Pomniki, ale jakie?

0

Z cyklu: Ludzie i ludziska

Sierpień w polskiej historii kilka razy był gorący. Ten z 1944 roku, nie tylko gorący, ale wyjątkowo krwawy zawsze budzi moje wątpliowości. Chylę czoła przed powstańcami,  którzy poszli „w bój”, często bez broni i jakże dla wielu był to „bój ostatni”. Możliwe, że gdyby te straszne czasy przypadły na moją młodość, poszłabym razem z nimi. Kto wie, czy jednak, jako matka, nie zamknęłabym w pokoju rwących się do powstania syna lub córkę – tak zrobiła moja znajoma ze swoim synem i przez długie lata nie mógł jej tego wybaczyć. Ale przeżył.

Powstańcy doczekali się pomnika. Tym co walczyli, na pewno on się należy, chociaż wolałabym, żeby nie przedstawiał prawie wyłącznie mężczyzn. Przecież w czasie powstania kobiety były sanitariuszkami, łączniczkami, walczyły z bronią w ręku, stanowiły ponad 60% stanu plutonu łączności kanałowej, działały w  służbach sabotażu, kwatermistrzostwa, informacji i propagandy.

Udział dzieci w powstaniu upamiętnia Pomnik Małego Powstańca. To, że młodzi ludzie zostali wysłani przez głupich, żeby nie powiedzieć zbrodniczych dowódców na prawie pewną śmierć, na walkę z bardzo okrutnym, bezwzględnym, militarnie świetnie wyposażonym wrogiem, to jest dla mnie jeden z wielu nie do pogodzenia aspektów Powstania Warszawskiego. Następnym – jak mogło dojść do uczestnictwa w nim dzieci. Co z tego, że głównie jako łączników, gdyż dowództwo dostało zakaz dawania im broni – zresztą sami powstańcy jej prawie nie mieli. Wyjątkiem był 11-letni Witold Modelski – „Warszawiak”, który przyszedł z własnym karabinem. Zdarzało się jednak, że dzieci brały udział w walkach wyposażone w butelki z benzyną.

Po zabójstwie George’a Floyda demonstracje i ruch „Black Live Matter” rozpoczęły również rozliczanie historii upamiętnianej w licznych pomnikach. Pierwszym, który został obalony był pomnik handlarza niewolników, Edwarda Colstona. Ile następnych podzieli jego los?

Komu w takim razie należy stawiać pomniki, żeby później ich nie usuwać? – takie pytanie zadałam młodej Kanadyjce polskiego pochodzenia. Zaczęła się dyskusja, po której doszłyśmy  do konkluzji, że nie powinno stawiać się pomnikom ludziom, bo każdy człowiek, chociażby najbardziej bohaterski czy uczony jest ułomny. Uhonorujemy go monumentem, a potem po latach okaże się, że niejeden grzech ciężki miał na sumieniu. Na polskich cokołach jest też uwiecznionych kilka kontrowersyjnych postaci. Czy w takim razie w ogóle zrezygnować z pomników?  Przecież są dziełami sztuki, zdobiącymi nasze grody, stając się często ich wizytówką. Nie wyobrażamy sobie polskich miast bez pomników artystów, filantropów, naukowców, dawnych władców, czy polityków.

Każdy z nich miał wady i kto wie, czy gdyby dobrze pogrzebać w ich życiorysach, to znalazłyby się może nawet i zbrodnie. Chociażby taki Chrobry, nie wspominając już mordercy Łupaszki. Jednak pomników z przeszłych wieków, chyba że przedstawiają ewidentnych łotrów, uważam, że nie powinno się usuwać, gdyż są zabytkami, znakiem dawnych czasów. Natomiast budując nowe, skupmy się nie na osobach, ale na upamiętnianiu szczególnych wydarzeń, szlachetnych czynów, czy ofiar różnych kataklizmów. Przykładowo zamiast pomnika Ireny Sendlerowej powinien powstać monument honorujący działalność Żegoty, zamiast uczczenia pary prezydenckiej zabitej podczas katastrofy lotniczej wystarczy pomnik jej ofiar. Upamiętnienie jednej osoby może wyrażać coś symbolicznego, np. pomnik Janusza Korczaka z dziećmi, jeśli zostanie opatrzony odpowiednią tablicą, będzie oddawał cześć tym, którzy poświęcili swoje życie najmłodszym do tego stopnia, że poszli z nimi na śmierć. W ten sposób Pomnik Powstańców Warszawskich zamiast opiewać kontrowersyjny zryw, może uosabiać walkę o wolność. Lecz jaką ideę przypisać pomnikowi dziecka z karabinem? Czego ma być symbolem? Może głupoty dorosłych, że pozwolili dzieciom walczyć i zabijać? A gdyby do Pomnika Małego Powstańca dodać napis –  „nigdy więcej”?

Niedawno odwiedziłam przyjaciółkę, matkę niepełnosprawnego dziecka. Od kilku lat przyglądam się jej życiu, jej zmaganiom, jej bohaterstwu, jej codziennemu heroizmowi, trwającemu już ponad 30 lat. Pisząc ten felieton zadałam sobie pytanie, czy jest pomnik Matki Niepełnosprawnego Dziecka? Takiego monumentu jeszcze w Polsce nie wzniesiono, jedynie katowicki radny, Józef Zawadzki od kilku lat apeluje o jego budowę.  Nadal bezskutecznie.

Beata Gołembiowska

www.bgbooks.com.pl

Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska – pisarka, autorka powieści Żółta sukienka, Malowanki na szkle, Lista Olafa, Droga do Wilenii oraz książek–albumów – W jednej walizce i Teatr bez granic. Kocha przyrodę, ceni ciszę, a w ludziach – tolerancję.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.