Kopiec Unii Lubelskiej

0

Z cyklu: Romans z historią

Z wielu pamiątkowych kopców polskich najbardziej znanymi są dwa: Kościuszki w Krakowie i Unii Lubelskiej we Lwowie.

Okazją usypania kopca lwowskiego było wydarzenia sprzed trzystu lat: stworzenie jednego państwa z dwóch – Polski i Litwy. Do tej pory, począwszy od Władysława Jagiełły, złączone były jedynie jedynym władcą, a od czasu Unii Lubelskiej to już jedne państwo: Rzeczypospolita Obojga Narodów.

Obraz Unii Lubelskiej Jana Matejki

Głównym jednak powodem sypania kopca było podtrzymanie ducha polskości wszystkich Polaków, by obywatele zniewolonego kraju nie zapomnieli, że prędzej czy później przyjdzie czas pojawienia się Polski na mapie jako niezależnego, wolnego  państwa. To była tak zwana realna unia stworzona przede wszystkim w owym czasie po to, aby wzmocnić siły obronne i powstrzymać cara przed zagarnięciem Litwy. Po unii oba człony państwa ciagle miały oddzielne armie. Litwini zachowali także własne urzędy, sądy, skarb i wszelkie inne tytuły i przywileje. Władca Rzeczypospolitej Obojga Narodów miał być wybierany na sejmie elekcyjnym w Warszawie z uczestnictwem polskich i litewskich posłów.

Nad tym aktem złączenia dwu narodów pracowano wiele lat. W roku 1569 już od stycznia obradowały oddzielnie dwa odrębne sejmy, polski i litewski, na Zamku Lubelskim, dopiero 1 lipca  tego roku na wspólnym posiedzeniu ostatecznie zapadła uchwała. Szczegóły uzgadniano  przez prawie półtora miesiąca i dopiero 12 sierpnia sejm ten został rozwiązany i ten dzień oficjalnie przyjęto jako datę złączenia dwu narodów. Musimy pamiętać, że do unii weszły dawne księstwa ruskie, terytorialnie większe od każdego z obu państw związanych ustawowo ze sobą, ale Rusini nie miele wiele do powiedzenia w tej sprawie. Powinna powstać Rzeczpospolita Trojga Narodów. To zaniedbanie odbiło się potem problemami i ostatecznie utratą tych rejonów przez przyłączenie ich do caratu. 

Pomnik Unii Lubelskiej w Lublinie

Miejce kopca we Lwowie

Każdy turysta, który ma dość sprawne nogi, wchodzi we Lwowie na wzgórze Wysoki Zamek, znajdujące się w parku o tej samej nazwie. Kilkanaście lat temu, gdy ja to robiłem, ścieżka była wąska, śliska; widziałem turystę usuwającego się po stoku aż do dolnej jej części, bo okalała ona kilkakrotnie wzniesienie. Mam informacje, że teraz dojście na wzgórze jest szersze i bezpieczniejsze.

Obecne władze Lwowa robią wszystko by minimalizować zasługi Polaków w dziele uczynienia tego miasta  najpiękniejszych miastem Ukrainy, posiadających ponad połowę historycznych zabytków całego kraju. Nie wiem jak teraz, ale do niedawna Polski Senat wysyłał miliony złotych do  konserwacji wielu zabytków. Mimo tego obecnie nikt z urzędników miasta nie nazywa wzgórza Kopcem Unii Lubelskiej, a niekiedy tylko kopcem, ale najczęściej  wzgórzem Wysokiego Zamku. Na szczycie nie zachowały się pamiątki po kopcu, wielka flaga ukraińska powiewa na nim, prace idą w kierunku uczynienia go tylko miejscem widokowym, nawet były plany – chyba jeszcze nie zrealizowane – by wybudować na wzgórze kolejkę linową. 

Obecne nocne wejście na kopiec

Nazwa wzniesienia i parku wywodzi się od murowanego zamku obronnego na tym wzgórzu  sprezentowanego mieszkańcom Lwowa przez Kazimierza Wielkiego, zamku zbudowanego na miejscu dawnej drewnianej rezydencji książęcej z XIII w. Ponieważ był on poza murami miasta często ulegał dewastacji – lwowianie wiele razy odbudowywali go, co nie było łatwe, bo trzeba się było piąć w górę z materiałami budowlanymi: zamek powoli zmienił się w ruinę. Ostatecznie zniknął z powierzchni ziemi w czasie stawiania kopca, bo ruiny rozbierano dla pozyskania materiału budowlanego do umacniania dolnych części kopca. Trudno pochwalić ten proceder. Dodatkowo w likwidacji ruin pomogło szukanie skarbów, które  według krążącej popularnej wieści miały być ukryte na jego terenie, a także że w jego piwnicach można znaleźć doskonałe, szlachetne trunki. Nic nie znaleziono. Została po nim jedynie tablica pamiątkowa.

