Polska 2020 – rozdroże czy bezdroże?

0

Rozmowa z prof. dr. hab. Stanisławem Flejterskim, wykładowcą na szczecińskim Wydziale Ekonomicznym Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu, członkiem Komitetu Nauk o Finansach PAN

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski (fot. Leszek Wątróbski)

Leszek Wątróbski: Polska mimo postępu pozostaje krajem półperyferyjnym, z kompleksami niższości wobec silnych i bogatych, z kompleksami wyższości wobec słabszych. Zacznijmy naszą rozmowę od  pandemii i kryzysu. Co będzie się działo z naszą gospodarką i finansami? Czy przetrwamy?

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Są to pytania fundamentalne, z którymi wielu ostatnio  próbowało się zmierzyć. Kryzys 2020 porównywany jest do wielkich kryzysów z lat 1929-1933 oraz 2007-2009. Z mojej akademickiej perspektywy, ekonomisty i finansisty, ale i obywatela, zawsze ważny jest kontekst.  Analitycy jak zwykle próbują opisywać, proponować, ostrzegać… Niezbędne jest przy tym podejście holistyczne – przy  badaniu tego co się teraz dzieje, trzeba by wziąć pod uwagę punkt możliwie szeroki punkt widzenia. 

Leszek Wątróbski: Ostatnio często obserwujemy tendencje antyglobalizacyjne, protekcjonizm, nacjonalizm… Czy nadal nasz świat jest „globalną wioską”?

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Mimo wszystko tak. Globalizacja i deglobalizacja przenikają się i toczą równolegle. Mamy do czynienia z niepewnością i ryzykiem, z nadzwyczajnymi turbulencjami i zawirowaniami niemal we wszystkich sferach. Kraje ze sobą współpracują, ale i silnie rywalizują. Dotyczy to zwłaszcza dwóch głównych graczy: USA i Chin, odnosi się też do trudnych relacji między USA a Europą, a także do różnic interesów poszczególnych krajów europejskich. Odnosi się to również do Polski. Nasza sytuacja mieni się wieloma barwami i odcieniami. Każdy rzetelny obserwator musi docenić ogromne  dokonania Polek i Polaków po roku 1989, również po roku 2015.

Leszek Wątróbski:  Jakie jest zatem źródło naszych obecnych niepokojów, poważnych obaw o przyszłość, pesymizmu, a nawet czarnowidztwa?

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Polska mimo postępu pozostaje krajem pół peryferyjnym, z kompleksami niższości wobec silnych i bogatych, z kompleksami wyższości wobec słabszych. Niestety nadal aktualna jest sławna opinia sędziwego prof. Witolda Kieżuna, powstańca warszawskiego, eksperta organizacji i zarządzania. Do czterech jeźdźców apokalipsy polskiej biurokracji zaliczył on: arogancję władzy, gigantomanię, luksusomanię i korupcję. Te fenomeny były wielokrotnie opisywane. Liczba afer, skandali, przykładów bezprawia i niesprawiedliwości jest wręcz imponująca. Krytyce poddawano marnotrawstwo, nieracjonalne, rozrzutne gospodarowanie środkami publicznymi, widowiskowy rozrost i koszty  biurokracji centralnej, niemal pełne zawłaszczenie państwa przez koalicję obecnie rządzącą, może – paradoksalnie, poza Najwyższą Izbą Kontroli. Napisano wiele o braku zaufania do państwa i jego instytucji, o nepotyzmie, o absencji wyborczej, o zobojętnieniu na zło, o wszechobecnym oszczędnym gospodarowaniu prawdą… nie tylko przed wyborami… Obserwuję  to ze smutkiem i z niepokojem, również dlatego, że  przed światem i przed naszym krajem znajdują się gigantyczne wyzwania. I niekończący się spór o kształt praworządności w naszym kraju, o wolne sądy, o wolne media, o pozycję samorządów, uniwersytetów, organizacji pozarządowych. Trudno nie zauważyć, że wszystko to ma wpływ na perspektywy rozwoju gospodarki i finansów.

Leszek Wątróbski: Jak więc Pan, jako ekonomista, ocenia obecny stan i nasze perspektywy?

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Ekonomiści, jak zresztą wszyscy, różnią się opiniami. Są w naszym środowisku apologeci tego rządu, radykalni optymiści, są pesymiści, a nawet katastrofiści. Są wreszcie, najbliżsi mi intelektualnie, realiści. Osobiście szanuję profesjonalne, wyważone opinie oparte na analizie faktów i na doświadczeniu. Nadal niezbędne są i długo będą rzetelne, niestronnicze analizy dotyczące kierunków i metod odpowiedzialnego rozwoju społeczno- gospodarczego czy granic tzw. „polonizacji” i etatyzmu. Nikt przecież nie odwołał sensu powtarzania tradycyjnego polskiego powiedzenia: „oszczędnością i pracą narody się bogacą”. Państwo nie musi być „tanie”, ale powinno być oszczędne. A kluczową  kwestią pozostaje zachowanie  miejsc pracy i zarabianie. Ostatecznie dobrobyt zależy głównie od pracy.

