Wygrana z Bośnią i Hercegowiną stawia Polskę w korzystniejszej sytuacji

0

Reprezentacja Polski po trudnym meczu wygrała w Zenicy z Bośnią i Hercegowiną 2:1 w 2. kolejce Ligi Narodów. Biało-Czerwoni pokazali charakter, napracowali się na ciężkiej murawie i w końcu potrafili konstruować groźne okazje bramkowe.

Na inaugurację rozgrywek Polacy przegrali po słabym meczu z Holandią w Amsterdamie 0:1. Biało-Czerwoni stworzyli sobie tylko jedną dogodną sytuację do zdobycia bramki, której nie wykorzystał Krzysztof Piątek. Przeciwko Bośni i Hercegowinie spisali się lepiej i zasłużenie wygrali.

Trener Jerzy Brzęczek w porównaniu z meczem z Oranje dokonał w wyjściowym składzie pięciu zmian. Tym razem postawił na Łukasza Fabiańskiego, Macieja Rybusa, Jacka Góralskiego, Kamila Grosickiego i Arkadiusza Milika. Największym nieobecnym w pierwszej jedenastce BiH był Edin Dżeko z AS Roma, który dostał odrobinę odpoczynku po ostatnim trudnym meczu z Włochami, zremisowanym 1:1. W poniedziałek zagrał przez ostatnie pół godziny, ale był dobrze pilnowany.

Polacy na początku spotkania popełniali sporo prostych błędów. Podobnie jak w starciu z Holandią mnożyły się straty, brakowało składnych akcji i polotu. Bośniacy grali ostro i zdecydowanie, szybko kasując akcje Polaków. W ataku gospodarze nie stworzyli sobie żadnego zagrożenia, aż do 23. minuty. Wówczas sędzia Cuneyt Cakir dopatrzył się faulu w polu karnym Jana Bednarka na Elvirze Koljiciu. Turecki arbiter uznał, że polski obrońca oparł ręce na rywalu i go przewrócił. Biało-Czerwoni byli innego zdania i niemal wszyscy z pretensjami podążyli w kierunku arbitra. Ten jednak zdania nie zmienił. Rzut karny pewnie wykorzystał Haris Hajradinović.

Na odpowiedź ze strony Polaków kibice musieli czekać do 35. minuty. Najpierw Grosicki przedarł się prawą stroną boiska, posłał podanie do dobrze ustawionego Milika, ale obrońcy nie pozwolili piłce dojść do świetnie ustawionego napastnika Napoli. Następnie piłkarze Brzęczka wykonywali rzut rożny, po którym Kamil Glik strzelił głową, ale minimalnie chybił. To była zapowiedź lepszej gry naszej reprezentacji.

Groźnie zrobiło się po akcji aktywnego Kamila Jóźwiaka i główce Grosickiego. Po szybkiej wymianie podań przed polem karnym rywali niewiele do szczęścia zabrakło także Milikowi. Aż w końcu Polacy dopięli swego. Po rzucie rożnym egzekwowanym przez Grosickiego najwyżej do piłki wyskoczył Glik i strzałem głową zdobył swoją szóstą bramkę w reprezentacji.

Po zmianie stron Polacy byli stroną przeważającą. Ich pierwsza groźna akcja miała miejsce w 55. minucie. Góralski świetnie dograł na skrzydło do Jóźwiaka, ten dośrodkował w kierunku Grosickiego, ale bramkarz Asmir Begović był minimalnie szybszy. Biało-Czerwoni byli aktywniejsi, starali się strzelać z dystansu, ale zawodziła ich skuteczność. Miejscowi liczyli na kontry, ale oni także mieli mocno rozregulowane celowniki.

Na szczęście niemoc w ofensywie przełamali Polacy. W 67. minucie do akcji w ataku podłączył się Maciej Rybus, precyzyjnie zacentrował, a gola głową strzelił Grosicki. To już 14. trafienie “Grosika” w kadrze. Gospodarze starali się doprowadzić do remisu, ale Polacy zachowali czujność w defensywie i dowieźli do końca korzystny wynik.

Bośnia i Hercegowina – Polska 1:2 (1:1)

Bramki: Haris Hajradinović (24-karny) – Kamil Glik (45), Kamil Grosicki (67). Sędzia: Cuneyt Cakir (Turcja).