Zamek stał na wzgórzu,  której szczyt znacznie powiększono kopcem Unii Lubelskiej do prawie 400 metrów nad poziom morza. Po Wiośnie Ludów w latach czterdziestych XIX wieku, i powstaniach w kilku krajach nieaustriackich będących częścią Austrowęgier, Wiedeń, by utrzymać kraj w całości,  wprowadzał coraz to nowe przywileje na terenach nieautryjackich, nawet na terenach zaboru, z czego skorzystały nie tylko Kraków, Lwów, ale i cała Galicja. Powstawały w kilku głównach miastach lokalne parlamenty, a nieco potem Lwów i cała Galicja stały się wpółniezależną prowincją państwa austrowęgierskiego. Od czasów napoleońskich to już nie było cesarstwo, jedynie duże wielonarodowe państwo, ale jego władcy ciągle nazywali się cesarzami. W Rzeczypospolitej Polskiej zniewolonej i dołączonej do trzech sąsiadów, tylko w zaborze austriackim było tak wiele swobód obywatelskich. Ale i tu Polacy pamiętali, że nie są w swoim kraju, więc na wszelkie sposoby umacniano przekonanie, że i te tereny wrócą do prawdziwej macierzy. Jednym z takich, chyba najbardziej spektakularnych przedsięwzięć było długoletnie sypanie kopca we Lwowie. 

Rysunek dawnego zamku murowanego na wzgórzu

Pomysłodawca, budowniczy i pierwszy opiekun kopca

Na ideę usypania kopca wpadł przywódca ruchu zmierzającego do wyrwania się z niewoli, Franciszek Smolka. Bez jego udziału, wsparcia finansowego, uczestnictwa w budowie i oraz kierowania robotami kopiec ten nie powstałby. To był bardzo zręczny politycznie manewr, cesarz nie mógł go zatrzymać, bo nie było prawa, że nie wolno tworzyć z ziemi kopca, dobrze jednak znano intencje jego twórców.   

Franciszek Jan Smolka

Franciszek Smolka ze Lwowem był związany od lat młodzieńczych. Tu studiował, tu działał jako polski adwokat, tu był radcą miejskim, a potem posłem i przewodniczącym tego regionalnego parlamentu.  Był  później posłem w głównym parlamencie kraju, wiedeńskim, nawet dwukrotnie jego przewodniczącym – o czym może świadczyć choćby jego kamienne popiersie w obecnym parlamencie austriackim. We Lwowie, podobnie jak w w kilku innych miastach, jak choćby w Krakowie wybuchło powstanie narodowościowe w czasie Wiosny Ludów, tu szybko wyciszone – jego głównego pomysłodawcę, Smolkę, zasądzono na karę śmierci, ale jakoś nie spieszono się z wykonaniem wyroku, bo w roku 1848 wyszedł na wolność po ogólnej amnestii, odzyskał swoje prawa adwokackie i – choć był urzędnikiem państwowym jako przewodniczący lokalnego parlamentu – coraz intensywniej włączał się w różne formy ruchu narodowościowego. 

F. Smolka przemawia do zgromadzonych przy kopcu

Budowa kopca

Pomysł jego usypania przez Smolkę natychmiast został zatwierdzony przez lokalne władz, 28 czerwca 1869 roku. Postanowiono zacząć sypanie dokładnie w trzechsetlecie Unii Lubelskiej, czyli po półtora miesiąca. Czasopisma i radia to rozleklamowały w calej dawnej Rzeczypospolitej i poza nią w krajach, w których mieszkały, większe grupy Polaków, zapraszając wszystkich by 12 sierpnia zjawili się we Lwowie i ewentualnie przywieźli ze sobą przynajmniej grudki ziemi z ich miejsc zamieszkania. Odzew był wspaniały. Lwów się zapełnil tysiącami przybyszy. Postanowiono zorganizować maniestację w formie uroczystego przejścia ze śródmieścia na wzgórze. Na początku pochodu miała się znaleźć wielka figura kamienna lwa, która znajdowała na placu przed merostwem. Wiadomo, że lew to nie tylko część herbu Lwowa i książąt, którzy w przeszłości zarządzali  tym księstwem, ale potężne, niezależne, wolne zwierzę, idealny symbol wyzwolenia z niewoli. Policja austriacka zdawała sobie sprawę z intencji organizatorów pochodu, w nocy przewieźli figurę na wzgórze, by w czasie patriotycznego pochodu nie podniecał uczestników. Wyobrażam sobie zdziwienie wszystkich, kiedy nie znaleźli lwa na placu. 

Pomnik Smolki we Lwowie

Aleksander Czołowski w swym dziele „Wysoki Zamek” (1910) tak opisuje ten pierwszy dzień uroczystości związany z sypaniem kopca: „Obchód rocznicy miał być wielką manifestacją narodową przy współudziale wszystkich ziem polskich. Władze rządowe uczynili atoli wszystko, by temu przeszkodzić. Wskutek tego z całego programu wielkiej uroczystości pozostały tylko nabożeństwo i rozpoczęcie sypania kopca. Dnia 12 sierpnia po nabożeństwie u OO. Dominikanów nieprzejrzane tłumy, mimo niepogody, ruszyły na szczyt góry, gdzie w najniższym poziomie od strony wschodniej, pod wzgórzem, na którym dawniej stała wieża zamkowa położono kamień węgielny z wyrytymi herbami i napisem: Wolni z wolnymi, równi z równymi – Polska Litwa i Ruś zjednoczone Unią Lubelską 12 sierpnia 1569”.