Leszek Wątróbski:  Czeka nas więc przedefiniowanie rynku pracy? W jakim kierunki te zmiany się potoczą?

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Rynek pracy stale ewoluuje. Pewne jest, że pandemia 2020 jest i będzie silnym impulsem do rozmaitych zmian strukturalnych, zarówno po stronie podaży, jak i popytu. W ostatnim czasie pojawiło się na świecie wiele raportów i prognoz co do przyszłości rynku pracy. Na ogół prognozy te są formułowane w ulubionym stylu analityków: „to zależy”, „może spełnić się scenariusz skrajnie pesymistyczny lub umiarkowanie optymistyczny”…  Sporo zależy tu od przyjętego horyzontu, czy myślimy i planujemy w perspektywie miesięcy, najbliższych lat, czy dekad? Niemało też od skali, czy chodzi o wymiar globalny, kontynentalny, np. europejski, krajowy czy też lokalny. Od dawna pisze się o zbędnych profesjach, a w związku z tym nawet o „ludziach zbędnych”. Ma miejsce tzw. „talent war”, czyli konkurowanie o talenty. Na rynkach pracy były i będą przejściowe nierównowagi. „Tu i teraz” toczy się gra o przetrwanie. Dotyczy to  pracodawców i pracobiorców, których dotknęły konsekwencje koronakryzysu i recesji gospodarczej. Jak zawsze przetrwają głównie najlepsi, najlepiej przygotowani na zmiany.

Leszek Wątróbski: Eksperci szacują, że po pandemii wielu pracodawców nie przetrwa, a część z nich będzie musiała się przekwalifikować… 

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Wszystko zależy od skali i czasu trwania recesji. Pilnie  obserwujemy makro- i mikrotrendy. Z tej perspektywy bardzo trudno jest definitywnie przesądzić, kto będzie należeć do branż i profesji trwale poszkodowanych przez turbulencje w gospodarce, a kto będzie beneficjentem. Chodzi o to, aby tych drugich było możliwie najmniej. Nie bez powodu od dawna głoszona jest intrygująca opinia, że kryzys jest szansą i że nie wolno go zmarnować… Kluczową kwestią jest przetrwanie, powrót do poprzednich poziomów aktywności gospodarczej. Nie jest to wcale takie łatwe – szczególnie w przypadku niektórych usług czy aktywności w sferze kultury; dotyczy to także niektórych nisz w sferze produkcji przemysłowej. Za jakiś czas przekonamy się, komu udało się przetrwać trudne czasy. Wiele zależy tu od zachowań przedsiębiorców i pracowników, równie wiele od polityki gospodarczej rządu i samorządów, niemało od koniunktury u naszych głównych partnerów zagranicznych, z Niemcami na czele. 

Leszek Wątróbski: Dwa największe trendy, które się ujawniły w czasie pandemii, to praca w domu i zakupy online…

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Znaczenia obu tych fenomenów nie sposób przecenić. Dla wielu pracowników i wielu klientów stały się nową normalnością. Trudno powiedzieć, czy tak będzie w czasach post pandemicznych? Trudno odmówić poważnych zalet pracy zdalnej, jak i zakupom online. Zapewne będą się one nadal rozwijać ku zadowoleniu wielu interesariuszy. Ja jednak uznaję i doceniam również zalety pracy w audytoriach uczelnianych oraz zakupy bezpośrednie. 

Leszek Wątróbski: Pandemia i wymuszona izolacja spowodowały, że ludzie jeszcze chętniej zwrócili się ku nowym technologiom…

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Na nieustający postęp jesteśmy w pewnym sensie skazani. Trzecia dekada XXI wieku rozpoczęła się od pandemii i lockdownu, co zapewne jeszcze bardziej przyspieszy i tak dość szybki postęp w sferze nowych technik i technologii. Optymiści nie od dzisiaj uważają, że nowe techniki i technologie są głównie szansą, nie muszą prowadzić automatycznie do spadku zapotrzebowania na pracowników. Tak się dzieje zwłaszcza w warunkach rynku pracodawcy.

Leszek Wątróbski: Czy sądzi Pan, że rynek podróży służbowych, konferencji branżowych i szkoleń w dużym stopniu może przenieść się do sieci?

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Należę do tysięcy nauczycieli akademickich, którzy od połowy marca pracują w trybie zdalnym. Dotyczy to wykładów, seminariów dyplomowych, również obron prac, z doktorskimi włącznie. Niespodziewanie wykładowcy i studenci zostali zmuszeni do  nauczenia się pracy online. I to się przyjęło. Niemało jest zalet nauczania zdalnego, są i oczywiste wady. Osobiście cenię sobie jednak kontakty bezpośrednie. Tak się składa, że od tygodni komunikuję się z moimi kilkoma grupami, a nie widziałem jeszcze twarzy większości studentów. Kontakty zdalne pozostaną z nami na stałe, choć wolałbym, aby były uzupełnieniem, a nie jedyną formą komunikacji. Poszerza się też oferta szkoleń i konferencji w trybie online…

Leszek Wątróbski: Pandemia wywołała kryzys gospodarczy na całym świecie.  Jak świat może sobie z tym poradzić? 