Bośnia i Hercegowina: Asmir Begović – Zoran Kvrzić, Ermin Bicakcić, Sinisa Sanicanin, Eldar Civić (82′ – Deni Milosević) – Muhamed Besić (60′ – Edin Dżeko), Amir Hadziahmetović, Haris Hajradinović – Armin Hodzić, Elvir Koljić, Amer Gojak (46′ – Edin Visca).

Polska: Łukasz Fabiański – Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Kamil Glik, Maciej Rybus – Kamil Jóźwiak, Jacek Góralski, Grzegorz Krychowiak (68′ – Mateusz Klich), Piotr Zieliński (85′ – Karol Linetty), Kamil Grosicki (80′ – Sebastian Szymański) – Arkadiusz Milik. 

To był udany wieczór dla Biało-Czerwonych, a zwłaszcza dla Kamila Glika. Strzelając gola w meczu z Bośnią i Hercegowiną zapisał się w historii reprezentacji Polski jako najskuteczniejszy obrońca.

Obrońca, który w Zenicy pełnił pod nieobecność Roberta Lewandowskiego funkcję kapitana, wpisał się na listę strzelców tuż przed końcem pierwszej połowy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego popisał się celnym uderzeniem głową wyrównując wynik na 1:1 (prowadzenie Bośniakom dał z rzutu karnego Haris Hajradinović). W ten sposób 32-latek strzelił szóstego gola w kadrze, wyrównując tym samym bilans najskuteczniejszych obrońców w historii reprezentacji Polski. Tyle samo trafień mają bowiem Tomaszowie: Kłos i Hajto, którzy wiele lat temu zakończyli kariery. Glik ma jeszcze szansę zostać samodzielnym liderem. “

Zwycięstwo, bramka i wejście do historii jako najskuteczniejszy obrońca w reprezentacji Polski” – napisał po meczu na Instagramie Glik. W poniedziałek zaliczył – podobnie jak strzelec drugiego gola Kamil Grosicki – 75. mecz w narodowych barwach. Obaj dogonili pod tym względem 11. na liście wszech czasów Włodzimierza Lubańskiego. Warto podkreślić, że dla Glika był to dopiero drugi występ od początku marca i meczu ligi francuskiej z Niceą. 

– Bardzo się cieszę, że mogłem trochę pomóc drużynie swoją bramką. Ten mecz wyglądał zdecydowanie lepiej niż ten w Amsterdamie, nawet pod względem gry ofensywnej, bo stworzyliśmy więcej sytuacji – podkreślił po meczu obrońca, który latem zamienił AS Monaco na włoskie Benevento.

Dzięki wygranej 2:1 Polacy awansowali na trzecie miejsce w swojej grupie Ligi Narodów. Mają tyle samo punktów co drudzy Holendrzy, którzy w poniedziałek przegrali z nowym liderem Włochami. 

Na otwarcie tej edycji Ligi Narodów Biało-Czerwoni jako jedyni w grupie 1 nie wywalczyli choćby punktu, ale w poniedziałek sięgnęli już po pełną pulę. Reprezentacja Polski włącza się do walki o najwyższe cele.

Rywalami Biało-Czerwonych w grupie 1 są reprezentacje Holandii, Włoch oraz Bośni i Hercegowiny. Obecnie dywizje A, B i C składają się z czterech grup, a najniższa D – tylko z dwóch. Zwycięzcy grup najwyższej dywizji awansują do turnieju finałowego (Final Four), zaplanowanego na 2-6 czerwca 2021. Polska stara się o rolę jego gospodarza.

Poniedziałkowe zwycięstwo stawia Polaków w znacznie innej sytuacji w kontekście walki o najwyższe cele w grupie. Po dwóch meczach Biało-Czerwoni plasują się na trzecim miejscu, dającym utrzymanie, ale do prowadzących Włochów tracą tylko jedno oczko. LIGA NARODÓW – GRUPA 1

1. Włochy 2 4 1 1 0 2:1

2. Holandia 2 3 1 0 1 1:1

3. Polska 2 3 1 0 1 2:2

4. Bośnia i Hercegowina 2 1 0 1 1 2:3  

Terminarz meczów Polaków w Lidze Narodów:

4 września Amsterdam: Holandia – Polska 1:0

7 września Zenica: Bośnia i Hercegowina – Polska 1:2

11 października Gdańsk: Polska – Włochy

14 października Wrocław: Polska – Bośnia i Hercegowina

15 listopada Rzym: Włochy – Polska

18 listopada Chorzów: Polska – Holandia 

Poleć:

O Autorze:

Contributor

Materiał nadesłany do redakcji.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.