Dawny widok kopca na karcie pocztowej

Setki tysięcy Polaków przywoziło ziemię z terenów całej dawnej Rzeczpospolitej w czym się dało, nawet w kapeluszach. Pięć lat później przy oddaniu kopca zwiedzającym, choć prace wykończeniowe jeszcze długo trwały, ceremonialnie sprowadzono i  umieszczono w kopcu ziemię z pola bitwy pod Racławicami, z grobów generała Kniaziewicza, Mickiewicza, Słowackiego. To nie było tylko sypanie kopca, to była wieloletnia manifestacja patriotyczna, manifestacja głęboka i pokojowa. Władze w Wiedniu mogły się tylko jej przyglądać i zgrzytać zębami.

Szczyt Kopca Unii Lubelskiej

Dalsze dzieje kopca

Kopiec ten, podobnie jak wszystkie kopce sypane w ostatnich dwóch wiekach, miał i ciągle ma poważne problemy by utrzymać się w dobrym stanie. Były sypane spontanicznie bez solidnego projektu  inżynieryjnego.  Z tym kopcem były większe kłopoty niż z innymi, przede wszystkim z tego powodu, że usypany jest na wysokim piaszczystym wzgórzu, jednym z najwyższych w paśmie górskim Roztocza, które rozciąga się od Kraśnika, a kończy w okolicach Lwowa.

Entuzjazm powoli wygasał, brakowało pieniędzy,  Lwów w tym czasie przechodził przez wiele okresów politycznie niestabilnych. Opiekę nad nim przejął jeden człowiek, nietrudno domyśleć się kto: Smolka. Konieczne zabezpieczania i uzupełniania ubytków finansował  z własnej kieszeni, choć będąc urzędnikiem nie był człowiekiem majętnym, a każdą wolną chwilę od pracy poświęcał  różnego rodzaju służbie społecznej i narodowościowej – nie dbał o gromadzenie fortuny. Gdy ciągle brakowało funduszy usiłował zdobywać je od osób znajomych i niektórych organizacji polskich istniejących na terenie Lwowa. To było jego kochane dziecko. Żył długo, do roku 1899. Przekazał ten ogromny monument potomnym w niezłym stanie. 

Popiersie Franciszka Smolki w parlamencie austriackim

Od tej pory wiatry, ulewy, burze czyniły spostoszenie, a jak dawniej – nikt ich nie naprawiał. Największe szkody dokonały się wskutek ulewnych deszczów w roku 2006, co spowodowało  usunięcie się całego północnego stoku kopca. Mnie zaoszczędzone było oglądanie tej klęski żywiołowej, bo wdrapywałem się na kopiec rok wcześniej. W informacjach o obecym stanie kopca można się  dowiedzieć, że ubytki zostały naprawione,  jest dość bezpieczne szerokie dojście na jego szczyt. To było miejsce zawsze bardzo popularne wśród turystów i mieszkańców, nie tylko ze względów patriotycznych, ale przede wszstkim dlatego, że to wspaniałe, najlepsze w mieście miejsce widokowe na cały prawie Lwów. 

Widok Lwowa z kopca

Władze miejskie odszykowują go bo jest jednym z najbardziej znanych obiektów w mieście, a przy okazji robią wszystko, by zapomniano, że szczyt wzgórza to kopiec Unii Lubelskiej. Ciekawi mnie ile czasu upłynie do momentu, gdy ktoś, kto wypowie jego nazwę nie zacznie być upominany, że tych słów nie wolno wypowiadać, a może nawet oficjalnie zaaresztowany z jakiegokolwiek innego powodu, na przykład dlatego, że spojrzał krzywo na przedstawiciela władzy.  

                                                            Władysław Pomarański

 

Poleć:

O Autorze:

Władysław Pomarański

Jestem emerytem. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie i w Instytucie Orientalnym w Rzymie. Po przeniesieniu się do Stanów Zjednoczonych zapoczątkowałem nowe studia z dziedziny bibliotekarstwa na Long Island University, dokończyłem je na Dalhousie University w Halifaksie w Nowej Szkocji. Pracowałem jako profesjonalny bibliotekarz zbiorów w bibliotece głównej wspomnianego uniwersytetu w Halifaksie, a potem przez ponad 30 lat w D.B. Weldon Library w University of Western Ontario, w London. Tu odpowiedzialny byłem za selekcję materiałów bibliotecznych w językach francuskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, polskim i rosyjskim oraz publikacji z dziedziny filozofii i historii nauk ścisłych i medycznych.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.