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: To tzw. gorący temat od wielu miesięcy. Okazało się, że w sytuacji nadzwyczajnych turbulencji częściowo lub całkowicie zerwane zostały łańcuchy dostaw, głównie między „fabryką świata” czyli Chinami i kilkoma innymi krajami azjatyckimi a USA i Europą. Argumentem za przenoszeniem produkcji do innych krajów były głównie różnice w kosztach pracy. Powrót do poprzednich modeli nie byłby jednak  łatwy, nie wiadomo też czy pożądany z punktu widzenia równowagi w gospodarce globalnej. 

Leszek Wątróbski: Niektóre profesje nabiorą nowego wymiaru… 

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Moim zdaniem pracodawcy w dającej się przewidzieć perspektywie będą poszukiwać specjalistów, ale i tzw. generalistów, czy multiinstrumentalistów. Najlepsi znajdą swoje miejsce na rynku pracy, być może nie jako zatrudnieni u kogoś, lecz jako założyciele swoich firm. Od wielu lat obserwuję z zadowoleniem kariery moich licznych absolwentów. Największe szanse mają osoby kreatywne o cechach liderów, umiejętnie zarządzający ludźmi, umiejący podejmować decyzje, niekiedy ryzykowne. Lista oczekiwań ze strony pracodawców jest niemała. 

Leszek Wątróbski: Z prognoz demograficznych wynika, że do roku 2030 na świecie będzie 2,7 mld osób w wieku 19 lat lub poniżej…

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Dekada w warunkach burzliwych zmian jest niemal chwilą. Rozmawiam o tym nie od dziś z moimi studentami. Jak odnajdą się na zmienionym i stale się zmieniającym rynku pracy dzisiejsi licealiści, obecni absolwenci studiów? Zmieniają się preferencje, proporcje między pracą a życiem. Kierunek ukończonych studiów nie oznacza, że przez całe zawodowe życie dana osoba będzie się spełniać w wybranej profesji. Życie jest nieustającym „polowaniem na okazje”. Przyszłość należy zwłaszcza do tych, którzy potrafią się dostosowywać do zmian, są zorientowani na uczenie się przez całe życie. Ludzi mądrych w Polsce nie powinno zabraknąć. Nadal próbuję wierzyć w merytokrację.

Leszek Wątróbski: W jaki sposób pandemia wpłynie na migrację zarobkową?

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Na decyzje o zmianie miejsca pracy, czy to w skali kraju, czy  między krajami, oddziałuje wiele znanych czynników, ekonomicznych i pozaekonomicznych. Pandemia 2020 jest niewątpliwie dla świata nowym, bezprecedensowym doświadczeniem. Trudno jest więc przewidzieć, jaka będzie dynamika oraz kierunki ruchów migracyjnych. Najwięcej zależy od rozwoju gospodarki i finansów w poszczególnych krajach i regionach, w tym od przebiegu dwóch procesów: globalizacji i deglobalizacji. Osobiście za najlepszą dla świata uznałbym globalizację ucywilizowaną, inkluzywną, opartą na współpracy. Budowanie  mostów jest korzystniejsze niż budowanie murów. Warto stąpać twardo po ziemi, ale i marzyć, wierząc, że  możliwy jest rozwój zrównoważony. Potrzebujemy więcej harmonii, empatii, tolerancji, również złagodzenia konfliktogennych nierówności dochodowych. Ludzie zawsze z różnych powodów wędrowali, będą wędrować i po obecnej pandemii. Czasem jako turyści, czasem w poszukiwaniu lepszej pracy lub pracy w ogóle.

Leszek Wątróbski: Wielu ekspertów podkreśla, że polityka rynku pracy po pandemii musi chronić kapitał ludzki. Jak to zrobić?

Prof. dr hab. Stanisław Flejterski: Nie ma łatwych recept, nie ma panaceum. Z niedawnych badań wynika, że Europejczycy, w tym i Polacy, mają wiele powodów do obaw o konsekwencje pandemii. W czasach gospodarki post pandemicznej bezpieczeństwo, w szerokim znaczeniu tego słowa,  będzie nadal kwestią fundamentalną. Odnosi się to również do  kapitału ludzkiego, ostatecznie to ludzie byli i będą najważniejsi. Osobiście nie tracę resztek optymizmu i nadziei, że jednak dla „wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba”.

Leszek Wątróbski: Dziękuję Panu Profesorowi za rozmowę.

Rozmawiał Leszek Wątróbski

 

Poleć:

O Autorze:

skomentuj

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.