Pod nieobecność Lewandowskiego Holendrzy z łatwością wygrywają z Polską

0

Kibice Biało-Czerwonych wyczekali się na ten mecz bardzo. 289 dni, szmat czasu. Poprzednio reprezentacja prowadzona przez Jerzego Brzęczka rywalizowała 19 listopada 2019 roku, na zakończenie eliminacji mistrzostw Europy pokonując w Warszawie Słowenię 3:2. Kilka miesięcy później świat sparaliżowała pandemia COVID-19, a imprezy sportowe odwoływano lub przekładano – igrzyska olimpijskie i Euro na rok 2021.

Rozgrywki piłkarskie wreszcie wróciły. W nowej formule, przy zaostrzonym rygorze sanitarnym, bez kibiców lub z ich ograniczoną liczbą na trybunach. Ligę Mistrzów rozstrzygał turniej goszczony przez Lizbonę. Turniej wygrany przez Bayern Monachium z Lewandowskim w ataku. Po rozmowie z Brzęczkiem okazało się, że we wrześniu kapitan reprezentacji nie pomoże, tak panowie ustalili.

– Teraz jest najlepszy moment, aby Robert mógł dłużej odpocząć fizycznie i psychicznie – tłumaczył selekcjoner. I to przed piątkowym starciem w Amsterdamie była najważniejsza wiadomość dla obu zespołów. Z opaską kapitana wyszedł na Johan Cruyff Arenę Kamil Glik. W napadzie Krzysztof Piątek, a nie Arkadiusz Milik, znający ten obiekt z czasów występów w Ajaksie.

W wyjściowym składzie pojawił się także 22-letni Kamil Jóźwiak, w koszulce narodowej występujący po raz drugi. Rywal z półki był bardzo wysokiej, finalista poprzedniej edycji LN. Dwight Lodeweges nie narzekał. Nie przejmował się tym, że drużynę przejął dopiero co, bo Ronald Koeman w sierpniu przystał na propozycję Barcelony i został jej trenerem, rezygnując tym samym z posady selekcjonera reprezentacji.   

Pomarańczowi przeważali od początku – to oni utrzymywali się przy piłce, to oni próbowali atakować. Nic groźnego na szczęście z tego nie wynikało. Po rzucie rożnym z pięciu metrów uderzył Nathan Ake. Spudłował. Polakom trudno było przenieść się na połowę rywala. Zrobili to w 13. minucie, kiedy Jóźwik niespodziewanie miał i czas, i miejsce. Strzelił niecelnie.

W 21. minucie w pole karne wpadł Quincy Promes. Zmarnował sytuację wyborną. Szczęsny rzucił się, piłki nie sięgnął, a ta przeleciała obok słupka. Odpowiedź Biało-Czerwonych – groźna, nawet bardzo – nadeszła szybko. Tomasz Kędziora podał do Piątka, który z 15 metrów przymierzył pod poprzeczkę. Jasper Cillessen nie dał się zaskoczyć, ale wreszcie zmuszony został do wysiłku. W ostatniej akcji pierwszej połowy z bliska huknął jeszcze na bramkę strzeżoną przez Szczęsnego Frenkie de Jong – w słupek. 

Po przerwie ruszyli Holendrzy. Dwie okazje zmarnował Memphis Depay, jedną Ake. W 61. minucie stało się. Rywale wymieniali podania, a Polacy im w tym nie przeszkadzali – De Jong do Hateboera, Hateboer do Stevena Bergwijna. Ten ostatni nie dał szans Szczęsnemu. Pomarańczowi atakowali cierpliwie nadal, nic a nic nie przyspieszając tempa.

Brzęczek nie czekał – zdjął z boiska Piątka, zdjął też Jóźwiaka i Piotra Zielińskiego, do walki wysyłając Milika, Kamila Grosickiego i Jakuba Modera. Remisu Biało-Czerwonym te zmiany nie dały.

W drugim piątkowym spotkaniu grupy 1 najwyższej dywizji LN Włosi zremisowali u siebie z Bośnią i Hercegowiną 1:1.

Holandia – Polska 1:0 (0:0)

Bramka:Steven Bergwijn (61′)

Holandia: Jasper Cillessen – Hans Hateboer, Joël Veltman, Virgil van Dijk, Nathan Aké – Marten de Roon, Georginio Wijnaldum, Frenkie de Jong – Steven Bergwijn (74′ Donny van de Beek), Memphis Depay, Quincy Promes (90′ Luuk de Jong).

Polska: Wojciech Szczęsny – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński – Sebastian Szymański, Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich, Piotr Zieliński (77′ Jakub Moder), Kamil Jóźwiak (71′ Kamil Grosicki) – Krzysztof Piątek (63′ Arkadiusz Milik). 

 

Poleć:

O Autorze:

Contributor

Materiał nadesłany do redakcji.

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.