożyli ją w kopcu i od tej pory miał to być nie Kopiec Piłsudskiego, ale Mogiła Mogił. Ciekawy jestem czy w tym czasie jeśli zwiedzający przez pomyłkę nazwał ten twór Kopcem Piłsudskiego, podsłuchany przez agenta UB bywał aresztowany lub tylko karany grzywną zasądzoną przez niby-sąd zwany kolegium i niby-sędziego, najczęściej lokalnego komucha z podstawowym wykszałceniem.

Kopiec Piłsudskiego z lotu ptaka

Kopiec Jana Pawła II

To najmłodszy kopiec Krakowa, usypany w ciągu 11 dni w roku 1997 – ręce ludzkie nie przyłożyły się do jego wzniesienia, a zastąpiły je zmotoryzowany spychacz i koparka. To najniższy z krakowskich kopców, bo ma 7 metrów. Postawiony na posiadłości tuż przy budynkach Zgromadzenia Księży Zmartwychstańców w dzielnicy Dębniki. Miał uhonorować  6. wizytę Jana Pawła II w Polsce, a faktycznie to pomnik przeora klasztora o dość wysokim ego, przechwałka przed członkami episkopatu Polski mającego w budynku klasztoru 289. konferencję. To nie był oryginalny pomysł, lecz replika Kopca Kościuszki w Olkuszu. Zasłania budynki klasztoru. To kupa ziemi przyozdobiona granitową tablicą z herbem papieskim i krzyżem.

Takich pomników nie na chwałę bożą lub dla uhonorowania wielkiego człowieka, lecz  uhonorowanie inicjatora budowli mamy w Polsce wiele. Najbardziej znane są dwie: bazylika o długiej wydumanej nazwie Matki Boskiej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu, rodzaj konkurenta Bazyliki Watykańskiej bo jest tych samych rozmiarów co ona, nic innego jej nie przypomina, a także Jasnej Góry, w której  obraz Maryi do tej pory prezentował ją jako  królową Polski. Inny konkurent to naśladownictwo pomnika Chrystusa Zbawiciela z Rio de Janeiro, sklecony przez wiejskiego sztukatera, wyższy od oryginału, ozdobiony koroną, nazwany królem, umiejscowiony na płaskim terenie w wiosce Świebodzin. 

Konferencja się odbyła, na twarzach niektórych hierarchów i wielu innych ludzi pojawiło się zażenowanie gdy patrzyli na to dzieło, dość szybko pojawiła się propozycja, by kopiec ten zamienić na inny na placu po fabryce sody „Solvey” zamkniętej kilka lat wcześniej i rozebranej w 1989 roku z racji zatruwania środowiska. Pretekstem była przedostatnia VI pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Odwiedził te okolice, zobaczył stojące jeszcze budynki fabryki, w której pracował w latach 1940-44, nawet spotkał się ze swym majstrem. Pomysł został tylko pomysłem, na miejscu fabryki z inicjatywy kardynala Dziwisza, osobistego sektretarza papieża, stworzono Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się”.

Kopiec JP II przy klasztorze zmartwychstańców

Moda na kopce chyba skończyła się, krakowianie chyba nie doczekają się już następnego. Zastąpiono je pomnikami (Janowi Pawłowi II wybudowano w całym świecie chrześcijańskim setki tego typu pamiątek). Kilkadziesiąt pomników prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Polsce jest rodzajem zapowiedzi jego procesu kanonizacyjnego w umyśle wielu ludzi. I mnie się wydaje, że to może niedługo nastąpić.

                                                         Władysław Pomarański

 

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

4 Comments

  1. Władysław Pomarański on

    Cały artykuł o kopcu Kościuszki ukaże się w Gazecie w najbliższy piątek, bo tak jak Pan wspomina jest największym i najbardziej znanym, a na dodatek najbardziej odwiedzanym i w czasie zaborów dawał nadzieję, że tak jak Kościuszko zjawi się w w Polsce ktoś, komu się uda sprawić, że Polska od nowa zaistnieje na mapach Europy. Dlatego w oddzielnym artykule go potraktowałem.

  2. Duża część odkrytych w Polsce wczesnośredniowiecznych cmentarzysk kurhanowych pochodzi z tego samego okresu co Kopiec Krakusa. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje cmentarzysko z VIII–IX w. w Świelubiu koło Kołobrzegu. Odkryte tu dary grobowe są jednoznacznie skandynawskie i mają swoją najbliższą analogię na elitarnym cmentarzysku wikingów w Birce w Centralnej Szwecji. Na uwagę zasługują tu szczególnie takie znaleziska, jak: charakterystyczne brązowe zapinki żółwiowate (takie owalne brosze były oznaką najwyższego statusu społecznego wikińskich kobiet), okucie z wyobrażeniem ludzkiej twarzy, okucie krzesiwa, wieloboczne kostki z brązu, pionki do gry oraz zdobione żelazne skuwki. W marcu 1934 r. Roman Jakimowicz kolejny raz potwierdził na posiedzeniu Komitetu Badań Kopca Krakusa swój pogląd, iż założycielami Krakowa byli wikingowie. Według niego: „Przesłanką o normańskim początku Krakowa ma być kopiec Krakusa. Oto podobne do niego zabytki znajdują się w Skandynawii i kryją w sobie mogiły królewskie z końca czasów przedhistorycznych i wczesnohistorycznych. A zatem można przypuszczać, że i kopiec Krakusa może być mogiłą wodza normańskiego, który tu, nad górną Wisłą panował i był, być może, założycielem Krakowa. Rzeczywiście kopiec Krakusa jest podobny do skandynawskich i w ogóle do nordyjskich mogił królewskich, jest nawet od nich wyższy.” Poglądy R. Jakimowicza o skandynawskim pochodzeniu piastowskich elit podzielało wielu polskich naukowców początku XX w. Byli wśród nich prof. W. Semkowicz oraz najwybitniejszy polski heraldyk, członek Akademii Umiejętności, prof. F. Piekosiński. Klemens Bakowski w wydanych w 1899 r. „Podaniach i legendach krakowskich” pisał: „Niektórzy upatrują w mogiłach [Krakusa i Wandy] ślad Normandów, którzy rzekami zapuszczali się w głąb Europy, a mogił takich wiele w Skandynawii pozostawili.” Również profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego historyk Karol Potkański (1861–1907), autor wydane go 1898 r. opracowania naukowego „Kraków przed Piastami”, twierdził zdecydowanie: „Mogiły Krakusa i Wandy są mogiłami wikingów”.

    • Władysław Pomarański on

      Faktycznie nikt nie wie, kto zbudował te kopce. Są tylko domysły mało udokumentowane. Uznałem, że na terenach obecnej południowej Polski zawieszkiwali przez wiele wieków Celtowie,wiele się od nich Słowianie nauczyli, pozostały po nich ślady na tym terenie, przypuszczam więc, że oni są ich twórcami. Zaczekajmy, aż nowe wykopaliska odkryją tę tajemnice.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.